IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.04, 18:36
Czy prezydent Köhler był "wypędzony"?

Wybrany 23 maja br. prezydent Niemiec Horst Köhler urodził się w
Skierbieszowie k. Zamościa. Ten fakt ostatnio zaczyna mieć znaczenie
propagandowe.
Premier Bawarii Edmund Stoiber 30 maja br. wezwał Czechy do anulowania
dekretów Benesza, zgodnie z którymi Niemcy popierający Hitlera, a zdradzający
Czechy, musieli po wojnie opuścić teren Czechosłowacji.

Prezydent a Związek Wypędzonych
U nas jest coś jeszcze bardziej drażliwego. Oto pani Erika Steinbach,
przewodnicząca Związku Wypędzonych w Niemczech i reprezentantka milionów
Niemców, żąda, żeby Polska albo oddała w ramach Unii Europejskiej Ziemie
Odzyskane, albo pozwoliła wrócić byłym mieszkańcom i ich rodzinom na dawne
ziemie, albo wreszcie, żeby wypłaciła pełne odszkodowanie rodzinom Niemców,
którzy w czasie wojny i po niej uszli z tych ziem przed Armią Czerwoną. Nie
zważa ona wcale na to, że ziemie te przyznali nam alianci, że Sowieci
nasiedlili tam ludność polską wypędzoną z polskich ziem wschodnich i
częściowo zamieszkali tam również Ukraińcy, którzy nie chcieli wyjechać do
Związku Sowieckiego. Erika Steinbach urodziła się również w czasie wojny na
terenie Polski jako córka niemieckiego feldfebla (podoficera), który walczył
przeciwko Polsce i Rosji. Teraz uważa, że została "wypędzona" przez Polaków i
traktuje Polskę jako główną sprawczynię "wypędzenia" Niemców z owych ziem.
Ostatnio właśnie Edmund Stoiber, Erika Steinbach i wielu innych wywierają
różne naciski na nowego prezydenta Niemiec wywodzącego się z CDU/CSU, żeby
jako "dziecko niemieckich wypędzonych" poparł Związek Wypędzonych i "prawo"
rewindykacji majątkowych. Po prostu, by się określił jako "wypędzony z Polski
przez Polaków", gdyż podzielił los Niemców "wypędzonych" z ziem zachodnich i
północnych. Prezydent odpowiada na to - w moim odbiorze - zbyt
dyplomatycznie. Z jednej strony mówi się o nim, że ostatnio dystansuje się od
idei pani Steinbach, ale z drugiej strony jego wypowiedzi własne nie są tak
bardzo jednoznaczne. Po wyborze powiedział: "Chcę być otwarty [w tej
kwestii], a jeśli trzeba, niewygodny". Co znaczy "otwarty"? Otwartość może
oznaczać właśnie chęć poddania sprawy polskich Ziem Odzyskanych pod dyskusję
europejską. Z kolei
1 czerwca powiedział: "Moje miejsce urodzenia nie stanowi problemu". Znowu,
co to znaczy? Czy to, że urodził się w Skierbieszowie i uszedł przed Armią
Czerwoną, nie czyni go "wypędzonym z Polski" czy też nie jest
Niemcem "gorszym" od tych zachodnich? Powiedział też, że "krzywda powinna
zostać nazwana po imieniu". Czy to nie oznacza, że krzywdę Niemcom wyrządzili
tylko Polacy, a nie nieodpowiedzialna i zbrodnicza polityka niemiecka? A
wreszcie powiedział: "To moi rodzicie zostali wypędzeni... z Polski" (J.
Trenkner).
Niepokojąca jest mentalność niemieckich mediów na temat pochodzenia Köhlera.
Po jego wyborze napisano, że "rodzice Horsta Köhlera mieszkali w Besarabii"
(dziś Mołdawia) i że "zostali przesiedleni w 1940 roku na polecenie władz
hitlerowskich na tereny okupowanej przez Niemców Zamojszczyzny". Tak samo
piszą nasze media na niemieckim żołdzie. Już się nie mówi, że z Rumunii do
Polski, tylko że z terenu na teren, z regionu do regionu, tak jakby już
Hitler tworzył Europę regionów. Nie mówi się też, że rodzice wyjechali
dobrowolnie, lecz że "na polecenie władz hitlerowskich", jakby wina leżała
tylko po stronie władz hitlerowskich i to one miałyby wyrządzić olbrzymią
krzywdę rodzinie Köhlerów, a oni sami, niebożątka, nie szukali urządzenia się
w życiu. A przede wszystkim nie wspomina się, że osiedlili się w
gospodarstwie polskim, którego właścicieli wywieziono do Auschwitz na śmierć,
a dzieci na zniemczenie. Nie mówię, żeby to była wina małego Horsta, ale jego
rodzice tkwili korzeniami w zbiorowej zbrodni niemieckiej.
W rezultacie problematyczna jest też postawa nowego prezydenta względem
Polski. Horst Köhler, chłodny finansista i bankier, były dyrektor
Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bez wrażliwości socjalnej, jest
zwolennikiem neoliberalizmu, niemieckiej dominacji w UE i chce przerzucić
więcej kosztów unijnych na inne państwa, w tym na Polskę. Opowiada się za
dominacją międzynarodowych rynków finansowych nad polityką narodową, choć
popiera jednak Niemcy w walce o hegemonię gospodarczą w UE. Chce też dążyć do
podniesienia znaczenia Niemiec na forum ONZ i w całym świecie, choć nie bez
współpracy z Ameryką. Jest od roku 1981 chadekiem, ale popiera wiele różnych
tez, jak ograniczanie roli państwa, wydłużenie czasu pracy, podwyższenie
wieku emerytalnego, głęboka reforma rent i podatków, większe obciążenie klasy
średniej, a wreszcie jest skłonny wprowadzić wysokie opłaty za studia, by
młodzież zdyscyplinować i by nie było nadmiaru bezrobotnej inteligencji.
Opowiada się także za pomniejszeniem znaczenia parlamentu. Wypisz, wymaluj
polityka obecnej koalicji polskiej, która "zjednoczyła nas z Niemcami".

Niemiecka zbrodnia wysiedleńcza
Żeby lepiej zrozumieć sprawę, trzeba sięgnąć do naszej historii. Otóż Horst
Köhler urodził się 22 lutego 1943 r. w Skierbieszowie, osadzie leżącej na
Zamojszczyźnie. Zamojszczyzna zaś odgrywała ważną rolę w imperialnych
planach "Wielkich Niemiec" i w "Generalnym Planie Wschodnim", głównie ze
względu na bardzo urodzajne ziemie i wspaniałą rzeźbę terenu. Uznano ją za
prastare ziemie niemieckie, a mianowicie za tereny germańskich Gotów, których
szczątki zresztą do dziś mają odkrywać polscy nieświadomi uczeni. Sam Zamość
miał się nazywać Himmlerstadt. "Niemieckim Okręgiem Osiedleńczym" kierował
bezpośrednio wysoki dygnitarz hitlerowski Odilo Globocnik (1904-1945),
Austriak, który kierował też zagładą Żydów w Generalnej Guberni. On to
dozorował plan wysiedlenia Polaków z całej Zamojszczyzny i zasiedlenia jej
Niemcami z Besarabii, Bośni, Serbii, Słowenii, ZSRS i z Polski (także
volksdeutschami na gorszych terenach). Faktycznie z całej Zamojszczyzny
wysiedlono ok. 150 tys. Polaków z 297 wsi i ze Szczebrzeszyna, w tym ok. 30
tys. dzieci, których wiele w tych warunkach zmarło. Na to miejsce zamierzano
nasiedlić ogółem 60 tys. Niemców, ale do końca roku 1943 nasiedlono tylko ok.
10 tys., gdyż zbrodniczą akcję przerwał front wschodni.
I właśnie w Skierbieszowie, który odtąd miał się nazywać Heidenstein
(Pogański Kamień), dokonała się pierwsza akcja próbna wysiedlenia Polaków już
w nocy z 6 na 7 listopada 1941 roku. Chodziło o zbadanie, jak zachowa się
ludność tubylcza, co zrobi polska konspiracja i czy sami Niemcy zechcą się
osiedlić. Wysiedlono mieszkańców bogatszych i bardziej okazałych gospodarstw,
także ludzi z pobliskich osad, m.in. z dworku Mościckich, skąd pochodził
Ignacy Mościcki, prezydent II Rzeczypospolitej, przebywający wówczas na
emigracji w Szwajcarii. Tej samej nocy, w czasie pluchy i przejmującego
zimna, wysiedlono także niektórych gospodarzy z Sitańca, Białobrzegów i
innych wsi. Rodzinom polskim dawano 20-30 minut na zebranie się, spędzano je
w jedno miejsce i przewożono do obozu przejściowego w Zamościu "za druty",
stąd zaś do Auschwitz i na przymusowe roboty do Niemiec.
Informacja, że "rodzice Köhlera zostali przesiedleni z Besarabii w 1940 r. na
rozkaz władzy hitlerowskiej", nie jest ścisła. Bowiem w 1940 r. Armia
Czerwona w porozumieniu z Niemcami zajęła Besarabię i dokonano "wymiany
ludności" - ruskiej i niemieckiej. Rodzina Köhlerów może wówczas wyjechała z
Besarabii, ale po 6 listopada 1941 r. nie była jeszcze w Polsce, zresztą po
22 czerwca 1941 roku wojska niemieckie wdarły się głęboko na wschód. W każdym
razie rodzice nie przyjechali do Skierbieszowa przymusowo i wbrew ich woli,
mieli też wiele miejsc do wyboru. Ponadto nie było to w roku 1940 - jak zdaje
się podawać sam prezydent - lecz co najmniej rok później. W roku 1941
przyjechała już pierwsza grupa Niemców z Besarabii. Przyw
Obserwuj wątek
    • Gość: paneuropean Re: WYPEDZENI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.07.04, 19:01
      Gość portalu: ballest napisał(a):

      > Oto pani Erika Steinbach,
      > przewodnicząca Związku Wypędzonych w Niemczech i reprezentantka milionów
      > Niemców, żąda, żeby Polska albo oddała w ramach Unii Europejskiej Ziemie
      > Odzyskane

      Wiesz, dobrze by bylo gdyby ta cala Steinbach to powiedziala bo wtedy totalnie
      skompromitowalaby te cala szopke. Niemniej tego typu zadan nie wysuwa nawet
      Powiernictwo Pruskie i inni ekstremisci. Nikt na niemieckiej scenie polityczno-
      spolecznej nie mowi dzis juz o przesuwaniu granic. Musialo Ci sie cos
      pomylic. W ogole Twoj post zdaje sie miec za zadanie jedynie jatrzenie i
      podgrzewanie tematu.
    • silesius Re: WYPEDZENI 29.07.04, 21:42
      Gość portalu: ballest napisał(a):

      >... ziemie te przyznali nam alianci

      .. powierzajac ich administracje, zastrzegajac wyraznie, ze wylaczone sa spod
      obowiazku reparacyjnego....
      • silesius Re: WYPEDZENI 29.07.04, 21:44
        silesius napisał:

        > Gość portalu: ballest napisał(a):
        >
        > >... ziemie te przyznali nam alianci
        >
        > .. powierzajac ich administracje, zastrzegajac wyraznie, ze wylaczone sa spod
        > obowiazku reparacyjnego....

        ... moze dodam jeszcze, ze nie dotycza ich tez decyzje o wysiedleniach, gdyz te
        zapadly wylacznie w odniesieniu do ziem polskich....
        • grba Re: WYPEDZENI 29.07.04, 21:53
          silesius napisał:

          > silesius napisał:
          >
          > > Gość portalu: ballest napisał(a):
          > >
          > > >... ziemie te przyznali nam alianci
          > >
          > > .. powierzajac ich administracje, zastrzegajac wyraznie, ze wylaczone sa
          > spod
          > > obowiazku reparacyjnego....
          >
          > ... moze dodam jeszcze, ze nie dotycza ich tez decyzje o wysiedleniach, gdyz
          te
          >
          > zapadly wylacznie w odniesieniu do ziem polskich....


          Tradition - śpiewa Tewje Mleczarz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka