Dodaj do ulubionych

"Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyczn...

08.03.13, 09:21
Kato, w przeciwieństwie do Wawy, stoją przed historyczną szansą zrobienia z pomocą funduszy unijnych (NOSPR, Muzeum Śląskie, CINiBA) i prywatnych (inwestorzy, przybywajcie, parę pięknych działek - wymienionych w tekście p. Sarzyńskiego - jest jeszcze do zagospodarowania) centrum metropolii z prawdziwego zdarzenia. A tramwaj na Alei, Rynku, Warszawskiej i 3 Maja ? Po stokroć tak !!! Centrum dla pieszych, rowerzystów i ekologicznej komunikacji publicznej, z centrami przesiadkowymi na dworcach kolejowym i autobusowym (jak powstanie). Jeszcze zdystansujemy Wawę z jej karykaturalną architekturą tałerów i moli.
P.S. Potem zburzyć Silesię, bo wg mnie to straszny badziew, z którym może konkurować chyba tylko Europa Centralna.
Obserwuj wątek
    • mirafas "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyczn... 08.03.13, 10:06
      Ostatnimi osobami, które miała jakąś sensowną wizję rozwoju Katowic i regionu i konsekwentnie ją wdrażali byli Ziętek i Gierek. Ich dorobek służy ludziom do dzisiaj. Co zostanie po Uszoku? Żwirek i Wagina :P
      • jazmig Katowice nigdy nie miały rynku 08.03.13, 10:22
        To była wioska, która powoli rozrosła się w miasto, więc rynku tu nie było. Błędy urbanistyczne popełnione za Ziętka i Gierka mszczą się do dziś.
        • Gość: czytelnik Re: Katowice nigdy nie miały rynku IP: 94.23.154.* 08.03.13, 10:58
          Centrum Katowic jest rozległą, pustą przestrzenią coraz bardziej pozbawianą naturalnego miejskiego życia. Znacznie lepiej jest na poszczególnych dzielnicach, a w tej chwili także na osiedlach. Katowice to dziwne miasto - zespół rozproszonych i coraz gorzej skomunikowanych ze sobą dzielnic. Jedyny pomysł na sensowne centrum to biurowce, hotele, banki itp. - biznesowe city, jednak do tego potrzeba jeszcze wielu inwestorów.
        • Gość: swoboda_t Re: Katowice nigdy nie miały rynku IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 12:32
          Odwrotnie - Katowice były (ledwie 150 lat temu) wioską, która błyskawicznie się rozrosła i zamieniła w metropolię. W międzywojniu było to już bardzo nowoczesne i spore miasto. Ale co do Rynku to prawda, nigdy nie był reprezentacyjnym placem, ani nie pełnił w mieście szczególnie ważnej roli. Z początku był miejscem do handlu płodami rolnymi, kwiatami itp., a już w międzywojniu stał się z grubsza tym, czy jest dzisiaj, tzn. punktem przecięcia głównych szlaków komunikacyjnych. Katowice nigdy nie miały Rynku na wzór Krakowa, Gliwic czy Bytomia. I wcale go nie potrzebują, młode i nowoczesne miasta po prostu ich nie wykształciły. Niezbędna jest natomiast rewitalizacja i estetyzacja tego miejsca, by nie przynosiło już hańby. Niestety kolejne konkursy i myślenie władz miasta są skażone koncepcją klasycznego ryneczku, stąd kolejne porażki i brak efektów. Elegancka nawierzchnia, przyjemna mała architektura, totalne wywalenie samochodów - tylko tego potrzeba. Tylko i aż.
        • Gość: e.j. Re: Katowice nigdy nie miały rynku IP: 89.25.246.* 09.03.13, 18:53
          Oczywiście, że rynek był.... wystarczy pooglądać przedwojenne zdjęcia.
        • Gość: sqro Re: Katowice nigdy nie miały rynku IP: *.dynamic.chello.pl 10.03.13, 18:54
          Jazmigu mylisz sie - rynek tu był - zachowało sie całkiem sporo zdjęć.
          Niestety PRLowscy urbaniści go natchnieni ideologicznie kartą ateńską rozpieprzyli go w drobny mak i zaoferowali w zamian betonową pustynie zwaną dziś aleją korfantego
    • Gość: www Re: "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyc IP: 193.111.166.* 08.03.13, 11:03
      Widzę kolego, że nie wiesz o czym piszesz. Abstahując od atrakcji, które już są w centrum Warszawy (zarówno tych historycznych jak i wpółczesnych z Centrum Nauki Kopernik włącznie, które odwiedzają setki tysięcy osób rocznie - sam Kopernik w ciągu pierwszego roku działalności ponad milion), w Warszawie ciągle buduje się kolejne - na przykład Muzeum Historii Żydów Polskich, wzbudzające ogromne zainteresowanie na świecie, znacznie większe niż Muzeum Śląskie, a z przestrzenii publicznych na przykład bulwary nad Wisłą, których gruntowna przebudowa, planowana na dwa lata, właśnie się rozpoczęła, więc Katowice nie tyle prześcigną Warszawę czy jakie kolwiek inne miasto w Polsce, co raczej próbują nadgonić stracone dwie dekady, które w innych miastach Polski zostały lepiej lub gorzej ale jednak jakoś wykorzystane (sprawdź o ile zmniejszyła się liczba mieszkańców Katowic w tym czasie i o ile zwiększyła liczba mieszkańców Warszawy). Natomiast odnośnie do wspomnianych molli to warto zauważyć, że w znacznie większym niż katowickie śródmieściu Warszawy stoi tylko jeden - Złote Tarasy, które są mniejsze od Silesia City Center, oprócz którego buduje się jeszcze Galerię Katowicka przy dworcu, która zniszczy handel w Katowicach całkowicie a przeciw wagi dla niej brak - w przeciwieństwie do Warszawy właśnie w której jest Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Łazienki Królewskie i wiele innych miejsc, którym Złote Tarasy nie zagrażają. W Katowicach na razie nie ma nic.
      • Gość: swoboda_t Re: "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyc IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 12:34
        Bzdurę piszesz odnoścnie GK. Handel w mieście zabiła Sielsia do spółki z innymi halami na przedmieściach. GK i Supersam są jedynie bardzo spóźnioną przeciwwagą dla tamtych i uzupełnią ofertę Śródmieścia, w którym brakuje nowoczesnej powierzchni handlowo-usługowej (bo to, co oferuje Altus to zdecydowanie za mało).
        • Gość: tomek Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 15:21
          jest dzieckiem analfabetyzmu logicznego. W dużo większym stopniu niż analfabetyzm architektoniczny czy plastyczny.
          jazmig napisał:
          >To była wioska, która powoli rozrosła się w miasto, więc rynku tu nie było.<

          Słowo "więc", które oznacza zwiazek przyczynowo-skutkowy, jest tu zupełnie bez sensu, podobnie jak całość zdania.
          Jest w Europie tysiące miast, które powstały ze wsi itp mniejszych siedzib ludzkich i mają rynki.
          Albo miały tego typu urbanistyczne założenie juz jako wsie (plac przeznaczony na handel, otoczony domami o przeznaczeniu gastronomiczno- handlowym, usługowo-noclegowo-rozrywkowym i administacyjnym, ) albo stworzyły je po uzyskaniu praw miejskich. Katowice to ten pierwszy przypadek. Rynek nazywał się rynkiem (ring) i miał w/w przeznaczenie , jeszcze zanim władze nazwały go Fridrichsplatzem, czy pl Piłsudskiego i utrzymał to przeznaczenie powracając do nazwy Rynek.
          W Krakowie, Warszawie, Pszczynie, Bielsku, Zamościu i setkach innych miast, rynki i okoliczne ulice starego miasta, tworzyli mieszczanie w sąsiedztwie siedzib zamków czy pałaców miejscowych możnowładców czy magnatów. W Katowicach było nie inaczej tylko trochę później. Jednak również w XIX w powstało mnóstwo miast z rynkami, a również w miastach starszych, zabudowa XIX wieczna przeważa nad starszą zabudową. Jak każdy rynek, tak i katowicki powstał na skrzyżowaniu lokalnych dróg komunikacyjnych. Tak samo było w w/w miastach a także we Wrocławiu, Poznaniu, Cieszynie i tysiącach innych miast. W wielu dużych miastach europejskich, na pocz XXw, ta komunikacja została zasilona przez tramwaje elektryczne, z torowiskami przez rynek lub najbliższe ulice. W dobie rozwoju masowej komunikacji samochodami z silnikami spalinowymi, wszystkie te miasta wycofały komunikację samochodową ( a często również tramawjową) z rynków i najstarszych ulic tworząc strefy piesze ( z dojazdem tylko dla mieszkańców i potrzebnych służb). Wygląda na to, że Katowice chcą usunąć z rynku drobny handel, gastronomię , rozrywkę, spacerowiczów i przerobić rynek na węzeł komunikacyny dla ruchu międzymiastowego i międzydzielnicowego oraz na potrzeby pobliskich hipermarketów, i urzędów. Analfabetyzm urbanistyczny ułatwia miejscowym władzom takie działania. Ale trzeba jasno powiedzieć , że są to działania urbanistyczne odwrotne niż we wszystkich normalnych miastach europejskich.

          swoboda_t napisał:
          >Ale co do Rynku to prawda, nigdy nie był reprezentacyjnym placem, ani nie pełnił w mieście szczególnie ważnej roli. Z początku był miejscem do handlu płodami rolnymi, kwiatami itp., a już w międzywojniu stał się z grubsza tym, czy jest dzisiaj, tzn. punktem przecięcia głównych szlaków komunikacyjnych. Katowice nigdy nie miały Rynku na wzór Krakowa, Gliwic czy Bytomia.<
          Co to znaczy na wzór? Czy rynek w Bytomiu jest podobny do rynku w Krakowie ?. Czy nie był przed wojną miejscem przecięcia szlaków komunikacyjnych Bytomia? Czy nie był miejscem handlu ? Każdy rynek był inny, ale kazdy miał podobne przeznaczenie. W międzywojennej Polsce auta nie miała nawet co setna rodzina. W całej Europie, usuwanie tranzytowego ruchu samochodowego z rynków to okres II połowy XXw. I w Katowicach też to zrobiono. Tylko towarzyszyły temu działania niekonsekwentne i znamionujące urbanistyczny analfabetyzm, a może nawet świadomy zamiar dewastacji tzn , wyburzenie cześci pn i i zachodniej pierzeji rynku. To "otwarcie" rynku na północ i na zachód, doprowadziło do późniejszych pomysłów całkowitej likwidacji historycznego miejsca jakim jest Rynek i zrobienia z niego tranzytowego skrzyżowania zarówno na kierunku pn-pd jak i w-z.

          swoboda_t napisał:
          >Bzdurę piszesz odnoścnie GK. Handel w mieście zabiła Sielsia do spółki z innymi halami na przedmieściach. GK i Supersam są jedynie bardzo spóźnioną przeciwwagą dla tamtych i uzupełnią ofertę Śródmieścia, w którym brakuje nowoczesnej powierzchni handlowo-usługowej (bo to, co oferuje Altus to zdecydowanie za mało). <

          To tak jakby ktoś napisał, ze handel w na starym mieście w Krakowie zabiła Galeria Bronowicka. W skali obu miast to z grubsza to samo.
          SCC jest przy DTŚ. Szkodliwy przebieg DTŚ , przez centrum miasta, 350 m od rynku, to decyzja władz miasta i województwa niezależna od inwestorów SCC. Tranzyt DTŚką setek tysięcy aut dziennie jest niezależny od istnienia czy nieistnienia SCC. SCC jest dzielnicy Dąb , 3 km od rynku w Katowicach i zajęło zdegradowane tereny po zlikwidowanej kop Gottwald. Dla rynku i najstarszej części centrum Katowic nie stanowi żadnej szkody , że ktokolwiek z setek tysięcy zjedzie na chwile autem z DTŚ zrobic zakupy w SCC. Rynek i najstarsza część centrum Katowic powinny być rewaloryzowane z myślą o funkcjach dużo bardziej różnorodnych niz masowe galerie handlowe. Tak samo jak w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie , Wrocławiu, Bielsku czy Rybniku należy przede wszystkim zadbać żeby w najstarszej części centrum Katowic LUDZIE CHCIELI MIESZKAĆ. Żeby chcieli tu posyłac dzieci do szkół w centrum, studiować na tutejszych uczelniach. Zeby chcieli tu PRZEBYWAĆ do późnych godzin nocnych a nie tylko zrobić zakupy. To podstawowy probierz właściwych działań urbanistycznych. Czy doprowadzi do tego GK z parkingiem na 1500 aut i dojazdem ulicami starych Katowic? Czy doprowadzi to tego 3-krotnie powiekszony Supersam z nowymi ulicami i parkingami dla których ostanio wycięto setki drzew? Już dawno można było sobie opowiedzieć. Wpływ jaki na centrum miasta miała lokalizacja takich galerii i domów handlowych jak Zenit, Skarbek, Ślązak był urbanisto znany.
          • Gość: centrozłom Re: Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.opera-mini.net 09.03.13, 18:53
            Akurat Zenit, Skarbek i Domus miały wielką siłę przyciągania. Jeśli pojawiał tam się towar. Kolejki całą noc stały. Wcześniej też były miejscami chętnie odwiedzanymi, bo innych marketów nie było. Nie ma co filozofować. Świat się zmienia, i nie koniecznie potrzebne są ludziom czworoboczne rynki z ratuszem i fontanną na środku. Choć to i owo by się nam na rynku przydało. Pręgierz i solidne dyby...
            • Gość: tomek Re: Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 22:22
              Gość portalu: centrozłom napisał(a):

              > Akurat Zenit, Skarbek i Domus miały wielką siłę przyciągania.<

              Nikogo nie przyciągnęły do zamieszkania w centrum Katowic. Liczba mieszkańców centrum spada od ponad 50 lat. GK i nowy Supersam też będą miały taką siłę przyciągania klientów i ich aut, a odpychania mieszkańców.

              >Nie ma co filozofować. Świat się zmienia, i nie koniecznie potrzebne są ludziom czworoboczne rynki z ratuszem i fontanną na środku.<
              Jednak wszędzie te czworoboki i ratusze zachowano, a nawet pieczołowicie odbudowywano ze zniszczeń wojennych. Katowice były jedynym miastem na świecie, w którym dwa boki czworoboku rynku wydupcono z woli miejscowych władców.
              Można uznać tych władców za urbanistycznych geniuszy , a resztę świata za matołów. Ale taka filozofia jakoś mnie nie przekonuje.
              • Gość: centrozłom Re: Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.net.stream.pl 09.03.13, 23:39
                Zdaje się że mieszkanie w centrum nigdzie nie jest teraz szczególną atrakcją. Pomimo wszystkich uciążliwości, kilkadziesiąt lat temu bliskość tych domów handlowych można by raczej uznać za zaletę. I to raczej nie one wyludniły centrum, znalazłoby się parę równie dobrych albo i lepszych powodów. Co do nowych gigantów jestem większym pesymistą. Nie będą tak przyciągać, jak demolować. Prawdopodobnie przeważą szalę na rzecz dalszego betonowania i zamiany centrum w dzielnicę biurowców, handlowych blaszaków i niby wielkomiejskiego blichtru. Na pocieszenie zostaje część na południe od torów, z niebrzydką architekturą i całkiem sympatycznym Placem Miarki jako rynkiem, oraz Placem Andrzeja z fontanną. Nauczymy się teraz doceniać te miejsca.
                • Gość: tomek Re: Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.dynamic.chello.pl 10.03.13, 18:09
                  Gość portalu: centrozłom napisał(a):

                  > Zdaje się że mieszkanie w centrum nigdzie nie jest teraz szczególną atrakcją. <

                  Masz rację. Zdaje ci się. Atrakcyjność jest mierzona ceną 1m2 mieszkania. Sprawdziłem we wszystkich większych miastach wojewódzkich . Wszędzie (poza Katowicami) mieszkania w śródmieściu są najdroższe. Szczególnym przypadkiem jest Kraków gdzie mieszkania na Starym Mieście są 2 razy droższe niż w najatrakcyjniejszych dzielnicach i 3 razy droższe niż w najtańszych dzielnicach www.100budow.pl/ceny-mieszkan-krakow-wg-dzielnic-05.2011.html
                  W śródmieściu Warszawy jest średnio ok 1.4 raza drożej niż w najatrakcyjniejszych dzielnicach i ok 1.8 raza droższej niż w najtańszych najodleglejszych dzielnicachsnajp.pl/raporty/mieszkania2/ceny-warszawa
                  Dość podobnie jest w Gdańsku (proporcja ok 1.7/1.0) gdansk.naszemiasto.pl/dom/artykul/1358163,najpopularniejsze-dzielnice-trojmiasta-mieszkania-na-rynku,id,t.html i kilku innych miastach wojewódzkich (Szczecin, Lublin , Bydgoszcz)
                  We Wrocławiu ta różnica jest nieco mniejsza, ale jednak śródmieście jest ok 1.3 raza droższe od kolejnych dzielnic, w których średnie ceny niewiele się różnią forsal.pl/grafika/480934,57750,najnowszy_raport_z_rynku_nieruchomosci.html
                  Nawet w Łodzi w Śródmieście choć jego substancja mieszkaniowa jest w kiepskim standardzie i zdekapitalizowana, a architektura nie umywa się do katowickiej to średnia cena 1m2 jest również nieco wyższa niż w jakiejkolwiek dzielnicy.
                  To dane ze statystyki. Z autopsji znam też sytuację w kilku znaczących miastach naszego województwa (Rybnik, Gliwice, Sosnowiec, Zabrze, Bytom, Bielsko, Tychy, Tarnowskie Góry, Pszczyna, Mikołów, Żory, Będzin)
                  Wszędzie tam mieszkania w śródmieściu są najdroższe, a im bliżej rynku czy tzw starego miasta z dworcem tym drożej. Proporcje są zbliżone do warszawskich.
                  Na tle wszystkich tych miast, proporcje cen mieszkań w centrum i w dzielnicach Katowic a także róznice pomiędzy dzielnicami są kuriozalne, centrum jest pełne pustostanów, nawet w bardzo porządnych i kunsztownych kamienicach, a średnia cema 1m2 jest najniższa ze wszystkich miast wojewódzkich.

                  >kilkadziesiąt lat temu bliskość tych domów handlowych można by raczej uznać za zaletę. I to raczej nie one wyludniły centrum, znalazłoby się parę równie dobrych albo i lepszych powodów.<
                  Uwierz mi ,że mieszkańcy nie tylko ul Mickiewicza, 3 maja, czy Warszawskiej ale nawet Superjednostki nie uważali za zaletę bliskości, Zenita, Skarbka, Domusa, DH Centrum itp.
                  Pomijając wszelkie uciążiwości, ich architektura urągała historii i architekturze rynku i sąsiednich ulic, które stanowią kolebkę Katowic. Dlatego rejon wymienionych ulic zaczął tracić mieszkańców już dość dawno. Natomiast oczywiście potem pojawiły się istotniejsze przyczyny wyludnienia centrum, rzutujące na depopulację całego miasta. Były to głownie autostrady i drogi szybkiego ruchu w bliskim sąsiedztwie centrum i wcześniej wzniesionych największych osiedli.
                  >Co do nowych gigantó
                  > w jestem większym pesymistą. Nie będą tak przyciągać, jak demolować. Prawdopodo
                  > bnie przeważą szalę na rzecz dalszego betonowania i zamiany centrum w dzielnicę
                  > biurowców, handlowych blaszaków i niby wielkomiejskiego blichtru.<
                  Podzielam ten pesymizm. Piszę o tym na forum już od kilku lat. Jest to tym bardziej karygodne, że skutki poprzednich działań pozwalały przewidzieć skutki kolejnych działań. Dewastacja urbanistyczna Katowic nie ma precedensu w Europie , bo też nie mają w Europie precedensu, tak długotrwałe rządy wieśniactwa w jakimkolwiek innym mieście.

                  >Na pocieszenie zostaje część na południe od torów, z niebrzydką architekturą i całkiem symp
                  > atycznym Placem Miarki jako rynkiem, oraz Placem Andrzeja z fontanną. Nauczymy
                  > się teraz doceniać te miejsca.<
                  Zgoda, tylko ,że jest to obszar mniejszy niż centrum Mikołowa. Ten rejon był zresztą doceniany przez prawie cały XXw. Polska administracja lokowała tu najokazalsze budowle publiczne i pomniki. Utrzymywano też dobrym stanie place, skwery, Park Kościuszki itp.
                  Dopiero rządy wieśniactwa na przełomie tysiącleci, przeforsowały taką lokalizację A4 i jej węzłów, która zaszkodziła również pd. części centrum. Nie widać w rejonie pl Miarki czy sąsiednich ulic nawet jakichś planów czy zmiarów tworzenia rynku, deptaków , stref pieszych itp. A dla normalnie funkcjonującego miasta jest to niezbędne. Trzeba też zwrócić uwagę ,że ta część centum ma rodowód XX wieczny. Patrzę na plan Katowic z 1890r i nie ma na nim po pd stronie torów zadnego większego budynku ani kwartału miejskiej zabudowy, choć Katowice były wtedy już od wielu lat miastem powiatowym. Historia powstania i rozwoju Katowic wiąże się przede wszystkim z wiekiem XIX i obszarem między Rawą a torami. Żadne normalne miasto nie daje się wykastrować ze swojej nastarszej historii.
                  • Gość: sqro Re: Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.dynamic.chello.pl 10.03.13, 22:36
                    Tomku napisałeś że nie wiadomo czy zła wola czy głupota doprowadziły do degradacji urbanistycznej śródmieścia katowic.

                    Obstawiałbym jednak złą wolę bo:
                    a) obowiązująca wówczas na zasadach nieomalże kanonu religijnego haniebna karta ateńska
                    patrz wypowiedzi m.in Jareckiego o "Radości burzenia"

                    b) miasto (zwłaszcza na śląsku) miało być robotnicze a nie mieszczańskie a zwłaszcza takie o niemieckich korzeniach - to trzeba było zatrzeć

                    tu odeślę do casusu Warszawy -doświadczonej w PRLu podobnie jak nie gorzej co Katowice i do wypowiedzi przedstawicieli kierownictwa BOS którzy bedac wiernymi wyznawcami Corbusiera argumentowali wyburzanie kamienic by "nie zagnieździła się w nich prywatna inicjatywa""
                    dsh.waw.pl/pl/3_947
                  • Gość: centrozłom Re: Urbanistyczny analfabetyzm IP: *.opera-mini.net 11.03.13, 00:49
                    Narobiłeś się chłopie z tą analizą. Mam nadzieję że Władze to docenią. Tyle że ja użyłem słowa mieszkanie jako czasownika. A to zupełnie inna bajka.
                    W centrum pomiędzy nieszczęsnymi marketami spędzałem wiele lat temu sporo czasu codziennie, i złodziejstwa, śmieci, spalin i tłoku doświadczyłem osobiście, ale przyznam że nie od nikogo nie słyszałem ani sam nie wpadłem na pomysł że by było lepiej trza zburzyć Supersam i resztę. To co jak nie handel w tym centrum miałoby być ?
                    Zachwytu nad urokami najstarszej zabudowy pozbawiły mnie wizyty na paru podwórkach studniach, z przedziwnymi przybudówkami czasem zawieszonymi gdzieś wysoko, ze schodami w stylu raczej pożarowej drabiny. Niech będzie, nie znam się na prawdziwym pięknie architektury. Trudno o takich sprawach dyskutować, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Natomiast w jednym na pewno się zgadzamy. W tym mieście dzieje się naprawdę źle. Sposób realizacji słusznych i niesłusznych koncepcji, a najczęściej ich brak, POWALA. Pomijając stosunek do przeszłości, mamy prawo mieć i mamy takie same obawy o przyszłość tego miasta. I wiemy gdzie leży ich źródło. Pozdrawiam.
    • Gość: xyz Re: "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyc IP: *.c193.msk.pl 08.03.13, 11:51
      Brakuje jeszcze adnotacji o walących się co chwilę kamienicach, na miejscu których powstają żwirowe parkingi. Np. takie puste place straszą na Dworcowej, na rogu Opolskiej/Sokolskiej, rogu Warszawskiej/Mielęckiego, na rogu Mariackiej Tylnej, na Młyńskiej, niedługo na rogu Matejki i Słowackiego. Można długo wymieniać.
      • Gość: katofor I co dalej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.13, 12:22
        Obserwuję ożywione zainteresowanie stanem Katowic na tym forum - teraz i w "Polityce". Diagnoza (czyli jaki jest koń) jest chyba jasna - stracone dwie dekady.
        Ale to obciąża nie tylko władze (jedynowładcę) Katowic lecz tzw. elity tego miasta. 'Elity' mieszkają na osiedlach Bażantowo i okolicach i nie potrzebują żadnego miasta w rozumieniu tętniącego życiem centrum. 'Elity' potrzebują jedynie szybkiego dojazdu do Silesia Cynter i wylotu do Krakowa, Wrocka i W-wy. To nie są mieszkańcy Berlina, Wiednia, Pragi czy Warszawy którzy zapełniają sale teatralne, koncertowe, kawiarnie, wystawy, kluby....
        Wybory samorządowe są dla naszych 'Bażantów' (nazwa umowna) powodem do wstydu (wstydzą się przyznać że głosują za 'obciachową' władzą ale nie mają dość inicjatywy aby to zmienić).
        Tak więc jedynowładca nie musi martwić się o swój los i może przesuwać tory tramwajowe tam i z powrotem.
        Ale żeby nie gasić ducha: Trzymam kciuki za strefę kultury ( NOSPR.Muzeum Śląskie..) jako miejsce które powinno przyciągać (także spoza Śląska) nową klasę myślącą. To naprawdę ważne dla Śląska.
        • sss9 Re: I co dalej ? 08.03.13, 12:32
          Sarzyński przymierzał się do napisania o Gliwicach, ale okazało się, że nie ma o czym. Katowice mają jeszcze jakąś szansę, w Gliwicach jest "po herbacie".
          • republique Re: I co dalej ? 08.03.13, 12:37
            ale przynajmniej mają rynek i centrum które tentni życiem do białego rana- w Katowicach to możesz w "niby centrum" dostać po mordzie albo zostac okradzionym
            • sss9 Re: I co dalej ? 08.03.13, 13:01
              republique napisał:

              > ale przynajmniej mają rynek i centrum które tentni życiem do białego rana- w Ka
              > towicach to możesz w "niby centrum" dostać po mordzie albo zostac okradzionym

              zacznij opowiadać ten kawał za pieniądze na festynach.
              • Gość: gość Re: I co dalej ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.13, 13:43
                to jedz gosciu i przejdz sie po katosach wieczorem , a pozniej wyskomlaj na kolanach jak piesek - nie koniecznie na festynach - jaki jestes ubogi intelektualnie
      • Gość: swoboda_t Re: "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyc IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 12:37
        Gość portalu: xyz napisał(a):

        > Brakuje jeszcze adnotacji o walących się co chwilę kamienicach, na miejscu któr
        > ych powstają żwirowe parkingi. Np. takie puste place straszą na Dworcowej, na r
        > ogu Opolskiej/Sokolskiej, rogu Warszawskiej/Mielęckiego, na rogu Mariackiej Tyl
        > nej, na Młyńskiej, niedługo na rogu Matejki i Słowackiego. Można długo wymienia
        > ć.

        Nie bardzo, bo wymieniłeś już wszystkie. Przy czym jedyna, która się zawaliła (ztcp w czasie remontu), to ta na rogu Warszawskiej i Mielęckiego, miało to miejsce w latach 90-tych. No, jeśłi to jest "co chwilę"... :) Wielu popada w takie skrajności, absurdy i przejaskrawienia, że w tym morzu malkontenctwa giną faktyczne problemy, często możliwe do rozwiązania stosunkowo niewielkim wysiłkiem.
    • republique Dlaczego?-Z przetłuściałych układzików i korupcji! 08.03.13, 12:22
      Tutaj sie warto zastanowić, co się lobbuje i wspiera - tandete kicz , koniora i innych z "świty" , tutaj normalnie nigdy nie będzie - bo wszystko jest tak przesiąknięte korupcją że ludzie nie WIEDZĄ co to znaczy NORMALNIE, poważnie nie wiedzą. Zapraszam na Tauzena - najgęściej zaludnione osiedle na Śląsku - i DALEJ BUDUJĄ tandetne bochomazy w których nikt nei chce mieszkać I DALEJ BĘDĄ BUDOWAĆ ! bo co - bo wystarczy posmarować - tutaj logika, prawo i rozum nie ma nic do znaczenia
    • Gość: jednak sukces ! Re: "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyc IP: *.net.stream.pl 09.03.13, 00:39
      Centrum tak po prawdzie już dawno zdechło, ale ZNALEZIONO SPOSÓB BY ZAPEŁNIĆ JE LUDŹMI !
      ROZPIEPRZENIE przystanków komunikacji miejskiej po jego obrzeżach ZMUSZA ludzi do biegania pomiędzy nimi tam i z powrotem. Generuje to SZTUCZNY RUCH i WRAŻENIE, że są tam jeszcze jakieś ŻYWE ISTOTY. Gdyby istniało JEDNO CENTRUM PRZESIADKOWE, to istnienia tego miasta NIKT BY NIE ZAUWAŻYŁ. Trzeba przyznać że wyjątkowo WŁADZE wykazały się w tej sprawie iście MACHIAWELICZNĄ PRZEBIEGŁOŚCIĄ.
      • Gość: swoboda_t Re: "Polityka" o Katowicach: Panuje tu urbanistyc IP: *.dynamic.chello.pl 09.03.13, 12:41
        Katowice to po Warszawie miasto, do którego przyjeżdża w tygodniu najwięcej ludzi - do pracy, szkoły, załatwiać inne sprawy. To są konkretne dane statystyczne. Także ten ruch jest jak najbardziej realny. Oczywiście nie zmienia to faktu, że komunikacja zbiorowa to burdel, ale to cecha w zasadzie całego GOP.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka