Gość: ballest
IP: *.dip.t-dialin.net
23.01.04, 16:05
Polacy to dumny naród. Nie pozwolą sobie na rozkazy z Pałacu Elizejskiego. W
Brukseli poczuli, że chce się ich wykolegować. Ale kompromis w sprawie
Konstytucji Europejskiej jest potrzebny i Polacy już go szukają - mówił w
wywiadzie dla niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ)
były kanclerz Niemiec Helmut Kohl. .
FAZ: Czy Europa musi koniecznie mieć konstytucję do końca tego roku?
Helmut Kohl: To pożądane by Unia Europejska możliwie prędko otrzymała
traktat konstytucyjny. Projekt, który przygotował konwent jest użytecznym
kompromisem. Nieporozumienia i napięcia po ostatnim szczycie Unii są jednak
większe niż wielu przypuszcza (...). Uważam to za możliwe, że mimo głęboko
siedzącego szoku konstytucja wejdzie w życie w niedługim czasie.
FAZ: Co było przyczyną fiaska?
Helmut Kohl: Spór o Irak zaciążył najbardziej nad polityką europejską i nad
sprawą konstytucji. Bez kłótni o interwencję w Iraku nie byłoby fiaska
szczytu w Brukseli. Brakuje gotowości uwzględnienia zrozumiałych interesów
sąsiednich krajów. W czasie konferencji dominowały interesy narodowe. Ważnym
jest, by nie powstało żadne dyrektorium kilku wielkich krajów, które
chciałoby prowadzić małe kraje za rączkę (...). Uwaga Jacquesa Chiraca pod
adresem Polski, że nie są jeszcze członkiem Unijnej rodziny i dlatego nie
powinni wychylać się w sprawie Iraku i nie popierać Stanów Zjednoczonych
wywołała u wielu głębokie zdziwienie. Polacy mówią sobie – “Przez
pięćdziesiąt lat otrzymywaliśmy rozkazy z Kremla. Nie pozwolimy sobie na to
samo z Pałacu Elizejskiego” (...) Polacy to dumny naród. W czasie szczytu w
Bruskeli mieli wrażenie, że po Nicei próbuje się ich tu wykolegować. Do tego
doszły problemy polityki wewnętrznej. Ale nie mają praktycznie żadnej
alternatywy. Muszą pójść na kompromis i zaczynają już go szukać. (...)
Byłoby szkodliwe, gdyby powstała Europa dwóch prędkości. (...) Ale żaden z
nowych członków nie jest tym zainteresowany. Oznaczałoby to bowiem ich
degradację. Nie chcą tego ani Czesi, ani Słowacy a tym bardziej Polska.
FAZ: Nowi członkowie Unii nie zawdzięczają swojej wolności Unii
Europejskiej, która być może jedynie w wąskim zakresie się do tego
przyczyniła. W tych krajach słowa “wolność, samostanowienie, niepodległość,
suwerenność” kojarzą się z Ameryką a nie z UE.
Helmut Kohl: Nie zgadzam się z tym. Oczywiście Ameryka jest symbolem
wolności i demokracji. Ale Stany Zjednoczone są daleko. Z mojego
berlińskiego biura jest tylko 89 kilometrów do granicy z Polską. To zupełnie
co innego w porównaniu z Waszyngtonem. Gdy Polacy staną się już w maju
członkiem Unii i przez pięć lat będą mogli cieszyć się spokojem i rozwojem
gospodarczym to znormalizuje się także ich stosunek do Europy i do Niemiec.
To samo nastąpiło w stosunkach Francji i Niemiec. Jeszcze w 1947 roku De
Gaulle oświadczył w Strasbourgu, że lewy brzeg Renu aż do Koblencji należy
się Francji. Trzy lata później nie było już o tym mowy. Powstał bowiem wtedy
plan Schumana, który stworzył podwaliny przyszłej Unii Europejskiej.