Dodaj do ulubionych

LUBLIN- gdzie rodzić?

28.10.05, 18:38
kto może mi polecić jakiś dobry szpital w Lublinie? proszę o odpowiedź. dziekuję
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: LUBLIN- gdzie rodzić? 28.10.05, 21:24
      Ja się wybieram w czerwcu na Lubartowską, do swojego lekarza. Poprzednio rodziłam z nim w innym miejscu (jego poprzednie miejsce pracy) i śmiem twierdzić że było po europejsku tylko dlatego że on był z nami i personel pomocniczy nie miał odwagi 'pokazać rogów'. Znając realia polskich szpitali, drugim razem też nie zaryzykuję (a jechać będę z W-wy).
      • gandzia4 Odradzam Lubartowską. 30.10.05, 16:53
        Przez 15 lat byłam pacjentką ordynatorki oddziału położniczego z tego szpitala.
        Urodziłam tam troje dzieci, z dwójką miałam szczęście, że wszystko poszło
        dobrze, były duże i zdrowe. Trzecie, najmłodsza córeczka pojawiła się na
        świecie 5 tygodni przed czasem, w jej książeczce zdrowia wpisano sfałszowany
        wiek ciąży - zamiast 35 to 37 tydzień. Do szpitala pojechałam wieczorem
        15.09.2004., miałam skurcze, które pisały się na KTG. Do rana skurcze się
        wyciszyły. 16.09. wparowała na oddział moja prowadząca doktor i kazała po
        wykonaniu USG wypisać wszystkie z sali przedporodowej "bo zalegają". USG wyszło
        prawidłowe 16.09. W nocy miałam znów skurcze i następnego dnia źle się czułam,
        jednak z rozwarciem na 3cm wypisano mnie. Wróciłam (do dziś mam straszne
        wyrzuty sumienia, że pojechałam z powrotem do tego szpitala) wieczorem z pełnym
        rozwarciem i tylko dotarłam na trakt jak pojawiły się skurcze parte, musiałam
        kilka przesapać nim przygotowano dla mnie łóżko (doktor z izby przyjęć pomimo,
        że sama mówiła, że to już, nawet nie zadzwoniła na górę by powiedzieć, że mają
        rodzącą). Położna nie chciała poprosić męża, który czekał na korytarzu i chciał
        być przy porodzie. Poprostu zawołałam go głośno dodam, że nie było więcej
        żadnej rodzącej na trakcie. Mała urodziła się sina i się nie ruszała, na moje
        słowa, że z dzieckiem jest coś nie tak nie zareagowała, dopiero gdy mąż
        powiedział "ona chyba nie oddycha", położna zaczęła malutką masować i wezwała
        pediatrę. Gdy przyszła pora urodzić łożysko, usłyszałam jak do koleżanki
        (drugiej asystującej położnej) powiedziała: "cholera prawie całkiem było
        odklejone, trzymało samym brzegiem". Na moje pytanie o to łożysko stwierdziła,
        że wporządku nic się nie dzieje (albo miała mnie za idiotkę, albo za głuchą).
        Stwierdziła, że nie ma potrzeby zszywania mnie bo nie popękałam - kłamała
        (później na kontroli po 3 tygodniach okazało się, że puściły mi szwy po
        poprzednim porodzie, oraz było kilka pęknięć nowych, teraz konieczna jest
        plastyka krocza i muszę z tym jeszcze trochę poczekać). Córeczka była
        podduszona, miała krwawienie dokomorowe I stopnia, wrodzone zapalenie płuc,
        została w szpitalu zakażona gronkowcem złocistym. Matki wcześniaczków, które są
        w inkubatorach są izolowane od swoich dzieci. Jest kładziony naciska na to by
        dziecka nie odwiedzać, bo matka to źródło zarazków (pomimo, że leży dwie sale
        dalej), by postać 5 minut przed inkubatorem potrzebna jest zgoda lekarza, nie
        ma mowy o karmieniu piersią i kangurowaniu. Poważny problem stanowi uzyskanie
        konkretnych informacji o stanie dziecka, często są podawane fałszywe
        informacje - mi wmawiano najpierw, że stan dziecka jest dobry, dopiero gdy
        zażądaliśmy z mężem wglądu w dokumentację medyczną małej okazało się miedzy
        innymi, że dziecko będące pod stałą opieką personelu medycznego jest
        odwodnione, są niepokojące objawy neurologiczne, o czym nie było wcześniej
        mowy. Szpital nie posiada nawet aparatu RTG umożliwiającego szybką diagnostytkę
        np. zapalenia płuc u noworodka. Większość położnych z wcześniaków prawie
        nonstop przesiaduje przy kawie i smakołykach w pokoiku socjalnym (widziałam jak
        co 2godziny latałam z odciągniętym pokarmem dla córeczki) i raczej jest mało
        zainteresowana swoją pracą, za to bardzo serialami. Po tym jak poprosiliśmy o
        skonsultowanie Weroniki ze specjalistami spoza tego szpitala, przeniesiono ją
        natychmiast do Kliniki Patologii Noworodka na Chodźki i tam dopiero mogłam
        zobaczyć jak powinna wyglądać prawdziwa opieka nad wcześniaczkami ze strony
        pielęgniarek i lekarzy. Dodam jeszcze, że w książeczce zdrowia mała nie ma
        wpisane nic niepokojącego, ma zawyżoną punktację w skali Apgar (9, gdy w
        pierwszej minucie pediatra rozpoznał:wysiłkowy oddech, zasinienie, osłabione
        napięcie mięśniowe), w moim wypisie nie ma słowa o odklejającym się łożysku,
        zapis taki jest natomiast w karcie informacyjnej Weroniki, którą otrzymała
        klinika (ja dostałam kopię dzięki uprzejmości tamtejszej lekarki).
        Kontaktowałam się z prawnikiem w mojej sprawie. A dodam jeszcze, że z
        czystością też tam nie najlepiej.
        • kiti5 Re: Odradzam Lubartowską. 31.10.05, 16:29
          Ja rodziłam 2 razy na Kraśnickiej.Polecam ten szpital.Porody króciótkie,około 2
          godzin.Opieka bardzo dobra,warunki też.Sale 2 i 3 osobowe z łazienką.Jeśli masz
          pytania to chętnie odpowiem.Pozdrawiam
          • momoni Re: Odradzam Lubartowską. 07.11.05, 16:48
            mam pytanie: czy chodziłaś do szkoły rodzenia na Kraśnickiej? jestem w 21
            tygodniu i chyba już czas się tam wybrać. czy szkoła jest płatna i z kim się
            kontaktować.
            czy masz jakąś godną polecenia położną w tym szpitalu?
            pozdrawiam
            • kiti5 Re: Odradzam Lubartowską. 07.11.05, 18:29
              Do szkoły rodzenia nie chodziłam.Przed porodem byłam u dr Ziaji,przyjmował w
              Luxmedzie i on mi polecił położną.Nie pamiętam nazwiska,chyba była przełożoną
              pielęgniarek.Pomogła mi przy samym porodzie niesamowicie.Stała cały czas obok
              mnie i pokazywała jak oddychać,kiedy nadchodzi skurcz.Właściwie oddychała ze
              mną.Dzięki niej poród trwał niecałe 2 godziny.Zaproponowała też jakiś zastrzyk
              przeciwbólowy.Koleżanka z sali przy której ona też była również bardzo ją
              chwaliła.Położna ma na imię chyba Barbara,ale nie jestem pewna.Jest starsza
              koło 50 tki.Z tego co wiem to często proponuje porody w wodzie.To tyle
              pozdrawiam
              • pranti Re: Odradzam Lubartowską. 23.11.05, 17:59
                Jestem w 34 tygodniu ciąży i mam pytanko co mam zabrać ze sobą do szpitala
                Zdecydowałam się rodzić na Kraśnickich i czy wieszcoś o położnej pani Irenie
                Wereszczyńskiej?
                • kiti5 Re: Odradzam Lubartowską. 23.11.05, 19:15
                  Oczywiście pomyliłam imiona nie Barbara tylko Irena.Właśnie pani Wereszczyńska
                  była przy moim porodzie.Poród opisałam wyżej.Jeśli masz jeszcze pytania to
                  napisz.Myśle,że dokonałaś dobrego wyboru.Pozdrawiam
                • karolka17 też polecam Kraśnickie 24.11.05, 23:23
                  Rzeczy potrzebne w szpitalu na Kraśnickich podczas porodu i po porodzie:
                  1.Dokumenty - książeczka zdrowia, badanie oznaczenia grupy krwi, ostatnia morfologia i badanie moczu, wyniki badania USG, antygen HBS, dowód osobisty
                  2.Szlafrok - lekki szlafrok, temperatura w pomieszczeniach na oddziale położniczym jest wyższa, dostosowana do potrzeb noworodków.
                  3. Koszule 2x - koszule najlepiej rozpinane, aby łatwo było wyjąć pierś i nakarmić dzidzię
                  4. Kapcie/klapki - kapcie do chodzenia po oddziale, a klapki pod prysznic.
                  5.Wkładki laktacyjne
                  6.Jednorazowe majtki fizelinowe
                  7. Podkłady higieniczne
                  8. Krem na popękane brodawki (mi się bardzo przyddał)
                  9. 2 ręczniki - jeden duży kąpielowy,drugi miękki delikatny do wycierania krocza.
                  10.Sztućce, kubek
                  11.Papier toaletowy
                  12.Kosmetyczka z potrzebnymi kosmetykami - mydło, płyn do higieny intymnej (jakiś b.delikatny), krem, szczotka do włosów, SUSZARKA (warto tuż przedporodem umyć włosy, bo potem różnie się zdarza), pasta + szczoteczka do zębów..
                  13. Jedzenie (na Kraśnickich w maju bardzo mi się przydało)
                  poza tym:
                  - ubranka dla dziecka(jeżeli chcesz, by ubierano je we własne ciuszki)
                  - pieluchy
                  - chusteczki wilgotne do wycierania pupy małemu
                  - no i trzeba napisać listę tego, co mąż będzienusiał przywieżć jak będzie Cię z dzidzią zabierać ze szpitala.

                  Polecam Kraśnickie, rodziłam tam wmaju, też tam są swoje minusy, ale generalnie chyba najlepiej (przynajmniej w porównaniu z Jaczewskiego, gdzie też leżałam)
                  Jak masz jakieś pytanka - pisz.
                • karolka17 DO PRANTI 25.11.05, 19:30
                  tu są komentarze o Kraśnickich, Jaczewskiego , Stasica...trzeba po kolei klikać na nażdą placówkę i potem na dole jest "przeczytaj komentarze"

                  baza.rodzicpoludzku.pl/pl/rpl/placowki
                  i w tej mej poprzedniej odpowiedzi jest conieco o tym , co trzeba mieć w szpitalu na Kraśnickich.
    • zuzankam1 Re: LUBLIN- gdzie rodzić? 01.11.05, 18:15
      Witam,
      Ja rodziłam ponad dwa lata temu na Staszica i jestem bardzo zadowolona. Poród
      trwał 13h więc zaliczyłam dwie zmiany i naprawde czułam sie jakby wszyscy byli
      tam dla mnie, dodam że nie zapłaciłam ani złotówki. Nie było również problemu z
      obecnością męża. A są tam naprawde dobre warunki, sale porodowe są pojedyncze
      więc nie byłam skrępowana obecnością osób trzecich. Obecnie jestem w ciąży
      drugi raz i napewno będę tam rodzić. Dla nowicjuszy polecam szkołę rodzenia,
      byłam dzięki niej spokojniejsza i lepiej wiedziałam co mnie czeka.
      pozdrowienia
      chętnie odpowiem na pytania
      • monias3 a jaczewskiego? 03.11.05, 14:52
        CZy moze wiecie jak wyglada tam procedura ZZO, co trzeba najpierw zrobić, z kim
        rozmawiać ile to kosztuje , czy robia trudności itp??
        Dzięki serdeczne za każda informacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka