gutka1_2006 31.07.09, 21:21 Co sadzicie o tym szpitalu. Mam zamier tam rodzić i co będzie mi potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gosiula_sss Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 04.08.09, 11:00 Ja tez tam bede rodzic, juz jutro Termin mam na dzisiaj ale NIC sie nie dzieje i lekarz kazał stawić sie jutro rano i bedziemy rodzic Pytalam mnostwo osob ktore tam rodzily i wszystkie byly zadowolone. A jesli masz lekarza z tego szpitala to jeszcze lepiej. Są bardzo mili, pomocni i traktują pacjentki po ludzku. Co do poloznych i pielęgniarek to tez nie slyszalam zadnych negatywnych opinii, chociaz z tym to wiadomo ze moze byc roznie. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Potrzebne rzeczy: dla mamy: 2 koszule, ręcznik, kosmetyki, duze podpaski, ja kupilam na wszelki wypadek podklady na lozko ale to chyba dają, wkladki laktacyjne, biustonosz do karmienia, szlafrok, tantum rosa (do przemywania rany po nacięciu krocza), krem na popękane brodawki, jasiek do karmienia, kapcie, klapki pod prysznic,skarpetki, dokumenty, ubezpieczenie, badania, woda do picia, jakies biszkopty (slabo karmią) no i chyba tyle. przynajmniej tyle ja spakowalam, tak mi poradzily kolezanki. dla dziecka: ubranka podobno dają ale jesli dziecko ma uczulenie to trzeba miec swoje. Ja biore swoje, nowe i swiezutkie, pampersy (dają tylko 1 dnia), krem do pupy, chusteczki do pupy, ze dwie pieluchy tetrowe. Jak wroce ze szpitala to sie podziele wrazeniami Odpowiedz Link Zgłoś
ciezaroofka Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 04.08.09, 14:37 gutka, ja rodziłam na Jaczewskiego 5 lat temu. Zdecydowałam się na ten szpital, bo moja p. profesor która prowadziła ciążę właśnie tam pracowała... nie było fajnie, bo mimo próśb nie było lekarza prowadzącego przy porodzie, byłyśmy oddzielone od innych dziewczyn rodzących parawanami, między naszymi fotelami i parawanami przechodzili mężowie do porodów swoich żon, więc oglądali nasze wysiłki rodzenia... Mimo okropnego bólu nie dostałam zzo, tylko dolargan, który mogli sobie w d... wsadzić... Nie mogłam krzyknąć nawet z bólu ani jęknąć, bo wpadała wściekła położna z wrzaskiem, żeby się zamknąć, bo inne też chcą rodzić i nie będę ich straszyć... Przebijała mi pęcherz palcem, co cholernie bolało, nie pozwalała w 2 fazie porodu usiąść, wstać, chodzić, nic, tylko leżeć, jak chciałam wyjść do toalety, to wrzeszczała, że mam na stół robić, po czym wsadziła mi palce w tyłek i stwierdziła, że tam nic nie ma, więc mam nie wymyślać... Mimo prośby o nienacinanie, nacięła, nie trafiła na okres skurczu, tylko zaraz po... Opieka nad dzieckiem była dobra, oprócz pediatry, który jednego dnia wykrył szmer w sercu dziecka, a przez następnych 10 twierdził, że pojawia się i zanika, więc nie jest to poważne... Było... Przez następne 2 lata leczyliśmy córkę w Warszawie, bo miała podwójną, złożoną wadę serca (8 mm dziurkę w serduszku) przez co przechodziła bezobjawowe zapalenia płuc, kończące się każde na co najmniej tygodniowym pobycie w szpitalu... Odpowiedz Link Zgłoś
wrzosowa11 Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 04.08.09, 15:10 Jeszcze jeden madry pan doktor: bedzie wywoływał poród jeden dzień po terminie. Zapewne wie jakie komplikacje porodowe groża Ci po sztucznej oksytocynie, ale przecież najważniejsze,że on będzie rodził, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
nec_nec Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 05.08.09, 12:15 ja tez tam rodziłam dwa razy - z tym ze 2 x cc - innego porodu nie przewidywałam ale dziewczyny co rodziły naturalnie miały te same opinie, ze na trakcie porodowym jest nikła pomoc, niestety są tam położne co powinny zdecydowanie zmienić zawód - jak ktoś krzykną to od razu przylatywały, żeby się nie drzeć (chyba one są dla pacjentek...jak to komentowały dziewczyny po sn - powinny na kasie w tesco usiąść to nikt nie będzie sie darł), nikł pomoc, ZERO środków zmniejszających ból - trakt porodowy na Jaczewskiego stanął w latach 70-tych..wystarczy poczytać opinie o innych szpitalach - tutaj - darcie sie, dolargan, oksy, brak zzo - mim, ze anestezjologów jest sporo.Ciesze sie, ze wzięłam cc, bo takie wizje...powinni chyba troche pójsc do przodu z porodem. Ale po porodzie - jak to przeżyjecie (plus oczekiwanie na IP dłuuuuugo) - to na oddziale położnic jest ok. Pomagają przy karmieniu, kąpieli - większość rzeczy jest. Pediatrzy bardzo dokładni. Mi sie podobało, ze jest brak odwiedzin - spokój, ok. A trakt porodowy powinni zaorać, personel na kasy do tesco i od nowa postawić Odpowiedz Link Zgłoś
ciezaroofka Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 05.08.09, 14:49 ja chciałam cc na Jaczewskiego.. nawet przygotowałam pieniądze dla lekarza, bo podobno brał 1000zł i tak się dogadaliśmy podczas wizyt. Ale przyszła położna z takim metalowym czymś do mierzenia rozstawu bioder, zmierzyła i powiedziała, że mam nie gadać bzdur i o cc mogę zapomnieć... i dostałam oksy i rozkaz zejścia na porodówkę... przez prawie 10 godzin nie udało się pełnego rozwarcia uzyskać i dowalała mi ciągle nową oksy.... Odpowiedz Link Zgłoś
nec_nec Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 05.08.09, 15:10 no właśnie a to Polska C własnie...a od kiedy to położna ma decydować o rodzaju porodu..włąsnie dlatego nie chciałam rodzić naturalnie. Jakby było zzo, większa intymność, lepsza atmosfera - to tak. A tak - dolargan - koszmar - miałam podawany przy innej chorobie - miałam totalny odjazd, oksy - jako standard, brak zzo - w największym szpitalu klinicznym w województiwe!! nawet za opłatą - strasznie odbiegamy od reszty Polski. Nie widziałam sensu w cierpieniu, przyspieszaniu - oksy - dlatego wybrałam cc - szybko jedno 40 minut, drugie 20 - super miły anestezjolog (i jaki śliczny , potem miałam swój ketonal. brałabym pod uwagę sn gdyby było inaczej to wszystko. Zresztą nie żałuje - po opowieściach na forum i mam na polożniczym - już po porodzie. Nie wiem kiedy ta porodówka ruszy choć trochę z miejsca do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś
monia1907 Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 13.08.09, 08:59 Dziewczyny, a cc miałyście ze wskazania czy załatwiane ? Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenca78 Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 16.08.09, 17:48 Hej, ja mialam cesarke na Jaczewskiego 30 lipca. Można wybrac rodzaj znieczulenia; ja wolałam być przytomna i móc od razu zobaczyć maluszka, więc miałam znieczulenie podpajęcze (w kręgosłup). Sama operacja ok, wszsytko poszło bardzo szybko, sprawnie i w miłej atmosferze; znieczulał mnie bardzo miły młody anestezjolog, który cały czas do mnie mówił, opowiadał mi szczegółowo, co będzie ze mną robił, co się będzie działo, jakie będą reakcje organizmu wink Męza nei wpuszczają na sale, czeka pod drzwiami. Po operacji nie jest już tak różowo; najlepiej nastawić sie psychicznie, ze pierwsza doba po cięciu to koszmar. Przynajmniej tak było w moim przypadku crying Byłam bardzo słaba; po cięciu w znieczuleniu podpajęczym leży sie 12 godzin, założony jest cewnik; po mw 2-3 godz puszcza znieczulenie i odzyskuje sie powolutku czucie w nogach. Leżenie było dla mnie koszmarne, poza tym przez pierwsze 2 godz miałam koszmarne drgawki, telepało mną okrutnie. Co jakis czas dają w kroplówce środki przeciwbólowe (pamiętaj, zeby już po wstaniu upominac sie u połoznych o tabletki przeciwbólowe, jeśli same nei proponują - wszystko zalezy od tego, jaka położna sie trafi, w większosci są super, przychodzą i same pytają, czy nie boli i czy nie trzeba środków p-bólowych, ale ja na samym początku trafiłam niestety na jedną, która sama nie raczyła sie zapytac, a tabletkę dała mi z łaską, jak się już ledwie doczłapałam do dyżurki crying Wstaje się po 12 godzinach, przy pomocy położnej trzeba się podnieść z łózka i przejść kilka kroków po pokoju, pójść do toalety itp (wyciągają wtedy cewnik). Pierwsza doba była dla mnie koszmarna; cięcie miałam w czwartek o 10 rano, ok 23-eciej wstałam z łóżka - ból brzucha potworny. Ledwie funkcjonowałam cały piątek; nie dałam rady zajmować sie sama dzieckiem, położne musiały mi małego przynosic i przystawiac do piersi, przewijac. Dopiero w sobote (2 doba) czułam sie już lepiej, byłam w stanie przenieść synka z łóżeczka do mojego łóżka na karmienie itp. W 3 dobie było już ok, mogłam już wszsytko sama robić przy dizecku. Wstawanie z łóżka w dalszym ciągu, po dluższej chwili lezenia sprawialo mi ból, poza tym chodziłam przygarbiona, jak 80-letnia babinka, brakowało tylko balkonika. W 4 dobie juz śmigałam Generalnie, ze szpitala wypuszczają w 4 dobie po cc i w 3 po sn; mogą tez puścic w 3 dobie po cc, jesli i matka i dziecko czują sie świetnie, a oddzial przezywa oblezenie. Poza tym jeszcze jedna uwaga - najlepiej rodzic tam, gdzie pracuje lekarz prowadzący ciążę. Niby nie ma rejonizacji, ale generalna zasada jest taka, ze na poród jedziesz do szpitala, w ktorym pracuje Twoj lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenca78 Re: Poród na Jaczewskiego Lublin 16.08.09, 17:58 co potrzebne na pobyt w szpitalu (zasada - IM MNIEJ TYM LEPIEJ!): DLA MAMY: - 1-2 koszule rozpinane do karmienia (na porod weź szpitalną, bo i tak sie zniszczy, a jesli bedziesz mieć cc to rozbiorą cie do naga i po operacji na pierwszą dobę dostaniesz szpitalną koszuline) - cienki szlafrok - klapki pod prysznic (kapcie moim zdaniem kompletnie nie są potrzebne, tylko dodatkowy balast) - stanik do karmienia - ew. wkładki laktacyjne kilka szt - ręcznik - 2 rolki ręcznika papierowego (do wycierania krocza po porodzie SN lub oraz do osuszania szwu po cięciu - gdy CC) - rolka papieru toal. lub 2 paczki chusteczek hig (w wc czasami brakowało papieru) - woda min. niegazowana (przyda się po porodzie - w trakcie pić nie wolno z uwagi na ew. cesarkę) - podkładów poporodowych mieć nie trzeba - szpital zapewnia; trzeba mieć za to na wyjście zwykłe podpaski - majtki bawełniane cienkie lub takie siateczkowe - do noszenia podkładów DLA DZIECKA tylko chusteczki mokre i pampersy, ew. ubranka jeśli wystąpi alergia na szpitalne detergenty Odpowiedz Link Zgłoś