Dodaj do ulubionych

cesarka w Damianie

03.10.07, 17:30
Planuje porod w CM Damiana. Planowo termin mam na 6 grudnia ale
cesarka bede miala pod koniec listopada. prosze napiszcie na co mam
sie przygotować? na jaka godzine sie najlepiej umowic? czy trzeba
zabrac cos ze soba? Prosze rowniez o informacje jak szybko
wrocilyscie do formy i czy robia tam cesarke metoda Misgav-Ladach.
Obserwuj wątek
    • pengua Re: cesarka w Damianie 04.10.07, 11:11
      Na tez wybieram sie na cc do Damiana. Wazy sie tylko moj termin
      (moze za tydzien a moze pozniej). W Damianie dostalam katke z lista.
      Tez Ci pewnie taka dadza, ale moge od razu napisac co jest do
      przygotowania:

      DLA DZIECKA
      - 5 pieluszek tetrowych
      - 1 cienki kocyk
      - 1 cieply kocyk
      - recznik do kapieli
      - 3 pajacyki lub 3 pary spiochow + 3 kaftaniki
      - 2 czapeczki
      - 3 kaftaniki lub body
      - rekawiczki (domyslam sie ze moze chodzic o niedrapki)
      - skarpetki cienkie
      - 2 pary skarpetek grubych

      DLA CIEBIE:
      - dowod osobisty, karta ciazy, grupa krwi, wyniki badan
      - 3 rozpinane koszule (do karmienia)
      - 5 par majtek jednorazowych
      - szlafrok
      - skarpety
      - przybory toaletowe
      - 2 reczniki

      DLA MEZA:
      - wygodne ubranie
      - buty na zmiane lub kapcie
      - aparat foto lub kamera.

      Uff wink

      Jesli chodzi o godz umawiania sie, to slyszalam, ze najlepiej
      umawiac sie skoro swit, bo musisz byc na czczo i wczesniej nie wolno
      podobno nic pic sad Nie wiem jak nad tym zapanuje, bo teraz na samej
      koncowce caly czas okropnie chce mi sie pic!
      Pozdr.
      • tygrysiatko1 Re: cesarka w Damianie 04.10.07, 16:33
        bycie na czczo włąśnie oznacza nic nie jesć i niec nie pić... nie
        wolno do planowej operacji przyjśc z pełnym żołądkiem (czyli nawet z
        łykiem wody)... jest to powód do dyskwalifikacji z operacji...
        • mim288 Re: cesarka w Damianie 05.10.07, 11:35
          Bycie na czczo nie musi oznaczac nie jedzenia od świtu tylko 7
          godzin nie jedzenia i nie picia przed operacją (piś można tak
          naprawdę nawet później). Miałam 2 cc po południu i dla mnie to był
          optymalny czas, nie cierpię rano wstawać, śpieszyć się itd, przy
          drugim cc musiałam też rano zając się starszym dzieckiem.
    • malgosia19734 Re: cesarka w Damianie 04.10.07, 16:16
      najlepiej na rano, i to w poniedziałek. będzie mało "szpitalnie" -
      przynajmniej ja miałam takie wrażenie. dostaniesz kroplówkę
      nawadaniajcą, będą Ci robić KTG, a w międzyczasie położna będzie
      wypełniać wszystkie papiery. jeżeli będzie przy tym ojciec Twojego
      dziecka - dadzą mu ubranko chirurgiczne i poproszą o przebranie się.
      mniej więcej po godzinie od przybycia do szpitala zaproszą Cię do
      salki cc i zaczną podawać znieczulenie (planujecie
      zewnątrzoponowe?), założą cewnik i podłączą inne "rurki". jak
      znieczulenie zacznie działać, przyjdzie dwóch lekarzy - "prowadzący"
      i pomocnik, przywitają się z Tobą i po jakichś 10-15 minutach
      powinnaś już zobaczyć swoje dziecko. w tzw. międzyczasie - o ile
      będziesz przytomna, tzn. nie będziesz w narkozie - anestezjolog
      powinien "zabawiać" Cię rozmową. ojca dziecka z pewnością "pogonią",
      żeby zrobił maluchowi pierwsze zdjęcia. potem Cię zszyją i odwiozą
      do Twojej sali. na drugi dzień rano każą wstać. i to z grubsza tyle.
      nic już potem nie będzie takie samo smile. pzdr, M

      ps. byłam w szpitalu niecałe cztery doby, po weekendzie (czyli w
      tydzień po porodzie) już sama chodziłam na zakupy.
      • hadime1 Re: cesarka w Damianie 04.10.07, 20:06
        Wszystko co napisały dziewczyny potwierdzam i wyprawkę i to jak
        operacja taka wygląda.
        Ja miałam cc w Damianie 2 września.
        Co prawda nie byłam przygotowana na cc żadną metodą ;o) i w tych
        nazwach zaczęłam się orientować dopiero po fakcie, ale mój lekarz
        który wykonywa cc twierdzi, że ta metoda jest najlepsza. Robi się
        tylko nacięcie skóry a resztę operacji wykonuje się w zasadzie przy
        użyciu tylko dłoni. Ja nawet po cc nie miałam zdejmowanych szwów, bo
        wszystkie były rozpuszczalne. Wszelkie dolegliwości ustąpiły w
        zasadzie w ciągu tygodnia. Obecnie po miesiącu czuje się świetnie i
        jestem w pełni aktywna.
    • ginko Re: cesarka w Damianie 05.10.07, 12:39
      Potwierdzam to, co juz bylo napisane. Po nieplanowanej cc w Damiana, bylam juz
      na nogach po 24. godz i wypisalam sie po 3. dobach w szpitalu. Na male zakupy i
      krotkie spacerki chodzilam po 4. dniach. Teraz (2 miesiace po cc) czuje sie
      swietnie. Szwy sa rozpuszczalne, wiec nic nie trzeba z nimi robic, a rana goi
      sie ladnie. Polecam Damiana...obsluga byla super i bylismy wszyscy swietnie
      traktowani. Dr. Gralinska (anastezjolog) jest fantastyczna!
      • netka133 Re: cesarka w Damianie 07.10.07, 12:42
        Dziewczyny, a jak to jest z kosztami? Płaci się za samo cc, salę i jakieś
        szczepienia. Ile to w sumie daje? W cenniku mają także podział na salę 1 i 2
        osobową, czy to oznacza, że jeśli mąż chce zostać na noc trzeba zapłacić
        dodatkowo za tę 2 osobową? I jeszcze jedno, czy tatuś dostaje normalne posiłki w
        ciągu dnia? smile
        • ginko Re: cesarka w Damianie 16.10.07, 16:06
          CC ze wszystkim kosztowalo prawie 8400. Wliczone w to jest 3 doby w szpitalu z
          wyzywieniem, rozne badania, sama cc ze znieczuleniem, i wspaniala opieka. Moj
          pokoj byl pojedynczy, a maz jezdzil do domu na noc. Nie slyszalam o tym by maz
          zostawal w szpitalu. Tatusiow, niestety, nie karmia w ciagu dnia.
          • netka133 Re: cesarka w Damianie 16.10.07, 21:04
            Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Rozumiem że zabierają dzieciaczki na noc i
            opiekują się nimi, bo po cc to raczej w I dobie nie jest się w stanie.
    • pengua Re: cesarka w Damianie 24.10.07, 20:47
      Uff. Jestem juz po wiec moge napisac jak bylo:
      W szpitalu bylismy umowieni na 12.00 w poludnie. Dla mnie to byla
      optymalna godzina bo nienawidze rano wstawac. Ostatnim posilkiem dla
      mnie byla kolacja. Na 6 godzin przed cc nic nie pilam. Jak
      przyjechalismy do szpitala najpierw zaprowadzili nas do pokoju
      "zalatwic czesc hotelowa" wink Dostalismy szpitalne ubranka, ja
      cieniutka fizelinowa (chyba) szpitalna koszulke, maz w przebranie a
      la chirurg. Zostalo mi zrobione ostatnie ktg i dostalam kroplowke
      nawadniajaca. W miedzy czasie maz wypelnial rozne papiery a ja
      odpowiadlam na rozne pytania polozniej dotyczace zalatwienia spraw
      formalnych. Potem pare podpisow i zaproszenie do sali operacyjnej.
      Usiadlam na stole gdzie pani anestezjolog zrobila mi zastrzyk
      zmieczulajacy w kregoslup a potem zalozyla na plecach cewnik przez
      ktory mi potem podawali znieczulenie. Potem musialam sie polozyc.
      Maz zastal posadzony na taborecie w tyle mojej glowy i mogl mnie
      glaskac wink Zalozyli mi jeszcze kotarke przed oczami. Jak
      znieczulenie zaczelo dzialac (po ok 10-15 minutach) zalozyli mi
      cewnik do pecherza. Zaraz potem zjawil sie moj lekarz prowadzacy i
      jego pomocnik. Zaczela sie czesc glowna. Po dziesieciu minutach
      uslyszalam jak mowia ze urodzil sie synek. Poniewaz troche
      panikowalam i umowilam sie z pania anestezjolog, ze po wszystkim na
      szycie dostane jeszcze inne uspokajacze - kompletnie odlecialam. Nie
      bylam na tyle przytomna zeby przed szyciem dostac dziecko "na
      klate", ale wiem ze sa dziewczyny, ktore tak dobrze czuja sie w
      trakcie, ze nie ma z tym problemu. Na czas szycia maz poszedl z
      neonatologiem na wszystkie pomiary malucha. Obudzilam sie jak mnie
      przekladali ze stolu operacyjnego na lozko szpitalne i zawiezli do
      pokoju. Caly czas bylam podlaczona do rurem i dostawalam
      znieczulenie. Bylam srednio przytomna i troche zmeczona, ale zadnego
      bolu nie czulam. Podlaczona do rurek mocno znieczulajacych bylam do
      konca nastepnego dnia. Tuz po wszystkim moglam juz pic wode. Tez pod
      wieczor nastepnego dnia wieczorem dostalam kleik z sucharkami.
      Szok!. Po dwoch dniach to byla naprawde pycha! Potem juz dawali jesc
      "normalnie". Na sniadanie&kolacje pieczywo+wedliny, herbate. Na
      obiad zupe, gotowana marchewke, ryz, pure ziemniaczane, cos mieso
      podobnego i kompot. Pokoj mialam jedno osobowy, maz przyjezdzal rano
      i wracal do domu wieczorem. Chociaz bylismy strasznie zmeczeni
      chcielismy sie jak najszybciej nauczyc instrukcji obslugi bo
      wiedzielismy ze zaraz wracamy do dom i trzeba bedzie sobie dawac
      rade samemu, bez mozliwosci zawezwania "wrozki" z zza drzwi ktora w
      azdej chwili przyjdzie i pomoze. A pielegniarki noworodkowe w
      Damianie byly super! Zajmowaly sie dziecmi kiedy tylko sie chcialo,
      cala noc rowniez! Cala opieka byla suuuuuper! Koszt 9 tysiow. Nie
      zaluje ani jednej wydanej zlotowki! Ps: opieka lekarzy i poloznych
      absolutnie fantastyczna. Bylam przez nich naprawde traktowana ze
      szczegolna troska w tym napradwe szczegolnym momencie w zyciu kiedy
      rodzi sie wlasne dziecko!
      • krypteia Re: cesarka w Damianie 24.10.07, 21:47
        mam pytanie odnośnie tego panikowania przed szyciem, możesz opisać o
        co dokładnie chodziło? przestraszyłaś się czegoś czy zaczęło boleć?
        czy przed porodem wiedziałaś że coś takiego może się zdarzyć?
        • pengua Re: cesarka w Damianie 25.10.07, 15:26
          Czesc, juz odpowiadam o co chodzilo. Zawczasu dokladnie przepytalam
          inne dziewczyny co sie dokladnie czuje podczas cc. Wszystkie mowily,
          ze poza dotykiem nic sie nie czuje, byly takie ktore po "wyjeciu" a
          w trakcie szycia normalnie rozmawialy z mezem czy lekarzem.
          Natomiast jak mnie rozcieli (w tym momencie czulam tylko tyle jakby
          mi ktos delikatnie paznokciem przejezdzal po brzuchu, czyli nic
          strasznego sie nie dzialo). Ale potem jak zaczeli je wyciagac to
          musieli do tego przylozyc sporo sily, dzialali szybko bo to nie czas
          na delikatne ruchy. Ja sobie nie zdawalam sprawy z tego ze jak sie
          zrobi 15 cm otwor to tez przez niego nie wyjmuje sie dziecka od tak
          sobie. Troche sie ze mna musieli "szarpac". Wtedy spanikowalam,
          pamietam jak anestezjolog do mnie mowila zebym oddychala bo nie
          chciala zebym zemdlala. Nie mogla mi podac bowiem innych uspokajaczy
          poki dziecko nie zostanie wyjete, dopiero na szycie. A ze ja bylam
          juz zestresowana to mnie uspili. Potem sie dowiedzialam, ze dziecko,
          nawet gdybym nie planowala cc tylko sn, to by sie nie urodzilo gdyz
          zle weszlo w kanal rodny i i tak trzeba by bylo robic cc. Moze
          dlatego tez mocniej musieli sie ze mna szarpac zeby je z tego zlego
          ustawienia wyjac. To tez wynikalo z tego co mi maz mowil jak lekarze
          ze soba rozmawiali podczas operacji. Moze to jeszcze porownac, do
          wyrywania osemki. Robi Ci fest znieczulenie, nie czuc w ogole bolu
          ale ja na przyklad czulam jak dentysta musi sie niezle zaprzec i
          wlozyc duzo sily zeby ta osemke wyrwac. Tu bylo podobnie. A do tego
          denerwowalam sie bo jednak swiadomosc tego co wlasnie robia byla dla
          mnie akurat troche stresujaca. Nie sugeruj sie jednak moja relacja
          az tak bardzo, bo jest mnostwo dziewczyn ktore to znosza absoltnie
          bezproblemowo a ja jestem po prostu straszna panikara sad Pozdrowko!
          ps: w sumie samo wyjmowanie trwalo ok 10-15 minut czyli naprawde
          krotko, wiec to naprawde da sie bez wiekszego problemu przezyc wink
          szczegolnie jak sie pomysli o dziewczynach ktore godzinami cierpia
          przy sn, to cc jest naprawde bajka.
          • krypteia Re: cesarka w Damianie 25.10.07, 15:42
            dzieki za wyjaśnienie, ja też planuję cesarkę na życzenie, ale nie w
            Damianie a innej pryw. klinice; zapytałam Cie o szczegóły bo
            podejrzewam, że też mogę wpaść w panikę w którymś momencie i
            chciałam wiedzieć jak to wygląda
    • pengua Re: ps: cesarka w Damianie 24.10.07, 21:07
      Jesli chodzi o sam szef, wszystko jest super! Dwa dni bylam jeszcze
      podlaczona do znieczulaczy kroplowkowych, trzeciego dostawalam je
      juz zdawkowo. Jak wyszlam ze szpitala lykalam juz tylko apap. Troche
      mnie jeszcze ciagnie, ale nie duzo. Szef jest przepiekny! prawie go
      nie widac, mistrzowska robota. Pokazalam przyjaciolce, byla
      zachwycona, maz powiedzial ze w ogole nic nie widzi wink Szwy
      rozpuszczlne, mam tylko mikro waleczek na calej dlugosci ciecia. Ok
      15 cm tuz nad wzgorkiem lonomym, ktorego doslownie zgolili mi 2 cm
      przed operacja. Jak wszystko odrosnie, do bikini nic nie bedzie
      widac!
      • idees Re: ps: cesarka w Damianie 25.10.07, 19:19
        Również przygotowuję się do cesarki w Damianie. Mam pytanko, czy po cc nie
        miałaś problemów z karmieniem? Czy wcześniej chodziłaś do szkoły rodzenia, czy
        wystarczyły instrukcje pielęgniarek? Co najlepiej zabrać na powrót ze szpitala,
        tak żeby nie uciskało rany? Jak tam brzuszek, spory jeszcze został? Z góry dziękuję.
        • pengua Re: ps: cesarka w Damianie 26.10.07, 14:20
          Czesc, postaram sie w miare dokladnie odpowiedziec Ci na pytania
          (akurat dziecko spi, hi, hi).
          1. Jesli chodzi o karmienie, to niestety Ci nie pomoge poniewaz z
          gory wiedzialam, ze nie bede mogla karmic piersia (z licznych
          powodow psychicznych). Ale zanim sie do tego przyznalam w Damianie i
          pytalam jak to jest z karmieniem piersia po cc, to polozna mi
          mowila, ze nie powinno byc problemu jesli sie jest nastawionym na
          "tak".
          2. Owszem do szkoly rodzenia chodzilam, ale z oczekiwaniem, ze
          "lizne" troche instrukcji obslugi dziecka. Niestety trafilam do
          szkoly przy fundacji rodzic po ludzku i to bylo dla mnie kompletne
          nieporozumienie. Wiekszosc czasu uczyli jak rozwierac posladki i
          opowiadali dokladnie o fazach porodu sn. Z instrukcji obslugi byly
          tylko jedne zajecia. Takie zajecia na sucho moim zdaniem niewiele
          daja. My z mezem nauczylismy sie dopiero jak polozne i pielegniarki
          w szpitalu nam pokazywaly co i jak robic. Wtedy mam wrazenie
          czlowiek chlonie wiedze w niesamowitym tempie, trzeba sie nad tym
          skoncentrowac bo nad glowa wisi bat, ze zaraz trzeba to bedzie robic
          samemu w domu bez niczyjej pomocy. Moim zdaniem wskazowki
          pielegniarek pokazywane na miejscu w zupelnosci wystarczaja. Poza
          tym po wyjsciu z Damiana ich numery telefonu nadal sa aktualne.
          Pielegniarki noworodkowe siedza tam na dyzurze dzien i noc wiec
          zawsze mozesz potem do nich zadzwonic, nie majac stresu ze nekasz je
          prywatnie bo sa po prostu w pracy.
          3. Ja ze szpitala wracalam w zwyklych spodnicha ciazowych, ale
          takich bez "golfika". Po trzech dniach zdjeli mi opatrunek wiec
          miedzy rana a majtkami mialam tylko przylozony gazik. Po dwoch
          dniach powrotu do domu zaczelam znowu chodzic w spodniach z
          golfikiem.
          4.Teraz jestem od niedzieli w domu i brzuszek z dnia na dzien jest
          coraz mniejszy. Teraz wygladam jak w 4 miesiacu wink
          Gdybym mogla jeszcze rozwiac jakies watpliwosci to daj znac.
          Pozdrowko.
          • idees Re: ps: cesarka w Damianie 27.10.07, 11:00
            dzięki za wyczerpujące info. Jeszcze tylko jedno pytanko - czy kiedy człowiek
            jest wycieńczony po zabiegu pielęgniarki bez problemu opiekują się maluchem, czy
            np. na noc trzeba wynająć sobie dodatkowo położną?
            Pozdrowienia dla Waszego Maluszka!
            • mela2811 Re: ps: cesarka w Damianie 27.10.07, 12:06
              To może ja odpowiem na to pytanie smile - nie trzeba nikogo dodatkowo wynajmować.
              Jeżeli chcesz, to pielęgniarki opiekują się maluchem w nocy.
              • pengua Re: ps: cesarka w Damianie 28.10.07, 18:07
                Oooo! Dziekuje bardzo za pozdrowienia! Jak milo smile
                Potwierdzam. Jesli chodzi o opieke nad maluchem to pielegniarki sie
                nim zajmuja kiedy tylko chcesz. Wszystko jest w cenie Twojego pobytu
                w szpitalu. Dla nich jest wrecz oczywiste ze na wszystkie noce one
                go zabieraja zebys Ty mogla sie wyspac. Z reszta przez piewrsza noc
                i nastepny dzien nie ma mowy o tym zebys wstala bo jest sie
                podloczonym do znieczulaczy i noga nie mozna nawet ruszyc + jest
                cewnik podlaczony do pecherza. Wiec w dzien mozna dziecko dostac na
                klate, albo maz/ojciec moze sie nim zajac. Dopiero trzeciego dnia
                mozna do dziecka wstac i sie przyuczyc kapania, przewijania itp.
                • hogi3 Re: ps: cesarka w Damianie 30.10.07, 15:31
                  Witam smile
                  odpowiedzi na pytania są tak wyczerpujące że chyba fachowiec lepiej
                  by tego nie przekazał smile) A możesz jeszcze powiedzieć kto był Twoim
                  lekarzem i położną w Damianie. Ja mam umówiony termin na cc na 21/11
                  ale boję się że wszystko zacznie się wcześniej a panikarą jestem
                  naprawdę porządną ....
                  • pengua Re: ps: cesarka w Damianie 30.10.07, 16:07
                    smile)) To witam w klubie, bo ja tez jestem panikara pierwszej wody
                    wink potrafilam zemdlec na pobieraniu krwi, hi, hi wink Ciesze sie, ze
                    moimi relacjami moglam troche pomoc w nastawieniu sie na to
                    szczegolne wydarzenie. A zatem jesli chodzi o zespol lekarzy to moim
                    cudownym gin'em byl dr. Leszczyk (chyba ordynator oddzialu
                    poloznictwa), polozna byla p. Wiola baaardzo kompetentna i rzeczowa
                    osoba, anestezjologiem tez cudowna dr. Beata Blaszczyk a
                    neonatologiem pediatra fantastyczny facet dr. Potocki. W innym watku
                    "opnia o lekarz z damiana" czy jakos tak, dokladniej o nich
                    napisalam. Pozdrowko bardzo.
                    • tamitthecat Re: ps: cesarka w Damianie 30.10.07, 20:13
                      Czytając wasze post miałm wrażenie jakbym czytała sprawozdanie z zakupów-
                      zapłaciłyście i kupujeci sobie dzidziusia wraz z uługą wyjecia go z brzucha.
                      żadnej refleksji nad tym ze to jednak operacja że coś może być nie tak, jedyne
                      co was przejmuje to czy blizny nie widać zza bikini.żadna z was nie pomyślała
                      nawet o tym ze w świetle najnowszych badań dla dziecka lepiej jest jak rodzi się
                      siłami natury takie dzieci rzadziej chorują na płuca i alergie np.Ciekawa jestem
                      czy lekarz inkasujący kasę za cesarkę wam to powiedział?
                      • mela2811 Re: ps: cesarka w Damianie 30.10.07, 20:20
                        Tamitthecat, ten post jest nie na miejscu. Istnieje jeszcze coś takiego jak
                        wskazania do cesarki. Z drugiej strony nie ma jednej opinii, że poród naturalny
                        jest bezpieczniejszy niż cc. Dziewczyny omawiają sobie tutaj wizytę w konkretnym
                        prywatnym szpitalu, a nie zasadność przeprowadzenia cesarki w ogóle. I tylko
                        trzeba się cieszyć, że nie było żadnych komplikacji i mogą sobie lajtowo
                        porozmawiać o bliznach i warunkach "zakwaterowania". I jestem tu osobą
                        bezstronną, bo będę rodzić naturalnie...Jesteś kolejną osobą, która robi z
                        siebie heroiczną matkę Polkę. Proponuję się raczej wypowiedzieć na temat matek
                        pijących alkohol w ciąży, jak już chcesz kogoś krytykować. Dziewczyny z tego
                        postu/forum na pewno najbardziej dbały o dobro swojego dziecka, a dopiero potem
                        myślały o sobie.
                        • tamitthecat Re: ps: cesarka w Damianie 30.10.07, 20:51
                          Mylisz sie Melu istnieją zestawienia jasno mówiace o tym że cesarka nie jest
                          bezpieczniejszym rodzajem porodu niż siłami naturu a nawet wprost
                          przeciwnie.Mnie po prostu troche przeraża moda na cesarkę na życzenie, bo to
                          naprawde robi sie moda szczewgólnie w wypadku tego szpitala. A termin cesarka na
                          życzenie pojawił się w tej dyskusji parokrotnie temu nie zaprzeczysz
                          • hogi3 Re: ps: cesarka w Damianie 31.10.07, 08:57
                            Może to niezbyt grzeczne co teraz powiem, ale nie pytałam czy
                            słusznie robię wybierając cc. Tak jak to juz wcześniej zauważono,
                            tematem topicu nie jest badanie czy cc to dobry sposób czy nie , a
                            jedynie podzielenie się informacjami dotyczącymi przebiegu samego
                            zabiegu. I za to jestem bardzo wdzięczna bo informacje bardzo mi
                            pomogły odpowiednio się na to przygotować (co nie znaczy nie
                            panikować smile). A co do badan nad tym który sposób porodu jest
                            bezpieczniejszy jest tyle opinii, ze naprawde ciężko jednoznacznie
                            odpowiedzieć na to pytanie ...
    • shinai1974 Re: cesarka w Damianie 31.10.07, 10:26
      Prosze o informacje czy na cesarkę w Damianie idzie sie w koszuli,
      pizamie czy nago? czy warto miec ze soba leki przeciwbolowe?
      • mela2811 Re: cesarka w Damianie 31.10.07, 11:16
        Do cesarki w Damianie dostaje się specjalną koszulę szpitalną. Leki
        przeciwbólowe są na miejscu, więc nie trzeba nic ze sobą zabierać. Zalecają
        tylko zabrać 3 koszule, ale do karmienia.
    • 1dione01 Re: cesarka w Damianie 25.01.15, 18:18
      Miałam CC w Damianie w styczniu 2015. Powiem krótko: rewelacja. Wszystko działo się super sprawnie. Rano pojawiły się skurcze, skonsultowałam się z położną i kazała przyjechać. Kiedy przyjechaliśmy z mężem, cały zespół już na nas czekał. Badanie ktg, kroplówka nawadniająca, wypełnienie papierów. Nie byłam nastawiona na 100% ani na SN, ani na CC. Nikt z personelu nie wywierał wpływu na moją decyzję, byłam natomiast rzetelnie informowana o tym, co się dzieje. Wspólnie z lekarzem podjęłam decyzję o CC i była to zdecydowanie dobra decyzja - ktg spadało, a ja nie chciałam ryzykować zdrowia maluszka, i chciałam go mieć już jak najszybciej. Na salę do cc przeszliśmy z mężem w towarzystwie pielęgniarza, mąż przeszedł do innego pomieszczenia, żeby się przebrać w strój jałowy, a mnie przygotowywano do CC. Znieczulenie od pasa w dół, odczucie przy zastrzyku jak przy pobieraniu krwi. Wszystko działo się bardzo szybko. Mąż siedział przy mojej głowie, a tam za parawanem lekarz robił swoje. Pani anestezjolog zagadywała mnie i pytała co chwilę, jak się czuję. Samego "wydobywania" dziecka nie czułam, właściwie niczego nie czułam - żadnego ciągnięcia, napinania, dotyku, ani też nie słyszałam odgłosów naciągania powięzi... a tu nagle pokazują mi rozkrzyczanego maluszka! Jest! Cały i zdrowy! Mąż poszedł z lekarzami na mierzenie, ważenie itd., a po paru minutach wrócił do mnie i siedział przy mojej głowie z maluszkiem na ręku. Cała operacja trwała może 15 min, potem odwieziono mnie do sali i dosłownie po paru minutach miałam dziecko przy piersi. Nie miałam żadnych problemów z karmieniem, położne przychodziły wiele razy niewzywane, i oczywiście również na każdą prośbę - uczyły przystawiać do piersi, pomagały ułożyć, ubrać, pokazały nam jak podnosić, jak trzymać, jak kąpać, no.. wszystko. Opieka absolutnie rewelacyjna. Każdego dnia przychodził na kontrolę lekarz z zespołu: ginekolog, neonatolog, odpowiadali na wszystkie pytania i naprawdę okazywali troskę i szacunek. Po CC otrzymywałam leki przeciwbólowe w kroplówce, nic a nic mnie nie bolało. Cięcie było ok. godz. 15-16, następnego dnia o 9 rano byłam już pod prysznicem, nie miałam żadnych zawrotów ani bólów głowy, a po południu to już po prostu śmigałam. Pierwszy dzień po wyjściu ze szpitala (czyli 4 doba życia dziecka) byłam z nim już na spacerze w wózeczku. Oczywiście, organizm każdej kobiety może reagować inaczej i na SN, i na CC, i trudno przenosić czyjeś doświadczenia na siebie, więc ja mogę mówić tylko za siebie. W moim przypadku CC było super decyzją, doszłam do siebie błyskawicznie, od pierwszego dnia brałam dziecko na ręce i do piersi, czuję się świetnie fizycznie i psychicznie. Nie chciałam, aby poród dziecka stał się dla mnie traumą, nie chciałam liczyć na szczęście, ani na przypadek, nie chciałam ryzykować, że po idealnej ciąży coś pójdzie nie tak podczas porodu, bo lekarz będzie fanatykiem SN. I nie chciałam dawać łapówek pod stołem. Duże (owszem), ale dobrze wydane pieniądze. Nie żałuję ani złotówki, bo moje zdrowie i (w tym psychiczne) zdrowie dziecka są dla mnie najważniejsze. Wszystkim wahającym się polecam. Jeśli macie jakieś pytania, pytajcie śmiało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka