Gość: Zbig
IP: *.*
01.09.02, 18:23
Dobry marketing, niezłą koszą kasę. Poza tym, cóż... po prostu SP ZOZ, czy szpital publiczny za kasę prywatną. Ci którzy planują tam rodzić niech przygotują się na wybulenie minimum 2.000 zł - poniżej tego poziomu zapomnijcie o luksusach! My zapłaciliśmy "tylko" 1.000 zł - za poród rodzinny i za znieczulenie (mogłoby być bezpłatne, gdyby zostało zdecydowane przez lekarza, a na życzenie jest płatne 500 zł). Krótko o samym porodzie - mam niewiele zastrzeżeń do położnej, anestezjolog był ideałem lekarza, ale otoczka... Po pierwsze - moja Żona "świadomą zgodę pacjenta" musiała podpisać w największych bólach (gdzie ta świadomość???), po drugie (porównanie z doświadczeniami znajomych którzy tam rodzili) - żeby mieć znieczulenie "na Kasę Chorych", trzeba mieć lekarza prowadzącego z Zofii i wynajętą położną (łącznie ok. 2.000 zł) + poród rodzinny - 500 zł, pozostałe Panie nie mają co na to liczyć mimo naprawdę niesamowitych bóli (u mojej Żony akcja porodowa trwała ponad 2 godziny i wycierpiała się mocno). Legendą jest też swoboda wyboru pozycji - Żona rodziła w pozycji narzuconej przez położną, wbrew wyraźnym sygnałom na temat zmiany. Pierwszy lekarz wezwany przez położną do szycia (trochę komplikacji) zaspanym głosem odmówił, polecił obudzić drugiego, bo mu się nie chce. Drugi - przepraszam za epitet - głupi gówniarz - licytował się z położną, że to przecież ona powinna szyć, a nie jego budzić. Sk...wiel nawet się nie krępował tym, że pacjentka i jej mąż (ja) to słyszą.Cofnę się trochę w czasie - Szkoła Rodzenia "Jeanette" - o karmieniu piersią usłyszeliśmy parę sloganów, które można przeczytać wszędzie, choć nie zawsze są prawdziwe. Tymczasem w przypadku kłopotów (tak było z moją Żoną) - zero pomocy. Dopiero po porodzie okazało się, że powinna nosić specjalne wkłądki i pracować laktatorem przez 2 tygodnie przed porodem. Dzięki takim "fachowym" poradom nasz maluszek schudł o ponad 750 dag, gdy powinien był już odbudować swoją wagę porodową. teraz musi jeść pól na pół - pierś i sztuczne mleko (choć powoli piersi zaczynają wypracowywać coraz więcej). Oczywiście żaden pediatra z Zofii nie zauważył, że Żona nie ma pokarmu. Któraś z położnych to dopiero stwierdziła w 3 - 4 dniu pobytu. Co doradziła? Wstrzykiwać jak najszybciej (przecież nasi grają w siatkę z Portugalią!!!) małemu sztuczny pokarm. Zmiana pościeli - oczywiście! Ale tylko kiedy przyjdzie mąż i huknie pięścią w stół (mimo że pokój o podwyższonym standardzie).Oczywiście były też i pozytywy. O negatywach piszę dlatego, że dobrych rzeczy o Zofii można usłyszeć i przeczytać wiele. Prawdą okazują się dopiero po przekroczeniu "magicznej granicy" 2.000 zł. Poniżej - są tylko niewielką częścią prawdy. Ja nie będę polecał "Zofii" przyjaciołom. Chyba że bardzo bogatym.