inka_t
19.04.07, 14:53
Jak się rodzi w Nysie to nie wiem i raczej zrobię wszystko, żeby się nie
dowiedzieć! Wiem za to jak wygląda poronienie w tym szpitalu i moje
wspomnienia są okropne. Pielęgniarki są aroganckie i niegrzeczne, salowe chcą
być ważniejsze od samych lekarzy,lekarze są zadufani w sobie i złośliwi,
zwłaszcza kiedy trafia im sie pacjentka, którą zajmuje się tzw.lekarz z poza
grona. Po poronieniu i zabiegu o wymianie prześcieradła można pomarzyć. Są dwa
wybory: albo leżeć jeszcze dobę bezpośrednio na szpitalnym materacu, albo na
wielkich,zaschniętych skrzepach krwi i resztkach własnego dziecka.Po powrocie
do domu dopada Cię dodatkowo strasznie nieprzyjemne i uciążliwe zapalenie, bo
nikt nie przewidział, że takie są zawsze skutki zabiegu łyżeczkowania i
należało by przepisać pacjentce leki na tę przypadłość. Masz jedno wyjście:
Zafundować sobie wizytę za min. 50 zł u tzw. lekarza z grona to może skończy
sie twoja męczarnia.