Dodaj do ulubionych

Giesche nie dostanie dużej części Katowic

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 06:54
Towarzyszka Malinowska może wyjaśni o co niby można oskarżyć takich spryciarzy? Za kilka lat okaże się, że przestępstwa nie było. Co mający olej w głowie widza teraz.
Obserwuj wątek
    • Gość: Adam H. Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.v-net.com.pl 22.03.11, 07:18
      Nie podskakuj Państwu!
    • Gość: Gość. Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.play-internet.pl 22.03.11, 07:25
      O oszustwo.
      Coś mi śmierdzi, że jesteś jednym z nich.
      Trudno nie będzie kasy, będzie cela.
      • Gość: jokel Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: 46.151.136.* 22.03.11, 07:45
        Za próbę wyłudzenia należy się wyrok. Solidny.
        • pi3141592 Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic 22.03.11, 08:46
          Jaką próbę wyłudzenia. W/g artykułu nic nie próbowali wyłudzić, tylko uzyskać legalnie na drodze postępowania sądowego. Jeśli ich roszczenia były bezpodstawne, sąd winien wniosek odrzucić i tyle.
        • bosman_maly Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic 22.03.11, 09:00
          Nic nie próbowali wyłudzić. Jak ktoś rozdaje za friko papiery wartościowe to tylko brać i korzystać.
      • bosman_maly Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic 22.03.11, 08:33
        Kogo oszukali?
        • Gość: manam Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.khw.pl 22.03.11, 15:12
          Użyli ponownie papierów, które zostały spłacone, stały się dla państwa bezwartościowe i miały być fizycznie zniszczone. Fakt posiadania samego papieru nie nadaje im nagle wartości - najwyżej kolekcjonerską.
          • bosman_maly Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic 22.03.11, 15:48
            > Użyli ponownie papierów, które zostały spłacone,
            Czyli państwo kupiło akcje spółki na okaziciela

            > stały się dla państwa bezwartościowe
            Co tam państwo myśli to nieważne, wobec prawa są wartościowe.

            > i miały być fizycznie zniszczone
            ALe nie zostały. W dodatku nie wyrejestrowano spółki.

            > Fakt posiadania samego papieru nie nadaje im nagle wartości - najwyżej kolekcjonerską.
            Ważne akcje spółki są wartościowe.
    • Gość: gość Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.11, 07:46
      oj bartyś , bartuś.....
      • Gość: okawe Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.11, 10:42
        gdynia, gdansk, same ku... bosmany przekretacze,
        nie po darmo slązaki chcą sie od tegu burdelu odseparować,
        ci z RAś'u dobrze myślo
    • super-legeartis Gniot 22.03.11, 10:42
      Pójście po linii prokuratury spowodowałoby niesamowite konsekwencje prawne.
      Możnaby zawsze stwierdzić, że konkurent ma akcje kolekcjonerskie i wsadzić go do pierdla.
      Przykro tylko, że za nasze pieniądze kolejne urzędasy mają zajęcie przez 5 lat i wychodzi z tego kolejny gniot.
      • cirano Re: Gniot 22.03.11, 11:19
        Kłopotliwy ten gniot. Akcje powinny być w momencie ich likwidacji zniszczone, lub jako kolekcjoneskie numizmaty odwartościowane. Ucięty narożnik, dziurka itp, a fakt twardo i wyraznie odnotowany w aktach unieważniajądych. Polski bajzel znów świeci.
        Tylko jak najszybsza od nich seperacja naszą szansą
        • Gość: adw. Harald Lange Re: Gniot IP: *.gdynia.mm.pl 23.03.11, 03:35
          Z "przedmówcą" zgadzam się całkowicie! Jest to jeden z niewielu komentarzy, które niosą ze sobą merytoryczną treść. Faktem jest, iż sprawę zawalił Skarb Państwa (Ministerstwo Finansów), który czy to fizycznie - nanosząc wzmiankę o umorzeniu przez Zarząd Spółki lub "kasując" dokumenty akcji w całości albo w sposób nie budzący wątpliwości co do celu uszkodzenia - nie unicestwił dokumentów akcji, czy też w drodze postępowania sądowego nie wystąpił o umorzenie utraconych papierów wartościowych w oparciu o dekret o umarzaniu utraconych dokumentów z dnia 10 grudnia 1946 r. Pomijając kwestie, czy Gieshe S.A. przysługują roszczenia o zwrot majątku, czy też nie, moje osobiste obawy budzi fakt, iż ludziom, którzy kupili akcje oraz pełnomocnikowi Gieshe stawiane są zarzuty karne. Idąc drogą, którą wyznaczyła w tej sytuacji Prokuratura, należy przyjąć, iż w każdym przypadku, gdy strona sporu cywilnego (sprawy administracyjnej) nie będzie miała racji (orzeczenie sądu lub organu administracji publicznej będzie dla niej niekorzystne), popełni przestępstwo i to samo dotyczy reprezentującego tę stronę pełnomocnika. Wygląda na to, iż powinienem - zanim zgodzę się poprowadzić sprawę (udzielić pomocy prawnej) - zweryfikować we własnym zakresie, czy np. ewentualne powództwo jest zasadne, ponieważ może okazać się, że usiłuję popełnić jakiś czyn zabroniony (piszę "jakiś", ponieważ, nie wiem konkretnie jaki zarzut mają osoby związane z Gieshe, gdyż cytowane wypowiedzi prokurator posługują się terminem "wyłudzenia" - art. 272 kk. - wyłudzenie poświadczenia nieprawdy?, jednakże podawanie kwot wskazuje, iż chodzi o art. 286 par. 1 kk czyli oszustwo, tudzież jego usiłowanie). Przyjmując takie założenie jak Prokuratura, zawód prawnika staje się rosyjską ruletką. Odnośnie postawienia w stan oskarżenia prawnika reprezentującego Gieshe, to widzę, że prokurator prowadzący postępowanie nie wyciągnął żadnych wniosków z uzasadnienia wyroku uniewinniającego w sprawie mec. Dubois.
          Nie wolno mi kwestionować kompetencji organów ścigania ale jako prawnik, chciałbym aby te organy wskazały mi definicję "akcji kolekcjonerskich". Jak słyszę (lub czytam) to wyrażenie, to krew się we mnie gotuje - prawo takiego terminu nie przewiduje. Można umownie nazywać akcje "kolekcjonerskimi", które fizycznie zostały oznakowane wzmianką o umorzeniu lub uszkodzone w sposób nie budzący wątpliwości co do celu ich uszkodzenia, czy też akcje spółki, która zakończyła swój byt prawny - została rozwiązana i wykreślona z rejestru przedsiębiorców, ale żadne z powyższych w niniejszej sprawie nie miało miejsca. Ewentualnie można rozciągnąć taką "potoczną" definicję na dokumenty umorzone na podstawie wskazanego powyżej dekretu z tym, że problematyczną jest okoliczność, iż zwykle utraconym dokumentom nie towarzyszy odpis orzeczenia o umorzeniu. W żadnym wypadku nie można nazwać kolekcjonerskimi akcji istniejącej spółki, które nie noszą na dokumencie akcji wzmianki o umorzeniu, bądź nie zostały widoczny sposób uszkodzone. Dla mnie z opisu sprawy jasnym jest, iż Ministerstwo Finansów wyrzuciło ważne dokumenty akcji (oddało je do skupu makulatury), co należy interpretować jako porzucenie (art. 180 kc.), zaś ten kto akcje znalazł nabył je w sposób pierwotny (art. 181 kc) jako rzecz niczyją. Nawet gdyby przyjąć, iż jakiś pracownik skupu makulatury ukradł akcje ze skupu (nie nabył własności akcji), to kolejny nabywca, jeżeli nie wiedział o tym fakcie (warunek dobrej wiary), nabył własność akcji z chwilą objęcia posiadania nad dokumentem akcji (art. 169 par. 1 kc.). W tym miejscu należy wskazać również treść par. 2 art. 169 kc., który wydłuża do 3 lat termin nabycia własności rzeczy ruchomej zgubionej, skradzionej lub w inny sposób utraconej, w przypadku jej zbycia przed upływem 3 lat od utraty jej przez właściciela, jednakże z zakresu tej regulacji wyłącza m.in. dokumenty na okaziciela (akcje Gieshe były na okaziciela). To wyłączenie wynika z istoty dokumentów na okaziciela (w szczególności papierów wartościowych na okaziciela), którymi obrót jest maksymalnie odformalizowany. Z powyższej normy prawnej można również wyczytać, iż skradziony, zgubiony lub w inny sposób utracony dokument na okaziciela zachowuje swój charakter również u osoby, która nabyła go od osoby nieuprawnionej. Przeczy to spiskowej teorii, iż w momencie oddania przez Ministerstwo Finansów (idąc za treścią artykułu prasowego) akcji na okaziciela w istniejącej spółce Gieshe S.A. do skupu makulatury, z dokumentów w cudowny sposób "ulotnił" się walor papieru wartościowego, zaś pozostał sam, zwykły "papier".
    • Gość: bbb Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 12:34
      tytuł brzmi jakby jakąś część katowic mięli jednak dostać....
    • super-legeartis Bzdura 22.03.11, 13:25
      Nie wie jak inni, ale myślałem długo na ten temat i jakoś nie widzę w tym wszystkim przestępstwa. Jeśli już to powinni powiesić za jaja albo inną część rzeszę urzędników.
    • Gość: Ślązak Giesche nie dostanie dużej części Katowic IP: *.khw.pl 22.03.11, 15:01
      I dobrze im tak, cwaniaczkom! Ciągle tylko szukają dziur w prawie, zamiast wziąć się do UCZCIWEJ pracy! Oby tylko dowody były mocne, bo nam Katowice przepier***lą!
      • cirano Re: Giesche nie dostanie dużej części Katowic 23.03.11, 07:22
        Nie wiem co gorsze dla Katowic. Dzisiejsze, iście polskie bezhołowie, czy w ramionach cwanych złodziei?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka