Gość: olo
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.06.04, 07:57
Mój syn był wczoraj świadkiem następującej scenki na Młyńskiej w sklepie
muzycznym. Pani pakując młodemu klientowi koszulkę mówi, że to ostatnia i
uchachana mówi do koleżanki.
- Było tu wczoraj dwóch takich z Sosnowca i błagali, żeby im zostawić taką
koszulkę jak będzie. Mają dzisiaj przyjechać
- I masz dla nich jeszcze tę koszulkę
- No co ty, to właśnie ta.
To nie była gorolka, panowie ślązacy. Mnie to rybka, ja składam to na karb
chamstwa a nie pochodzenia. Tyle, że mojemu synowi trudno to wytłumaczyć.