Dodaj do ulubionych

szew na szyjke -Brodnowski

27.04.07, 10:46
Dziewczyny, ma pytanie, czy ktoras z Was miala zakladany szew na szyjke w
szpitalu BRodnowskim?

DZwonilam tam i nie trzeba sie zapisywac, tylko w dniu wskazanym przez lekarza
prowadzacego zglosic sie z posiewem na izbe przyjec.

Wiem, ze jest to szpital akademicki i jest tam duzo studentow i praktykantow,
boje sie ze bedzie mi ten szew zakladal jakis mlody niedoswiadczony lekarz, a
ja jestem po dwoch poronieniach i dwoch zabiegach histeroskopowych (w tym
resekcja przegrody macicy), bardzo sie boje o moje 13tyg Dziecko.

Slyszalam dobre opinie o prof Sawickim, czy powinnam przed przyjeciem do
szpitala udac sie do niego lub innego lekarza z tego szpitala na prywatna
wizyte, zeby sie mna lepiej zajeli???
Moj lekarz twierdzi, ze to zbyteczne, bo z moja historia, to trzeba by bylo
byc lekarzem bez serca, ze sie mna porzadnie nie zajac. A ja tej "panstwowej"
sluzbie zdrowia jakos nie do konca ufam...

CZy mozecie mi cos konkretnego doradzic w tej sprawie, bardzo licze na Wasza
pomoc. Planowany szew na 11 maja - czasu coraz mniej.

Dziekuje
Obserwuj wątek
    • alcarin Re: szew na szyjke -Brodnowski 27.04.07, 23:02
      Moze troche out of topic, ale czy Twoj lekarz dobrze rozwazyl zakladnie szwu na
      szyjke? Jak lezalam 2x na patologii (w Bielanskim) bylo kilka dziewczyn ktorym
      nalezalo zrobic ten zabieg lub zalozyc pessar(w tym jedna po 3 poronieniach) i
      podczas obchodow lekarze zawsze dyskutowali te przypadki rowniez na sali - z
      tego, co pamietam, zawsze decydowano sie na pessar, bo jest ponoc
      bezpieczniejszy. Co prawda kosztuje ok. 200zl (dziewczyny musialy go sobie same
      zamawiac, mimo, ze lezaly w szpitalu), ale w razie jakiejs naglej akcji
      skurczowej poprostu powoli sie zsuwa lub mozna go szybko zdjac, a szew moze
      ponoc nawet obciac szyjke macicy. Zalozenie tego krazka trwa kilka minut
      (robiono to wpokoju badan na oddziale patologii) i jest podobno (tak mowily
      dziewczyny) wlasciwie bezbolesne.

      Przepraszam, ze sie wtracam, nie chce Cie bron Boze straszyc - pisze tylko to,
      co mowili dziewczynom w podobnej sytuacji lekarze z Bielanskiego. Moze wspolnie
      z lekarzem jeszcze raz rozwazcie ta sprawe?
      A co do Brodnowskiego - podobno lekarze tam sa fachowi (odbieranie porodow i
      cc). Prowadzilam tam ciaze w poradni K, ale nie zdecydowalam sie na porod, choc
      sz[ital mam b. blisko. Wystraszylo mnie troche olewactwo "mojej" p. dr, a bardzo
      olewactwo na izbie przyjec i podczas badan usg. Przed pojsciem tam na zakladanie
      szwu lub pesaru, upewnij sie, czy nie musisz czegos przyniesc, bo rok temu na
      usg trzeba bylo miec swoj papierowy recznik do wytarcia sie z zelu, co uwazam za
      skandal uncertain

