Dodaj do ulubionych

Peadar de Burca: Egzaminy

IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.11, 23:16
Pracuję na pewnej uczelni gdzie studenci z różnych stron świata studiują, piją, ściągają, notorycznie się spóźniają i wykazują przy tym tupet, którego Polacy jeszcze długo będą się uczyć. Zadają za to mnóstwo pytań. Przodują w tym Amerykanie, Początkowo budziło to oczarowanie wykładowców. Po jakimś czasie przyszło olśnienie. Dlaczego nie robią tak "nasi"? A dlatego, że mają maturę i odpowiedzi na te pytania znali w gimnazjum, a utrwalili w liceum. A co do ściągania - wystarczy surowo karać. Tak robią w wielu krajach - ze skutkiem. Ale wierzcie mi, że odrobina luzu i przepiszą nawet informacje z metki na skarpetach.
Obserwuj wątek
    • Gość: gil Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.formlessnetworking.net 09.04.11, 23:39
      A co Nam bedzie jakis zabojad dyktowal co nam wolno w naszym kraju a co nie?
      Panie Pierre de' Burak, obserwuje pana felietony od dluzszego czasu i zauwazam ze wrecz zionie pan w nich nienawiscia do Polski, Polakow, do Polskosci ogolnie, wiec jak sie panu u NAS nie podoba to wracaj pan do siebie. Wiesz pan ze Polacy wynalezli niebieski laser? A Enigme to kto rozszyfrowal? Moze Francuzi?
      • Gość: jahu Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.11, 23:54
        A ja widzę ze zioniesz nienawiścią do pana de Burci. Wiec może po prostu nie czytaj jego felietonów? 100% pewności że jesteś jednym z podmiotów tego tekstu - prawda w oczy kole. Przecież nie napisał tu ani słowa nieprawdy, więc o co chodzi?
        • Gość: azxcdfv Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.11, 23:55
          Skoro przeczytałeś więcej niż 1 felieton powinieneś wiedzieć że to Irlandczyk...
          • jazmig Co można ściągać? 10.04.11, 20:02
            Jeżeli student ściąga to, co można przeczytać w encyklopedii, to oznacza, że egzamin był źle przygotowany. Student nie jest pamięcią komputera i nie jest jego zadaniem znać na pamięć encyklopedię.

            Gdy egzamin zawiera pytanie problemowe, to żadna ściąga się nie przyda. Znam wykładowców, którzy pozwalają na korzystanie z podręczników i dowolnych książek, pod warunkiem, że student sam je wniesie na salę egzaminacyjną. Te egzaminy są uważane przez studentów za najtrudniejsze.
            • Gość: cenzor Wszystkiemu winne idiotyczne testy... IP: *.welnowiec.net 10.04.11, 20:47
              Akurat wiem, bo jestem po studiach, gdzie wszystko praktycznie było testowe...

              Testy są owszem łatwe w sprawdzaniu (bo nawet małpa w czerwonym je sprawdzi), są również bardzo łatwe w ściąganiu - przy odpowiedniej komunikacji można sobie przedyktować całą kartę odpowiedzi...
              Niemniej jednak, testy są tragiczne jeśli chodzi o ocenę wiedzy - sprawdzają tylko pamięć, a nie umiejętność myślenia i rozwiązywania zadań
        • tom.gorecki Re: Peadar de Burca: Egzaminy 16.04.11, 15:01
          Gość portalu: jahu napisał(a):

          > A ja widzę ze zioniesz nienawiścią do pana de Burci. Wiec może po prostu nie cz
          > ytaj jego felietonów? 100% pewności że jesteś jednym z podmiotów tego tekstu -
          > prawda w oczy kole. Przecież nie napisał tu ani słowa nieprawdy, więc o co chod
          > zi?

          Skąd wiesz, że nie zmyślił, albo nie wyssał z brudnego palucha tej babki?
          Skąd w Polakach taka niechęć do samych siebie - byle wypchnięty poza kraj - niechciany u siebie expat i każdy mu wierzy.
    • Gość: B Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.11, 00:11
      Mistrzowski artykuł, który pokazuje tak naprawdę sytuacje jaka panuje na Polskich uczelniach. 90% studentów ściąga na pisemnych egzaminach, jak trzeba napisać pracę to większość rzeczy spisuje z wiki lub innych "naukowych stron" a jak trzeba napisać sprawozdanie to większość ma te same błędy :D Później jest narzekanie, że po studiach kurna pracy nie ma, trzeba robić za 1200 brutto z wyższym... gdyby studia były płatne lub za darmo dla najlepszych nasz kraj naprawdę by lepiej wyglądał i funkcjonował.
      • eruve.elen Re: Peadar de Burca: Egzaminy 10.04.11, 19:05
        90% studentów ściąga na pisemnych egzaminach, jak trzeba napisać pracę to większość rzeczy spisuje z wiki lub innych "naukowych stron" a jak trzeba napisać sprawozdanie to większość ma te same błędy...

        ...a koniec końców jak jadą po studiach za granicę, to i tak mają ponoć wiedzę teoretyczną większą niż ci nieściągający, zagraniczni. Ot, paradoks ;).
    • Gość: Ooł Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.ds2-k.us.edu.pl 10.04.11, 01:40
      Z całym szacunkiem dla autora, ale nie na każdym wydziale egzamin zda pijany student. Bo od tego należałoby zacząć. A inne wrażenie robi na mnie ten tekst.


      Co do samego ściągania: nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy dyktowali odpowiedzi innym w trakcie egzaminu. Ja wiem, że czasami czegoś nie wie fajny kumpel, czy koleżanka. I zdarzało mi się powiedzieć mu/jej 2-3 słowa - klucze, które powinny ich naprowadzić na właściwy "trop", jeśli coś wiedzieli. Ale jak widzę baranów, którzy 2-3 tygodnie swojej ciężkiej pracy z książką sprzedają za darmo komuś, komu się nie chciało to ogarnia mnie pusty śmiech. Ale są oni przydatni, potem swoją wiedzę sprzedają za bezcen, więc nie trzeba takiemu pracownikowi dużo płacić. Co kto lubi...
    • lmpk Peadar de Burca: Egzaminy 10.04.11, 11:51
      "Może lepiej zapłacić komuś, kto przyjdzie i będzie ściągać za ciebie? Dajmy na to, egzaminacyjnej prostytutce, która siądzie na twoim miejscu, ukradnie odpowiedzi i zaliczy"

      Gratulujemy genialnego pomysłu. Szkoda tylko że studenci wpadli na to dużo wcześniej i taka praktyka jest na wielu uczelniach dość powszechna.

      Czasami rzeczywistość potrafi przegonić wyobraźnię.
    • Gość: ed Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 12:05
      To zjawisko dotarło też na Politechnikę Śląską, Wydział Budownictwa. Są takie osoby, choć na szczęście na razie nieliczne, które kupują projekty. A wykładowcy przymykają na to oko, mimo że takie osoby nawet nie wiedzą co narysowały lub policzyły.
      • Gość: ratatata Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.11, 13:58
        sratatata. Ale te osoby nawet nie maja ochoty pracowac w zawodzie. Po prostu chca papier.
        • Gość: ed Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 14:19
          Nie, te osoby już pracują w zawodzie. Potrzebują papier ukończenia studiów, by móc się starać o kolejny papier - uprawnienia budowlane.
    • Gość: trelemorele Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.piast.ds.uj.edu.pl 10.04.11, 13:01
      śmiać mi się chce, gdy czytam takie wnikliwe analizy kondycji polskich studentów. szwagierce gratuluję, że nosa znad książki nie wystawia i uczy się pilnie do egzaminów. obawiam się jednak, że od jakiegoś czasu tytuł mgr niewiele w naszym kraju już znaczy i nawet stypendium naukowe wykazane w papierach nie otworzy drzwi do kariery. zamiast bezsensownego rycia proponowałabym jej rozejrzenie się za praktykami w zawodzie jeszcze na studiach, bo dla większości pracodawców nie piękne stopnie lecz umiejętności się liczą. w przeciwnym razie, nawet ze średnią 5.0 i świadomością faktu, że nigdy nie splamiła swojego honoru ściąganiem, i tak pracy nie znajdzie. wtedy dopiero przyjdzie frustracja.
    • bd-75 Korzystałem z usług irlandzkich lekarzy... 10.04.11, 13:28
      ...jak również brytyjskich. Jeżeli ich umiejętności zawodowe są wynikiem nieściągania na egzaminach, to powinni jak najszybciej ściągać zacząć. Najlepiej niech wezmą przykład z niemieckiego ex-ministra barona Karla-Theodora zu Guttenberga, który ściągnął niemal całą pracę doktorską. Co prawda stracił on stanowisko i tytuł naukowy, ale tylko dlatego, że jego opcja akurat słabowała w sondażach. Lekarzom to nie grozi, przecież stanowiska nie dostają w w wyniku wyborów.

      A poważniej - nie pochwalając samego procederu ściągania - trzeba zauważyć, że pomimo powszechności tego zjawiska, jakoś tak się dzieje, że gorsi uczniowie dostają kiepskie oceny, a lepsi zdają bez problemu. Za moich studenckich czasów (a były to lata 90-te) egzaminy były obliczone na ściąganie - na pisemnym pytania były odpowiednio trudniejsze a od studenta wymagano użycia wiedzy a nie tylko jej przytoczenia (np. rozwiązania zadania, a nie podania wzoru). Limit czasowy uniemożliwiał przepisanie wszystkiego od kolegi. Ściąganie, owszem, mogło podciągnąć ocenę o pół stopnia - stopień, ale nie mogło zastąpić solidnej nauki do egzaminu.
    • lehoo Peadar de Burca: Egzaminy 10.04.11, 15:31
      To tylko kwestia odpowiedniego przygotowania zadań egzaminacyjnych. Na egzamin z pewnego przedmiotu technicznego można przynieść tyle pomocy naukowych ile się udźwignie, tyle, że zadania trzeba rozwiązać samodzielnie :-)
    • Gość: wykładowca Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.centertel.pl 10.04.11, 17:14
      Łatwo kiwać palcem i pouczać, kiedy się siedzi w wygodnym i ciepłym stołku. Może pan Peadar de Burca popracuje na polskiej uczelni mając na głowie 3x więcej godzin ze studentami niż u na uczelni zachodniej? O braku własnego biurka do pracy, pracy na własnym przyniesionym z domu sprzęcie już nie wspominam. I do tego pan Peadar dostanie wypłatę niższą niż początkujący murarz bez żadnej szkoły. Jeśli pan Peadar popracuje przynajmniej rok w takich warunkach to wtedy chętnie posłuchamy jego uwag na temat polskiego szkolnictwa wyższego
      • Gość: ed Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.11, 17:27
        Co nie znaczy jednak że mamy akceptować tą patologię, którą jest powszechne ściąganie, kupowanie, oszukiwanie. I to jest słuszne, że ktoś to piętnuje. Choć w naszym kraju trudno to wyplenić, bo obecnie modna jest tzw. zaradność życiowa, przeważnie balansująca na granicy cwaniactwa i zwykłego chamstwa.
        Ale zgadzam się też że Polska to nie najlepszy kraj na rozpoczynanie kariery naukowej. Sposób, w jaki traktuje ten kraj naukowców to też jest patologia.
        • eruve.elen Re: Peadar de Burca: Egzaminy 10.04.11, 19:10
          bo obecnie modna jest tzw. zaradność życiowa,
          przeważnie balansująca na granicy cwaniactwa i zwykłego chamstwa.


          Ta 'zaradność życiowa' to nie jest żadna obecna moda, tylko specyfika narodowa, która w równym stopniu wpędza nas w historyczne szamba, co pozwala się nam z nich obronną ręką wydostawać za każdym niemal razem. Raz przejawia się tak, raz inaczej, zwykle stosownie do aktualnych potrzeb rynku.
          Chcesz wyplenić cechę narodową? ;) Ją można co najwyżej trzymać w ryzach - gdyby się komuś instytucjonalnie chciało.
    • Gość: Gosc Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.play-internet.pl 11.04.11, 04:05
      Felieton musi powstac. Material musi byc. Chocby z blednym tytulem i brakiem tresci [...]

      Ongis dane bylo mi uslyszec stwierdzenie, iz felietonista dziennikarzowi nierowny. Ten pierwszy pisac moze co chce i kiedy chce, ten drugi swoja

      prace i warsztat tworzy przez lata. Ten drugi takze musi stosowac sie do etyki dziennikarskiej, a przede wszystkim - pisania prawdy.

      To, ze Paedar de Burca felietonista jest poczatujacym, mozna stwierdzic po pierwszych probach literackich popelnionych w dodatku katowickim

      Gazety Wyborczej. Dziennikarzem jednakze moze mu byc trudno zostac, co potwierdza delikatnie mowiac - miniecie sie z prawda juz w pierwszym akapicie ostatniego tekstu zamieszczonego na lamach GW Katowice w sobote dnia 9 kwietnia 2011 roku.
      Przykre, iz piszac material na zamowienie zapomina sie, kto go zlecil. Otoz to nie szwagierka Pana De Burca wrocila skonfudowana po

      egzaminie (z pediatrii), ktory mial miejsce podczas ostatniej sesji egzaminacyjnej VI roku medycyny na uczelni zabrzanskiej - a zona (...) Ot, taka roznica.
      To poniekad zrozumiale, iz Maz dostaje hipertensji na informacje, ze koledzy, kolezanki probowali cos z Jego Zony sciagnac. Nie dziwi mnie wiec irytacja. Zaskakuje jednakze fakt, iz czlowiek, o ktorym tyle informacji mozna wyczytac w Wikipedii oraz FaceBook'u /wrecz wiecej, anizeli na innych stronach swiatowego internetu/ zajmuje sie czyms tak przyziemnym jak system edukacji polskich uczelni. Skupia sie tutaj na kradziezy cudzej pracy /sciaganie/ jak i problemie alkoholowym niektorych studentow. Problem znany i szeroki na wszystkich uczelniach w Polsce. Zawsze jest jednak dobry moment, by o tym przypomniec.
      Szkoda wielka, ze Autor nie wspomina, iz jego Malzonka bedac drugi raz w ciagu dwoch lat w stanie blogoslawionym - ma indywidualny tok

      studiow, sesje zaliczy znow na dwa miesiace przed jej rozpoczeciem, o jakosci zdawania ,,preegzaminow" w ciazy - nie bede wspominal.

      Najprosciej jednak robic zamet w sytuacji, kiedy tak naprawde sesja egzaminacyjna nie bedzie dotyczyc Jego Malzonki, tylko reszty tych cwanych

      glupcow. Podobnie zaskakujaca jest pasja w szerzeniu opinii dotyczacej pijanstwa studentow. Na kazdej uczelni w Polsce sa osoby majace z tym

      problem. Wiem doskonale o ktorych kolegow chodzi. Czy nie jest pewnego rodzaju przypadkiem, iz jednak Ci ludzie dostali sie na medycyne za

      pierwszym razem na studia dzienne? A jak sie sprawa ma z Malzonka Autora ? No wlasnie, pozostawie bez dokonczenia...
      Zwyciestwo pracy intelektu bedzie juz wkrotce - bedzie Lekarski Egzamin Panstwowy, bedzie okazja do pokazania wlasnych umiejetnosci. Tego - szczerze - zycze.
      Paeder de Bourca juz od pierwszej swojej pracy dla GW zadziwia. Opisuje swoj kraj - Irlandie - jako kraj w ktorym mieszkaja ludzie o najwiekszym odsetku chorob psychicznych, o wielu patologiach, braku ksiezy na ulicy i innych podobnych sprawach o ktorych faktycznie polski zjadacz chleba nie ma pojecia. Mozna wrecz odniesc wrazanie, iz Autor stara sie zniechecic za wszelka cene potencjalnych polskich szalencow do swojej ojczyzny. Ojczyzny, ktora tak wiele mu dala. A przynajmniej tyle, iz nie musi patrzec na los 110 tysiecy Polakow pracujacych w struktorach gospodarki Zielonej Wyspy, ktorych, jak sam przyznaje nie rozumie. Coz, jezeli sie pewnych zagadnien swiata nie rozumie, to nie powinno sie tym zadreczac Czytelnika. A przynajmniej nie gardzic ta czastka narodu, ktora ciezko pracuje daleko od domu, bliskich, a zwlaszcza ciezej i prawdziwiej - od bardzo lekkiego piora, ktorym wlada Paeder de Bourca.
      W takiej sytuacji zrozumiale sa dla mnie tresci artykulow zatytulowane zbiorczo jako seria ,,Kocham Slask, jak Irlandie". Tutaj jednakze mala rada

      dla Autora - Slazacy i cala Polska - zle toleruja hipokryzje, a zwlaszcza - lzenie kazdego gniazda do ktorego los czlowieka poniesie.

      Moj znajomy stwierdzil kiedys, iz nie bedzie go Slaska uczyl ktos, kto w tej krainie przebywa krocej nizli wynosi termin przydatnosci przecietnego

      krupnioka. Moze wiec idac ta mysla, Autor powinien przeniesc sie do sobotniego dzialu ,,Turystyki" Gazety Wyborczej ? Bedzie bardziej

      wiarygodny, a przede wszystkim - sobotnia Gazeta skladana jest korzystniej - gdyz najpierw wyciagamy dodatek ,,Turystyka", a nastepnie dodatek

      lokalny. Byloby to przyjete z ulga (...)
      • Gość: gość Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.11, 10:19
        oj weź.. daj spokój. Na złodzieju czapka gore. Przykro Ci że ktoś Cię napiętnował na tej pediatrii? :P A może sciągałeś od ciężarnej i teraz Ci głupio?
        Zazdrościsz, że dziewczyna idzie jak burza do tego dbając o to, zeby ktoś na Twoje emerytury zarabiał? Ona się nie wstydzi, ze się za drugim razem dostała i wcale tego nie ukrywa.
        A może dopuść do świadomości fakt, że Twoja uczelnia nie jest taka wyjątkowa i na POLSL i UE też się sciąga a jak wiadomo, żona autora jedynaczką nie jest.
      • Gość: gosc Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.dynamic.chello.pl 11.04.11, 11:33
        Zdaje się, że artykuł pisany w tonie ogólnym trafił na nieczyste sumienie kogoś z poczuciem winy po opisanym egazminie. Wywlekanie prywatnych niezwiązanych z tematem spraw chyba nie poprawi samopoczucia autora postu, ale może się mylę.

        Tyle złośliwości.
        A przechodząc do sedna: to prawda, że studenci / uczniowie / profesorowie / nauczyciele itd ściagają / kompilują / powołują się na wszelnie możliwe źródła i ściągają na potęgę. Wynika to z wielu powodów. Niekoniecznie wszyscy odpuszczają sobie naukę, żeby poimprezować. Niektórzy jednocześnie pracują, maja wrednych teściów, ząbkujace bliźniaki albo hałaśliwych sąsiadów i na naukę nie wystrcza im sił ani czasu. Problem leży, moim zdaniem, w czym innym. Jedna sprawa to pogoń za jak najwyższą "średnią" nie mającą absolutnie nic wspólnego ze zdobyta wiedzą, co wynika z przekonania, że wymagane przez egzaminatora bzdury nijak nie maja sie do praktyki i na pewno nie przydadzą się w "realu". (nie chcę się tu wdawać w dyskusję co do programu nauczania i jego ewentulanej przydatności w praktyce, jedynie zaznaczyć ze wybór kierunku studiów, a co za tym idzie zgoda na uczestniczenie w takim czy innym programie obejmującym wybrane przednioty dokonywana jest przez każdego rozpoczynającego studia dobrowolnie). Inną kwestią jest stosunek prowadzących do egzaminowanych studentów/uczniów. Na nich spoczywa obowiązek wyegzekwowania wiedzy adekwatnej do danego poziomu zaawansowania studenta/ucznia. Jednoczesnie ich przełożeni oczekują jak najlepszych wyników, tak aby uczelnia dzielnie pięła się po drabince rankingów, przyciągała studentów (a raczej idace za nimi pieniądze) i ogólnie dobrze wypadała. Do tego dochodzą zajęcia w przeładowanych grupach, przepełnionych salach i na starym ( o ile w ogóle jakimkolwiek) sprzęcie. Logicznym jest że zamiast przyłapanego na ściąganiu studenta wyprosić za drzwi i zawiadomić o konieczności podejscia do egzaminu w innym terminie (czyli, przed egzaminatorem kolejne układanie testu, sprawdzanie, przychodzenie na uczelnie a na koniec tłumaczenie sie przed szefem czemu średnia taka niska) pozwala sie mu na zerkanie to tu to tam mając nadzieję, ze robi to na tyle dyskretnie zeby nie trzeba było zauważyc i ukarac.
        koniec konców taki , że zarówno student zadowolony - wpis i niezła średnia przy minimalnym nakładzie pracy, jak i prowadzący ma egzamin z głowy.
        Gorzej, że potem absolwent Wyższej Szkoły Kantowania i Oszukiwania wchodzi na rynek pracy, w której z braku wiedzy podstawowej dla swojego zawodu długo sie nie utrzyma ( chyba że wskoczy na wyższy poziom cwaniactwa) albo wykonując ją zgodnie z posiadana wiedzą narazi na szwank osoby postronne.
        co do woniejących chmielem ... niestety spotykane nie tylko na uczelniach, ale równiez w szkołach średnich, zakładach pracy i na ulicach zawisko. Dziwi tylko lekkomyślność żaków pojawiajacych sie w tym stanie przed obliczem prowadzących - płachta na byka jak sądzę.
        Szkoda tylko, że z czasem alkoholowe opaty stały sie wszędzie rozpoznawalnym znakiem charakterystycznych nas polaków.
      • Gość: yaggi Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.11, 21:56
        Co za żenujący typ... Nieźle cie musiał dotknąć ten felieton. Widze że cała pediatria zaliczona na ściąganiu. Bardzo boli że są inteligentniejsi ludzie i nie muszą oszukiwać?
      • Gość: yaggi Re: Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.11, 22:02
        a najgorsze jest to, że potem taki konował będzie nas leczył... Mam tylko nadzieję że mieszkanie zaprojektują i zbudują mu tacy sami 'inteligentni' inżynierowie co to się na budownictwie i architekturze nauką nie skalali.... tfu!
    • Gość: Sławek Peadar de Burca: Egzaminy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.11, 10:57
      Dlaczego sciagamy? Dlaczego oszukujemy? Dlaczego klamiemy? Odpowiedz jest bardzo prosta.. tak Nas wychowano w katolickim kraju.. religia w szkole, a w niedziele kazanie ksiedza.
    • tom.gorecki Peadau de Burac: Popeliny 16.04.11, 15:00
      Nie przesadzajcie, de Burac, dramaturg jesteście, to dramatyzujecie.
      Ale oczywiście wszystko jest git, bo wierszówka wpadła do kieszeni. To naciąganie rzeczywistości aby artykuł się sprzedał jest oczywiście ok, bo jesteście Irlandczyk...

      Po pierwsze, nigdy nie jest tak, że "wszyscy ściągają", nawet, jak wykładowca jest świnia i bez sensu nie przepuszcza większości. Po drugie skąd wiemy, że ta pani nie wytłumaczyła tak swojej porażki na egzaminie - w końcu jest Polką a jak wiadomo Polak to pijak, złodziej i oszust - nie zaprzeczajcie - sami tak piszecie. Po trzecie co ta kuzynka robi na pseudouczelni, gdzie "wszyscy ściągają"...

      Jak by to wam powiedzieć, de Burac... jak się nie obrócicie, wyłazi, żeście rudy, nieokrzesany irlandczyk - pośmiewisko w USA, niepotrzebni w swojej rodzinnej ojczyżnie. Jak się nie obrócicie - tyłek z tyłu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka