Gość: Reporter
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.02.04, 21:56
- Nie mamy żadnej pamiątki po Fritzu Kohnie poza zdjęciem w przedwojennym
albumie, a na nim domu dziadka senatora Kerry'ego - starosta Klech
z przejęciem pokazuje fotografię.
- Aż się boję, co będzie po listopadowych wyborach. Jeśli przegra, wszyscy o
nas zapomną - mówi starosta Hornego Benesova w Czechach.
Miasteczko leży rzut kamieniem od polskiej granicy i przeżywa teraz najazd
dziennikarzy. Stąd wywodzą się bowiem korzenie Johna Kerry'ego,
niemal murowanego kandydata Demokratów na prezydenta USA.
Położony wśród wzgórz Horny Benesov to malownicza, senna mieścina. 2,5
tysiąca ludzi. Małe, stare domki, rynek, kilka sklepów i nieodzowna piwiarnia
z knedlikami "Ostra Hurka" (w tłumaczeniu "stroma górka"). Bezrobocie
przekracza 17 procent.
- Dwanaście lat temu zlikwidowali nam kopalnię cynku i ołowiu. Na bruku
wylądowało 500 osób - załamuje ręce kobieta, którą spotykamy nieopodal
rynku. - To była katastrofa dla naszego miasteczka - dodaje.
Przez setki lat Horny Benesov istniał właśnie dzięki kopalni. To dlatego w
żółto-czerwonym herbie ma narzędzia górnicze, sąsiadujące z połową postaci
czarnego śląskiego orła.
Na pytanie, jak dziś jest z pracą, wszyscy mieszkańcy odpowiadają krótko: -
Jest szpetno!
Teraz oblicze niezamożnej mieściny mogą zmienić turyści. Wszystko za sprawą
dawno zapomnianych ludzi i ich bardzo dziś znanego potomka.
Jak Kohn zmienił nazwisko...
W 1840 roku w Hornym Benesovie przyszedł na świat Benedict Kohn, niemiecki
Żyd. Miał córkę i trzech synów. Był głównym chmielarzem w miejscowym browarze.
- Dziś w dawnej manufakturze piwnej jest sauna - opowiada starosta Josef
Klech, odpowiednik polskiego burmistrza.
Średni syn Benedicta, Fritz, przyszedł na świat w 1873 roku. Nie wiadomo, kim
był z zawodu. W Hornym Benesovie nie wiodło mu się najlepiej. Zapewne dlatego
w 1901 roku wyemigrował do Niemiec. Tam wiarę Abrahama zamienił na
katolicyzm, a nazwisko Kohn przekształcił w Kery.
W 1904 roku Fritz wyjechał do Ameryki.
Za oceanem do nazwiska dorzucił jeszcze jedno "r".
Sto lat po tych wydarzeniach wnuk Fritza Kerry?ego, John, ma szansę stać się
gospodarzem Białego Domu, najpotężniejszym władcą współczesnego świata.
- Myślałem, że jestem Irlandczykiem - miał oświadczyć John Kerry na wieść o
swoich śląskich korzeniach.
Zwiodła go zapewne katolicka wiara przodków i anglosasko brzmiące nazwisko.