      Zycze powodzenia i szczesliwego finalu smile
      • edzia.79 Re: szew na szyjke -Brodnowski 28.04.07, 10:54
        niedawno bylam na izbie przyjec w brodnowskim z powodu plamienia.personel bardzo,bardzo mily,wszystko dokladnie sprawdzili i do usg nie musialam miec swojego recznika.
      • aleksandra1977 Re: szew na szyjke -Brodnowski 28.04.07, 13:50
        alcarin napisała:

        upewnij sie, czy nie musisz czegos przyniesc, bo rok temu na
        usg trzeba bylo miec swoj papierowy recznik do wytarcia sie z zelu, co uwazam za
        skandal uncertain

        mam w tym szpitalu lekarza prowadzącego, znam również prof. Sawickiego i mam o
        nim bardzo dobre zdanie. Kilkakrotnie leżałam tam również na oddziale
        ginekologicznym i nie spotkałam się z ignorancją, brakiem zainteresowania i
        odpowiedzi na pytania pacjentek ze strony personelu. Nigdy nie musiałam mieć
        własnego ręcznika po USG.
        Będę rodziła wkrótce w tym szpitalu.
        • alcarin Re: szew na szyjke -Brodnowski 29.04.07, 23:12
          Moze dla pacjentek szpitala papier jest dostepny smile Dla osob przychodzacych 'z
          zewnatrz", na umowione usg, nie jest, a przynajmniej nie byl w okresie od
          listopada 2005 do marca 2006 smile Nawet przy zapisywaniu (ktorego trzeba bylo
          dokonac ponad miesiac wczesniej - dzieki temu "panstwowo" przepadlo mi badanie
          miedzy 12 a 14 tc - b. wazne, ale zrobilam prywatnie) pielegniarka przypominala,
          zeby przyniesc recznik papierowy do wytarcia brzucha. Acha, wszystkie pacjentki
          z danego dnia byly zapisywane na ta sama godzine (o czym nikt ich nie
          informowal) i przychodzily stadnie: decydowala kolejnosc przyjscia. Efekt?
          Ciezarowki stojace (bo krzesel kilka) nawet 2 godizny. Mnie w ten sposob
          przepadla wizyta kontrolna u gina, ktora mialam umowiona na ten sam dzien.Jednym
          slowem: bajzel.
          Co do traktowania - opisuje sposob w jaki bylam traktowana jako pacjentka
          prowadzaca ciaze w poradni K tego szpitala. Mozliwe, ze jak juz jestes na
          oddziale - czy to patologii, czy polozniczym - jest juz inaczej. Wiadomo, ze
          inaczej odbierasz wszystko jako osoba przychodzaca na comiesieczna kontrole:
          lekarz wpdada do poradni K na 1-2 godziny, po to by w tym czasie zbadac
          kilkanascie kobiet. Wiadomo, ze nie bedzie w tym czasie wylewny i wsuchany w
          pytania i potrzeby panstwowej pacjentki. Ale chyba skierowanie na badanie moczu
          bez laski, podczas gdy ciezarną (5-6 miesiac) boli nerka, moglby dac, prawda?
          (pozniej okazuje sie, ze sa liczne bakterie i zastoj moczu w nerce, ale badanie
          moczu i usg nerki robie z wlasnej inicjatywy, prywatnie). Albo lekarka robiaca
          usg, na niesmiale pytanie pacjentki, czy widac plec, moglaby odpowiedziec cos
          innego niz warknac : "To nie jest usg komercyjne". Wystarczy byc choc troche
          ludzkim, chocby dlatego, ze naprawde sa na swiecie kobiety, ktore podczas ciazy
          nie pojda na usg prywatnie nawet raz, bo ich na to nie stac - czy dlatego nie
          moga poznac plci dziecka i zerknac na nie choc raz? Dla porownania: w Bielanskim
          lekarz odwrocil specjalnie dla mnie monitor, zebym popatrzyla na dziecko (w
          Brodnowskim jest odwrocony tylem do pacjentki i nie chciano mi pokazac dziecka)
          i sam zapytal, czy znam plec. Inna lekarka, podczas badania na aparacie 3d sama
          z siebie bardzo chciala pokazac mi buzie corki i dlugo probowala "podejsc" mala,
          zeby sie odslonila. Byla bardzo niepocieszona, ze jej sie nie udalo. Tak
          niewiele, a jakie mile. I tez panstwowo.
          • nina_74 Re: szew na szyjke -Brodnowski 28.05.07, 16:20
            Alcarin, niezle mnie nastraszylas tym, ze szew moze obciac szyjke, az mi sie slabo zrobilo...
            Szew mam juz zalozony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka