Gość: Reporter
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.07.04, 08:47
Wstawiam ten tekst w tym miejscu, gdyż mam obawy o to, czy redakcja "WPROST"
zdobędzie sie na opublikowanie polemiki Ewalda Stefana Polloka z redaktorem
Stefanem Bratkowskim na swoich łamach.
Przepraszam jednocześnie za mniejszą czytelność tekstu w stosunku do orginału,
co jest spowodowane brakiem kolorystyki w tekście na tym FORUM.
"Szanowni Państwo !
Czytając artykuł p. Stefana Bratkowskiego „Dobry jak Niemiec” (WPROST z 23
maja 2004) wstydziłem się przed Niemcami za autora i Waszą Redakcję. Proszę
sobie wyobrazić, że istnieją Niemcy, którzy znają język polski i są bardzo
pozytywnie do Polski ustosunkowani. Mamy już trzecie pokolenie, które zajmuje
się sprawami Pol-sko – Niemieckimi. Czytając paszkwil p. S. Bratkowskiego,
byli zaskoczeni i nie wie-dzieli co mają mi powiedzieć.
Proszę pamiętać, że żyjemy w XXI wieku. Polska znajdowała się już miesiąc w
EU, a artykuły podobne pisało się za najgorszych Moczarowskich czasów. Jeżeli
już chce-my Niemcom coś wyjaśnić, to zróbmy to jak cywilizowani ludzie, a nie
pokazujmy, że jeszcze nie zdążyliśmy wyjść z średniowiecznej ciemnoty i
zakłamania.
Teraźniejszą zimną politycznie sytuację pomiędzy Polską a Niemcami
zawdzięczać możemy między innymi takim artykułom jak ten p. S. Bratkowskiego,
w których ma-my sporo kłamstw (11 mln zabitych w czasie wojny Żydów !?).
Bratkowski pisze, że jest historykiem. Nie daj Boże, by uczył moje i
znajomych dzieci, tego rodzaju historii.
Jeżeli Państwo uważacie, że w ten sposób pomożecie pojednaniu Polsko-
Niemieckiemu, to muszę Wam współczuć. Wasze podobne artykuły doprowadzają
jedynie do tego, że nasi zachodni sąsiedzi będą się dokładniej przyglądali
Polsce i pomyślą: „Sami nie przyznają się do popełnionych powojennych
przestępstw, ale próbują przez 59 lat pisać o niemieckiej odpowiedzialności
zbiorowej”.
A może w tym wypadku nie chodzi o prawdę, a o to, by znowu podżegać przeciw
Niemcom, bo tak robiono przez wszystkie powojenne lata i wielu osobom
pozostało to we krwi. A może w ten sposób zamierzacie Państwo utrzymać Wasz
tygodnik, że-rując na najniższych ludzkich instynktach.
Proszę o umieszczenie mojego artykułu w Waszym tygodniku, by także Polacy do-
wiedzieli się prawdy na temat powojennych czasów. Choć obawiam się, że nie bę-
dziecie mieli Państwo tyle cywilnej odwagi, by to uczynić. Pozwoliłem sobie
czarnymi literami pozostawić część tekstu p. Bratkowskiego, a moje
spostrzeżenia dopisałem w kolorze niebieskim. Zaznaczam jeszcze, że u mnie
nie ma kłamstw, jakie były u p. S. Bratkowskiego. Podaję również źródła, aby
to, co napisałem można było spraw-dzić. Pozwoliłem sobie również przyjąć styl
pisania p. Bratkowskiego, tak bardzo ob-cy mojemu. Ale może dzięki temu,
wiele osób zrozumie, jak bolesne w odbiorze dla czytelnika mogą być nie tylko
historyczne niedomówienia, ale również napastliwy styl pisania. Z góry
przepraszam za to stałych czytelników moich książek i publikacji.
Pragnę dodać, ze nie jest moim celem wybielanie zbrodnii niemieckich lub
równowa-żenie ich z powojennym postępowaniem Polaków. Zależy mi jedynie na
pokazaniu prawdy i uświadomieniu Polaków, że aby osiągnąć prawdziwe
pojednanie, należy
otwarcie pisać i rozmawiać o tym co nas boli, o roli obu narodów w czasie
wojny i okresie powojennym. Tylko prawda spowoduje zakopanie „toporu
wojennego” i przy-jaźń, albo przynajmniej zrozumienie między naszymi
narodami.
Przekonam się na ile mamy demokrację i wolną prasę w Polsce. Jeżeli jednak
Pań-stwo nie zechcecie umieścić tego w Waszym tygodniku, zmuszony będą
powyższy tekst z odpowiednim komentarzem umieścić w Internetowej gazecie
czytanej przez tysiące osób w całej Europie, by Polacy i nie tylko, chcący
znać prawdę mogli powyższe poczytać, i by Niemcy widzieli, że jednak - jeżeli
nie w tygodniku WPROST - wolność prasy istnieje.
Serdecznie pozdrawiam
Ewald Stefan Pollok
ul.
Główna
7 lipca 2004
47-330 Jasiona
Dobry jak Polak
Coś złego zaczyna się dziać z niektórymi polskimi mózgami
Ewald Stefan Pollok
____________________
Publicysta, pisarz, historyk, honorowy obywatel wioski na wyspie Rajatea na
Oceanie Spokojnym i posiadacz prawa jazdy z wyspy Cook
Dzisiejsza Polska ma dla Niemców, zwłaszcza młodych, twarz i ciało seksualnej
ulubienicy Teresy Orłowskiej. Starsi Niemcy pamiętają pomoc chociażby w
postaci paczek, zbiórek pieniędzy swoich niemieckich przyjaciół sprzed 1989
roku dla Polaków. Pomoc często wręcz wzruszającą, bo od ludzi, których nigdy
nic nie wiązało z Polską. Te dobre stosunki zaczęły psuć się dopiero w
ostatnich latach, kiedy Niemcy nie mogli już nic dać za darmo, bo sami mniej
mieli i gdy w ostatnich latach kampania Eriki Steibach, to znaczy, kiedy
powiedziano, że Niemcy chcieliby również oddać hołd 15-tu milionom swoich
rodaków wypędzonych ze wschodu, przy czym około 2 miliony z nich zginęło,
nadwątliła wieloletnie dzieło pojednania (czytaj: zacierania pamięci o
krzywdach i zbrodniach. Zacieranie nie mogło w żadnym wypadku pokazać, co
zrobiono Niemcom, a strona Polska chciała i nadal chce decydować co można a
czego nie można o niej mówić. W dodatku jest obawa, by Europa nie dowiedziała
się całej powojennej polskiej prawdy). Już Günter Grass ostrzegał: Między
Polską a Niemcami pewne sprawy zostały ostatecznie uregulowane traktatami -
uznane zostały granice. Teraz możemy już otwarcie rozmawiać o wszystkich
sprawach związanych z wojną. Także o cierpieniach, których doświadczyła druga
strona. O tragedii wypędzenia milionów Niemców. To właśnie hitlerowskie
Niemcy narzuciły światu okrutne reguły wojny i trzeba o tym zawsze pamiętać.
Ale nie wolno też pomijać nieszczęść wypędzonych Niemców i milczeć na ten
temat. Musimy mówić o tym głośno. Aurę tych dni zobrazował prosty zwrot, już
cytowany na łamach Wprost: „Dzieci morderców upominają się o krzywdy
rodziców”. Przecież tu chodzi o wypędzonych, którym zabrano wszystko, a
którzy - dzieci, kobiety i starcy - nigdy mordercami nie byli, ale część z
nich została wymordowana przez Polaków.
Polski historyk P. Madajczyk pisze: “W wielu wypadkach udział w akcji
wysiedlania Niemców był pretekstem dla zemsty (...) gwałty i grabieże (...)
zazwyczaj kilkakrotnie podczas transportu, zarówno z powodu niskiego poziomu
moralnego oraz daleko posuniętej korupcji i demoralizacji ludzi tworzących
milicję, jak i pewnej sankcji władz dla tych działań. Jak często zabijano
ludzi za to, że byli właścicielami majątków, bez względu na to, co robili
przed 1945 rokiem?”
Wydawało się jednak, że to odosobnione zjawisko, że to mniejszość. Zwracałem
tylko uwagę, że tę mniejszość polskich obywateli swoimi wyobrażeniami
kokietuje rząd, a przymilają się do tej opinii politycy niektórych partii.
Przykładowo LPR, któ-rych wypowiedzi świadczą o tym, że bardzo mało wiedzą o
przeszłości
Pocieszano mnie, że to koniunkturalne, czasowe i niegroźne dla dalszego biegu
historii. Ale minęło już 15 lat a u większości Polaków pozostało
komunistyczne my-ślenie, tak samo jak u niektórych publicystów, pisarzy. Nikt
nie spodziewał się, że Polacy odezwą się w taki sposób i że na łamach
tygodnika WPROST będą opluwali Niemcy i Niemców, różnymi artykułami i
zdjęciami na okładkach. Potwierdza to moje wcześniejsze, podobno przesadne
niepokoje, że coś złego zaczyna się dziać z nie-którymi polskimi mózgami. I
nie są to mózgi Frankensteinów, lecz mózgi reprezenta-tywne dla całego kraju,
przykładowo publicysty Stefana Bratkowskiego.
CZEGO EUROPA NIE WIE O POLSCE?
To nie frustraci zabrali głos. Frustracja rozładowuje się inaczej - w
skrajnym na-cjonalizmie polskim, w atakowaniu Żydów poprzez wypisywanie na
synagogach, uli-cach i domach Żydów, has