Gość: Synthology
IP: *.nyc.rr.com
06.05.04, 14:39
Bitwa o Anglię
Fot : D. Biziuk
Powiększ zdjęcie
Bilety do Londynu trzeba kupować w Białymstoku z przynajmniej dwutygodniowym
wyprzedzeniem. Zainteresowanie wyjazdami do Wielkiej Brytanii nastąpiło po
otwarciu tamtejszego rynku pracy dla obywateli nowych państw UE.
Póki co, w poszukiwaniu pracy wyjeżdżają głównie studenci, ale według
Ambasady Brytyjskiej w Warszawie jest jeszcze za wcześnie, by określić skalę
zainteresowania Polaków pracą w Anglii. Wiadomo jednak, że w biurach podróży
bilety autokarowe do Wielkiej Brytanii sprzedają się jak świeże bułeczki.
Trudno o bilet
- Już od końca kwietnia zauważamy znacznie większe zainteresowanie biletami
do Wielkiej Brytanii - mówi Mirosława Jemieliańczuk z biura podróży "Sigma” -
Sprzedajemy ich około dwóch-trzech razy więcej. Głównie wyjeżdżają studenci -
kupują już bilety na czerwiec czy lipiec.
W ostatni piątek, 30 kwietnia trzeba było uruchomić dodatkowy kurs do
Londynu - z Białegostoku wyruszyły dwa autobusy zamiast jednego. Problemem
jest kupno biletu na najbliższy kurs.
- Najbliższy bilet do Londynu można kupić na 13, a potem aż na 20 maja -
powiedziała Marta Czauż, kierownik dworca firmy Biacomex SA, zajmującej się
organizowaniem transportu międzynarodowego.
- Powodem zainteresowania wyjazdami do Londynu jest nie tylko przystąpienie
Polski do UE - mówi z kolei Janusz Mazgaj, prezes firmy przewozowej EUROLINES
Polska. - Zaczyna się sezon, a poza tym wyjeżdżają głównie studenci, dla
których zwykle jest dużo ofert pracy.
Bilet w dwie strony kosztuje 420 zł.
- Nie ma co się dziwić, że ludzie wyjeżdżają z naszej miejscowości - mówią
Edyta i Marek z Sokółki. - Tutaj praktycznie nie ma pracy. Sporo naszych
znajomych zdecydowało się na szukanie jej w Londynie. Słyszeliśmy, że tam
siedzi pół Sokółki. Oni tygodniowo zarabiają tyle, co niektórzy przez miesiąc
albo i więcej. Czy my zastanawiamy się nad wyjazdem do Londynu? Na razie się
uczymy, ale nie wiadomo, co będzie później. Zarzekać się nie można. Może jak
wszyscy sokółczanie powyjeżdżają do Anglii, to w naszym mieście będzie więcej
ofert pracy?
(db)
Za wcześnie na prognozy
Ambasada brytyjska w Polsce nie otrzymała jeszcze informacji na
temat "polskiego szturmu”.
- Póki co, nie mamy sygnałów o tym, że faktycznie tak wielu Polaków wyjechało
do pracy w Wielkiej Brytanii - mówi Małgorzata Śmierzyńska, odpowiedzialna za
kontakt z mediami w ambasadzie. - Z drugiej strony, minęło dopiero kilka dni
od otwarcia brytyjskiego rynku pracy dla obywateli z nowych krajów
członkowskich. To zbyt krótko, by można było coś stwierdzić.
Według brytyjskich służb zatrudnienia, na obywateli nowych państw unijnych
czeka w Wielkiej Brytanii około 500 tys. miejsc pracy. Do końca maja działa
jeszcze bezpłatny numer telefonu (0800-133-229), pod którym można dowiedzieć
się wszystkiego na temat pracy w Wielkiej Brytanii.
(ew)
06. Maja 2004 08:21 Gazeta Wspolczesna