ramell
17.05.04, 23:27
W spisie powszechnym narodowość śląską podało nieco ponad 170 tys. boroków.
No i około 150 tys. osób podało narodowość niemiecką. To są dane oficjalne.
Nieoficjalnie z jednej strony mówi się, że "Ślązaków" mogłoby być więcej,
gdyby nie okrutny terror polskiego okupanta, przeprowadzającego bezlitosne
tortury na śląskiej tkance intelektualnej. Z drugiej zaś strony twierdzi się,
że wielu Ślązaków podało narodowość inną niż zwykle z przekory oraz... (tutaj
wpisać tysiąc różnych powodów, przy czym żaden nie dotyczy kwestii etnicznych
czy językowych).
A jakie są fakty (oszołomów spod znaku swastyki raczej mało one interesują)?
Otóż fakty są takie, że na zachód od Opolszczyzny (regionu licznie
zamieszkałego przez tzw. mniejszość niemiecką) nie ma praktycznie, aż do
granicy, żadnych większych skupisk ludności niemieckiej czy śląskiej. Oznacza
to (oszołomom w tym momencie dziękujemy), że Rzesza mogłaby się na tych
terenach odrodzić tylko pod postacią politycznej Enklawy. Rzecz jasna, w
takim przypadku, 25 lat później Republika Federalna mogłaby zażądać
korytarza... O mniejszości (wiekszości) polskiej z litości wspominać nie będę.
Dziś wiemy, że większość Ślązaków (nie mówiąc już o gorolach) nie pragnie
specjalnie Republiki Śląskiej, ani tym bardziej Landu Śląskiego w ramach RFN.
Do autonomii dystansują się z kilku powodów, a jednym z nich z pewnością jest
postać niejakiego Gorzelika, który nawet gwarą godoć nie umie. Tutaj odsyłam
do innego swojego wpisu, w którym wsppominam coś o osobach, którzy w
Niemczech za Niemców nie są uznawani, ale ponieważ bardzo nimi chcą zostać,
to muszą być sto razy bardziej niemieccy niż sami Niemcy. I z tym Gorzelikiem
analogicznie jest nieco. Gorol to oczywisty, ale przyśnił mu się sen, że
Ślązakiem został. Ponieważ gwarą słowa nie powie, to musi inaczej udowodnić
swoją przydatność. Postanowił więc zostać politycznym przywódcą Ślązaków.
Rzecz jasna mało który wykształcony Ślązak za taka kukłą pójdzie, ale wzorem
Leppera, Gorzelik obrał znacznie bardziej prozaiczną taktykę. Inteligenci,
ani tym bardziej intelektualiści mu do niczego nie są potrzebni.