Dodaj do ulubionych

Szkolna wojna o uczniowskie komórki

IP: *.telpol.net.pl 11.01.08, 22:52
Może pan rzecznik by się do szkoly wybrał i zobaczył jak sprawy wyglądaja, a nie bezmyślnie bronił "praw" uczniów. A gdzie ich obowiązki? Zadań nie muszą odrabiać, nauczyciela mogą nagrywać, przez telefon gadać... Ludzie, bez przesady!!! Niedługo smarki nam wszystkim na głowę wejdą, a pan rzecznik będzie im bił brawo. Rozumiem luz, ale do pewnych granic.

Obserwuj wątek
    • jorge.martinez Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki 11.01.08, 23:33
      Pan Olędzki... To ten sam pan, który występował o zakaz zadawania uczniom
      ćwiczeń, lektur, wierszy i wypracowań do domu, tak one są strasznie przeciążone.
      • Gość: kinderstube Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.01.08, 23:43
        Ten Olędzki to jakiś psychol. Powinien się iść leczyć, maniak jeden.
      • Gość: Marcin Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.09, 16:00
        Jestem uczniem gimnazjum w Marzęcicach w powiecie Warmińsko-mazurskim
        ostatnio został zabrany mi telefon nie wiem czy dobrze postąpiłem w tej
        sprawie ponieważ karzdy boi sie sprzeciwić nauczycielowi. Ale uwazam ze
        ktos wrescie powinien sie odważyc i wyrazic swój sprzeciw. Dlatego tego
        pisze tu i proszę o zajęcie sie moja sprawą. Moja szkoła to Zespół
        Szkół w Marzęcicach ulica. szkolna 21.
    • Gość: zypcio Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 01:11
      Chore państwo. Samozwańczy rzecznicy praw różnych grup społecznych
      terroryzują pozostałe grupy społeczne. Używanie telefonu komórkowego
      w sytuacjach oficjalnych (a do takich należy lekcja) jest wyrazem
      złego wychowania. Jeśli pan rzecznik nawołuje do aprobaty takich
      zachowań, sam wystawia sobie świadectwo braku kindersztuby. O jego
      braku kompetencji świadczy również naiwne przekonanie, że uczeń
      przejmie się obniżeniem oceny z zachowania.
      • lafor Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki 12.01.08, 03:38
        Powiadają, że 70 proc. Polaków to funkcjonalni analfabeci. Nie wiem, czy aż
        tylu, ale Ty na pewno, skoro po przeczytaniu artykułu wydaje Ci się, że rzecznik
        "nawołuje do aprobaty używania telefonu na lekcjach". Rzecznik protestuje
        przeciwko zakazowi - skup się teraz - nie używania, a posiadania telefonu i nie
        tylko na lekcji, ale w szkole w ogóle. I przeciwko konfiskowaniu komórek przez
        szurnięte panie dyrektor przeprowadzające "regularne kontrole" i obserwujące
        bacznie kształty kieszeni uczniów. Ciekaw jestem, czy grono pedagogiczne również
        na czas zajęć swoje komórki deponuje w sejfie i nie ma prawa wysłać podczas
        przerwy smsa do domu żeby postawili ziemniaki.

        Jeśli uczeń korzysta z telefonu w czasie lekcji albo nagrywa przy jego pomocy
        pobicie kolegi, to trzeba ukarać go za utrudnianie prowadzenia zajęć albo
        pobicie. I tylko jego - sam telefon nie ma tu nic do rzeczy. Jestem pewien, że
        95% uczniów korzysta z komórek zgodnie z ich przeznaczeniem i na przerwie (bo
        niby dlaczego nie?).

        Równie dobrze można by wpisać do statutu zakaz noszenia gumek do włosów, bo
        można z nich zrobić procę i strzelać na matmie z papierowych kulek.
        • Gość: gazaj A teraz ty się skup IP: *.gl.digi.pl 12.01.08, 09:15
          i doczytaj, co było powodem, że szkoły nie chcą, aby uczniowie
          posiadali komórki na ich terenie. Chodzi tu głównie o gimnazja. Jak
          przeczytasz ze zrozumieniem, to może pojmiesz, że Olędzki znowu
          wywołuje kretyński temat, który nie jest dla nikogo problemem, a GW
          nagłaśnia tego kretyna.
          • lafor Re: A teraz ty się skup 12.01.08, 13:49
            Gość portalu: gazaj napisał(a):

            > i doczytaj, co było powodem, że szkoły nie chcą, aby uczniowie
            > posiadali komórki na ich terenie.

            Może to raczej Ty doczytaj, że do debilnej argumentacji dyrektorki, mylącej
            skutek z przyczyną, już się ustosunkowałem.

            " - Dawniej uczniowie bawili się komórkami w czasie zajęć, a na przerwach
            dokuczali sobie. Jednemu z kolegów pokazywali głupie miny za plecami i filmowali
            to, wysyłali mu też nieprzyjemne SMS-y. Odkąd nie ma telefonów, problem zniknął."

            A jeszcze dawniej uczniowie bawili się w czasie zajęć grając w cymbergaja i
            strzelając z procy, a na przerwach - nie zgadniesz - dokuczali sobie. Kolegom
            pokazywali głupie miny za plecami (tyle, że nie filmowali) i pisali o nich
            nieprzyjemne rzeczy w toalecie.

            Pani dyrektor daje tylko popis swojej pedagogicznej indolencji, jeśli wydaje jej
            się, że problem z niesforną młodzieżą rozwiążą "regularne kontrole" pod kątem
            posiadania grzebieni, monet, gumek recepturek i telefonów komórkowych. Niech
            może jeszcze zake jedzenia na przerwie kanapek i czytania książek, bo niektórzy
            robią to na lekcji.

            > Jak
            > przeczytasz ze zrozumieniem, to może pojmiesz, że Olędzki znowu
            > wywołuje kretyński temat, który nie jest dla nikogo problemem

            Chciałeś napisać "który dla mnie nie jest problemem". Dla uczniów jest, a
            rzecznik praw ucznia reprezentuje problemy - uważaj, to może być dla Ciebie
            zaskoczeniem - uczniów.
        • Gość: titta Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.botany.gu.se 12.01.08, 18:31
          To teraz mi powiedz jak inaczej mozna wyegzekwowac na uczniu by na lekcji nie
          uzywal komurki: do gry, gadania, nagrywania swoich i kolegow wyglupow. Wiekszosc
          tego typu uczniow ocena z zachowania sie nie przejmuje. (ew. przyjdzie tatus i
          wymusi lepsza ocene). Tymczasem zakas posiadania komurki jest jasny. Moze sobie
          ona lezec w plecaku i po lekcjach rodzic ma staly kontakt. Co z prawem tych,
          ktorym koledzy przeszkadzaja w nauce?
          • lafor Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki 12.01.08, 19:29
            Gość portalu: titta napisał(a):

            > To teraz mi powiedz jak inaczej mozna wyegzekwowac na uczniu by na lekcji nie
            > uzywal komurki: do gry, gadania, nagrywania swoich i kolegow wyglupow.

            Na lekcji można też brzdąkać linijką, strzelać z procy, spluwać ze spluwki,
            układać kostkę Rubika, grać w cymbergaja, odbijać piłeczkę pingpongową, oglądać
            gazetę z gołymi babami, ryć cyrklem po ławce itd., itp.

            Jeśli ktoś nie potrafi wyegzekwować, by tego nie robiono, to jest dupa nie
            nauczyciel. Jeśli do tego wydaje mu się, że używanie na lekcji takiego czy
            innego przedmiotu jest przyczyną złego zachowania uczniów , a nie jego skutkiem,
            to jest idiotą. Idąc tym tokiem rozumowania trzeba by poszerzyć statuty szkół o
            czterotomową Listę Przedmiotów Zakazanych, na których znalazłyby się długopisy,
            linijki i cyrkle. I zeszyty, bo z papieru można zrobić samolot.

            > Moze sobie
            > ona lezec w plecaku

            Otóż w Sosnowcu teoretycznie nie może. Co prawda pani dyrektor przyznaje -
            zapewne z ubolewaniem - że w plecakach jeszcze nie grzebie, ale już kształty
            kieszeni uczniów są pod jej czujnym pedagogicznym okiem.

            > Co z prawem tych,
            > ktorym koledzy przeszkadzaja w nauce?

            Co z prawem tych, którzy chcą korzystać z telefonu podczas przerwy? Podejrzewam,
            że jest ich więcej niż przeszkadzających, którzy zresztą przeszkadzać będą i bez
            komórki, skoro wychowują ich nieudacznicy.
          • Gość: walkiria Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.centertel.pl 13.01.08, 13:24
            Wymusic lepsza ocenę mozna w prosty sposób, dajac pani nauczycielce
            koperte z odpowiednia zawartościa.
          • Gość: Piotrek Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.10, 15:43
            A może lepiej żeby analfabeci się tu nie wtrącali bo komórki pisze się przez "ó"
      • Gość: Fiorello Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.globalconnect.pl 13.01.08, 13:48
        A jakim prawem można zabrać uczniowi telefon na przerwie ?? Niektórzy z was są
        małą kompetentni w sprawach szkolnych.

        Dziekuje i pozdrawiam

        Fiorello
    • Gość: shr Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 09:01
      Panie rzeczniku, naruszaniem tajemnicy korespondencji jest czytanie cudzej
      korespondencji. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby telefon uczniowi zabrać
      i natychmiast wyłączyć. Nauczyciel PIN-u nie zna więc nie włączy i nie odczyta.
      Jeśli uczeń przeszkadza na lekcji, bawi się telefonem, dekoncentruje siebie,
      innych uczniów i nauczycieli i nie reaguje na żadne polecenia, to trudno
      oczekiwać, że przerazi go wizja obniżenia oceny z zachowania. Poza tym, jakie3
      ma znaczenie, czy zakaz noszenia telefonu jest w statucie szkoły, czy nie? W
      statucie szkoły nie ma wielu rzeczy, co nie oznacza, że uczniowi wszystko wolno.
      Jeśli uczniowie sobie życzą nagrywanie lekcji - niech oficjalnie się zwrócą o
      nagrywanie. Albo niech nagrywają, ale niech nie bawią się telefonem na lekcji.
      • Gość: ktoś Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: 81.219.121.* 12.01.08, 10:12
        Panie Olędzki jest pan pewien,że mozna nagrywać urzędnika
        państwowego bez jego zgody? Proszę iść do prezydenta miasta,
        prokuratora itd i położyć telefon, nawet na widoku i włączyć funkcję
        nagrywania.Życzę powodzenia.Proszę zastanowić się nad swoimi
        kretyńskimi pomysłami, koniecznie chce pan zaistnieć,nawt jako kre...
        Czy jest pan chociaż nauczycielem?
    • Gość: nauczyciel Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.womkat.edu.pl 12.01.08, 10:44
      A kto wybrał tego rzecznika?
      Na podstawie jakich przepisów działa?
      A może sprawą tego samozwańca powinna zająć się prokuratura!
      Panie Kuratorze Oświaty, pan stoi na straży prawa, dlaczego pan nie składa
      doniesienia do prokuratora!
    • Gość: kato28 Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.chello.pl 12.01.08, 11:39
      Pan rzecznik zapomniał że istnieją tzw prawa autorskie a lekcja to
      coś czego nauczyciel jest twórcą. To może się wydawać dosyć
      absurdalne ale tak to bywa...
      Poza tym co może uzasadniać posiadanie telefonu przez ucznia w
      szkole? Kontakt z rodzicami? A na diabła. Jeżeli zajdzie taka
      potrzeba w każdej chwili to nauczyciel może skontaktować się z
      rodzicami. Ale to tylko w wyjątkowych przypadkach, kiedy dzieciak
      się rozchoruje albo zrobi sobie coś złego. Inaczej to chyba dzwonią
      mamusie do dzieci i pytają czy zostało zjedzone śniadanko i czy
      przypadkiem pały dzieciak nie dostał.
      Osobiście wysyłam dziecko do szkoły bez telefonu a namiary na mnie w
      razie czego ma wychowawca.
      • Gość: shr Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 11:47
        prawo autorskie nie oznacza, że nie wolno nagrywać, a tylko tyle, że nie wolno
        tego publikować bez zgody nagranego względnie czerpać korzyści majątkowych z
        tego nagrania bez zgody zainteresowanego.
        I tylko tyle, nic więcej.
        No i oczywiście nie obejmuje to sytuacji, gdy nagrywany popełnia przestępstwo
        (nawet, jeśli nie wie, że jest nagrywana), w celu przekazania nagrania stosownym
        organom.
        To, że ludzie się nie zgadzają na nagrywania nie oznacza, że ja, dla własnych
        celów nagrywać go nie mogę. I to tyle.
        • Gość: kato28 Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.chello.pl 12.01.08, 12:29
          Oznacza, oznacza. Twórcy utworu (lekcji-wykładu) przysługuje
          wyłączne prawo do korzystania z utworu. Wyłączne oznacza tyle że
          nikt poza nim nawet dla własnych potrzeb nie ma prawa do jego
          korzystania. I to twórca ma prawo decydować czy jego dzieło ma prawo
          zostać zarejestrowane.
    • Gość: Wiktor Kosecki Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.chello.pl 12.01.08, 14:58
      Panie Rzecznikuuu, bo kolega dostał uwagę za palenie w toalecie... Może zniesie Pan zakaz palenia w Naszej placówce? ;)

      I kiedyś na lekcji nauczyciel mi powiedział, że dokończę na przerwie zamówioną telepizzę :( Nie dało by się coś z tym zrobić? :)

      Acha i chyba najważniejsze - żądamy dostępu do morza! :)
    • Gość: Rzeczni Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.08, 16:54
    • Gość: Feliks13 Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.08, 16:57
      Ten człowiek to urzędnik panstwowy głupi jak but to jemu powinno się nałożyc kosz na śmieci na głowę do czasu aż wyda mądrą decyzję
    • Gość: Tristan Uwaga na rzecznika! On nie ma umocowania prawnego. IP: *.zabrze.net.pl 12.01.08, 17:33
      Zwracam wszystkim uwagę na to, że to jest FAKE a nie rzecznik. To
      PRYWATNA osoba, która DLA JAJ kupiła sobie domenę prawa-ucznia,
      umieściła tam swoje zdjęcie, nazwała się rzecznikiem i nawołuje do
      nienawiści dla szkoły. Wystarczy przeczytać apel, jaki tam
      umieszczono.

      On nie ma żadnego umocowania prawnego ani żadnego poparcia żadnej
      grupy społecznej. Internauta taki jak i ja. Do tego w kilku
      miejscach na swojej stronie namawia do łamania prawa, w innych sam
      to prawo łamie.

      Media dają się podpuścić choremu człowiekowi z kompleksem
      antyszkolnym i robią mu reklamę. Za parę lat pewnie prezydentem
      zostanie.
    • Gość: operator Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.08, 18:57
      A może pan rzecznik współpracuje z operatorami GSM, a przecież gawiedź szkolna
      to spory rynek: przeciętnie 7 godzin lekcyjnych przez 5 dni a jak nie wolno
      dzwonić i esemesować to dla nich spore straty!
      • lafor Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki 12.01.08, 19:37
        Gość portalu: operator napisał(a):

        > A może pan rzecznik współpracuje z operatorami GSM, a przecież gawiedź szkolna
        > to spory rynek: przeciętnie 7 godzin lekcyjnych przez 5 dni a jak nie wolno
        > dzwonić i esemesować to dla nich spore straty!

        Już prędzej dyrekcje szkół wprowadzających zakaz posiadania komórek (na
        przerwie!) współpracują z operatorami płatnych automatów telefonicznych, które w
        niektórych szkołach wiszą. Bo nie chce mi się wierzyć, że argument "bo niektórzy
        nagrywają głupie miny" mógłby wypowiedzieć na serio ktokolwiek, kto nie jest
        skończonym idiotą.
        • 3robert3 Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki 13.01.08, 14:00
          Piotrze, jeszcze sporo nauki przed Tobą (może i studia na ASP?). Na
          razie komórka (zwłaszcza na lekcji) Tobie i innym uczniom jest
          zbędna.
          • lafor Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki 13.01.08, 17:11
            Anonimie, nawet gdybym nie był już jakiś czas po studiach, musiałbym Ci zwrócić
            uwagę, że protekcjonalne pierdu-pierdu powinieneś zachować dla siebie.
    • Gość: Marcin Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: 83.230.22.* 13.01.08, 13:11
      Moim zdaniem dlaczego młodzi ludzie nie powinni mieć prawa posiadania telefonu.
      Oczywiście na lekcji telefon powinien być wyłączony, albo dzwonek wyłączony.

      A tak na marginesie to lepiej zająć się paleniem papierosów, chyba jest to
      bardziej szkodliwe.

      A co z nauczycielami, ich telefony też są konfiskowane. Bo znając życie to nie...
    • Gość: Ada Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 21:05
      A gdzie są prawa pozostałych uczniów, którym przeszkadzają dzwonki i którzy w
      domu sami muszą przerabiać materiał, bo lekcja została zdezorganizowana lub
      uczeń nie zrozumiał wykładu, bo skoncentrował się na "dzwonkach"? Szacunek dla
      pracy nauczyciela pomijam.
      • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 13:13
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=74414142&wv.x=2&v=2&s=0
        Zacznę od tego, że jeśli chcecie uczciwego faceta świetnie broniącego uczniów
        [i bardzo dobrze!!! sam to robię!] to zacznijcie się zgłaszać do Pana Macieja
        Osucha!!! Mądrego człowieka, który robi porządna i mądra pracę.
        Czytam stronę Pana Olędzkiego i oczom nie wierzę … oto bowiem dwóch
        częstochowskich dziennikarzy, z których jeden jest czynnym nauczycielem powołuje
        się na żądania człowieka, który na swojej stronie manipuluje młodymi
        ludźmi,wyraża żądania podpierając się normami, które sam ustalił, wreszcie ustanawia
        regulaminy, które są sprzeczne w niemalże każdym zapisie ze sobą. Na koniec
        jeszcze do tego po prostu nie istnieje! Nie ma takiego stanowiska, nie ma
        organu, nie istnieje procedura, nie ma nic. Istnieje tylko człowiek, przed
        którym stają na baczność kuratorzy, odpowiadając absurdalnym normom, który ów
        samozwaniec sam stworzył. Dziennikarze pchają się do niego – on udziela wywiadów
        i …. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że od dziennikarzy wypadałoby
        jednak oczekiwać przynajmniej sprawdzenia z kim mają do czynienia i czy
        powoływanie się na tego jegomościa i jego zapisy jest poważne. Okazuje się, że
        oczekiwałem zbyt wiele. Na stronie prawa-ucznia.pl/ nie ma żadnej
        koherencji, jest jakaś żółć, wylewająca się z umysłu młodego skądinąd, gdyż
        mojego rówieśnika, człowieka. Zacznijmy od początku. Po raz pierwszy usłyszałem
        o Panu Olędzkim, gdy prasę i nauczycieli obiegła wiadomość o bezprawnym
        zadawaniu pracy domowej. Zupełnie abstrahując na razie od
        meritum niczego nie podejrzewając starałem się jako nauczyciel zrozumieć motywy
        działania tego człowieka. Sam jestem ojcem córki, chodzącej do pierwszej klasy.
        Wiele te dzieci przechodzą, są przeładowane materiałem. Samozwańczy Rzecznik
        Praw Ucznia i Rodzica Pan Krzysztof Olędzki zaś, powołał się na Konstytucję RP z
        1997 roku, konkretnie artykuł 31. Pomyślałem, że chyba „coś” pominąłem, gdyż
        mimo tego, że z Konstytucją RP jestem za Pan brat, to jakoś takiej wykładni
        normy konstytucyjnej się nigdy tam nie doszukałem. No, ale przecież nie raz się
        człowiek myli – może to właśnie jest ten czas. Sprawdzam Konstytucję i
        oczywiście pierwsza myśl – prof. Kallas byłby w szoku, a Winczorek sieknąłby w
        ucho takie konstytucjonalistę. Przytoczę artykuł 31 Konstytucji RP z 1997 roku,
        co następuje:
        Art. 31.
        1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.
        2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno
        zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
        3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą
        być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym
        państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony
        środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.
        Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.DEKLARACJA PRAW UCZNIA
        I RODZICA ze strony Pana Olędzkiego, który występuje na niej jako Rzecznik Praw
        Ucznia i Rodzica:
        e. wykonywanie prac domowych jest dobrowolne, a oceny za nie nie mogą być bez
        zgody ucznia wliczane jako ocena cząstkowa przy klasyfikacji semestralnej, lub
        rocznej. (Konstytucja RP art 31 - brak ustawowych uprawnień szkoły do zadawania
        prac domowych.)
        Rozumiem, że dotyczy to artykułu 31, ust. 2, Konstytucji RP z 1997 roku, ale
        wyraźnie określono w nim, że nie zmuszamy nikogo do czynienia tego, czego prawo
        mu nie nakazuje. Pan Olędzki nie zorientował się, że prawa i wolności
        obywatelskie można w wyjątkowych sytuacjach ograniczyć, zaś zawsze wtedy, gdy
        nakazuje to ustawa z której wynika takie ograniczenie. Rozumiem, że zarzut
        dotyczy braku ustawowych uprawnień szkoły do zadawania pracy domowej. Drogi
        Panie i państwo dziennikarze – gdybyście tylko chcieli odrobinę zmęczyć palce u
        rąk, a później swoje umysły, to doszlibyście do kilku dokumentów, które w
        zasadzie tezy Olędzkiego obalają w pięć minut. Oto przykłady zawierające
        odnośniki wraz z dokumentacją, która prace domowe pozwala odrabiać [przepraszam
        moje drogie dzieci i moja córeczko!]:
        W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia
        nauczyciel obowiązany jest realizować:
        1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z
        uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub
        ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7;
        2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze
        szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z
        potrzeb i zainteresowań uczniów;
        3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem
        i doskonaleniem zawodowym.

        W ustępie 3, Karty Nauczyciela, artykule 42 przeczytaliśmy, że na nauczyciele
        nałożono obowiązek ustawowy wynikający ze statutu szkoły w której pracuje. W
        każdym statucie szkoły jaki miałem przyjemność widzieć zawarta została forma
        samokształcenia jaka jest praca domowa! Oczywiście mógłbym przytoczyć masę
        dokumentów, które potwierdzają zgodność zadawania pracy domowej przez
        nauczycieli, ale po co? Wystarczy samodzielnie myśleć, samodzielnie poszukać,
        nie być wtórnym analfabetą i posiąść podstawową wiedzę czytania aktów prawnych
        wraz z założeniem ich hierarchizacji.
        Drugą sprawą są osławione telefony, a raczej ich używanie. Pan Olędzki na
        swojej stronie ogłosił akcję: [dosłowny cytat ze strony] „NAUCZYCIEL W AKCJI - W
        tym dziale będziemy prezentować nadesłane przez Was nagrania wykonane na gorąco
        - w waszej szkole ? pokazujące postępowanie nauczycieli i uczniów. Zachęcamy do
        nadsyłania plików dźwiękowych i filmowych, także wykonanych telefonem
        komórkowym. Pamiętajcie, ze zgodnie z stanowiskiem RzPUiR o "prawie do
        nagrywania przebiegu lekcji, wykładu i innych zajęć" macie prawo do nagrywania
        pracy nauczyciela bez czyjejkolwiek zgody, czy podawania powodów. Proszę zwrócić
        uwagę, że samozwaniec sam ustalił sobie normę, aby brzmiało poważnie [nikomu nie
        chce się odszyfrowywać akronimów – skrótów – a ten brzmi wyjątkowo poważnie –
        zatem „samolegitymizuje się], „zgodnie z stanowiskiem RzPUiR o "prawie do
        nagrywania przebiegu lekcji, wykładu i innych zajęć" macie prawo do nagrywania
        pracy nauczyciela bez czyjejkolwiek zgody, czy podawania powodów.” Otóż myli się
        Pan Olędzki w przypadku nagrywania trzeba mieć zgodę nauczyciela [który wykonuje
        część władztwa zakładowego w imieniu dyrektora szkoły – jedynego organu
        odpowiedzialnego za wszelką działalność w szkole każdego z nas – zarówno
        nauczyciela, jak i ucznia.]. Otóż nie można nagrywać lekcji. I wcale nie chodzi
        o „prawa autorskie” (te wypadek byłby do zastosowania w przypadku np. programów
        autorskich i oparcia opodatkowania nauczycielskiej pensji na 10 % kosztach
        przychodu). Chodzi o to, że na takie nagrywanie trzeba mieć zgodę każdego
        zainteresowanego w klasie, ponieważ uczniowie nie są „urzędnikami publicznymi”
        [tak jest istotnie w przypadku nauczyciela] i nie muszą chcieć takimi być, zatem
        nie muszą pozwalać na nagrywanie przez swojego kolegę ich głosu. Poza tym
        nagrywanie jest działalnością operacyjną zastrzeżoną TYLKO I WYŁĄCZNIE służbom
        specjalnym. W innym wypadku trzeba mieć pozwolenie nagrywania każdego uczestnika
        spotkania, gdyż głos, sylwetka, to własność osobista, chroniona prawem.
        Kończę te dywagacje spostrzeżeniami. Pierwszym będzie znudzenie i brak
        czasu,aby obalić większość treści zawartej na stronie człowieka, który podaje
        się za organ władzy publicznej, czym łamie prawo. Drugim żal, że dwoje
        dziennikarzy wykazało tak mało wiedzy, aby sprawdzić rzetelność oświadczeń
        Olędzkiego, aby
        sprawdzić i zrozumieć normy na których się opiera lub co gorsza owi dziennikarze
        posiada
        • Gość: super wypunktował! Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 13:16
          ciąg dalszy

          Drugim żal, że dwoje
          dziennikarzy wykazało tak mało wiedzy, aby sprawdzić rzetelność oświadczeń
          Olędzkiego, aby
          sprawdzić i zrozumieć normy na których się opiera lub co gorsza owi dziennikarze
          posiadają takową wiedzę, lecz postanowili zarobić na „robieniu wody z mózgu”.
          Mogę zrozumieć wi

          Mogę zrozumieć wiele, ale nie uważajcie Państwo dziennikarze, czy Panie Olędzki,
          nauczycieli za idiotów nie umiejących, w przeciwieństwie do niektórych ludzi,
          czytać normy prawne.

          Z poważaniem Nauczyciel w akcji

          Tomasz Jaskóła


          Tomasz Jaskóła
          samozwańczy Wielki Książę Częstochowy – SiEPNIJCIE – SAPIĄCY [Suwerennego i
          eksterytorialnego Państwa Najjaśniejszego Imperium Jaskółów Czestocha i
          Elokwencji :P:P] [Suwerenny Autorytarny Przyjaciel Imperium Ąckiego
          Częstochowski Yeti] brzmi nieźle, który od dziś nakazuje usuwanie telefonów
          komórkowych, używanych na lekcji, poprzez teleportację na Marsa - oczywiście na
          podstawie stanowiska dekretu samozwańczego [teraz wyprowadzimy skrót, aby było
          poważnie i nikomu nie chciało się szukać, co on oznacza :P]

          Tomasz Jaskóły WksCz - SiEPNIJCiE – SAPIĄCY

          [Suwerennego i eksterytorialnego Państwa Najjaśniejszego Imperium Jaskółów
          Czestocha i Elokwencji :P:P]
          [Suwerenny Autorytarny Przyjaciel Imperium Ąckiego Częstochowski Yeti]
          • Gość: :) Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 16:04
            Orzeczenie Rzecznika Praw Dziecka Ewy Sowińskiej

            link www.brpd.gov.pl/detail.php?recid=578


            W sprawie nagrywania nauczycieli

            W ostatnim czasie P. Krzysztof Olędzki, podający się za Rzecznika Praw Ucznia i
            Rodzica, informuje opinię publiczną o swoich kolejnych pomysłach, które w jego
            mniemaniu mają służyć uczniom i rodzicom. W opinii Ewy Sowińskiej, większość z
            nich jest skrajnie nieodpowiedzialna. Jedną z propozycji, o których pisze m. in.
            dziennik "Polska", jest namawianie uczniów, którym nie podoba się zachowanie
            nauczyciela w czasie lekcji, aby nagrywali przebieg lekcji za pomocą telefonu
            komórkowego.

            Należy zauważyć, że przedstawiony wyżej pomysł nagrywania za pomocą telefonu
            komórkowego przebiegu zajęć jest sprzeczny z obowiązującymi przepisami, co
            uderza zarówno w nauczycieli jak i samych uczniów.

            Po pierwsze, nagrywanie, robienie zdjęć nauczyciela oraz innych uczniów bez ich
            zgody narusza ich dobra osobiste takie, jak np. wizerunek. Zgodnie z art. 23
            Kodeksu Cywilnego: Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie,
            wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica
            korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna,
            wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego
            niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Z kolei, zgodnie z
            art. 24 § 2 K.C. osoba, która poniosła szkodę w związku z naruszeniem jej dóbr
            osobistych, może domagać się odszkodowania. Oczywiście nagranie nauczyciela
            mogłoby być usprawiedliwione jedynie w przypadku, kiedy mogłoby stanowić dowód
            popełnienia przez niego czynu zabronionego.

            Po drugie, robienie zdjęć lub nagrywanie za pomocą telefonu komórkowego innych
            uczniów i nauczycieli wiąże się z niebezpiecznym zjawiskiem jakim jest
            cyberbully'ing - stosowanie przemocy przy użyciu nowych technologii. Takie
            nagrania umieszczane są bowiem bardzo często w Internecie lub rozsyłane za
            pomocą poczty elektronicznej w celu ośmieszenia i poniżenia dręczonej osoby.

            Problem ten jest coraz bardziej zauważalny w polskich szkołach. Rzecznik Praw
            Dziecka dostaje co roku wiele skarg i wniosków dotyczących tej kwestii. Problem
            ten sygnalizują również na spotkaniach Komitetu Konsultacyjnego, przy Programie
            Safer Internet pracownicy zespołu Dyżyrnet.pl działającego przy Naukowej
            Akademickiej Sieci Komputerowej oraz Fundacji Dzieci Niczyje, którzy zajmują się
            usuwaniem z sieci ww. treści oraz niosą pomoc ofiarom. Nie dziwi zatem, że ze
            względów organizacyjnych, porządkowych oraz dla zapewnienia bezpieczeństwa
            nauczycielom i uczniom używanie telefonu komórkowego na terenie szkoły jest
            coraz częściej ograniczane przez dyrektorów placówek.

            Mając powyższe na uwadze, trudno doszukać się w działaniach Pana Olędzkiego i
            jego pomysłach rzeczywistej chęci ochrony praw dziecka, a jedynie chęć
            wzbudzenia sensacji i rozgłosu dotyczącego własnej osoby.

            Należy również stanowczo podkreślić, że Pan Olędzki nie jest w żaden sposób
            związany z Biurem Rzecznika Praw Dziecka, a swoją „funkcję" sprawuje w sposób
            samozwańczy.
          • Gość: ergo Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 10:44
            nic dodać, nic ująć pozdrawiam
    • Gość: banan Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 17:06
      i oto chodzi, telefon dla niektórych jest ja książka można z niego wyciągnąć
      więcej informacji niż z książki lub słownika dzięki internetowi w komórkach
    • Gość: Krzysztof ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 14:32
      No i to co się stało w gim nr 1 to jest duży błąd, ponieważ na pewną są
      problemy przez to że uczniowie nie noszą komórek. Mój syn zawsze po wyjściu ze
      szkoły dzwoni do mnie i pyta się czy mogę się wyrwać po niego z pracy więc
      telefon jest mu niezbędny. Czytając to co jest w gim nr1 że
      nauczyciel/dyrektor podchodzi do ucznia i się pyta co ma w kieszeni to to jest
      jakaś paranoja i jeszcze do tego jak się uczeń przyzna to ma jeszcze ten
      telefon oddać... więc to się nazywa "Bezpodstawne przywłaszczenia mienia
      ucznia" to jest to samo jak by uczeń zabrał nauczycielowi telefon, a jeśli
      uczniowie mają nie nosić telefonów to nauczyciele niech też się do tego stosują.
    • Gość: Lolek Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 14:39
      Jak szkoły takie mądre że uczniom nie wolno nosić telefonów do szkoły to może
      niech nauczyciele się też do tego stosują??? Uczniowie też mają ważne sprawy, a
      jak by ucznia w drodze ze szkoły napadli i pobili to co?? nie zadzwoni po pomoc
      tylko będzie tak leżał aż go ktoś znajdzie?? Ja miałem taką sytuację i jak bym
      wtedy nie miał telefonu to nie wiem czy by ktoś mnie znalazł i szkoła by mi się
      nie wypłaciła takie bym zażądał odszkodowanie no rozumiem nie używać na lekcjach
      ale całkowity zakaz noszenia to już jest przesada.
    • Gość: Loleczek Re: Szkolna wojna o uczniowskie komórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 14:40
      Jak szkoły takie mądre że uczniom nie wolno nosić telefonów do szkoły to może
      niech nauczyciele się też do tego stosują??? Uczniowie też mają ważne sprawy, a
      jak by ucznia w drodze ze szkoły napadli i pobili to co?? nie zadzwoni po pomoc
      tylko będzie tak leżał aż go ktoś znajdzie?? Ja miałem taką sytuację i jak bym
      wtedy nie miał telefonu to nie wiem czy by ktoś mnie znalazł i szkoła by mi się
      nie wypłaciła takie bym zażądał odszkodowanie no rozumiem nie używać na lekcjach
      ale całkowity zakaz noszenia to już jest przesada. Pomyślcie trochę zamiast
      mówić co wolno nosić a czego nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka