sp-adl 09.04.06, 21:35 Bandyta, parę razy widziałem takie sytuacje, chyba nieraz lepiej nie przepuszczać pieszych na przejściu,pomimo że przepisy i elementarna kultura stanowią inaczej. Powinien dostać co najmniej 25 lat. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
roro68 Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie 09.04.06, 23:03 Też raz przepuszczałem staruszkę i została uderzona przez samochód, który mnie wyprzedzał. Widziałem w lusterku jak on pędzi a przed sobą kobietę na jezdni i nic nie mogłem zrobić. Frunęła w powietrzu jak worek treningowy, na szczęście nie miała poważnych obrażeń. To było okropne i miałem wyrzuty sumienia, że się zatrzymałem, żeby ją przepuścić. Jak dla mnie - dożywocie dla tego gnoja z Chorzowa. A teraz jak są dwa pasy przed przejściem dla pieszych nieraz staję specjalnie na środku, żeby takie gnoje nie miały pokusy wyprzedzania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Shifo Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 13:13 Wam się wydaje, że on chciał to zrobić? Nie raz "zabójca" wsiada za kierownice pod wpływem i co? Może jesteś jednym z nich? Dożywocie dla Ciebie gnoju!!! Czy mieszanie pojęć morderstwa i wypadku ze skutkiem śmiertelnym jest zbyt trudne? Jeżeli ktokolwiek uważa, że kierowca pod wpływem alkoholu jest zabójcą i powinno się go tak traktować, to życzę takiej osobie przeżycia tego samego. I niech się męczy! Kolejną sprawą jest kara. Sądzicie, że normalny człowiek, choć idiota, który raz nie pomyślał i miał takiego pecha jak nikt inny powinien trafić do więzienia z kryminalistami, którzy nie siedzą tam za "nieumyślne", tylko umyślne spowodowanie śmierci, to co (?) pomogą temu człowiekowi się zresocjalizować? Jeśli tak myślicie, to zastanawiam się, kto jest głupszy!!!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myha Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 01:11 wiecie co, to co sie stalo jest straszne - fakt. ale ja mialam dwa razy taka sytuacje, ze o malo co nie uderzylabym pieszego wlasnie. raz na mikolowskiej kolo awf-u w str centrum. na szczescie nie jechalam ani ja, ani auto obok szybko. bylo to duze, dostawcze auto, z wielka buda. ja jechalam doslownie na wysokosci jego tylnego zderzaka po jego prawej. po mojej stronie nikt na chodniku nie czekal przed przejsciem. po jego tak, ale ja tego nie widzialam, bo nie widzialam w ogole nic z przodu po lewej, bo zaslaniala mi ta jego "buda". no i on nagle hamuje i staje. ja zorientowalam sie sekunde albo dwie pozniej, ale i tak na czas. z piskiem opon wyhamowalam PRZED pasami na szczescie, a piesi ktorzy sobie wyszli zza tej ciezarowki byli bardzo zdziwieni ze cos im "przed nosem" z piskiem opon hamuje. drugi przypadek na kosciuszki, a wlasciwie juz placu miarki. tuz przed petla trawajowa linii 41, w gore kosciuszki. ja jade lewym (bo zaraz chce w lewo skrecac). obok na prawym taxi. jak zwykle jedziemy dosc wolno, bo tam nawet ze wzgledu na korek i dziury szybko sie nie da. jedziemy z taxi prawie rowno i taxi nagle hample do dechy (!). a piesi nawet sie nie obruca zeby sprawdzic czy na pasie obok tez auto sie zatrzymalo. przejechalam obok taxi i nawet nie zdarzylam zahamowac. i tak zatrzymalabym sie na srodku pasow. no, nie fajnie sie poczulam, nie fajnie :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: 213.227.87.* 10.04.06, 10:43 > drugi przypadek na kosciuszki, a wlasciwie juz placu miarki. tuz przed petla > trawajowa linii 41, w gore kosciuszki. Nazwanie sytuacji w tym miejscu skandalem to najłagodniejsze określenie. Permanentnie zepsuta automatyka zwrotnic i, przynajmniej od pół roku, nikt nawet nie próbuje jej naprawić. Stąd taki obrazek : tramwajarz zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, wyłazi z wajhą by ręcznie przerzucić zwrotnicę (kłania się XIX wiek), a po obu stronach stojący wóz wymijają samochody - ludzie ryzykujący przejście wychodząc zza tramwaju pchają się wprost pod koła! Musi się zdarzyć chyba większe nieszczęście, by ktoś się tym wreszcie zajął, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: To_sem_ja Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: 62.89.116.* 10.04.06, 11:01 Brak znajomości przepisów, brak kultury osobistej, brak wyobrźni - cóż więcej można powiedzieć o co niektórych kierowcach... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: To_sem_ja Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: 62.89.116.* 10.04.06, 10:49 Panowie policjanci - jest szybka kasa do zrobienia i to nie mała, która mogłaby zasilić konto Policji w Katowicach - istna żyła złota... Gdzie? Myślę o miejscu o którym pisała myha - ulicy Kościuszki w Katowicach i feralnym przejściu dla pieszych u wylotu ulicy Ligonia - do szewskiej pasji doprowadza mnie widok kierowców, którzy nagminnie omijają lub nawet i wyprzedzają z lewej strony stojący na przystanku tramwaj, przejeżdżając wbrew przepisom przez przejście dla pieszych. Nie brak tu mrożących krew w żyłach sytuacji... Oby nie doszzło na tym przejściu do takiej sytuacji jak w Chorzowie... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myha Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 20:56 no masz rację. to przejście u wylotu Ligonia jest paskudne. tamtędy właściwie nie jeżdżę, ale czasem jestem w tamtym miejscu jako piesza. trzeba bardzo uważać! a ta moja "przygoda" to było jedno przejście niżej, czyli w polowie wysokości PLacu Miarki, tuż przed Kopernika (w prawo). panów policjantów ustawiłabym też na Jagiellońskiej. tam w jednym miejscu sa światła, a przejść jest parę. wieczorem czasem piesi "wpadają" na ulicę nawet się nie zatrzymując! policja pozbieralaby mandaty od tych, co jada za szybko i od niesfornych pieszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lusterko wsteczne Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.06, 22:50 Droga Pani Wystarczyłoby trochę wyobrażni - pasy są dla pieszych i jeżeli dojezdża Pani do pasów to zwykle można sie tam spodziewać pieszych może niedawno zrobiła Pani prawo jazdy i to tłumaczy Pani brak doświadczenia, może sa tez inne powody/ życze mniej niespodzianek bo w przeciwnym razie nie zazdroszczę potencjalnym ofiarom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myha Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 23:24 Trzymam się zasady, że prawdziwym kierowcą jest się po przejechaniu 100 tys kilometrów. tak więc jeszcze trochę mi brakuje, aby być doświadczonym kierowcą. Myślę jednak, że po kilku (5) latach jakieś pojęcie o tym, co może stć się na drodze mam. Pomimo tego mojego może i krótkiego (przynajmniej w porównaniu z niektórymi) doświadczenia za kółkiem, widziałam już sporo. Może i więcej niż niejeden kierowca. Bycie świadkiem takich sytuacji daje dużo do myślenia i na prawdę zwiększa ostrozność za kółkiem i kształtuje wyobraźnię. W ciągu tego mojego "niedoświadczenia" na drodze byłam świadkiem kilku wypadków. Od tych mało tragicznych i "efektownych" jak stłuczki w mieście, poprzez przekoziołkowanie auta przez całą szerokość dwupasmówki, poważne zderzenie, potrącenie pieszych, a w końcu zabicie rowerzysty. Po wszystkich tych sytuacjach postanowiłam zrobić sobie porządny kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Wracając do naszych pieszych: oczywiście, że pasy sa dla pieszych, ale namalowane są na jezdni. tak więc kierowca spodziewać się powinien pieszych, ale pieszy powinien sie spodziewać auta. bardzo wielu z nich zachowuje się jednak jak święte "krowy". sama byłam świadkiem wypadku, kiedy matka z dwójką dzieci po prostu wtrgnęła pod koła nadjeżdżającego auta. nie pomyślała nawet, że przed pasami ma obowiązek się zatrzymać i wprowadzić w życie przedszkolną więc zasadę rozejrzenia sie w obie strony. wpakowała swoje dzieci pod koła auta, ale ponieważ była na pasach, to pewnie kierowca miał potem nie lada problemy, a winy jego w tej sytuacji nie było żadnej! Z resztą ile to razy obserwować można rodziców z dziećmi którzy zamiast iść na pasy idą sobie w poprzek drogi. Trudno się potem dziwić, że tylu pieszych ginie, jeżeli dorośli nie mają wyobraźni, a dzieci uczone są złych zachowań. Pisząc jednak o wypadku w Chorzowie - absolutnie dyskredytująca dla kierowcy jest ucieczka z miejsca wypadku i nie sądzę, aby można to było tłumaczyć "szokiem" u kierowcy. Myślę, że w obecnej sytacji i stanie polskich dróg jedynym rozwiązaniem byłoby wysłanie tak dużych ilości policjantów na drogi jak tylko się da i montowanie kamer gdzie się da. Progi zwalniające, kładki dla pieszych, światła itp sprawy. Oczywiście edukacja itp też, ale to proces długotrwały a wypadków coraz więcej. I tak juz na koniec: ja też mam nadzieję, że nic złego na drodze, ani mi się nie przytafi, ani ludziom którzy na mojej drodze się znajdą. Chociaż jak sobie przeglądam statystyki i pomyslę, że mam w perspektywnie np jeszcze z 30 (a może więcej) lat za kółkiem to tylko modlitwa pozostaje... pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lajo Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.dip.t-dialin.net 10.04.06, 10:33 do 8 lat ! to chyba zart ! dozywocie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rambo Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.ssnet.pl 10.04.06, 12:49 tak tak zgadzam się z waszymi wypowiedziami ale piesi tyż mają przepisy tylko swoje jak nadjeżdża pojazd to głowa w drugą strone i nic nie chcą widzieć a powinni się pod koła nie ciś a tak bywa samo życie i co wtedy kierowca ma zrobić jak ktoś wtargnie a nieraz tak bywa . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro68 Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 01:45 Coś Ci powiem. Jak robiłem dawno temu prawko, to przez pierwsze dwa lata miałem taką obsesję, że musze uważać, co się dzieje na chodniku i na poboczu i jak bawiły się tam dzieci, to miałem lęk, że któreś dziecko nagle wystrzeli prosto pod koła a ja nie zdążę wyhamowac. Od tego czasu odruchowo zwalniam, kiedy w promieniu 10-20 metrów widzę ludzi. W mieście kierowca zawsze jest winny. Trudno, jak się nie da inaczej, to trzeba się wlec 10 km na godzinę, a jak się nie da, to zatrzymać auto i przepuścić pieszego. Wiesz dlaczego? Bo za kierownicą mnie chronią 2 tony żelastwa a tego na zewnątrz nie. Sam też jestem pieszym i wiem, co kierowcy potrafią wyrabiać. Włosy stają dęba. Dlatego zawsze przepuszczam pieszych. A jak widzę palanta za sobą, którego się spieszy, to przepuszczam pieszych jeszcze częściej, niż zwykle. Tylko dbam, żeby nie zachciało mu się mnie wyprzedzać! I niech sobie wieśniak kurwuje i niech mnie sklina, niech sobie trąbi nawet! Odpowiedz Link Zgłoś
palec1 GYNAU! 12.04.06, 02:36 Takjest! Rozsondnie! Brawo! Niy slepo, ino z wyobrazniom, rózne perspektywy, to je to ! ("Das Sein bestimmt das Bewußtsein" = "Byt okresla...." F.Nietzsche) za kierownicom od 1984, rocznie ok. 30.000 km = chyba za niedlugo 700.000 km czasami tez prywatnie ciezarówka (bo bundeswehra sfinansowala szajn) no to mom feeling i umja sie wczuc "Ostroznie i powoli dojedziesz szybciej i dalej!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukułka Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 18:29 Jestem starszym człowiekiem a prawko mam od 1969r.i cały czas za kółkiem, lecz co do pieszych to powiem tylko tyle,zeszłego roku zmieniłem któryś z kolei pojazd na nowy, prosto z salonu i wcale nie najtańszy(90tys.)i wracając do domu dwutygodniowym samochodem, przed skrętem w prawo chcę wychamować aby wytracić prędkość i nic, poprostu nie ma chamulca na szczęście nikogo nie było na przejsciu i skrzyżowanie jakoś przeskoczyłem, ale to wchodzenie na pasy przez pieszych bez rozejrzenia się na boki to nic innego jak tylko głupota, przecierz każdy pojazd ma prawo się popsuć nawet nowy, tylko kto wtedy będzie winny i poszkodowany? No ale pasy są dla nich, królowie głupoty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matt Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie IP: 213.227.87.* 13.04.06, 13:29 Do wspomnianego nie najtajtańszego pojazdu salon powinien Panu dołożyć, jako bonus, słownik ortograficzny. Odpowiedz Link Zgłoś
palec1 Re: Śmiertelny wypadek w Chorzowie 12.04.06, 03:03 Dobre, tez na ten temat : wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3276144.html Odpowiedz Link Zgłoś