IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 07.10.02, 20:34
-warto przeczytac!!!!!!

W lazience cos sie zatkalo, rura chrapala przerazliwie, az do przeciaglego
wycia, woda kapala ciurkiem. Po wyprobowaniu kilku domowych srodkow
zaradczych (dlubanie w rurze szczoteczka do zebow, dmuchanie w otwor, ustna
perswazja etc.) - sprowadzilem slusarza. Slusarz byl chudy, wysoki, z siwa
szczecina na twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzyl spode lba
wielkiemi niebieskiemi oczami, jakims zalzawionym wzrokiem. Wszedl do
lazienki, pokrecil kranem na wszystkie strony, stuknal mlotkiem w rure i
powiedzial:-ferszlus treba roztrajbowac.
Szybka ta diagnoza zaimponowala mi wprawdzie, nie mrugnalem jednak i
zapytalem: a dlaczego? Slusarz byl zaskoczony moja ciekawoscia, ale po
pierwszym odruchu zdziwienia, ktore wyrazilo sie w spojrzeniu sponad
okularow, chrzaknal i rzekl:- bo droselklapa tandetnie zblindowana i
ryksztosuje.
-Aha, powiedzialem, rozumie! Wiec gdyby droselklapa byla w swoim czasie
solidnie zablindowana, nie ryksztosowala by teraz i roztrajbowanie ferszulsu
bylo by zbyteczna?
-Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochowac, czyli dac mu szprajc, zeby
stander udychtowac. Trzy razy stuknalem w kran, pokiwalem glowa i
stwierdzilem:-nawet slychac.
Slusarz spojrzal dosc zdumiony:-co slychac?
-Slychac, ze stender nie udychtowany. Aleprzekonany jestem, ze gdy pan mu da
odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie
zablindowana, nie bedzie juz wiecej ryksztosowac i, co za tym idzie farszlus
bedzie roztrajbowany. I zmierzylem slusarza zimnem, bazczelnem spojrzeniem.
Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaka sypalem zaslyszanemi poraz
pierwszy w zyciu terminami, zbila z tropu ascetycznego slusarza. Poczul, ze
musi mi czems zainponowac.
-Ale teraz nie zrobie, bo holajzy nie zabralem. A kosztowac bedzie
reperacja - wyczekal chwile, by zmiazdzyc mnie efektem ceny - kosztowac
bedzie...7 zlotych 85 groszy.
-To nie duzo, odrzeklem spokojnie. Myslalem, ze co najmniej dwa razy tyle.
Co sie zas tyczy holajzy, to doprawdy nie widze potrzeby, aby pan mial
fatygowac sie po nia do domu. Sprobojmy bez holajzy. Slusarz byl blady i
nienawidzil mnie. Usmiechnal sie drwiaco i powiedzial:-bez holajzy? Jak ja
mam bez holajzy lochbajtel kryptowac? Zeby trychter byl na na szoner
robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie ma, to
na sam abszperwentyl nie zrobie.
-No wie pan, zawolalem rozkladajac rece, czegos podobnego nie spodziewalem
sie po panu! Wiec ten trychter wedlug pana nie jest zrobiony na szoner? Ha,
ha, ha! Pusty smiech mnie bierze. Gdziez on na litosc Boga jest krajcowany?
-Jak to, gdzie? warknal slusarz. Przeciez ma kajle na uberlaufie!
Zrozumialem sie po uszy i szepnalem wstydliwie:-rzeczywiscie. Nie
zauwazylem, ze na uberlaufie jest kajla. W takim razie zwracam honor: bez
holajzy ani rusz.
I poszedl po holajze. Alebowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter
rzeczywiscie robiony byl na szoner, nie zas krajcowany, i bez holajzy w
zaden sposob nie udaloby sie zakryptowac lochbajtel w celu udychtowania
pufra i dania mu szprajcy przez lochowanie stendra, aby roztrajbowac
farszlus, ktory zle dziala, ze droselklape tendetnie zablindowano i teraz
ryksztosuje.

-kto zgadnie, chto to napisol?
Obserwuj wątek
    • Gość: mrW Re: Slusarz IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 07.10.02, 23:37
      -toki pinkny tykst i nikt nikt ni czytol?, kaj so ty wszystki Slazoki?!
      -widza, zy juz zeszly sluza!
      • byt Re: Slusarz 08.10.02, 10:13
        Wim że to Tuwim.
        • Gość: Karlik Re: Slusarz IP: *.cpe.quickclic.net 08.10.02, 17:53
          Ale fajny tekst,majstersztyk,niy je to tyn Franc lod Musiolki?.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka