Dodaj do ulubionych

co nazywacie SUKCESEM

IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 13.03.02, 04:41
no takim na miare zycia, pytam bo widze, jak rozne od mojego ludzie maja
pojecie sukcesu.
Tak sobie mysle co jest dla mnie spelnieniem.........ech poczekam az cos
napiszecie bo chyba troche mi wstyd.........
Obserwuj wątek
    • Gość: Swiatlo Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.client.attbi.com 13.03.02, 05:24
      Bycie szczesliwym z tego kim sie jest i co sie robi.
      • Gość: Renka Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.home.cgocable.net 13.03.02, 08:03
        Ja bym to wlasnie tak ujela, ze jak juz mi sie nic nie chce, mam juz dosyc
        wszystkich wrazen, to znaczy, ze osiagnelam sukces. Jak mi sie odmieni, znaczy
        sie znudzi, to sie rozgladam za nowym sukcesem, do ktorego przygotowuje sie na
        nowo smile
    • Gość: Senin Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.02, 09:26
      Osiagniecie zalozonego celu.
      Sukcesem moze byc ugotowanie obiadu - dla kogos komu gotowanie sprawia na ogol
      trudnosci, lub...
      rozwiniecie nowej teori w fizyce kwantowej..
      Jednak fizyk kwantowy z nagroda Nobla moze miec marzenie by osiagnac sukces
      w.... dziedzinie... stolarstwa - wbicie gwozdzia i zalozenie nowej polki w
      szafie.
      Czyli sukces czesto wiaze sie z transcendencja swoich wrodzonych ( lub
      nabytych) ulomnosci, niedoskonalosci...

      Tak ja to widze

      Trzeba odroznic sukces codzienny od tzw SUKCESU ZYCIOWEGO. Bo ten to juz
      naprawde inna para kaloszy.

      Pozdr.

      Senin
    • Gość: senin Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.02, 09:48
      Nie doczytalam, sorry
    • luiza-w-ogrodzie Re: co nazywacie SUKCESEM - dwa rodzaje sukcesu 13.03.02, 10:06
      Wiekszosc ludzi nazywa sukcesem cos, co sie ceni w spoleczenstwie do ktorego
      naleza: dom, samochod, konto w banku, kierowanie duza firma, posiadanie
      czterech zon. Miara sukcesu jest aprobata innych albo/i powielenie wzorcow
      serwowanych przez media.

      Sa tez tacy, ktorzy za sukces uwazaja spelnienie wlasnych marzen, osiagniecie
      granic osobistych mozliwosci - przejsc Syberie pieszo, nauczyc sie plywac,
      przeczytac dziela zebrane Kanta. Wydaje mi sie ze ci drudzy sa szczesliwsi, a
      ci pierwsi bardziej widoczni.

      Osobiscie do moich sukcesow zaliczam wydarzenia z obydwoch kategorii, choc
      bardziej sobie cenie te drugie. Moze dlatego ze dazylam do nich dla samej
      siebie?

      A najlepsze w osiagnieciu sukcesu jest to, ze po tym mozna zaczac rozgladac sie
      za nowym (Renka, zgadzasz sie?).

      Luiza-w-Ogrodzie-nie-spoczywajaca-na-laurach
    • drapieznik Aniutek, 15.03.02, 06:11
      Dla mnie sukcesem i nieskonczonym orgazmem intelektualnym jest, ze jutro obudze
      sie znowu bedac w USA. Moze sie to niektorym wyda prozaiczne ale mam te radosc
      dzien w dzien. Zle czy dobrze, dobra pogoda czy nie, samochod rozbilem czy mi
      ukradziono. Wkladam najlepszy garnitur i ide na policje SKLADAC raport. Jak
      place mandat za szybkosc to place z wielka radoscia, ze dostalem go w USA. W
      nagorszych momentach zyciowych ktore przeciez kazdy ma wystarczy, ze sobie
      poomysle: jestem w USA i reszta niewazna. Ulozy sie. Zawsze sie uklada dobrze.
      jakos latwiej tu zyc. Tak, mam pasemko innych - tych tradycyjnych sukcesow, ale
      glownym sukcesem jest to GDZIE ja zyje na codzien.
      • Gość: Maria Do Drapieznika IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.02, 08:52
        Nie myl "szczescia" z "sukcesem". Czy jak jutro wygram na loterii to bedzie
        SUKCES? To bedzie tylko moje wielkie szczescie, usmiech losu, nic wiecej.
        Sukces to cos, co sie osiaga wlasnym nakladem pracy,intelektu, pomyslu.
        Jestes szczesliwy ze jestes w USA bo korzystarz z sukcesu tego kraju, ktory
        zostal budowany przez miliony ludzi przed Toba. Sukces kraju skladajacy sie z
        indywidualnego sukcesu milionow ludzi i jednoczesnie dajacy Ci wiele
        mozliwosci, zebys sam byl successful. I jezeli powiesz, ze jestes, chociazby z
        tego powodu, ze w obcym kraju pracujesz w dobrym zawodzie, dorobiles sie czegos
        zaczynajac od zera, masz poszanowanie otoczenia- to jest to z pewnoscia sukces.
        Samo mieszkanie w USA to jeszcze nie sukces.
        • drapieznik Re: Do Drapieznika 15.03.02, 15:42
          Zgoda, ale czy zauwazys KTO TO mowil???

          Lubie proste rzeczy w zyciu. Szczescie, sukces- za duzo myslenia o tym, glowa
          mnie po tym moze bolec, strace czas na rozkladanie na czynniki proste i zapomne
          sie napic (mleka) za dwa tygodnie.

          To jak zero i jeden. Jest fajno, ide do przodu, moge patrzec w lustro rano no
          to jestem szczesliwo-sukcesywny!!!

          Wiec technicznie to masz absolutnie racje, ze pomylilem pojecia. Ale czego
          oczekiwac od inspirujacego technokraty? Dobrze, ze pisac (w kilku jezykach)
          potrafie...
          • Gość: A27 Sukces IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 16:24
            Dla mnie sukcesem byloby zrobienie prawa jazdy i doktoratu. No moze w
            odwrotnej kolejnosci. Sukcesem byloby tez urodzenie i wychowanie dziecka.
            A jakby jescze do tego byl wlasny dom w Baltimore, to bym sobie gratulowala z
            szamanem w reku.
            • Gość: A27 Re: Sukces IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 16:26
              Z szampanem. Sorry, szamani nie sa mi do sukcesu potrzebni
            • Gość: tba Re: Sukces IP: *.hfx.cstone.net 15.03.02, 18:36
              Podpisuje sie obiema rekami. Prawo jazdy zrobilam rok temu, teraz tylko
              pozostaje mi nauczyc sie bezpiecznie jezdzic, bo ciagle sie w jakies wypadki
              pakuje. W lipcu zaczynam robic doktorat. Z dziatkami.......bardzo bym
              chciala, ale chyba w moim wypadku nie bedzie to takie proste. Kiedys w
              przyszlosci dom w jakims slodkim malym miasteczku w Massachusetts i ciekawa,
              dajaca satysfakcje praca.
          • Gość: narval sukces IP: *.abo.wanadoo.fr 15.03.02, 16:50
            Wg. mnie sukcesem jest miec Rodzine; Tak! To najwiekszy sukces zyciowy jaki
            mozna osiagnac! Oczywiscie zawodowy, dobry jest, ale na krotka mete! On jest
            efemeryczny! Trwa przez jakis czas i na dodatek, profesjonalny nie jest na
            100% pewny; restrukturyzacje, mondializacja, zmniejszenie kadry w celu
            podwyzszenia wydajnosci itd. A rodzina to jednak magiczne slowo! Ktos, kto
            czeka na Ciebie, z kim dzielisz smutki, obawy, swieta, imprezy, urodziny,
            radosci.... jednym slowem te szara codziennosc! I oczywiscie znajdujesz
            wsparcie w trudnych momentach zycia! O ilez bogatszy staje sie nasz swiatek; a
            jeszcze dodac dzieciaki; fakt, ze sa krnabrne, ze swoim charakterkiem, ale
            kiedy czuja milosc oddaja z nawiazka!
            Pisze to gdyz tak naprawde, w moim dziecinstwie nie mialam takiej rodziny z
            prawdziwego zdarzenia i mysle, ze nigdy nie jest za pozno stworzyc te ostoje
            w swoim zyciu! Po coz olbrzymi sukces zawodowy, jesli nie masz tak naprawde z
            kim sie nim podzielic?! Dla mnie rodzina to taki motor napedowy, kazdego ranka.

            (ciezko bylo mi znalesc slowa, zeby pisac o tym, co jest najwazniejsze w moim
            zyciu)
            • jot-23 Re: sukces 15.03.02, 16:56
              Gość portalu: narval napisał(a):

              > Wg. mnie sukcesem jest miec Rodzine; Tak! To najwiekszy sukces zyciowy jaki
              > mozna osiagnac! Oczywiscie zawodowy, dobry jest, ale na krotka mete! On jest
              > efemeryczny! Trwa przez jakis czas i na dodatek, profesjonalny nie jest na
              > 100% pewny; restrukturyzacje, mondializacja, zmniejszenie kadry w celu
              > podwyzszenia wydajnosci itd. A rodzina to jednak magiczne slowo! Ktos, kto
              > czeka na Ciebie, z kim dzielisz smutki, obawy, swieta, imprezy, urodziny,
              > radosci.... jednym slowem te szara codziennosc! I oczywiscie znajdujesz
              > wsparcie w trudnych momentach zycia! O ilez bogatszy staje sie nasz swiatek; a
              > jeszcze dodac dzieciaki; fakt, ze sa krnabrne, ze swoim charakterkiem, ale
              > kiedy czuja milosc oddaja z nawiazka!
              > Pisze to gdyz tak naprawde, w moim dziecinstwie nie mialam takiej rodziny z
              > prawdziwego zdarzenia i mysle, ze nigdy nie jest za pozno stworzyc te ostoje
              > w swoim zyciu! Po coz olbrzymi sukces zawodowy, jesli nie masz tak naprawde z
              > kim sie nim podzielic?! Dla mnie rodzina to taki motor napedowy, kazdego ranka.
              >
              > (ciezko bylo mi znalesc slowa, zeby pisac o tym, co jest najwazniejsze w moim
              > zyciu)


              hehe o prosze! narval tez powieksza produktywnosc przez zwolnienia! way to go!
            • drapieznik Narval 15.03.02, 17:05
              ta globalizacja jest wszedzie. I ty i ja jestesmy 'za drodzy' i "za madrzy".

              Zgadzam sie, ze rodzina, fajnie to brzmi. Ja sobie psa kupilem i z nim gadam.
              Nawet pijemy razem. A jak sie cieszy gdy przychodze do domu! Wszystko mi
              wybacza.

              Mam nadzieje, ze twoi tez sie ciesza jak przychodzisz do domu...
              • Gość: narval Re: Narval......ogolnie IP: *.abo.wanadoo.fr 15.03.02, 17:28
                Ha! globalizacja! zwolnienia! ...jak ta ekonomia dziala nie mam pojecia! Ale
                jak restrukturyzacje w jakiejs dziedzinie, moj chlop od razu siedzi i bada
                burse tzw. CAC40 i inwestuje, sprzedaje, cos kupuje! Casami zadowolony,
                czasami psioczy! Do tej gieldy to juz wogole nie mam glowy!
                A fakt, ze pies chyba najszczesliwszy jak sie do domu wraca! Choc i tutaj
                zaobserwowalam roznice! Mielismy foxterriera; machnal ze cztery razy ogonem i
                wracal do legowiska; natomiast pudel, to istnie krolewskie powitanie! Im
                dluzej nie bylo mnie w domu tym wyzej skacze! Cos mi sie zdaje, ze ten pies
                bardziej oddany niz wlasny chlop!smile)
                • drapieznik Re: Narval......ogolnie 15.03.02, 17:34
                  chyba tak... znajomy ma pudla ktory fruwa przez stol porywajac kanapki w
                  locie...

                  Ja pudla nie moge miec bo moga o mnie myslec, ze jestem z tych co lubi tamtych.

                  Co do gieldy, to zapewniam cie, ze masz glowe. Mysl o gieldzie jak o jednorekim
                  bandycie (maszyna do gry) czy o ruletce. Kazdy mysli, ze wygra...

                  Jak z kazda gra, trzeba wiedziec kiedy skonczyc i odejsc od stolika. Granie czy
                  odgrywanie sie w tej chwili jest wysoce niepolecane.

    • bonk Oddac kal raz dziennie 15.03.02, 17:37
      dziwicie sie? ale to jest moim sukcesem.
      • Gość: WC Re: Oddac kal raz dziennie IP: *.sympatico.ca 15.03.02, 18:06
        bonk napisał(a):

        > dziwicie sie? ale to jest moim sukcesem.

        Proponuje wyciac pol jelita, zalozyc stomie i gowno samo poplynie
        • Gość: Bruno Badz tym kim byles IP: 199.71.64.* 15.03.02, 18:17
          Jesli w Polsce pracowales jako inzynier i tu wykonujesz prace inzyniera to odniosles sukces .Jesli bylas
          ksiegowa w Polsce i tu na obczyznie wykonujesz prace ksiegowej to sukces .Jesli majac wyzsze wyksztalcenie
          wykonujesz za granica prace robotnika to poniosles kleske .To nic , ze splacasz dom to jest wielka zyciowa
          porazka .
          • jot-23 Re: Badz tym kim byles 15.03.02, 18:19
            a jak ktos byl w polsce studentem ekonomii scentralizowanej?
          • _szwedka Re: Badz tym kim byles 15.03.02, 18:22
            A co to jest?
            W Polsce kura domowa a tu inzynier???
            • jot-23 Re: Badz tym kim byles 15.03.02, 18:30
              wlasnie! albo w polsce ksiegowa a tu inzynier?
          • Gość: MalMal Re: Badz tym kim byles IP: *.nyc.rr.com 15.03.02, 18:39
            Gość portalu: Bruno napisał(a):

            > Jesli w Polsce pracowales jako inzynier i tu wykonujesz prace inzyniera to odni
            > osles sukces .Jesli bylas
            > ksiegowa w Polsce i tu na obczyznie wykonujesz prace ksiegowej to sukces .Jesli
            > majac wyzsze wyksztalcenie
            > wykonujesz za granica prace robotnika to poniosles kleske .To nic , ze splacasz
            > dom to jest wielka zyciowa
            > porazka .


            ... a jak w Polsce byles studentem to OK studentowac przez zycie ...
    • Gość: Martyna Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 18:45


      Sukces dla mnie osiagniecie zamierzonych celow i marzen. Nie
      tych , "powszechnych" jak bogactwo, luksusowy samochod, prestizowe stanowisko
      ale tych osobistych, indywidualnych, moich , do ktorych naleza min:
      1.Skonczenie studiow prawniczych w U.S.A na marginesie dodam, ze to , ze
      odkrycie zawod, ktory kocham i wiem co chce robic w zyciu tzn byc prawnikiem
      tez uwazam za sukces
      2.Pielegnowanie i podtrzymywanie przyjazni z czym ostatnio jest kiepsko bo
      jestem zajeta itd
      3. Stworzenie szczesliwej rodziny -co juz zreszta zaczelam ale nie jest to
      takie proste bo nie zalezy tylko ode mnie , tylko rowniez od meza, okolicznosci
      i szczescia
      4.To , ze ostatnio zaczelam regularnie codziennie biegac uwazam za sukces
      niestety zlapalo mnie paskudne przeziebienie wiec musze zrobic con. 2
      tygodniowa przerwe
      5. Zwiedzenie pol swiata ale ten plan odkladam do czasu skonczenia studiow z
      powodow czasowo-finansowych.
      6. Sukcesem jest dla mnie to, ze zarobilam sie oszczedna -zawsze bylam osoba,
      ktora placila jedna karte kredytowa -druga karta i zawsze bylam na minusie
      teraz moje konto zaczyna sie powiekszac z miesiaca na miesiac ale tylko takie
      osoby, jak ja, ktore potrafia wydac kazda sume pieniedzy potrafia mnie zrozumiec
      jak trudno byc oszczednym
      7. Nauczenie sie hiszpanskiego i jazdy na nartach to stanie sie sukcesem w
      przyszlosci
      I wiele innych malych sukcesow . ktore chce osiagnac .
    • Gość: Biala Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.sympatico.ca 15.03.02, 18:48
      Dla mnie nic nie jest sukcesem co przychodzi latwo.
      Panie podaly przyklad zrobienia prawa jazdy. Nie moge tego faktu okrzyknac
      sukcesem poniewaz:
      1. znalazlam sposob na zdanie egzaminu od razu na G (dla niewtajemniczonych w
      Kanadzie sa 3 etapy zdawania prawa jazdy - G1,G2,G i trwa to latami - "co za
      kraj, co za ludzie")
      2. zdalam za pierwszym razem
      Ciesze sie ze mam prawko, dzieki temu nie jestem od nikogo uzalezniona, ale nie
      nazwalabym tego sukcesem


      • Gość: Martyna Re: co nazywacie SUKCESEM do Bialej IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 19:34


        Tak ale dla wielu zrobienie prawy jazdy wogole nie prosta sprawa.
        Zreszta tak jest ze wszystkim , w kazdej dziedzinie dla jednych cos jest
        proste dla drugich trudne to sprawa indywidualna. Oczywiscie mozemy ocenic to z
        punktu obiektywnego ale to jest trudne bo ktos moze na przyklad panicznie bac
        sie latania samolotem i taki lot bedzie dla niego wielkim sukcesem trudniejszym
        dla niego od skonczenia studiow lub zdobycia doktoratu.
        Ja na przyklad rzucilam palenie, a palilam od 15 roku zycia i w sumie nie bylo
        to trudne - nie znaczy to , ze dla Pana x moze to byc ogromnym sukcesem.
    • Gość: kafka Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.03.02, 19:17
      Sukcesem nazwalbym poszerzenie wlasnych horyzontow i poglebienie swiadomosci.
      Pozdrawiam.
    • Gość: roseanne Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.sympatico.ca 15.03.02, 19:21
      domek juz mam - hurra
      "prawko" -niestety, lek przed kierownica jeszcze nie ustapil, moze kiedys,
      kiedys
      dzieci mam - wychowywanie ich to ciezka praca, o sukcesie bede mogla mowic jak
      dorosna
      moj najwiekszy sukces do tej pory - moja strona i listy od osob, ktore znalazly
      tam jakas pomoc.
      pozdrawiam serdecznie
      roseanne
    • Gość: Darek Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.tamu.edu 15.03.02, 19:36
      Opuscilem Polske w 1991 jako swiezo upieczony magister. Prywatnie ubiegalem sie o studia
      doktoranckie w Szwajcarii, ktore ukonczylem w 1995. Przyjechalem da USA w 1996 jako postdoc. Dzis (w wieku
      35 lat) jestem profesorem Texas A&M University. Nie uwazam tego za sukces - to normalna kolej rzeczy w
      karierze kazdego naukowca.

      Za moj wielki sukces uwazam ten pierwszy raz, kiedy moi amerykanscy kumple do piwa i do wszystkiego
      stwierdzili: "Hey man, you've become a part of our lives. You are one of us now". Krotko mowiac - za moj
      najwiekszy sukces uwazam pelna akceptacje przez ludzi nie zawsze pozytywnie nastawionych no naszego
      narodu. Z przyczyn ogolnie w USA znanych...
    • Gość: kd Re: co nazywacie SUKCESEM IP: *.proxy.aol.com 17.03.02, 20:58
      Gość portalu: aniutek napisał(a):

      > no takim na miare zycia, pytam bo widze, jak rozne od mojego ludzie maja
      > pojecie sukcesu.
      > Tak sobie mysle co jest dla mnie spelnieniem.........ech poczekam az cos
      > napiszecie bo chyba troche mi wstyd.........

      Wygrac w "Big Game". Obecna stawka 48 milionow ale to juz dla Zybiego pole do
      dzilania.
      Moglby jakis system opracowac na 100%.
      kd
      • Gość: zybi Tworcze dzialanie IP: 130.68.2.* 17.03.02, 21:31
        > Gość portalu: aniutek napisał(a):
        >
        > > no takim na miare zycia, pytam bo widze, jak rozne od mojego ludzie maja
        > > pojecie sukcesu.
        > > Tak sobie mysle co jest dla mnie spelnieniem.........ech poczekam az cos
        > > napiszecie bo chyba troche mi wstyd.........

        Tak sie dziewczyna zawstydzila ze nic nie napisala o SUKCESIE.
        Zaproponowalem jej udzial w tworzeniu Sukcesu i NIC.
        Zaproponowalem jakies drobne pieniadze i nic
        Skoro Nic z nia nie osiagne
        • Gość: aniutek Re: Tworcze dzialanie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 17.03.02, 23:46
          Gos´c´ portalu: zybi napisa?(a):

          > > Gos´c´ portalu: aniutek napisa?(a):
          > >
          > > > no takim na miare zycia, pytam bo widze, jak rozne od mojego ludzie
          m
          > aja
          > > > pojecie sukcesu.
          > > > Tak sobie mysle co jest dla mnie spelnieniem.........ech poczekam az
          > cos
          > > > napiszecie bo chyba troche mi wstyd.........
          >
          > Tak sie dziewczyna zawstydzila ze nic nie napisala o SUKCESIE.
          > Zaproponowalem jej udzial w tworzeniu Sukcesu i NIC.
          > Zaproponowalem jakies drobne pieniadze i nic
          > Skoro Nic z nia nie osiagne
          • Gość: zybi Re: Tworcze dzialanie IP: 130.68.2.* 18.03.02, 00:02
            Bo jak ktos kupil deske Windsurfing i nie umie na niej plywac.. to nalezy go
            wysmiac.
            Bo jak wzial kurs zeby sie nauczyc na desce .. to smiechu warte.
            Bo jak Kriss cos che osiagnac ,to nalezy go .. wysmiewac.
            Tylko glupcy biora kursu z douczania.

            Madry czlowiek wie jak sie na desce plywa. Ja Zybi plywam na desce i nie bralem
            zadnego kursu.
            Ja jestem madry. Wszyscy co sie ucza to glupcy. Madrzy ludzie do szkoly nie
            chodza ani tym bardziej nie biora kursow z douczania.
            Zaraz zaraz --cos mi tu nie pasuje.
            Przyznam sie ... ale nie smiejcie sie
            -bralem kurs zeglarski
            - bralem kurs na sternika
            - wiecej sie nie przyznam - ze chodze na kursy - znowu bedzie smich na sali.
            Ja nie wiem, czy tworcze dzialanie "tokarza" moze doprowadzic to smiechu ?????
            ---chyba tak.
            • Gość: aniutek Re: Tworcze dzialanie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 18.03.02, 00:05
              Gos´c´ portalu: zybi napisa?(a):

              > Bo jak ktos kupil deske Windsurfing i nie umie na niej plywac.. to nalezy
              go
              > wysmiac.
              > Bo jak wzial kurs zeby sie nauczyc na desce .. to smiechu warte.
              > Bo jak Kriss cos che osiagnac ,to nalezy go .. wysmiewac.
              > Tylko glupcy biora kursu z douczania.
              >
              > Madry czlowiek wie jak sie na desce plywa. Ja Zybi plywam na desce i nie
              bralem
              >
              > zadnego kursu.
              > Ja jestem madry. Wszyscy co sie ucza to glupcy. Madrzy ludzie do szkoly
              nie
              > chodza ani tym bardziej nie biora kursow z douczania.
              > Zaraz zaraz --cos mi tu nie pasuje.
              > Przyznam sie ... ale nie smiejcie sie
              > -bralem kurs zeglarski
              > - bralem kurs na sternika
              > - wiecej sie nie przyznam - ze chodze na kursy - znowu bedzie smich na
              sali.
              > Ja nie wiem, czy tworcze dzialanie "tokarza" moze doprowadzic to smiechu
              ?????
              > ---chyba tak.
              wiesz co Zybi........ nie chce mi sie juz z Toba gadac- wiesz co to znaczy - jak
              grochem o sciane?
            • jot-23 Re: Tworcze dzialanie 18.03.02, 00:09
              Gość portalu: zybi napisał(a):

              > Bo jak ktos kupil deske Windsurfing i nie umie na niej plywac.. to nalezy go
              > wysmiac.
              > Bo jak wzial kurs zeby sie nauczyc na desce .. to smiechu warte.
              > Bo jak Kriss cos che osiagnac ,to nalezy go .. wysmiewac.
              > Tylko glupcy biora kursu z douczania.
              >
              > Madry czlowiek wie jak sie na desce plywa. Ja Zybi plywam na desce i nie bralem
              >
              > zadnego kursu.
              > Ja jestem madry. Wszyscy co sie ucza to glupcy. Madrzy ludzie do szkoly nie
              > chodza ani tym bardziej nie biora kursow z douczania.
              > Zaraz zaraz --cos mi tu nie pasuje.
              > Przyznam sie ... ale nie smiejcie sie
              > -bralem kurs zeglarski
              > - bralem kurs na sternika
              > - wiecej sie nie przyznam - ze chodze na kursy - znowu bedzie smich na sali.
              > Ja nie wiem, czy tworcze dzialanie "tokarza" moze doprowadzic to smiechu ?????
              > ---chyba tak.

              nie zybi, nikt sie nie smieje z tego ze chodzisz na kursy..ale z twojego
              zachowania, a mianowicie zachowujesz sie tak jakbys byl misjonazem gloszacym
              ewangelie wsrod dzikusow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka