Dodaj do ulubionych

poród ze studentem

10.01.08, 12:01
Witam Serdecznie wszystkie Mamy!
Jestem studentka 3roku kierunku położnictwa w tym roku piszę pracę
licencjacką na temat:"Poglądy kobiet o studentach uczestniczących w
porodzie."
Proszę Was bardzo o swoje opinie na ten temat, gdyż będą one
podstawą do mojej pracy.
Interesuje mnie czy przezyłyście poród ze studentem ,jeśli tak to
jak on wyglądal i czy jesteście zadowolone.
Czy idąc do szpitala zastawiałyście się czy będzie tam jakis
student?czy nie interesowalo to was?

Zdrowiasmile
Obserwuj wątek
    • matiiaga Re: poród ze studentem 10.01.08, 12:20
      Prawde mówiąc przed porodem nie myślałam o tym. Ja urodziłam 4 lata
      temu na Kasprzaka w W-wie. Przy porodzie byli obecni studenci ale
      nie jestem w stanie powiedzieć ile osób bo było też dużo lekarzy i
      połoznych (rodziłam w stanie przedrzucawkowym stąd tyle personelu).
      Jednak obecność studentów w żaden sposób mi nie przeszkadzała. To
      normalne że przyszli lekarze i połozne musze się gdzies szkolić. Po
      porodzie tez odwiedzali mnie studenci i nogdy nie miałam nic
      przeciwko temu. W marcu drugi raz będę rodzic i również nie będę
      przeciwna studentom obecnym przy porodzie.

      W trakcie porodu studenci stali i patrzyli, może coś mówili, ale
      niewiele pamiętam czy do mnie czy z połoznymi.
      • soniiia Re: poród ze studentem 15.01.08, 23:16
        Gdy moja mama mnie rodziła, przy niej stało czterech młodych,
        przystojnych studentów i pierwszy raz oglądali poród... pytałam sie
        mamusi czy nie wstydziła się i czy nie denerwowała przy takich
        młodych chłopakach rodzic, to Ona powiedziała że jak rodziła to nic
        ją nie obchodziło , nawet nie myślała o tych chłopakach, nie
        zwracała na nich uwagi bo za bardzo była przejęta porodem , myślała
        tylko o tym żeby jak najszybciej urodzić i mieć ten ból już za sobą.
    • mim288 Re: poród ze studentem 10.01.08, 12:51
      Wiedziałam, że studentów nie będzie przy moim porodzie. Osobiscie
      miałabym bardzo duże opory przeciwko kształceniu sie studentów
      akurat podaczas mojego porodu, wiem, że kiedyś muszą ale nie
      chciałabym żeby na moim przypadku - z czystego "cykora" wolałabym
      osobe z doświadczeniem.
      • cota Re: poród ze studentem 10.01.08, 13:56
        u mnie było cc i była studentka. Nie przeszkadzła mi, jednakże
        minimalna kultura osobista wymaga, aby zapytała mnie czy wyrażam
        zgode na jej obecność - nie jest ona niezbędnym personelem. W
        przypadku pn, czy badania gin nie wyraziłabym nigdy zgodny na
        badanie przez studentów - zbyt intymne, niektórym to nie
        przeszkadza, mi bardzo. To są prywatne, intymne dla mnie sprawy aby
        kilka osób więcej gapiło się mi w krocze.
        • cota Re: poród ze studentem ps 10.01.08, 14:19
          chciałam dodać, że duży wpływ miał mój wcześniejszy kontakt z tymi
          studentami, po wypadku chodziłam (mozna tak to nazwać do oertopedy
          przy szpitalu klinicznym), podczas badania jakieś smichy, gadki
          miedzy sobą, podziękowałam im i kazałam wyjść skoro nie umieją się
          zachować. Żadnych studentów, niech na poczatek opanują kontakt z
          pacjentem, elementarne zasady kultury i etyki.
    • matiiaga Re: poród ze studentem 10.01.08, 14:15
      Uzupełnienie mojej wcześniejszej wypowiedzi:

      Przed porodem musiałam kilka razy stawić się w izbie przyjęć
      kontrolnie. Podczas jednej z wizyt oprócz lekarza i położnej były
      dwie studentki. Lekarz musiał mnie zbadać na fotelu i zapytał czy
      studentki mogą również przeprowadzić badanie. Zgodziłam się i było
      ok. Póxniej bardzo dziękowały za moją zgodę, bo jak mówiły niewiele
      pacjentek zgadza się na udział w badaniu czy porodzie studentom.
    • m-graca Re: poród ze studentem 10.01.08, 14:47
      Z tego co widze zdania są podzielone.
      Wiadomo wszystko zależy od studenta ,od jego podejścia do kobiety
      ciężarnej,rodzącej czy położnicy jest mi bardzo przykro czytać o
      błędach czy gafach jakie popełniaja studenci.
      Sama będąc kiedyś w szpitalu (juz jako studentka 1roku poloznictwa
      poczatkowo odmowilam ale pozniej,po przemyśleniu,zgodziłam się.
      • lara80 Re: poród ze studentem 10.01.08, 15:33
        Nie mam osobistych doswiadczen jako pacjentka, za to troche z tej "drugiej"
        strony. Juz jakis czas temu skonczylam studia i pamietam,ze na praktykach
        wakacyjnych- kiedy bylam jedyna studentka w danym momencie na oddziale gin-pol
        -nikt nie zglaszal nigdy sprzeciwu co do mojego uczestnictwa w porodzie albo
        badaniu. Za to jak bylo wiecej w danym momencie osob na praktykach albo tez na
        zajeciach w klinice, gdzie czesto grupa cwiczeniowa liczyla 6, 7 osob byly
        problemy- nawet jesli na sam porod mialy pozostac 1 albo 2 osoby. Mysle ze tak
        wielka grupa przeraza, zwlaszcza w tak niekomfortowej chwili jaka jest
        porod.Poza tym czesto te osoby rozmawiaja, smieja sie ze swoich zartow- na pewno
        nie z pacjentki-ale moze to zostac odebrane przez nia jako nasmiewanie sie z
        niej i dodatkowo stresowac.No coz nie kazdy umie sie zachowac,a w grupie czesto
        ludzie glupieja.
        Sama juz niedlugo stane sie pacjentka poloznicza i mysle,ze nie mialabym nic
        przeciwko jednej studentce/studentowi, zwlaszcza jesli ktos sie przedstawi i
        grzecznie zapyta o mozliwosc pozostania podczas porodu na sali-tego wymaga
        kultura osobista.
    • margo8282 Re: poród ze studentem 10.01.08, 15:18
      witam. sama jestem po akademii medycznej i wielokrotnie miałam do
      czynienia z pacjentami (nie tylko rodzącymi)i ich nastawieniem.
      ogromnym błędem jest dla mnie (mówię tu o położnictwie)obecność
      kilkuosobowej grupy studentów przy jednej pacjentce. byłam w takiej
      sytuacji kilka razy. dodam, że chodzi o Warszawę i szpitale
      kliniczne akademickie, których sporo w stolicysmile
      sama musiałam się nauczyć, ale nie dziwię się mamom, które nie życzą
      sobie 10 0sobowej grupy obcych ludzi, którzy gapią się w krocze i
      cieszą jak mogą zrobić badanie gin...
      z drugiej jednak strony mało kto wie, że poddając się hospitalizacji
      w szpitalu akademickim, w którym studenci są zawsze (różne
      roczniki), nie muszą oni pytać o zgodę pacjentów- jest to
      akceptowane przez pacjenta podczas wyrażania zgody na
      hospitalizację. sposób w jaki "pojawiają się " oni przy pacjencie
      zależy od nich i opiekunów grupy, a ta kwestia leży w ich zachowaniu
      i kulturze. jednak nie ma się co dziwić i potępiać- dla nich to
      przecież rutyna i też to należy rozumieć- mimo, że rodzimysmile
      teraz sama jestem w ciąży i mimo, że nie spotkałam się podczas wizyt
      ze studentami, chyba nie miałabym nic przeciwko ich obecności przy
      porodzie- chociaż na pewno nie 10 osób!!!!
      pamiętam z własnego doświadczenia, że rodzące miały często z nas
      studentów pożytek- nie każdy przecież rodzi z mężem, położną w 1 os
      sali. wtedy fajnie jak ktoś się zajmuje i ma czas w przeciwieństwie
      do personelu.
      życzę powodzenia w pisaniu pracy,pozdrawiam serdecznie.
      • cota Re: poród ze studentem 10.01.08, 15:27
        nawet w szpitalu klinicznym pisząc oświadczenie woli o nie wyrażeniu
        zgody na badania/uczestnictwo studentów jest wiązące także dla
        placówki klinicznej i w przypadku jego nie respektowania nosi
        odpowiednie konsekwencje prawne.
        • lara80 Re: poród ze studentem 10.01.08, 15:43
          To prawda,ze nawet w szpitalu klinicznym pacjent ma prawo nie zgodzic sie na
          obecnosc studentow przy jakichkolwiek procedurach medycznych- takie sa prawa
          pacjenta. Ale z drugiej strony nie kazdy musi leczyc sie w klinice,a kliniki
          powstaly glownie po to aby mogli sie w nich uczyc przyszli lekarze.
          • jeanne72 Re: poród ze studentem 10.01.08, 18:21
            Lara, zwroć uwagę, że coraz więcej szpitali przeksztalcanych jest w kliniki. I
            tak naprawdę pacjent nie ma często wcale wyboru. U nas do niedawna był jeden
            szpital nie - kliniczny, teraz własciwie wszystkie są kliniczne ( położnicze
            oczywiście). Więc co ma zrobić pacjentka, ktora nie chce zgodzić się na udział
            studentów - urodzić w domu? Na ulicy?
            Poza tym, w każdej klinice pacjent ma również swoje prawa. Są to m.in. prawo do
            poszanowania intymności i godności. A udział grupy 5 - osobowej podczas badania
            ginekologicznego to prawo zdecydowanie narusza.
            Ja w każdym razie bym zdecydowanie odmówiła udziału studentów w badaniu. Ze
            szpitala nikt za to nie wyrzuci - bez obaw smile
    • laminja Re: poród ze studentem 10.01.08, 18:47
      dla mnie podstawą jest forma w jakiej sprawa zostanie przedstawiona. Myślę, że
      na tym polu wiele można by zrobić. Przede wszystkim lekarz dyżurny (położna
      prowadząca poród) powinien przyjść i zapytać pacjentkę czy wyrazi zgodę na
      obecność studenta. Dalej - to powinien być jeden max dwóch studentów, a nie
      grupa. Student powinien się przedstawić i podziękować za umożliwienie mu
      uczestniczenia w porodzie - to wszystko drobne gesty, które jednak mają ogromne
      znaczenie dla wielu kobiet. Sprawiają, że kobieta nie czuje się traktowana
      przedmiotowo. Została zapytana o zdanie. Wyraziła zgodę, wie kim jest osoba,
      która będzie przy jej porodzie.

      Bez problemu zgodziłabym się na obecność jednego studenta - asystującego
      lekarzowi lub położnej gdybym została wcześniej zapytana czy się zgadzam. Jakie
      miałabym potem wspomnienia zależałoby pewnie w dużej mierze od zachowania tego
      studenta. Niestety wiem, że ryba się psuje od głowy i często lekarze przy
      studentach traktują pacjentki przedmiotowo. Dlatego unikam szpitali klinicznych,
      mając świadomość, że decydując się na poród w tego typu placówce trzeba
      się liczyć z obecnością studentów/stażystów. Gdyby lekarze prowadzący
      zajęcia/praktyki umieli się lepiej zachować kobietom byłoby łatwiej zaakceptować
      obecność studentów.
    • bruy-ere Re: poród ze studentem 10.01.08, 19:21
      Kiedyś w czasie badania przed zabiegiem ginekologicznym w szpitalu
      zapytano mnie, czy mogą być obecni studenci, widząc moją przerażoną
      minę, zaproponowano, że tylko jedna osoba i na to się zgodziłam,
      choć nie było to wcale miłe. Obecność jednej osoby to jeszcze w
      miarę OK, ale większa grupa - to po prostu koszmar.
      Natomiast przenigdy nie zgodziłabym się na obecność studentów w
      czasie porodu, to zdecydowanie zbyt intymne, rodzinne wydarzenie.
      Zdaję sobie sprawę, że studenci muszą się jakoś uczyć, jednak wiem,
      że są osoby, ktorym to nie przeszkadza. Ja do nich nie należę.
    • artdesign84 Re: poród ze studentem 10.01.08, 20:19
      PRzy moim porodzie (i każdym badaniu w trakcie porodu) było z 5
      studentów, lekarz i położna. Studenci traktowali mnie bardzo
      instrumentalnie - ani razu żaden się do mnie nie odezwał, nie spytał
      jak się czuję...

      Każde badanie to najpierw lekarsz a później przynajmniej 2
      studentów.. masaż szyjki też był potrójny...

      I jeszcze słyszałam od lekarza żebym tak głośno nie płakała bo
      studenci nie słyszą co on do nich mówi...

      Leżałam z rozkraczonymi nogami po 20 minut i musiałam znosić te
      spojrzenia, dyskusje i w ch.. medycznych terminów, których nie
      rozumiałam

      Bardzo źle wspominam ich obecność i jak będę jeszcze kiedyś miała
      rodzić to napewno w innym szpitalu i nie zgodzę się za żadne skarby
      na obecność studentów Cytuj Odpowiedz
      • daniem Re: poród ze studentem 10.01.08, 21:37
        artdesign84 a możesz powiedzieć w którym szpitalu rodziłaś?
        Współczuje Ci. Niestety bezczelnie wykorzystali twoją trudną
        sytuacje. Myślą że im wszystko wolno. Student nigdy i nigdzie nie
        może nawet dotknąć pacjentki bez jej zgody a lekarzowi to bym
        wperdolił.
        • artdesign84 Re: poród ze studentem 10.01.08, 22:24
          rodzilam na starynkiewicza w warszawie...
          niestety musialam miec porod wywolywany w 37c, co trwalo ok 30
          godzin, ponad dwie doby byłam na czczo - nawet zemdlałam z tego
          powodu i w takiej syt nie miałam siły ani ja ani mój maz na dyskusje
          i kłótnie na ten temat... bałam sie ze bede gorzej traktowana jak
          zaczne "stawiac swoje warunki... crying
          • aska34 Re: poród ze studentem 11.01.08, 09:25
            Ja poprzednie dziecko rodziłam na Starynkiewicza ale nie przypominam
            sobie aby badało mnie po kolei oprócz lekarza kilku studentów. Byli
            raczej pomocni, mili i ich obecność nie krępowała mnie. Byli obecni
            przy szyciu krocza i póżniej na kazdym obchodzie. Decydując sie na
            poród w Klinice trzeba być przygotowanym na obecnosć studentów.
            Pozdrawiam
            joanna
            src="<a
            href="bd.lilypie.com/eYCWp2.png""
            target="_blank">bd.lilypie.com/eYCWp2.png"</a> alt="Lilypie
            Expecting a baby Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
            • mamaanieli Re: poród ze studentem 11.01.08, 09:57
              studentom położnictwa i medycyny niestety dziękuję. niestety - bo
              rozumiem, że to przyszli lekaże i uczyć się muszą. ale nie na mnie.
              dlaczego? ano dlatego, że po pierwsze - gdy jeszczze sama
              studiowałam i miałam akurat wielu znajomych na wymienionych
              studiach, wysłuchiwałam ciągle opowieści złośliwych i chamskich
              treści na temat pacjentek... PO drugie - całkiem niedawno, młodszy
              znajomy - student, ze zgorszeniem opowiadał, jak właśnie inni
              studenci, jego koledzy, obgadują pacjentki. Oczywiście gdy nie ich
              nie widzi i słyszy przełożony... np. Jak się ta idiotka lub tamta
              histeryczka zachowywała lub jak "koszmarnie, śmiesznie itp"
              wyglądała leżąc na "samolocie"... Do tego "dowcipne" i niewybredne
              teksty o tym co na porodówce widzieli i słyszeli. I jak fajnie się
              przy tym wszystkim je kanapki...
              Nie wiem ile z tych historii jest prawdziwych, ale mi skutecznie
              zamazały obraz "altruistycznego" studenciny, co chce posiąść
              medyczną wiedzę...
              Natomiast chętnie wpuszczałam do sali (byłam w jedynce) młode
              dziewczyny, które razem z pediatrą badały noworodki. Ale tamte
              dziewczyny, jeszcze w drzwiach, grzecznie pytały czy mogą to zrobić,
              czy mogą uczestniczyć w badaniu. I w ogóle były sympatyczne.
              Przykro mi, że to niezbyt wszystko optymistyczne. I mam nadzieję, że
              powyżej opisane sytuacje, to incydenty...
              • margo8282 Re: poród ze studentem 11.01.08, 13:26
                bądź pewna, że nie tylko studenci komentują. tak samo robią to
                lekarze, pielęgniarki, położne, salowe, szatniarze i konserwatorzy.
                i panie w sklepie i butiku i ....
                absolutnie ich nie tłumaczę- jakbym usłyszała taki komentarz, to bym
                w łeb dała z miejsca, ale po prostu każdy tak robi. niestety szpital
                to specyficzne miejsce, dlatego zwraca się uwagę na takie sprawy.
          • tropicielka Re: poród ze studentem 12.01.08, 14:33
            to dziwię się, że nie poprosiłas męża, żeby zareagował , albo sam
            nie zareagował - sorry - to jest przegięcie co piszesz - chyba
            podałabym ich do jakiegos sądu
    • aga_sama Re: poród ze studentem 11.01.08, 11:40
      Miałam planowe cc na karowej. Jeszcze przed wyjściem z izby młoda dziewczyna
      spytała mnie czy może być obecna przy całej procedurze, bo właśnie zaczyna
      praktyki czy staż. Nie miałam nic przeciwko. Była przy podawaniu płynów, jechała
      ze mną na operacyjną, była przy cięciu. Lekarze dużo jej wyjaśniali, co robią,
      jakie to ma przynieść skutki itp. Potem zajrzała do mnie na salę pooperacyjną,
      pojawiła się raz czy dwa też podczas mojego tygodniowego pobytu w szpitalu.
      Jej obecność wspominam bardzo miło, być może dlatego, że pani w żaden sposób nie
      naruszała mojej intymności, chyba mnie nawet nie dotknęła.

      Acha, ciążę też prowadziłam na karowej, u dr teligi-czajkowskiej. Ona zawsze
      miała stażystki. Zdarzyło się, że najpierw badała lekarka, potem stażystka, nie
      pamiętam, żeby pytały mnie o zgodę, ale również mi to nie przeszkadzało.
      Obecność stażystek nawet mi odpowiadała, bo lekarka bardzo dokładnie tłumaczyła
      im mój przypadek, zlecała badania, które były wskazanie, ale nie absolutnie
      konieczne żeby dziewczyny mogły się czego s nauczyć.
      • rajsca Re: poród ze studentem 11.01.08, 12:26
        Mnie poród dopiero czeka ale mam nadzieję, że będę miała sytuację taką jaką
        opisuje aga_sama. Chętnie pozwolę "uczyć się na sobie" ale właśnie w takich
        warunkach. Że nie poczuję się jak królik doświadczalny. A nawet jak mówią coś w
        kuluarach. No cóż. Studenci, młodzi ludzie. Byle dla mnie byli mili, pomocni i
        kulturalni. Czego oczy nie widzą, uszy nie słyszą sercu nie żal.
    • aagaa85 Re: poród ze studentem 11.01.08, 20:28
      Ja może napiszę trochę nie na temat. Przy porodzie nie było żadnego studenta ale
      leżąc 5 dni na patologoii to studentki robiły ktg.
      Wspominam to bardzo miło. Jak maluch spał i wykres wychodził płasko, łaskotały
      brzuch i mówiły "obudz się misiaczku" smile Dla porównania - w weekend jak nie było
      studentek, ktg robiły położne, zakładały te czujniki i sobie wychodziły...
      Aha, pamietam jedną fajna sytuacje. Jak miałam robione ktg przez jedną
      studentke, podłaczyła mnie i wyciągnęła laktator. Obserwowała zapis i oddciagała
      sobie jednoczesnie mleko dla swojego maluszka smile
      Gdyby takie osoby jak te co spotkałam na poatologii miały by być przy moim
      porodzie, nie mam nic przeciwko smile
    • marta.uparta Re: poród ze studentem 14.01.08, 19:36
      Akurat przy moim porodzie studentów nie było, natomiast przychodzili
      licznie na odział poporodowy, uczestniczyli w obchodach i wygłaszali
      nam referaty nt. diety i higieny w połogusmile Bardzo miło wspominam
      studentki pielęgniarstwa, które przychodziły kąpać dzieci.
      Dziewczyna, z którą lezałam w sali opowiadała, że przy jej porodzie
      było obecnych pięć studentek (wcześniej wyraziła na to zgodę) i
      wspominała to pozytywnie. Rodziła sama i te dziewczyny bardzo
      serdecznie się nią zajęły (podawały wodę itd). a jak wreszcie
      urodziła, to wszystkie pięć ze wzruszenia się rozpłakało.
      Jezeli chodzi o mnie, pewnie nie zgodziłabym się na tak dużą grupę,
      ale jedna czy dwie osoby raczej by mi nie przeszkadzały.
    • mammajowa Re: poród ze studentem 14.01.08, 22:44
      rodziłam z dwojgiem stażystów polskich oraz studentami - 2 z chin, jeden z
      afryki i jeden latynos. o zgodę mnie chyba nie pytano ale i tak bym ja wyraziła
      bez problemu. szpital wybrałam w dniu porodu (myślałam o dwóch i padło na
      iczmp). wspominam bardzo pozytywnie - gadałam sobie po angielsku, z hiszpańskim
      się nie ujawniałamwink (ale posłuchałam sobie instrukcji szycia po hiszpańsku.
      żaden ze studentów mnie nie badał, stażyści zakładali mi jakieś urzadzenie
      (podobne do ktg), a jeden ze studentów szył pod czujnym okiem lekarza skórę ("
      bo ponoć trudno schrzanić" - i faktycznie super zszyte). przy samym porodzie
      chińczyk się rozkleił - ponoć pierwszy raz widział poród (możliwe?). potem przez
      tydzień mnie odwiedzali na oddziale i sobie gadaliśmy. aha i była też studentka
      położnictwa - super miła.
    • m-graca Re: poród ze studentem 15.01.08, 16:02
      wg. mnie i tego co zauważyłam jest kolosalna różnica między
      studentem połoznictwa a stażystą czy studentem lekarskiego!
      Szczerze mówiąc jako studentka czynnie uczestnicząca w praktykach
      raz może słyszałam jakąś skarge na koleżankę od Kobiety(juz na
      połogach)zawsze były pochwały , podziękowania...
      Przyszłe położne z reguły wkładają mnóstwo serca w swoją opiekę nad
      Kobietą rodzącą!!!
      A stażysci pojawiają sie tylko podczas badania!tak mi sie wydaje .To
      jest ta kolosalna różnica...trochę przykro słuchać aż tak nie milych
      uwag.Ale z drugiej strony ktos taka opinię na nasz temat wyrobił...
      Kiedyś był też przypadek,że Kobieta odmówiła opieki studenta, a
      później poprosiła aby się ktoś nią jednak zająłsmilei była bardzo
      zadowolona z naszej opiekismile
      • margo8282 Re: poród ze studentem 15.01.08, 16:38
        i studentkami pielęgniarstwa teżsmile)
    • jolie Re: poród ze studentem 15.01.08, 21:05
      Ja rodziłam w szpitalu uniwersyteckim. Miałam cc, bo Mały ułożony był pośladkowo
      (1. dziecko). Na sali przy cięciu była dziewczyna z położnictwa i jakiś student
      medycyny (stażysta). Zachowywali się ok, zapamiętałam dziewczynę z położnictwa -
      była bardzo miła i sympatyczna, gdy wróciłam na salę poporodową przyszła do
      mnie, zapytała czy czegoś potrzeba, przywiozła mi Małego z noworodków i gdy mi
      go dawała pierwszy raz to się popłakałasmile. W trakcie tego tygodniowego pobytu na
      (skądinąd upiornym) oddziale była mi bardzo pomocna (a wcale nie musiała tego
      robić). Miło ją wspominam, myślę, że przejmowała się swoją rolą w dobrym tego
      słowa znaczeniu, a mój Mały był "jej pierwszym dzieckiem z cięcia" jak mówiła i
      miała do niego pewnie jakiś sentymentsmile.
      Natomiast bardzo niemiło wspominam studentów, którzy przychodzili na salę i
      razem z lekarzami badali obkurczającą się macicę i, że tak powiem, zaglądali w
      majtki. Z racji braku doświadczenia ich macanie brzucha zawsze mnie bolało,
      lekarze z oddziału robili to sprawniej. A prawdziwym postrachem dla dziewczyn po
      cc była jakaś pani profesor przeprowadzająca swoje zajęcia, która pokazywała
      (oczywiście na pacjentkach, oczywiście nie pytając o zgodę, tylko im rozkazując)
      ćwiczenia, jakie kobieta po cc powinna robić. Dzieci były z nami na sali, zatem
      gdy to babsko z grupą studentów wpadało na salę, upatrywało sobie ofiarę,
      zabierało (bez słowa!) noworodka do wózka (w nosie miała czy pacjentka uczy sie
      przystawiać, czy karmi) i zaczynała się jazda. Może gdyby pokazywała te
      ćwiczenia w innej formie i na kobietach, które tego chciały i nie miały akurat
      dziecka przy sobie, nie dochodziłoby do takich scen jak na mojej sali - dwie
      dziewczyny, które przed studentami były jej "fantomami" popłakały się, a mąż
      jednej z nich zrobił awanturę na cały oddział. Ponieważ pierwszego dnia babol
      mnie nie wyhaczył przez kolejne dni, gdy tylko usłyszałam jej głos w sali obok
      albo ją zobaczyłam, odwoziłam Małego na noworodki i chowałam się w
      toalecie:///. Pewnie zachowałam się idiotycznie i dziecinnie, ale drugi raz
      zrobiłabym to samo!
      • laminja Re: poród ze studentem 15.01.08, 21:54
        a potem się dziwimy skąd przedmiotowe traktowanie pacjentek nawet w wydaniu
        młodych lekarzy... Ryba psuje się od głowy sad Wzorce, które mają są poniżej
        krytyki, ale profesor to profesor - jest "niezatapialny".
    • soniiia Re: poród ze studentem 15.01.08, 23:17


      Gdy moja mama mnie rodziła, przy niej stało czterech młodych,
      przystojnych studentów i pierwszy raz oglądali poród... pytałam sie
      mamusi czy nie wstydziła się i czy nie denerwowała przy takich
      młodych chłopakach rodzic, to Ona powiedziała że jak rodziła to nic
      ją nie obchodziło , nawet nie myślała o tych chłopakach, nie
      zwracała na nich uwagi bo za bardzo była przejęta porodem , myślała
      tylko o tym żeby jak najszybciej urodzić i mieć ten ból już za sobą.

      • mamamagic Re: poród ze studentem 16.01.08, 15:55
        ja jeszcze nie rodziłam, ale bede za 3 tygodnie. pierwszym moim
        pytaniem było czy nie bedzie studentów..... poród to moment bardzo
        intymny i nie mam zamiaru zeby jacys obcy ludzie to ogladali i
        jeszcze moze komentowali... jestem absolutnie przeciwna studentom,
        niech ucza sie na kims innym, a nie na moim przypadku
        • m-graca Re: poród ze studentem 17.01.08, 00:36
          a ja jako studenta poloznictwa i przyszla mamusia (w odleglej
          przyszlosci) smilezgodze sie na opieke studentow ale jak cos mi nie
          podpasuje to pewnie zrezygnuje z opieki(mam nadzieje , ze takiej
          styuacji nie bedzie). Uwazam ,ze dobry student zajmie sie kobieta
          rodzaca lepiej niz (w bardzo wielu przypadkach) nieoplacony personel.
          • zolezka Re: poród ze studentem 17.01.08, 09:34
            to ja też się tutaj wypowiem.
            3 lata temu rodziłam na Starynkiewicza pierwszego syna. Było takie
            obłożenie że nie przyjmowali już rodzących. Mi powiedzieli że mogę
            zostać przyjęta ale być może będę musiała po porodzie leżeć na
            korytarzu. Zebym ja mogła urodzić musieli poprosić inną rodzącą żeby
            pochodziła sobie trochę po korytarzu, bo umnie rozwarcie się
            gwałtownie powiększało a u niej nie. Położna była jedna i latała
            pomiędzy mną i dwiema innymi dziewczynami (ja i one nie miałyśmy
            opłaconej położnej). I właśnie wtedy gdyby nie studenci to bym chyba
            uschła z pragnienia. Pomagali, podawali wodę, wołali położną czy
            lekarza jak tylko była potrzeba. Naprawdę nieraz studenci są pomocni
            i przydatni. A w trakcie parcia i szycia też byli i patrzyli ale
            było mi wszystko jedno kto tam jest smile
            • m-graca Re: poród ze studentem 19.01.08, 15:18
              i właśnie o takich mniej więcej studentów mi chodziłosmile
    • m-graca Re: poród ze studentem 24.01.08, 12:07
      Dziękuję wam serdecznie za wszystkie opinie(na pewno je wykorzystam
      w pracy) licze , ze jeszcze cos napiszeciesmile)
      • 123megi Re: poród ze studentem 24.01.08, 18:55
        Na moim porodzie było - już nie pamiętam - chyba pięciu studentów -
        obcokrajowców razem z opiekunką grupy. Uczestniczyli w zasadzie w
        ostatniej fazie porodu, która trwała może pół godziny oraz w badaniu
        łożyska. Sama z zainteresowaniem się temu przyglądałam.
        Zgodziłam się na uczestnictwo studentów po pierwsze dlatego, że
        poród przechodził bez komplikacji i znieczulenie działało
        znakomicie, więc czułam się jak człowiek a nie - chciałam napisać
        zwierzę, ale nie wiem, czy nie dostanie mi się za to określenie.
        Myślę, że gdyby coś było nie tak, ból byłby nie do zniesienia, nie
        chciałabym uczestnictwa studentów. A drugi powód jest taki, że sama
        odbywałam praktyki, tyle że na sali sądowej i wiem, że są one
        niezbędne do nauki odpowiedzialnego zawodu. Gdzie się studenci mają
        uczyć? Zaznaczam, że żaden z nich nie wykonywał na mnie żadnych
        czynności zamiast położnej czy lekarza, no to bym się raczej nie
        zgodziła wink. I tak warunki szkolenia studentów medycyny w Polsce są
        nieciekawe.
    • m-graca Re: poród ze studentem 25.01.08, 15:27
      jak powiedziała moja koleżanka(studentka położnictwa):"Ciekawe, kto
      w takim razie będzie przyjmował na świat dzieci kobiet, które
      odmawiają opieki studentów- niewykwalifikowany personel??" coś w tym
      jest!
      co myslicie o tym??
      • cota Re: poród ze studentem 25.01.08, 15:51
        cóż sporo jest studentek medcycny w ciązy, studentek położnictwa,
        stażystek, lekarek - niech zgłoszą się jako dobry przykłąd - kto jak
        kto,ale oni na pewno rozumieją potrzebę dokształcania kadry
        medycznej i zgłoszą się na ochotnika
        • m-graca Re: poród ze studentem 02.03.08, 15:38
          nie sadze aby ciezarne lekarki,studentki wystarczyly aby nauczyc
          caly przyszly personel!!!
          • joanna.marta Re: poród ze studentem 03.03.08, 09:51
            Pewnie nie wystarczy ale... Lekarki, które są w ciąży często nie
            chcą się zgodzić na obecność studentów przy własnym porodzie. I o
            ile w niektórych szpitalach 'zwykłe' pacjentki nie mają nic do
            gadania (bo to szpital kliniczny i studenci mają prawo być), to
            rodzące lekarki mogą się nie zgodzić i personel (koledzy po fachu)
            szanuje ich decyzje. Tak mi mówiła położna pracująca w szpitalu
            klinicznym. To jednak trochę dziwne. Poza tym nie uważam, że
            wpuszczanie na porodówkę kilkuosobowej grupy studentów drugiego roku
            medycyny było czymś niezbędnym w kształceniu przyszłej kadry
            położniczej. Moja koleżanka była taką studentką i asystowała przy
            porodach. I sama uważa, że to było niepotrzebne. Dlatego jestem
            przeciwna obecności studentów bez zgody rodzącej.
            • aga_sama Re: poród ze studentem 09.03.08, 23:41
              Ej, ja doskonale rozumiem, dlaczego lekarki i przyszłe położne nie godzą się na
              obecność studentów przy porodzie. Przecież jest duże prawdopodobieństwo, że one
              z tymi osobami pozostają w jakiejś relacji, albo są ich nauczycielami albo za
              chwilę będą współpracownikami.
              Wyobraź sobie, że przy Twoim porodzie, być może ciężkim, być może takim, że
              drzesz się i klniesz na czym świat stoi (nie wiem nic o Twoim porodzie, to tylko
              hipoteza nie obraź się) jest hmmm facet, który pół roku temu robił praktyki u
              Ciebie w firmie, albo jakiś znajomy znajomych, albo Twój podwładny czy uczeń.
              Wyobraź sobie, że przez wiele dni musisz się spotykać z kolegą, który był przy
              porodzie i szyciu, słyszał Twoje krzyki ...

              Obcy student przy porodzie to anonimowość. Możesz zachowywać się jak chcesz, ale
              dla niego chyba zawsze jesteś "przypadkiem", nie asią martą xxx, która pracuje
              na entym piętrze, lubi kawę, a jej monsz jest blondynem.
              • m-graca Re: poród ze studentem 10.03.08, 18:31
                Odniosę się do tego co napisałaś. Poniekąd się z Tobą zgodzę-w
                odniesieniu nauczyciel i student ale jeśli chodzi o lekarzy czy
                położne to powiem szczerze,że rodzą "U" swoich znajomych(jak myśle
                najczęściej licząc na lepsze traktowanie) wiadomo wszystko zależy
                jeszcze od zażyłości międzi personelem.
                Pare razy byłam przy takim porodzie a pare razy faktycznie nie
                pozwolono mi/moim koleżankom uczestniczyć i tym samym pomagać
                kobiecie "bo to położna czy lekarz"
              • joanna.marta Re: poród ze studentem 11.03.08, 13:21
                A ja nie rozumiem, bo niby czemu lekarka może czuć się niezręcznie,
                ponieważ ze studentem może w przyszłości pozostawać w jakiejś
                zażyłości a 'zwyczajna' kobieta nie? MOżemy mieć znajomych studentów
                (mogą być młodszym rodzeństwem naszych znajomych, dziećmi naszych
                znajomych czy po prostu naszymi znajomymi) i wówczas też pozostajemy
                w pewnych relacjach z nimi i to nie potencjalnymi a rzeczywistymi. A
                przecież nie wiemy, kiedy zacznie się poród, nie wiemy na jakich
                studentów rafimy. POza tym niektóre babki mogą po prostu krępować
                się "drzeć, wyć" bez względu czy to potencjalny znajomy,
                współpracownik czy zupełnie ktoś obcy. Każda z nas ma prawo czuć coś
                innego i to niezależnie od tego czy jest ginekologiem, położną czy
                sprzedawczynią. I nie zrozumiem tego, że w konkretnym szpitalu
                rodzące lekarki mają prawo do odprawiania studentów, a inne nie, bo
                to kliniczny. Jak nie chcą studentów, to niech nie rodzą w szpitalu,
                gdzie tacy są. Kurcze, ale wszystkie pacjentki powinne być
                traktowane jednakowo.
                Może się już powtarzam i wcześniej to gdzieś pisałam. Nie zrozumiem
                NIGDY obecności studentów medycyny przy porodach. Moja koleżanka
                jest dentystką i na II roku studiów (ma się wtedy 20lat!) musiała z
                grupą kolegów i koleżanek (prawdopodobnie było to 8 osób) asystować
                przy porodzie. Sama mówi, że to jest bez sensu, bo są za młodzi na
                to. Nie dość, że nie zainteresowani wydarzeniami (niektóre
                dziewczyny odwracały głowy, żeby nie widzieć), to czasami niektórzy
                żartowali sobie z tego, co mieli przed oczami i to nie dlatego, żeby
                być niemiłym wobec pacjentki, ale żeby dodać sobie animuszu i jakoś
                przetrwać te godziny. Podobno program studiów nie zmienił się od
                lat, bo na rzeczy dodatkowe (te niezwiązane ze stomatologią)
                najlepsze są pierwsze roczniki. No i oczywiście pacjentka nie mogła
                odmówić obecności tych studentów, bo rodziła w klinicznym. Lekarka
                rodząca na pewno nie miałaby takiej obstawy, bo pewnie nawet nie
                widziałaby sensu w tym, że grupa niezainteresowanych 20-latków gapi
                się w sufit (oby tylko) podczas, gdy ona przeżywa tak ważny moment w
                swoim życiu.
                • mamabe2 Re: poród ze studentem 11.03.08, 19:17
                  nic dodać, nic ująć...
    • monica188 Re: poród ze studentem 03.03.08, 21:34
      U mnie student był przy badaniu i szczerze to miałam to gdzieś.. Wogule o tym
      nie myślałam.. w sumie to nawet jak bym rodziła na środku ulicy i oglądało by
      mnie 100 czy 1000osób miała bym to gdzieś.. / wtedy się chyba nie myśli o niczym
      innym jak żeby to wszystko się już skończyło
    • franczii Re: poród ze studentem 08.03.08, 08:02
      Przy wyborze szpitala jednym z kryteriow byla mozliwosc obecnosci przy porodzie
      studentow. Nie wyrazilabym zgody ani na udzial w porodzie ani na obecnosc przy
      badaniach zwlaszcza gdyby byla to grupa kilku osob. Moglabym ewentualnie
      rozwazyc obecnosc jednej studentki poloznictwa. Czytalam, ze wielu kobietom taka
      obecnosc nie przeszkadzala ale mnie to nie przekonalo. Ja chcialam przezyc swoj
      porod w jak najintymniejszej atmosferze.
      • nika1310 Re: poród ze studentem 09.03.08, 13:37
        obecność studenta przy porodzie by mi nie przeszkadzała, ale powiem szczerze że
        gdyby z 5 osób miało mi grzebać w pochwie jeden po drugim tio na pewno bym
        zaprotestowała.
        • m-graca Re: poród ze studentem 09.03.08, 18:28
          chyba nie warto tak sie źle nastawiać do studentów położnictwa!!

          www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,82307,3717621.html
          • franczii Re: poród ze studentem 09.03.08, 21:29
            Czytalam ten artykul dosc dawno temu, kiedy sama sie szykowalam do porodu.
            Podziwiam kobiety, ktore sie godza na obecnosc obcych osob w tak intymnej
            sytuacji. Ja nie potrafilabym sie na to zdobyc, to dla mnie zbyt intymne a sama
            sytuacja zbyt krepujaca, zeby jeszcze ogladaly mnie w niej dodatkowe osoby. Nie
            po to szukalam szpitala, w ktorym bedzie przy mnie tylko polozna, gdzie bede
            badana tylko przez polozna przyjmujaca porod, gdzie obchody po porodzie odbywaja
            sie w obecnosci tylko jednego lekarza i poloznej albo samej poloznej. Mozliwe
            jednak, ze zgodzilabym sie na obecnosc ale tylko jednej studentki (nie studenta)
            poloznictwa (nie medycyny) gdybym zostala poproszona. Zalezaloby to jednak od
            mojego nastawienia w danym momencie oraz od tego, czy ta osoba zrobilaby na mnie
            dobre wrazenie, wzbudzila zaufanie.
            Moze gdybym byla w takiej sytuacji, jak bohaterka artykulu, sama i bez oparcia
            zadnej bliskiej osoby, moze wtedy inaczej bym na to patrzyla, ale akurat u mnie
            samotny porod nigdy w gre nie wchodzil, od poczatku bylo wiadome, ze bedzie mi
            towarzyszyl moj maz, wiec ja wogole nie bralam pod uwage sytuacji, w ktorej moja
            reke podczas skurczow moglby sciskac student. Poza tym, mam takie a nie inne
            zdannie nie dlatego, ze jestem do studentow zle nastawiona, czy mam o nich zla
            opinie. U mnie to wynika tylko i wylacznie z niesmialosci, potrzeby intymnosci i
            dyskrecji (rowniez w innych sytuacjach zyciowych) a w zadnym wypadku z niecheci
            czy uprzedzenia do studentow.
            • franczii Re: poród ze studentem 09.03.08, 21:41
              Jeszcze jedno tak a propos intymnosci. Ja mialam tak ogromna potrzebe
              prywatnosci, ze chcialam urodzic bez znieczulenia, bo to oznaczaloby obecnosc
              anestezjologa, oraz mogloby byc przyczyna komplikacji, ktore wymagalyby
              uczestnictwa w porodzie wiekszej liczby osob. Tym bardziej sobie nie wyobrazam
              obecnosci osob wystepujacych jedynie w roli obserwatorow, ktorych obecnosc nie
              jest niezbedna.
              • kasiula781 Re: poród ze studentem 10.03.08, 09:18
                hej, ja rodzilam z 3 studentami.Towarzyszyli mi od izby przyjec to oni
                przeprowadzili wywiad (pod okiem lekarza). Szczerze mowiac mi to bylo obojetne i
                tak na sali jest tyle osob ze 3 wiecej nic nie zmieniaja i byla to ostatnia
                rzecz o jakiej myslalam.Dla 2 z nich byl to pierwszy porob w jakim uczestniczyli
                smile(ciekawe czy go pamietaja...)Jedyne czego zaluje to ze razem z nimi chcialam
                obejrzec lozysko beee dla mnie bylo to paskudne.No i moim zdaniem gdzies sie
                uczyc musza taki zawod.Pozdrawiam przyszlych lekarzy
                • franczii Re: poród ze studentem 10.03.08, 09:31
                  U mnie na sali kiedy rodzilam byla tylko polozna i maz. Takze gdyby wlazlo
                  dodatkowe 3 osoby to bylaby spora roznica.
                  • m-graca Re: poród ze studentem 10.03.08, 18:22
                    Dziękuję Wam bardzo serdecznie dziewczyny za pomoc!

                    Nawet nie wiecie jak wasze komentarze są mi pomocne!

                    Dziękuję jeszcze raz!

                    Może studenci nie są tacy źlismile mam na myśli położnictwasmile

                    • ela.blue Re: poród ze studentem 31.03.08, 11:40
                      jeśli mogę to też chciałąbym się podzielić moimi doświadczeniami z
                      porodu ze studentami. rodziłam w szpitalu na Kopernika w Krakowie.
                      mniej więcej w połowie porodu przyszłą połośna i zapytała czy nie
                      będą mi przeszkadzały studentki i jak powiedziałąm, że nie to
                      przydzieliłą mi jedną i powiedziałą, że ona będzie się mną
                      opiekowałą do końca. Bóg mi chyba zesłała tą dobrą istotę bo dzięki
                      niej mój poród nie był dla mnie koszmarem. masowałą mi plecy podczas
                      skurczów, chodziła ze mną do toalety, podpinała mnie do ktg a jak
                      tylko miałąm ochotę się przespacerować to trzymałą stojak z
                      kroplówką i chodziłą ze mną. potem podczas już samego parcia
                      wszystkie studentki zleciały się wokól mojego łóżka i parły razem ze
                      mną. tak strasznie się wczuły w mój poród, że naprawdę było mi lżej.
                      potem po wszystkim widziałąm łzy w ich oczach. powiedziały mi, że to
                      ich pierwszy naturalny poród odkad są tu w klinice na praktykach. po
                      porodzie rozmawiały ze mną całe 2 godziny, pomagały mi się przesunąć
                      podnieść na łózku gdy chciałam zjeść obiad. po prostu nieoceniona
                      pomoc. te dwie godziny tak szybko zleciały. zapomniałam o bólu bo
                      zajęły mnie rozmową. poprosiłam je aby mi zrobiły parę zdjęć zaraz
                      po porodzie z córeczką. naprawdę bardzo mi pomogły za co jestem im
                      ogromnie wdzięczna. były takie współczujące. nie była to dla nich
                      rutyna jak dla położnych pracujących w szpitalu na codzień.
                      pozdrawiam
                      • m-graca Re: poród ze studentem 13.04.08, 15:03
                        I tak właśnie, zazwyczaj, wygląda pomoc studentek położnictwa
                        Kobietom rodzącym!
                        Pozdrawiam
    • matiiaga Re: poród ze studentem 13.04.08, 22:07
      Witam
      urodziłam drugie dziecko 18.03.2008. W czasie porodu były studentki -
      trzy. Połozna zapytała mnie na początku czy wyrażam zgodę na udział
      studentek przy porodzie. Oczywiście się zgodziłam (przy pierwszym
      porodzie również byli studenci). Ale myślałam, że tylko będą
      patrzyły, a tu niespodzianka. Najpierw jedna studentka mierzyła
      ciśnienie. Druga dostała zadanie wkuć się wenflonem. Niestety po
      trzech próbach strasznie się zdenerwowała i połozna musiała za nią
      skończyć (nie mogła się wkuć, a potem nie chciała krew lecieć).
      Potem lekarz kazał jej podłączyć kroplówn=kę nawadniającą. No i
      biedna zdenerwowana odkręciła zakrętkę w wenflonie i dopiero
      sięgnęła po kroplówkę. Wtedy krew zaczęła strasznie leciec i znowu
      się wsytraszyła i wołała pomoc. W czasie porodu ta sama studentka
      badała mnie ginekologicznie dwukrotnie z położną i było ok. Ale za
      trzecim razem badała mnie tak boleśnie, że czwarty raz nie zgodziła
      się, bo ręce jej tak drżały że poprostu się wystraszyłam. Ale
      ogólnie jestem zadowolona, że zgodziłam się na udział studentek w
      porodzie. Może moje zdenerwowanie, a potem zniechęcenie i zmęczenie
      porodem tak ją wystraszyły a mnie wkurzyły, że bałam się żeby mnie
      dotknęła, ale bardzo ją podziwiam, bo ja bym przy takiej pcjentce
      wogóle bała się cokolwiek robićsmile Po porodzie podziękowałam
      wszystkim studentkom za pomoc i uśmiech, jakim próbowały mnie
      podtrzymać na duchu. Nadmienię iż rodziłam w Instytucie Matki i
      Dziecka w Warszawie przy ul. Kasprzaka w dniu 18.03.2008r. jeśli
      jeszcze raz miałabym rodzić to również zgodziła bym się na udział
      studentów. Przecież muszę się gdzieś uczyćsmile Pozdrawiam.
      • zefirekk Re: poród ze studentem 14.04.08, 09:43
        co prawda poród jeszcze przede mną, ale chciałabym żeby byli studenci - bo i położna się wtedy bardziej stara, studenci są przejęci i ładnie starają się pomóc, a przynajmniej zabawią rozmową - co dla mnie jset bardzo ważne (mąż z reguły się mało odzywa, a w sytuacjach stresowych to już milczy jak zaklety - wiec marna z niego pomoc)moją ciąże prowadzi lekarz, który wykłada na AM więc może się uda załatwić jakieś studentki położnictwa wink
        • m-graca Re: poród ze studentem 19.04.08, 00:18
          a na kiedy masz termin porodu?
          mogę Ci powiedzieć kiedy i w jakim szpitalu sa studentki
          poloznictwasmile bardzo mnie zaskoczyla Twoja wiadomośc! sa jednak
          jakies glosy, ze studentki poloznictwa sa pomocne i "poszukiwane"smile
      • m-graca Re: poród ze studentem 19.04.08, 00:16
        Gratuluję dzidziusiasmile
        i cieszę sie bardzo,że mimo tych trudności jestes zadowolona z
        opieki moich kolezanek!Właśnie tak najcześciej jest,że studentki
        położnictwa są najlepszymi opiekunkami podczas porodusmile
    • kirsza1 Re: poród ze studentem 15.04.08, 00:00
      żadnych studentow!! to jest zbyt intymne, nie mile i zeby jeszcze wydluzac czas
      badania bo ktos musi sie nauczyc, NIGDY W ZYCIU!!
      A poza tym jakas intymnosc sie nalezy a nie zeby ktos mi w krocze zagladal,
      rodze za tydzien moze dwa i napewno sie nie zgodze, jak ja nie bede w stanie to
      maz ma za zadanie pilnowac zeby zbednych osob nie bylo, zadnych lekarzy
      stazystow tez nie chce !!
    • premeda Re: poród ze studentem 16.04.08, 08:32
      Co prawda jeszcze nie rodziłam ale myślę, że to jak z badaniem
      ginekologicznym. Ja pewnie zgodziłabym się na obecność 1-2max.
      studentek-kobiet. Sama jeszcze nie tak dawno byłam studentką i
      pamiętam jakimi "gó..arzami" byli moi koledzy, kogoś takiego przy
      porodzie czy badaniu absolutnie bym nie chciała. Wogóle panów w
      zawodzie ginekolog chętnie bym omijała, ta dysproporcja na ich rzecz
      gdy u mnie w mieście jest tylko 2 kobiety a kilkunastu mężczyzn, nie
      przekonuje mnie, że to dla nich zwykła praca. Nie wspominając, że
      obrazek kilku mężczyzn wgapiających się w krocze kobiety, podczas
      gdy jeden coś tam przy niej robi kojarzy mi się z gwałtem zbiorowym
      niż nauką studentów.
    • m-graca Re: poród ze studentem 05.08.08, 19:33
      Witamsmile
      mam do Was pytanie czy któraś z Was jest może chętna aby wypelnić
      ankietę (te z Was, którymi studenci opiekowali się podczas porodu)
      jest to dla mnie bardzo ważne, gdyż chcę już zakończyć całą część
      badawczą a zostało mi jeszcze kilka ankiet do wypełnienia.
      Jeśli któraś z Was będzie chętna to proszę o kontakt na m-graca@o2.pl


      Pozdrawiamsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka