kzj31
03.12.07, 09:56
W piatek przyjeto mnie do szpitala Sw Zofii - ciaza obumarla w 10tyg
(dowiedzialam sie w 13 na usg) i trzeba bylo wykonac zabieg. To byl
moj pierwszy w zyciu pobyt w szpitalu i naprawde balam siestrasznie.
Moze nie tak bardzo bolu, ale upokorzenia i znieczulicy o ktorej
tyle sie slyszy od znajomych i czyta na forach. Musze przyznac, ze w
tej trudnej dla mnie i meza chwili szpital i caly jego personel
stanal na wysokosci zadania. Czulam sie jakbym nagle byla w innym
kraju. Wszyscy bez wyjatku byli mili, wyrozumiali, taktowni i
delikatni. O wszystkim bylam informowona, panie pielegniarki byly na
kazde zawolanie, np. na znieczulenie po lekach poronnych nie
musialam czekac ani chwili. Wiem, ze w niektorych szpitalach w ogole
kroplowki w czasie poronienia nie daja i trudno mi sobie wyobrazic
jaki to musi byc bol bo z kroplowka tez troche boli. W sobote rano
zrobiono mi usg a potem zabieg a teraz jestem juz w domu. Za pomoca
tego forum chcialam wszystki spotkanym tam osobom serdecznie
podziekowac, a w szegolnosci dr Joannie Pieles, ktora jest moim
ginekologiem. Dziekuje tez Paniom z sali, na ktorej lezalam, za to
ze dodawaly mi otuchy. Chcialabym tez podniesc na duchu wszystkie
dziewczyny, ktore nagle dowiaduja sie ze ciaza obumarla i przezywaja
dramat. Mi bardzo pomogli znajomi, wielu z nich okazalo sie wtedy
prawdziwymi przyjaciolmi, ktorych poznaje sie w biedzie i teaz juz
nie zaluje, ze wiedzieli o ciazy, ze nie czekalam do konca 3 mca
zeby ich powiadaomi. Przezywanie tego wszystkiego w samotnosci
byloby dla mnie o wiele trudniejsze. Jeszcze dwa dni temu bylam
zdecydowana, ze jednak nie bedziemy miec dzieci. Dzis wiem, ze
odczekamy pol roku i staramy sie dalej! Warto, nawet jak sa
niepowodzenia. Trzymajcie sie dziewczyny!