Dodaj do ulubionych

Nowy Prezydent Niemiec

IP: *.darnet.rybnik.pl 23.05.04, 20:30
Wlasnie odbyly sie wybory nowego prezydenta NIemiec, nasz kandydat popierany
przez CDU CSU i FPD wygral w cuglach z kandydatka SPD.

W swym Expose nowy prezydent, ktory sam doswiadczyl wypedzenia z terenow
dzisiejszej Polski po II wojnie swiatowej stwierdzil ze chce byc praezydentem
wszystkich Niemcow, co rodzi pewne nadzieje na nowe lepsze ulozenie sobie
stosunkow pomiedzy Niemcawi wewnatrz kraju,(kwestia ludnosci emigracyjnej) jak
rowniez stwarza nowe mozliwosci wiarygodnego reprezentowania interesow
Mniejszosci Niemieckiej w Polsce, ktora jest najliczniejsza uznawana
mniejszoscia, a ktorej to prawa nie zawsze sa respektowane przez Warszawe.

Czas pokaze czy wybor okaze sie sluszny.
Obserwuj wątek
    • grba Nowy Prezydent Niemiec nie czuje się wypędzonym 23.05.04, 21:50
      Prezydent Köhler ze Skierbieszowa

      (C) AFP

      Skierbieszów, nazwa dla przeciętnego Niemca zbyt trudna do wymówienia, pojawia
      się obecnie coraz częściej na łamach niemieckiej prasy. Urodził się tam Horst
      Köhler, niemal pewny kandydat na prezydenta RFN.

      Skąd takie miejsce urodzenia Horsta Köhlera, który do 4 marca był prezesem
      Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a w maju, jak wskazuje parlamentarna
      arytmetyka, zostanie wybrany na prezydenta RFN przez Zgromadzenie Narodowe?
      Wyjaśnia to częściowo data urodzin - luty 1943 roku. Skierbieszów koło Zamościa
      jest jedną z setek miejscowości, które zostały zasiedlone przez niemieckich
      osadników w ramach tzw. Generalplan Ost. Do Skierbieszowa skierowani zostali
      niemieccy mieszkańcy Reszkanowki, małej osady w rumuńskiej Besarabii. Nastąpiło
      to po brutalnej pacyfikacji Zamojszczyzny.

      Nie czuje się wypędzonym

      W jednym z ostatnich wywiadów kandydat na prezydenta wyznał, że gdyby miał
      więcej czasu, zająłby się pisaniem książki poświęconej losom swej rodziny
      uzupełnionej faktami z niemieckiej historii. "Po wypędzeniu z Besarabii moi
      rodzice nie mieli innego wyboru jak osiedlenie się w Skierbieszowie, we
      wschodniej Polsce, gdzie się urodziłem. Było to nieprzyjazne miejsce. Nic
      dziwnego, gdyż naziści wypędzili stamtąd Polaków, aby osiedlić Niemców" -
      opowiadał Köhler. Jak twierdził, nie czuje się wypędzonym, los wypędzonych
      spotkał jego rodziców.

      - Czuję się Niemcem z południa. Tam wyrosłem - mówił Köhler w wywiadzie. Wyrósł
      w Ludwigsburgu w Badenii-Wirtembergii dokąd po kolejnej ucieczce, tym razem z
      byłej NRD, trafiła rodzina Köhlerów.

      Całą rodzinę pamięta doskonale Edwin Kelm, szef Ziomkostwa Niemców z Besarabii.
      Rodzice Horsta Köhlera byli przez lata członkami ziomkostwa. Oboje nie żyją.
      Kelm podkreśla jednak, że kierowana przez niego organizacja od dawna angażowała
      się aktywnie w proces polsko-niemieckiego pojednania, a on sam sprzeciwia się
      planom Eriki Steinbach organizacji Centrum przeciwko Wypędzeniom.

      Kelm i jego rodzina spędzili wraz z Köhlerami kilkanaście miesięcy w obozie w
      Austrii po ucieczce z Besarabii w 1940 r., którą na podstawie układu Hitler-
      Stalin zajęły wojska radzieckie. W obozie przejściowym odbywała się selekcja
      osadników na ziemie polskie. Kelmowie trafili do Kutna. Köhlerowie skierowani
      zostali pod koniec 1942 r. do Skierbieszowa. Polaków tam już nie było.

      Zbrodniczy plan profesora Meyera

      W ramach Generalplan Ost (generalnego planu wschodniego) z 280 wsi i osad
      Zamojszczyzny wysiedlono 110 tysięcy Polaków i Żydów, czyli jedną trzecią
      mieszkańców regionu, w tym 30 tysięcy dzieci. Wysiedlanych osadzono w
      specjalnie utworzonych obozach, wywożono na roboty do Niemiec, a także do
      obozów zagłady w Majdanku i Oświęcimiu. Tysiące polskich dzieci wysłano do
      Niemiec w celach germanizacyjnych.

      Wszystkie te fakty pragnie od lat bezskutecznie upamiętnić Matthias Burchard. W
      początkach lat 90. studiował na Wydziale Rolnictwa Uniwersytetu Humboldta w
      Berlinie. Na jednej w wystaw poświęconej wojnie zauważył informację o twórcy
      Generalplan Ost. Był nim prof. Konrad Meyer, funkcjonariusz SS oraz dyrektor
      Instytutu Rolnictwa Uniwersytetu Berlińskiego, który od powstania NRD nosi imię
      Humboldta.

      - Byłem zaskoczony i sparaliżowany faktem, że na moim wydziale powstał
      zbrodniczy plan, o którym w dodatku nic nie wiedziałem - mówi Burchard.

      Zapomniana germanizacja

      Matthias Burchard jest przekonany, że zerwanie zasłony milczenia o wydarzeniach
      na Zamojszczyźnie ułatwi polsko-niemieckie pojednanie. Uważa, że dzięki jego
      akcjom, pikietom i naciskom Wydział Rolnictwa Uniwersytetu Humboldta podjął dwa
      lata temu uchwałę, w której znajduje się skierowana do ofiar prośba o
      przebaczenie za skutki generalnego planu wschodniego. Naukowcy przyznają
      jednocześnie, że wyniki badań nad planem wywołały "zarówno w życiu publicznym,
      jak i w świadomości wydziału i uniwersytetu stosunkowo skromny oddźwięk".

      Jak twierdzi znawca tej problematyki prof. Christoph Klessmann, znajomość
      faktów związanych z Generalplan Ost jest w Niemczech znikoma i ogranicza się
      wyłącznie do grona historyków. Najmniej wiadomo o akcji germanizacji polskich
      dzieci. W świadomości historycznej Niemców na pierwszym planie pozostaje
      zbrodnia holokaustu, ale coraz częściej dyskusje koncentrują na tematyce
      wypędzenia czy alianckich bombardowań niemieckich miast.

      Burchard pragnie to zmienić. Założył stowarzyszenie Porozumienia Pomiędzy
      Narodami Środkowej, Wschodniej i Południowej Europy. Powstał projekt
      organizacji objazdowej wystawy poświęconej generalnemu planowi wschodniemu oraz
      umieszczenia w Berlinie tablic przypominających o zbrodniach związanych z
      realizacją planu oraz innego zbrodniczego przedsięwzięcia znanego jako
      Intelligenz-Aktion (w jego ramach zamordowano na terenach Polski jedynie w
      okresie dwu miesięcy po napaści około 60 tysięcy lekarzy, profesorów
      Uniwersytetu Jagiellońskiego, adwokatów, nauczycieli, oficerów i
      przedsiębiorców).

      Burchard zdobył poparcie dla swych planów wielu niemieckich polityków, w tym 38
      deputowanych Bundestagu. Nikt nie kwapi się jednak z wyłożeniem kilkuset
      tysięcy euro. Matthias Burchard ma nadzieję, że przyszły prezydent RFN włączy
      się aktywnie w realizację tych zamierzeń.

      Piotr Jendroszczyk z Berlina

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka