Dodaj do ulubionych

Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej?

10.09.07, 10:13
Witam, w związku z wyborem szpitala w którym chcę rodzić mam kilka
pytań odnośnie Inflanckiej?Jak wygląda opieka w szpitalu? Czy wybrać
poród rodzinny na bloku A czy blok B? Czy wybrać sobie położną czy
zdać się na personel ze zmiany? Jeśli tak to kogo polecacie?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aniolek227 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 10.09.07, 18:35
      Podbijam temat - również jestem zainteresowana smile

      Pozdrawiam
      • magducha78 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 10.09.07, 22:22
        ja rodzilam 19 czerwca.
        -zdecydowanie blok A, porody rodzinne, bo jest nowoczesnie. blok B
        to 3 lozka oddzielone parawanem i 2 nowe lozka, jedno stare metalowe
        -ja nie mialam poloznej, ale na bloku A sa bardzo fajne, szczegolnie
        Marlena, ale nie znam nazwiska. mloda blondynka, opalona.
        -opieka po-FATALNA, nikt sie toba nie interesuje, generalnie
        patologia, porod ok, opieka po tragedia. przygotujcie sie na terror
        laktacyjny
        • kania_kania Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 12.09.07, 16:24
          Rodzilam w marcu. Magda miala problem ze ssaniem (plytko lapala piers) a ja w
          zwiazku z tym - malo pokarmu. Pielegniarka laktacyjna Pani Ula posiedziala z
          nami cwiczac poprawne lapanie piersi przez Magde, poniewaz mala krztusila sie,
          wiec powiedziala, zeby poczekac, a jak dziecko bedzie glodne - zglosic sie na
          dokarmienie.

          Kania
      • daisy233 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 07:43
        witam, ja urodzilam 26 lipca mojego synka w tym szpitalu. Polecam
        blok A- placisz 500zl, ale masz fajne warunki. Ja przed porodem
        wybralam polozna, spotkalam sie z Nia przed rozwiazaniem kilka razy
        na ktg i pytalam o wszystko. To byl moj pierwszy porod, dodam,ze
        jestem juz niemloda(39lat)i szczuplej budowy ciala. Zapytalam
        jeszcze przed porodem czy bedzie mozliwosc aby uniknac naciecia,
        pani Ewa powiedziala, ze zrobi wszystko aby uchronic krocze. Porod
        wspominam jako cos wspanialego, bardzo szybko (4,5 godz), nie
        zdazylam wziac zzo, bole nie byly takie straszne, naprawde, da sie
        wytrzymac. Po dwoch parciach urodzilam synka. Udalo sie bez
        nacinania, nie popekalam tez nigdzie, a to dzieki poloznej. Nie wiem
        jak mi sie to udalo,ale sluchalam Jej pomimo, ze to bylo trudne jak
        czujesz ogromne parcie, a tu kaze Ci nie przec smile. Ale oplacilo sie,
        kondycja po porodzie- rewelacja, nic nie boli,nie ciagnie. Natomiast
        co do sal poporodowych- spedzilam tam 1,5 dnia i dalo sie
        wytrzymac . Na szczescie ja nie mialam zadnych problemow z soba,
        maly tez zdrowy, ladnie jadl, ale byly dziewczyny ktorych malenstwa
        nie przybieraly na wadze lub druga miala wklesle brodawki-
        p.Malogsia od laktacji zajela sie Nia, pozyczyla laktator,
        cierpliwie uczyla i pokazywala jak karmic. Zreszta nam wszystkim
        pokazala jak karmic, jak przystawiac, co mozna, a czego nie jesc.
        Pielegniarki-ok, jedna starsza taka grubsza- bardzo sympatyczna.
        Gdybyscie mialy jakies pytania odnosnie szpitala lub poloznej to
        chetnie odpowiem. Teraz koncze bo moj Skarb wlasnie sie obudzil na
        sniadanko. Pozdrawiam i zycze latwego i szybkiego porodu oraz
        zdrowego malenstwa.
        • pingwinek2 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 12:31
          czy na Inflanckiej trzeba przy wyjściu do domu zostawić pieluchy
          tetrowe lub ubranka?
          Czy mam ze sobą brać swoje podpaski/pieluchy czy tam dają?
          • magducha78 pingwinek 11.09.07, 14:20
            wez wszystko ze soba. pieluchy tetrowe mozesz zostawic, aczkolwiek
            nie musisz
          • daisy233 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 17:00
            przy wyjsciu ze szpitala, wczesniej pielegniarka prosi o
            pozostawienie 3 pieluszek tetrowych- jako taka cegielka. Co do
            podpasek, zaraz po porodzie przydadza Ci sie te duze poporodowe, ja
            na drugi dzien juz uzywalam normalnych. Jak lubisz lignine w co
            watpie to mozesz jej uzywac, jest pod dostatkiem smile
            pozdrawiam
            • pingwinek2 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 12.09.07, 08:52
              Dzięki za odpowiedzi smile
        • izapela3010 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 13:07
          Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź Daisy, gratuluję synka.
          Mam jeszcze jedno pytanie jaki jest koszt wzięcia indywidualnie
          położnej?Jak się skontaktować z Twoją położną?
          Pozdrawiam
          • daisy233 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 14:08
            Dziekismile, za polozna zaplacilam 800 zl, ja wzielam ulotke ze
            szpitala na temat szkoly rodzenia( nie chodzilam) i tam byl namiar
            na pania Ewe. Mam do Niej nr telefonu
            • izapela3010 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 20:15
              Daisy czy mogę prosić o ten nr telefonu do tej położnej?
              pozdrawiam
              • daisy233 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 11.09.07, 21:01
                Pani Ewa -501 094 452. Pozdrawiam smile
                • betimek Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 12.09.07, 14:21
                  A czy w bloku A dużo było porodów? Interesuje mnie, co się dzieje, gdy chce się mieć poród rodzinny, a wszystkie sale w bloku A są zajęte. Może coś o tym wiesz?
                  • aronowka Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 12.09.07, 15:35
                    jeżeli sale są zajęte to niestety jedziesz na blok B ale możesz tam
                    byc na sali przedporodowej i jezeli cos zwolni sie na bloku A to tam
                    jechać, byłam swiadkiem jak kobiety musiały rodzic na bloku B bo na
                    A nie było miejsca
                    • betimek Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 12.09.07, 18:37
                      No właśnie tego się boję sad Leżałam przez chwilę na sali przedporodowej w bloku B i bardzo nie chciałabym tam rodzić. Do tego trafiła sie jakaś położna, która była zdecydowanie przeciwna zzo i rodzeniu z mężem. Jeśli na taką trafię i do tego nie będę mogła z mężem rodzić, to będzie straszne sad
                      • izapela3010 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 12.09.07, 19:54
                        Dziś byłam na spotkaniu z położną Panią Ewą z Inflanckiej. Sprawiła
                        miłe wrażenie, umówiłam się co do porodu.Dowiedziałam jakie rzeczy
                        należy mieć ze sobą. Przy okazji zobaczyłam blok A i B (na tym bloku
                        był remont na przełomie sierpień wrzesień wygląda całkiem miło).
                        Pozdrawiam
                        • batutka co to znaczy... 12.09.07, 21:05
                          terror laktacyjny?
                          pojawilo sie takie stwierdzenie, ale nie bardzo wiem co to znaczy
                          nie bardzo wyobrazam sobie zeby mnie ktos mial terroryzowac - nie jestem z tych
                          potulnych i niw pozwole sobie zeby mna ktos rzadzil i rozkazywal co mam robi ze
                          SWOIM dzieckiem

                          coz to znaczy ten terro laktacyjny?
                          • betimek Re: co to znaczy... 12.09.07, 21:34
                            Podejrzewam, że to znaczy namawianie wszelkimi sposobami do naturalnego karmienia. W szpitalu, jak leżalam na patologii, na ścianie była wywieszona taka tablica odnośnie postępowania z maluchem i tam było napisane, że są nastawieni na naturalne karmienie, niczym nie dokarmiają ani nie dopajają maleństwa i robią wszystko, żeby mama karmiła piersią. Jak to wygląda w naturze, tego niewiem. Niech napiszą dziewczyny, które tam rodziły.
                            • magducha78 Re: co to znaczy... 13.09.07, 07:03
                              to znaczy, ze ZA WSZELKA CENE masz karmic piersia. w moim przypadku
                              bylo tak, ze po cc dlugo nie mialam pokarmu, praktycznie przez caly
                              pobyt w szpitalu. przystawialam malego do piersi, ale SAMA musialam
                              sie tego nauczyc, bo NIKT mimo prosb nie pokazal mi tego. NIKT mi
                              nie poradzil co mam robic w domu (to moje pierwsze dziecko) gdyby
                              pojawil sie zastoj, albo zeby "rozbujac" laktacje. w rezultacie dwa
                              dni po wyjsciu moje piersi przeszly zastoj, malo brakowalo a
                              skonczyloby sie na chirurgu. przezylam koszmar, bo w upal, z bolaca
                              rana po cc przez calay dzien i cala noc mialam bolesnie masowane
                              piersi przez 5 osob. masaz polecila polozna z IP ze szpitala. na
                              pomoc poradni laktacyjnej ze szpitala nie mialam co liczyc bo byla
                              ZAMKNIETA na 2 tygodnie i po pytaniu moim co amm teraz zrobic,
                              wzruszyli ramionami i powiedzieli, ze to nie ich sparawa- A MAJA
                              OBOWIAZEK OPIEKOWAC SIE KOBIETA 3 TYGODNIE PO PORODZIE. wyladowalam
                              w prywatnej poradni laktacyjnej, gdzie pani po uslyszeniu opowesci o
                              masazu piersi stwierdzila, ze to robilo sie 20 lat temu a piers to
                              nie miesien tylko gruczol i NIE MOZNA tak masowac jak to bylo w moim
                              przypadku. oprocz tego po poradach poloznej ze szpitala musialam
                              smarowac piersi spirytusem w wyniku czego mialam poparzone piersi.
                              TRAGEDIA. jeszcze w szpitalu jak przychodzilam karmic malego do
                              ploznych, to za kazdym razem wychodzilam z placzem, bo sposob w jaki
                              mnie traktowali byl uwlaczajacy. oprocz tego za kazdym razem jak tam
                              bylam sciskali mi piers, zeby mi udowodnic, ze tam cos jest, bo
                              twierdzili, ze ja klamie i nie chce mi sie karmic piersia, cisneli,
                              cisneli a tam nawet siary nie bylo.... i nikt nie zuwazyl, ze mam
                              pogryzione brodawki-najwidoczniej sama sobie pogryzlam, albo moj
                              maz...
                              dzieci sa dokarmiane, bo jakby to bylo, zeby dzieci byly glodne., do
                              tego nie mozna dopuscic. dokarmiane sa nawet wtedy, gdy sa karmione
                              piersia, ale np. spadaja na wadze lub zbyt malo przybieraja.
                              generalnie tak jak pisalam-patologia i porod ok, pobyt po-masakra i
                              nie tylko to jest moje zdanie, uwiezcie mi.
                              • daisy233 Re: co to znaczy... 13.09.07, 09:19
                                dzieci sa dokarmiane jesli jest karmione piersia, a nie przybiera na
                                wadze. Przykro mi Magducha78,ze przeszlas taki horror, cos takiego
                                podczas mojego krotkiego pobytu sie nie zdarzylo. Pielegniarki i
                                lekarze wykazywali zainteresowanie pacjentka,a p.Malgosia od
                                laktacji byla dostepna od rana do 16. Nikt tez nie wspominal o
                                masazu piersi, kapusta na oklady, tak smile
                                • magducha78 Re: co to znaczy... 13.09.07, 11:40
                                  daisy-niestety tak trafilam. na dodatek byl wtedy strajk (19
                                  czerwca) a ja lezalam 4 dni, bo bylam po cc.
                              • kania_kania Re: co to znaczy... 13.09.07, 15:49
                                Ja rodzilam naturalnie i tez po porodzie nie mialam wystarczajacej ilosci
                                pokarmu. Dodatkowo Magda nie umiala zlapac dobrze piersi, wiec pogryzla mnie.
                                Urodzilam w niedziele rano, od poniedzialkowego ranka po oddziale chodzila p.
                                Ula - pielegniarka laktacyjna, sprawdzala, czy mamy maja pokarm, cwiczyla
                                przystawianie. Siedziala ze mna pol godziny probujac Magde prawidlowo przystawic
                                - nie dalo sie. Sama powiedziala, zeby sie zglosic, gdy dziecko bedzie glodne,
                                bo na skutek nieprawidlowego ssania ja nie mialam pokarmu.

                                Gdy Mala zaczela plakac - dostala mleko od pielegniarek i zasnela.

                                Faktem jest, ze nikt nie narzuca sie z pomoca, ale jesli sie zwroci do
                                konkretnej osoby (w tym przypadku pielegniarka laktacyjna) to sie pomoc uzyska.
                                Ja na poczatku zwrocilam sie do pielegniarki, ktora kapala dzieci wieczorem. Ta
                                mnie zlala mowiac, ze kazda matka ma pokarm. No coz bylam w o tyle lepszej
                                sytuacji, ze Magda to moje 3 dziecko, wiec dyplomatycznie poczekalam do rana i
                                pogadalam z pielegniarka laktacyjna i wszystko sie wyjasnilo.

                                Dokarmilam Magde jeszcze raz - w poniedzialkowy wieczor - pozniej juz mleko sie
                                pojawilo.

                                Kania
                                • magducha78 Re: co to znaczy... 13.09.07, 16:23
                                  to niezle mialas, podczas mojego 4-dniowego pobytu NIKT ani razu nie
                                  zagladal do sal i nie pytal,nie sprawdzal. ja wiem ze trzeba tez
                                  samemu sie dopominac, ale mimo to byla totalna olewka. szkoda, ze ta
                                  opieka po zepsula wszystko dobre co myslalam o tym szpitalu, bo
                                  patologie i porod chwale sobie bardzo.
                                  • aronowka Re: co to znaczy... 13.09.07, 19:34
                                    ja niestety miałam podobne przejścia , wiec także przeszłam terror
                                    laktacyjny. Zgadzam się że na Inflanckiej patologia i porodówka ok
                                    ale noworodkowy pozostawia wiele do życzenia może nawet nie z powodu
                                    samych pielęgniarek i połoznych ale z ich braku dwie na cały oddział
                                    na noc to nieporozumienie a jedna laktacyjna to za mało, szczególnie
                                    jak jest dużo kobiet. Miałam problemy z karmieniem mała słabo sie
                                    przystawiała i pokarmu zamiast więcej było coraz mniej mimo że na
                                    początku ssała ładnie potem coś się zepsuło wiec to nieprawda że
                                    wszystkie kobiety maja jak dziecko ssie, każda z nas jest inna,
                                    niestety spotkał mnie terror laktacyjny gdy kazano mi siedzieć 3
                                    godziny i próbowac a mała wrzeszczała i odrywała się a potem
                                    stwierdzili że no dobra dokarmią ją bo ma sucho w buzi, ten terror
                                    też zależał oczywiście od położnej ale niestety częściej spotykałam
                                    się nietolerancją i niedowierzaniem co pogarszało mój stan
                                    psychiczny, wiec dziewczyny jak dziecko wam płacze to macie święte
                                    prawo zeby je dokarmili i nie meijcie wyrzutów sumienia
        • dagnieszka5 Re: Czy ktoś ostatnio rodził na Inflanckiej? 14.09.07, 12:26
          Ile kosztuje wybranie położnej na Inflanckiej?
    • betimek Pytanie o położną 14.09.07, 10:10
      Dziewczyny, ile czasu przed porodem umawiałyście się z położną. I jak to wszystko wygląda, podpisuje sie umowę, czy co?
      • izapela3010 Re: Pytanie o położną 14.09.07, 13:51
        termin porodu mam na 17/09 na forum wypytywałam się o ten szpital po
        uzyskaniu szczegółowych informacji od jednej z forowiczek
        zadzwoniłam do konkretnie poleconej przez nią położnej i umówiłam
        się 12/09 na spotkanie (myślę, że miałam dużo szczęścia, że udało
        mi się tak szybko z nią umówić w tak krótkim czasie)ale nie radzę
        czekać na ostatnią chwilę,z informacji jakich się dowiedziałam w tej
        chwili na dobę jest odbierane ok.10 porodów w tym szpitalu, żadnych
        umów nie podpisywałam, koszt opieki 800,00 pln
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka