Dodaj do ulubionych

Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza?

25.04.08, 11:31
Cześć dziewczyny, termin porodu mam na 7 maja ale tak naprawdę w
każdej chwili mogę zacząć już rodzić...No i moje pytanie jest
następujące: jak wygląda poród na Starynkiewicza? czy zdarzyło się
którejś, że została odesłana? jak wygląda opieka w czasie porodu i
po porodzie w czasie pobytu w szpitalu? Jedzenie nadal tak niedobre?
pozdrawiam i z góry dziękuję za świeże informacje, Guśka
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 25.04.08, 12:57
      Ja cop prawda rodzę w sierpniu, ale miałam "okazję" być ostatnio na
      Starynkiewicza. Powodem było plamienien w 22 tc. Lekarka na izbie
      zrobiła mi usg (dopochwowe) ale stwierdziła, że wszystko jest ok.
      Stwierdziła, że to pewnie jakiś stan zapalny i przepisała globulki
      antybakteryjne. W międzyczasie dopokoju weszła pielęgniarka z
      któregoś oddziału i spytała "ile macie dzisiaj dla mie towau?",
      mając na myśli ilość pacjentek przyjętych na oddział. Lekarka, która
      mnie badała o chwilę szeptała cośd o ucha pielęgniarce. Czułam się
      trochę dziwnie, bo nie wiem czy mówiła coś o mnie, czy o czymś
      innym.
      Na drugi dzień miałam wcześniej zalanowane usg połówkowe, na którym
      okazało się, że plamienia są efektem odkejającego się łożyska. A na
      Starynkiewicza tego nie zauważyli. Więc moje osobiste odczucie jest
      niebyt fajne.
    • adaska75 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 25.04.08, 18:37
      Guśka daj znać jak tam się znajdziesz - co i jak. Ja mam termin na
      10/11.
      A czy zajęcia w szkole rodzenia juz sie zakończyły?

      Pzdr
      • guska24 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 25.04.08, 22:08
        Jasne, nie ma sprawy, jak tylko już urodzę to napewno swoje odczucia
        zamieszczę na forumsmile zajęcia się już skończyły, w ten wtorek były
        ostatnie...Mam nadzieję, że za "chwilę" mój synek przyjdzie na świat
        a sam poród i pobyt w szpitalu nie będzie dla mnie jakimś koszmarem:-
        ) pozdrawiam, Guska
    • londine Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 26.04.08, 00:22
      Ja rodziłam na Starynkiewicza w ubiegłą środę. Z tego co widziałam to nie
      odsyłali pacjentek, ewentualnie 2 lub 3 bezpośrednio po porodzie SN leżały na
      korytarzu. Były z niego przenoszone do sal dosyć szybko. Opieka po porodzie
      zależy od tego czy rodzisz SN czy CC. Ja miałam CC i po porodzie wylądowałam na
      sali pooperacyjnej. Tam położne są cały czas i zajmują się też dzieckiem.
      Następnego dnia rano stawiają na nogi i trzeba się iść wykąpać pod opieką
      położnej. W międzyczasie zmieniają pościel w łóżku. Pacjentki po SN radzą sobie
      raczej same i nie wymagają opieki położnej. Ale jak miałam problem z karmieniem
      dziecka to przychodziły, dostawiały, tłumaczyły. I to nie tylko te z
      położnictwa, ale noworodkowe też. Jedzonko średnie, ale mnie wystarczało aby nie
      być głodną. Zmęczenie poporodowe nie wpływa za dobrze na apetyt. Wikt standard:
      rano 3 kawałki chleba z masłem + 2 plasterki wędliny + herbata. Na obiad jakaś
      jarzynowa zupka, ziemniaki, mięso gotowane (kurczak w potrawce lub coś innego)+
      marchewka w różnych postaciach. Na kolację chleb+twaróg. Mam nadzieję, że pomogłam..
      • guska24 Re: londine 26.04.08, 07:36
        Dziękuję Ci bardzo za te informacje, najbardziej się denerwuję tym,
        że jak pojadę na izbę to może nie być miejsca no i potem opieka po
        porodzie, jeśli chodzi o maleństwo, czy chętnie służą pomocą
        położne? czy też trzeba chodzić za nimi i prosić? pozdrawiam, Guśka
        • adaska75 Re: londine 27.04.08, 18:42
          Guśka,
          Rozmawiałam z położną z tego szpitala, i powiedziała mi, że jeśli
          masz lekarza prowadzacego ze Starynkiewicza, to Cię nie odeślą.
          Jeśli chodzi o pomoc - wszystko zależy na kogo trafisz - z tego co
          pamiętam.
          • guska24 Re: adaska75 27.04.08, 20:52
            No właśnie, tylko, że ja nie mam lekarza z tego szpitala!!! Mój
            lekarz nie pracuje w żadnym ze szpitali więc sama wybrałam sobie
            szpital, w któym chcę urodzić...O rety, mogę zacząć rodzić w każdej
            chwili, mam nadzieję, że uda mi się dostać do tego szpitala bo się
            załamię, jeśli mnie odeślą gdzieś indziejsad
            • adaska75 Re: adaska75 27.04.08, 22:28
              Wiesz może sie nie stresuj i nie myśl " co będzie gdyby ...". Jak
              byłam tam w poprzednią niedziele to był spokój - 1 rodząca. Ale co
              ty z tym rodzeniem - przecież jeszcze masz 2 tyg. do terminu ?

              Pzdr
              • guska24 Re: adaska75 28.04.08, 09:31
                Do terminu mam 9 dni, ale w zeszły wtorek jak byłam na wizycie u gin
                to okazało się, że szyjka się bardzo skróciła, rozwarcie na 2 cm, i
                bardzo mi twardniał brzuch boląc przy tym, więc dostałam skierowanie
                na ktg, skurcze jednak nie były typowo porodowe, więc dostałam
                zastrzyk i odesłali mnie do domu, a rodzić ponoć mogę w każdej
                chwili, czop na dobre odszedł mi w zeszły wtorek więc nie wiadomo,
                czy do 7 maja donoszęsmilejutro idę znowu do gin więc zobaczymy, czy
                się coś zmieniło, pozdr.
                • adaska75 Re: adaska75 28.04.08, 12:37
                  To daj znać - może na maila gazetowego, ok>?
                  • guska24 Re: adaska75 28.04.08, 13:15
                    A Ty na kiedy masz termin porodu wyznaczony? jeśli trafię szybciej
                    na porodówkę to jak tylko wrócę napewno swoją opinię umieszczę na
                    forumsmile jestem optymistką i wierzę że wszystko będzie ok, pozdr.
                    • adaska75 Re: adaska75 28.04.08, 13:47
                      10/11 maja - pechowo bo weekend.
                      • katarzyna_kep Re: adaska75 28.04.08, 17:05
                        Hejka, to może się spotkamy ja też mam termin na 10 maja i bardzo
                        chciałabym urodzić w terminie, bo już mi ciężko strasznie z tym
                        brzuchalem. Pozdrawiam
    • coco.chanelka Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 28.04.08, 15:28
      Witajcie,

      Ja również planuje poród w tym szpitalu, a w zasadzie, to już
      powinnam urodzić, ale moje dziecię coś nie śpieszy się na świat. W
      każdym razie, gdybym urodziła wcześniej niż Wy, to oczywiście opiszę
      Wam moje wrażenia... Najpóźniej 3-go maja powinnam być już
      rozpakowana, bo na ten dzień planowane mam wywoływanie porodu, jeśli
      malec wcześniej sam nie zdecyduje się opuścić mojego brzucha.

      Jeśli chodzi o sam szpital, to ja znam same dobre opinie z tzw.
      pierwszej ręki, bo rodziła tam m.in. moja koleżanka, a i mój lekarz
      pracuje w tym szpitalu oraz jestem umówiona na poród z fajną
      położną. Jestem generalnie nastawiona bardzo pozytywnie do tej
      placówki.

      Pozdrawiam Was serdecznie!
      • p-ania Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 28.04.08, 16:50
        ja też planuję urodzić na starynkiewicza. Termin mam dopiero na 12 lipca, ale
        już dziś chciałabym się umówić z położną... niestety nie mam namiarów na żadną z
        nich.. Czy mogłabyś mi podać namiary na swoją? mój mail to p-ania@gazeta.pl
    • goga1204 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 28.04.08, 17:26
      To witam w gronie ja mam termin na 13 maja i tez mam lekarza ze
      Starynkiewicza mysle ze bedzie tam miejsce. Troche sie nie moge
      przyzwyczaic do mysli z bede tam, bo pierwsze dziecko rodziłam na
      Karowej ale teraz z tymi miescami to same wiecie jak jest. Ciesze
      sie ze TVN24 sie tym zajał moze wkoncu cos sie zmieni. Pozdrawiam
      • adaska75 do Katarzyna_kep 28.04.08, 18:25
        Ja tez mam dosc - a dzis od rana odczuwam bole pleców czy krzyża,
        tak jak na miesiączkę. Mam nadzieje tez urodzić w terminie - może
        daj namiar na siebie na maila gazetowego to w razie czego sie
        zdzwonimy

        Pzdr
    • ewaka1 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 29.04.08, 10:38
      guska24 napisała:

      > jak wygląda opieka w czasie porodu i po porodzie w czasie pobytu w
      szpitalu? Jedzenie nadal tak niedobre?

      Ja byłam w szpitalu na Starynkiewicza na przełomie lipca i sierpnia
      2007 r. i niestety nie będzie to dobra opinia.
      Trafiłam do szpitala prawie dwa tygodnie po terminie z cukrzycą
      ciężarnych. To był mój drugi poród, wcześniej rodziłam SN w szpitalu
      w Wołominie, więc nie miałam żadnych obaw, tym bardziej, że mój
      lekarz prowadzący to profesor ze szpitala. Niestety tak się złożyło,
      że w tym czasie był na urlopie.
      Najpierw trafiłam na patologię, gdzie nie stosowano diety
      cukrzycowej (mąż nie mógł przywozić mi jedzenia) więc cukier skakał
      mi jak oszalały. Badania były wyjątkowo niedelikatne, wręcz bolesne
      (szczególne "podziękowania" dla młodej dr M.). Olano moje wyniki,
      które potwierdzały, że jestem już sporo po terminie i że dziecko
      jest duże i zrobiono mi nowe USG, które wykazało, że mały waży 3200
      g. Na moje sugestie, że tyle ważył kilka tygodni temu pani ordynator
      oświadczyła, że pani dokror G., która robiła mi USG się nie myli.
      Przez dwa dni próbowali mi wywołać poród, niestety nie reagowałam
      ani na prepidyl ani na oksytocynę. Na moje pytania co robią,
      dlaczego, co będzie potem słyszałam jedną odpowiedź "zobaczymy".
      Szczytem wszystkiego było nałożenie żelu a potem zapomniano mnie
      zbadać, "bo wie pani jest tyle pacjentek, musi pani sama pilnować".
      W końcu po trzech dniach wysłano mnie na porodówkę, prosto z pokoju
      badań, nie pozwalając wstąpić do sali po rzeczy. Potem zniosła je
      salowa. Na porodówce stwierdzili, że nie jestem gotowa do porodu,
      ale znowu podpompują mnie oksytocyną. Niestety, nic to nie dało.
      Żadnych skurczy, rozwarcia, itp. W pewnym momencie przyszła pani
      doktor (bardzo sympatyczna) i oznajmiła, że przebije mi pęcherz, to
      może się coś ruszy. I nie pytając mnie o zdanie zabrała się do
      rzeczy. Na szczęście jej się nie udało. Położna raczyła mnie
      tekstami, że wcześniej czy później to na pewno urodzę i żeby nie
      histeryzować, bo nie mnie pierwszej się to zdarza. Podczas porodu
      cały czas musiałam leżeć, bo byłam podpięta do pompy więc
      osławiony "czynny poród" jest tu tylko marzeniem. Boks do rodzenia
      jest bardzo mały, jak przyjdzie lekarz i położna a jeszcze jest z
      Tobą mąż to nie ma się gdzie ruszyć. W końcu odpięli mnie od
      oksytocyny i miła pani doktor głośno zastanawiała się co ze mną
      zrobić. W końcu zainterweniował mój mąż i po ostrej wymianie zdań
      odbyła się konsultacja z kierownikiem katedry wspaniałym panem
      profesorem Bablokiem, który na cito zarządził cesarkę. Na szczęście,
      bo prawie doszło do zamartwicy. Nagle zaroiło się od ludzi, położna
      jeszcze na pożegnanie "na żywca" zainstalowała cewnik (a wystarczyło
      pięć minut później po podaniu znieczulenia, wystarczyła odrobina
      dobrej woli) i poszłam na salę. Tam podczas cc miły pan doktor
      opowiadał przez cały czas że jego żona wyjechała na staż do Anglii i
      że on nigdy nie chce mieć dzieci, itp. Bardzo miły był zespół
      anestezjologiczny, cały czas tłumaczyli co się dzieje, zagadywali i
      ogólnie było miło. Pokazali mi małego (ważył 4300 g!) i zabrali go
      do mierzenia/ ważenia, itp. a potem wyrzucili go na korytarz do
      taty. I przez pół godziny szczęśliwy tatuś woził świeżourodzonego
      synka po korytarzu pełnym ludzi, którzy przyszli w odwiedziny do
      pacjentek. A potem trafiłam na salę pooperacyjną, gdzie karmiono
      małego sztucznym mlekiem, nie dostawiając mi go do piersi,
      żebym "doszła do siebie po porodzie a na karmienie będzie jeszcze
      czas". Zresztą sztuczne karmienie jest standardem na oddziale (w
      małych buteleczkach mleko bebiko). Po 12 godzinach o 6 rano
      postawili mnie na nogi i przy pomocy pięlegniarki się wykąpałam a
      potem przeniesiono mnie na zwykła salę. Ledwo mogłam się ruszyć.
      Pielęgniarki nie przychodziły, za to w małej salce był tłum
      odwiedzających. Dla mnie to było strasznie krępujące, mocno
      krwawiłam, musiałam korzystać z laktatora a nade mną stał np. teść
      świeżoupieczonej mamusi z sąsiedniego łóżka. Masakra. W
      kulminacyjnym momencie w małym pokoju było u jednej koleżanki 7 osób
      w odwiedzinach a u drugiej troje w tym kaszląca babcia. Okazało się,
      że mały ma podniesiony poziom CRP i miał zalecone pobieranie krwi co
      6 godzin. W gabinecie zabiegowym pielęgniarka próbowała wyprosić
      mnie na korytarz, ale się nie dałam, w końcu to moje dziecko. Potem
      wkłuwała się trzy razy w główkę, żeby pobrać krew do badania,
      oczywiście przeze mnie bo "patrzyłam jej na ręcę a ona się
      denerwuje". I tak kilka razy. Po kolejnym takim pobieraniu nie
      zgodziłam się na dalsze badania małego i po trzech dniach wypisałam
      się na własne żądanie. Od neonatologa (jedyni lekarze, dla których
      warto rodzić na Starynkiewicza, mili, kompetentni, wysłuchują z
      uwagą i udzielają pełnej informacji) usłyszałam, że jako lekarz
      powinna mnie zatrzymać w szpitalu ale jako matka zrobiłaby dokładnie
      to samo! Podczas pobytu na odziale położniczym, tylko raz przyszła
      pielęgniarka rozpoczynająca nocny dyżur, przedstawiła się (!),
      zapytała czy mamy jakieś potrzeby, pytania, czy potrzebujemy środków
      przeciwbólowych.
      Jednym słowem poród na Starynkiewicza wspominam jako największy
      koszmar, ale jest to wyłącznie moja subiektywna opinia. Trafiłam
      zarówno na ludzi niekompetenych i chamskich, jak i na miłych i
      profesjonalnych. Wiem jedno, nigdy więcej! Mój kilkunastogodzinny
      poród siłami natury w szptalu powiatowym w Wołominie trzy lata
      wcześniej wspominam na szczęście zupełnie inaczej. Gdybym trafiła na
      Starynkiewicza przy pierwszym porodzie pewnie nigdy nie
      zdecydowałabym się na drugie dziecko. Pozdrawiam Was wszystkie i
      życzę pomyślnych rozwiązań.
      • adaska75 Czy któraś już na porodówce?? 01.05.08, 20:26
        Dajcie znać co u was. Jakie "postępy"?
        U mnie podobno brzuch niżej i szyjka miekka, ale wciąż długa.
        Teoretycznie to jeszcze 10 dni.


        Pzdr
        Patrycja
        • coco.chanelka Re: Czy któraś już na porodówce?? 02.05.08, 17:29
          Witajcie,

          Jestem, jestem wreszcie rozdwojona! Mój cudniasty synek (3660 g, 54
          cm i 10 pkt.) szczęśliwie przyszedł na świat w poniedziałek, a od
          wczoraj jesteśmy już w domku. Sam poród był lekki i przyjemny (SN z
          ochroną krocza i zoo) i naprawdę będę go miło wspominać. Wstałam z
          łóżka już godzinę po porodzie i jedynie przez dwa dni bolały mnie
          plecy w miejscu znieczulenia, ale o żadnym innym bólu praktycznie
          mowy nie było. Teraz jestem już aktywna, jak gdyby nigdy nic... I
          zupełnie nie czuję, że rodziłam 4 dni temuwink

          Położna (Małgosia Rombel) jest fantastyczna i warta każdych
          pieniędzy, a znieczulenie, cóż... Jego wynalazca powinien dostać
          nagrodę Noblawink

          Zarówno opieka w czasie przyjęcia na oddział, samego porodu, jak i
          poporodowa oraz noworodkowa naprawdę w porządku. Polecam sale
          poporodową płatną, bo mąż i rodzina mogą w niej przebywać z mamą i
          dzieckiem praktycznie przez cały dzień, no i ma się własną łazienkę.
          Sale ogólne są rzeczywiście małe, duszne i ciasne.

          Jeśli macie jakieś konkretne pytanie, to chętnie odpowiem.

          Pozdrawiam serdecznie!
          • adaska75 Re: Czy któraś już na porodówce?? 02.05.08, 22:27
            O Boże, w końcu cos pozytywnego!!!
            A na jakiego maila można ci zadać i wysłać pytania??

            Pzdr
            • coco.chanelka Re: Czy któraś już na porodówce?? 03.05.08, 23:21
              Hej, jakby co, to piszcie na maila: kopytki@onet.pl
          • libbo Re: Czy któraś już na porodówce?? 21.05.08, 18:30
            Czy moge prosic o kontakt do pani Malgosi Rombel? Moj
            mail:LBOGUSZ@YAHOO.COM. Dziekuje
    • anias06 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 03.05.08, 10:02
      Rodziłam na Starynkiewicz rok temu w czerwcu.Wszystko co tu opisane
      to realna prawda.Chciałam rodzić w tym szpitalu ,bo mają dobry
      sprzęt na o.noworodkowym.Zostałam przyjęta na oddział patologii ,bo
      byłam p terminie 5 dni a na ktg.było ,,wąskie" .Przed i po porodzie
      leżałam na patologii.Pobyt w szpitalu (nie poród) wspominam
      okropnie.Trzeba być bardzo upierdliwym żeby coś dowiedzieć się o
      stanie swojego zdrowi i dziecka.Położne z poporodowego przychodziły
      bardzo niechętnie w sumie nie chciały w niczym pomóc przy
      dziecku.Poród wspominam bardzo dobrze dzięki dr.Marianowskiemu ,
      znieczuleniu i położnej którą wynajełam Iwonie Walaszczak..Z tegoco
      wiem tam się tobą dobrze zajmą podczas porodu jak masz swojego
      lekarza albo polożną.ńiestety taka jest prawda.Jak masz fundusze to
      polecam wynajęcie położnej.Bez tego Ani rusz.Mam namiar na Walasczyk
      położna Małgosia nie zmam nazwiska też jest super.
      • chubus Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 03.05.08, 20:11
        mam skierowanie na starynkiewicza na cc i wiem ze mnie na 100%
        przyjma czyli kłopot z głowy.ale i tak nie jestem chętna do porodu w
        tym szpitalu ze wzgledu na warunki i opieke po....
        • goga1204 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 04.05.08, 20:05
          No to mam podobny problem co prawda nie chodzi o cc ale mam lekarza
          ze Starynkiewicza i nie powinno byc problemu z dostaniem sie. mam
          jednak mieszane uczucia co do tego szpitala moze dlatego ze córcie
          rodziłam na Karowej kilka lat temu.
          • ela82 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 04.05.08, 20:11
            a ja rodzilam w tym szpitalu dwukrotnie i gdybym jeszcze raz miala
            rodzic, to tez tylko tam.
    • katarzyna_kep Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 20.05.08, 15:38
      Cześć dziewczyny, 11 maja br. urodziłam synka na Starynkiewicza.
      Jeśli macie jakieś pytania o ten szpital to chętnie na nie odpowiem.
      Pozdrawiam
      • libbo Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 20.05.08, 15:52
        1) Czy mialas wykupiona polozna? Jesli tak, czy jest warta polecenia
        i czy mozesz napisac jak sie nazywala?
        2) Ilu osobowe sa sale poporodowe (bezplatne)? Jak jest z dostepem
        do prysznica (jeden na korytarz? jeden na kilka sal?)
        3) Ile jest platnych sal poporodowych (1 i 2-osobowych)?
        4) 11 maja to byla niedziela. Czy korzystalas z ZZO i czy byl
        anestezjolog mimo niedzieli na dyzurze?
        5) Czy to Twoje pierwsze dziecko i czy jestes zadowolona z wyboru
        tego szpitala?
        • adaska75 Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 20.05.08, 17:30
          Odpowiem na twe pytania, bo rodziłam tam 15 maja, a Kasia
          (pozdrawiam smile) ewentualnie mnie poprawi bądź doda coś od siebie:
          Ad 1) Miałam i jest warta polecenia - juz ją tu wcześniej ktos
          polecał i ja to robię z reką na sercu - Małgosia Rombel.
          Ad 2) bezpłate 3 matki _+ dzieci, wc i pysznice na kjorytarzu, ale
          nie wiem ile - może Kasi pomoże, bo ja byłam w płatnej sali
          Ad 3) Chyba 5, ale trudno określić, które o 2 a które 1 - nie widać
          za drzwiami
          Ad 4) podają zzo w niedzielę na 100% - zawsze jest anestezjolog,
          chyba , że operująt to może być chwilowo niedostępny
          Ad 5) Ja tam rodziłam drugie dziecko, Kasia pierwsze. Gdybym jeszcze
          raz rodziła, wybrałabym ten sam szpital. Może tu ważne jest
          podkeślenie , że lekarza prowadzącego miałam z tego właśńie
          szpitala, a to "otwiera" wiele drzwi.

          I to tyle

          Ps. Kasia jak karmienie?
          Pzdr
          Patrycja
          • katarzyna_kep Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 21.05.08, 23:25
            Hejka karmienie ciężko, coś zaczęło mi lecieć z piersi ale i tak
            mały się nie najada. Pozdrawiam
        • katarzyna_kep Re: Jak wygląda sytuacja na Starynkiewicza? 21.05.08, 23:40
          1. Ja nie miałam wykupionej położnej ale byłam bardzo zadowolona z
          tych co były na dyżurze. Bardzo fajne kobiety. Były też studentki
          położnictwa, które bardzo dużo pomagają i dotrzymują towarzystwa.
          2. Sale to tak jak pisała Patrycja 3 osobowe + dzieci. Minus na
          salach, że jest bardzo gorąco i jeśli trafi się mama, która nie
          pozwoli otworzyć okna to w pokoju jest jak w saunie niestety.
          Prysznic jest w dwóch miejscach z dwóch stron korytarza. Jeden jest
          z wc pojedynczy. W drugim znaduje sie 3 bądź 4 prysznice tylko bez
          wc. WC jest jeszcze oddzielnie na korytarzu koło porodówki. Ja na
          dostęp do prysznica nie narzekałam. Żadko się zdarzało żeby ktoś w
          tym samym czasie się kąpał.
          3. Co do sal płatnych to Patrycja wie więcej. Mogę tylko napisać, że
          są super.
          4. Korzystałam z ZZO i nie było problemu z anastezjologiem, nawet
          czekał po zakończonym dyżurze do zakończenia porodu choć nie musiał
          bo był zmiennik. Jedna rzecz jeśli chodzi o ZZO: miałam w końcowej
          fazie bóle krzyżowe i niestety znieczulenie na nie nie działało.
          5. To moje pierwsze dziecko i jestem bardzo zadowolona z wyboru tego
          szpitala. Nie zdarzyło się, żeby któraś położna czy pielęgniarka
          poproszona o cokolwiek odmówiła. Wszystkie są bardzo pomocne, trzeba
          je tylko zrozumieć, że na całym oddziale jest na dyżurze tylko 2.
          gdybym miała jeszcze raz rodzić to napewno tam. Jest świetna opieka
          pediatryczna nad dzieckiem. Nie zauważyłam też sytuacji, żeby w
          którejś sali dziecko płakało i nie zainteresowała się położna co się
          dzieje niezależnie od pory dni czy nocy. Polecam ten szpital.
          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka