alma32
20.02.08, 17:09
8 lutego umarl mój Tatusiek. Nagle.Przez cały ubiegły rok leczył się
z chłoniaka i zwyciężył, tydzień przed śmiercią dowiedział się że
jest zdrowy raka nie ma.Jak się cieszył,planował tyle rzeczy cieszył
się że w sierpniu wychodzę za mąż, że poprowadzi mnie do ołtarza.
Mieszkam cztery lata w Warszawie a On co dzień do mnie dzwonił żeby
pogadać o głupotkach jak mówił.Mam taki straszny żal do Boga że Go
zabrał, że nie pozwolił żeby żył