Dodaj do ulubionych

Przepisy ale nie kulinarne

24.06.04, 05:18
Zakladam watek pod wplywem watku o prawie jazdy i lapowek dla lekarzy. Jak jest w innych krajach?
Czy tylko w Polsce nagminnie lamie sie przepisy, daje lapowki i mysli jakby tu obejsc prawo?

W USA nikt sie nie przyzna ze dal lub wzial lapowke, nikt nawet nie zapyta otwarcie jak to zrobic.
Wlasciwie przez tyle lat ile tu mieszkam ze slowem lapowka spotkalam sie moze trzy razy w prasie
gdzie posadzono znanych politykow o przyjmowanie "prezentow" ktore to musialy byc zwrocone a
politycy poproszeni o rezygnacje. Ale nie watpie ze lapowkarstwo istnieje tyle ze nie na taka skale
jak w Polsce. Na pewno nie daje sie lapowek w szpitalach, ba! lekarzom nie wolno przyjmowac
prezentow od pacjentow, chyba ze kwiatek po operacji i list z podziekowaniami (przyozdabiaja nimi
gabinety).
O ile nie daje sie lapowek to znajomosci warto miec smile Np. Moj maz ma wielu znajomych policjantow,
ktrozy pomagaja anulowac mandaty lub daja mu specjalne zaswiadczenia ze jest rodzina policjanta
lub wspomaga policje datkami fnansowymi dzieki ktorym mandatow calkiem unika (ale jest dobrym
kierowca wiec bardzo rzadko korzysta).
Tu nie mozna sciagac na testach. Nie kazdy sie stosuje pomimo ze za sciaganie wyrzucaja z uczelni.
Np. wczoraj mialam test w trakcie ktorego profesor postanowila zrobic nam przerwe. Wyszlismy do
innego pomieszczenia i pomimo ze mielismy pelna sowbode dialogu NIKT nie wspomnial nawet
jednym slowem o tescie chociaz wiele osob mialo problemy z materialem. W trakcie testu profesor
wyszla dwa razy i tez nie bylo slychac zdnych szmerow, szeptow itp. A pamietam jakie wymyslne
sciagi stosowalam w Polsce wink)) - tu mi sie jeszcze nie zdarzylo surprised
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: Przepisy ale nie kulinarne 24.06.04, 09:41
      Bedac swieza w Polsce i na studiach bylam zszokowana, ze ludzie tak bardzo
      sciagaja. Wiadomo, wszedzie ludzie kombinuja, ale ...
      Zreszta, same slowa 'kombinowac' i 'zalatwiac' w moim odczuciu sa bardzo
      specyficzne, 'polskie'. Trudno je przetlumaczyc na niemiecki, by w pelni oddaly
      tego polskiego smaku.
      Niestety w Polsce jeszcze sporo ludzi sie chwali za kombinowanie i zalatwianie,
      nawet raz uslyszalam stwierdzenie, ze bez tego jest nieciekawie. Na szczescie
      mam sporo znajomych, ktorzy tego tez nie lubia.

      K.
    • ma.pi Re: Przepisy ale nie kulinarne 24.06.04, 18:58
      Z lapowkami w Kanadzie jest podobnie jak w USA. Nie daje sie i jest to karalne.
      A w mediach jedyne chyba co slyszalam to tez cos z politykami i lapowkami
      zwiazane. Lekarzowi sie nie daje (chyba, ze Aga, ktora pracuje w szpitalu
      wyprowadzi mnie z bledu). U ginekologa w gabinecie wisza gabloty ze zdjeciami
      milusinskich i podpisem "Thank you", a sekretarka czestuje czekoladkami, ktore
      dostali w podziekowaniu od pacjentek.

      U mnie w pracy przy przyjeciu trzeba sie zapoznac z regulaminem w jakie
      stosunki nie mozna wchodzic z klientem. Mozna go obdarowac tylko firmowymi
      gadzetami, typu kalendarz, dlugopis, koszulka itp. Zarosic na lunch. To samo
      mozna przyjac od klienta. Zadnych personalnych prezentow czy prezentow dla
      rodziny. Jezeli klient chcialby nas obdarowac jakism prezentem, ktorego wartosc
      przekracza okreslona kwote (np. zaprosic na weekend do klubu golfowego -
      oczywiscie w celu omawiania spraw zawodowychwink) to nalezy przed przyjeciem
      przedyskutowac to z szefem i uzyskac specjalne pozwolenie.

      Co do jazdy samochodem i prawa jazdy, to juz moze byc roznie szczegolnie jak
      sie pojedzie na polnoc, gdzie ten umie jezdzic co to po wyjsciu z pubu jest w
      stanie dojechac do domu. Do tego niekonieczne jest posiadanie prawo jazdy.
      Taka specifika ludzi z polnocy.

      Przepisy mowia inaczej i chyba raczej wiekszosc sie stosuje. Chociaz co troche
      mozna zobaczyc w wiadomosciach, szczegolnie po long weekendowych akcjach
      policji rozne, ciekawe przypadki.

      Kiedys w zimie w czasie snow storm, przy zawrotnej predkosci 5km/h (wszyscy
      rzadkiem jachali rowno) facet wjechal mi w tyl samochodu, a jemu nastepny
      facet. Jestem pewna, ze jakby to bylo w Polsce to uslyszalabym piekna wiazanke
      na temat baby za kierownica i starano by mi sie udowodnic, ze to moja wina, a
      nie ich. A tutaj pelna kultura, panowie w pas sie klaniali coby przebaczenie
      dostac.

      Pozdr.
    • blum5 Re: Przepisy ale nie kulinarne 25.06.04, 01:55
      faktycznie lekarzom prezentow nie wolno za bardzo przyjmowac, oni nawet sie boja cokolwiek od pacjenta wziac. ale w szkolach nagminne jest dawanie prezentow nauczycieloom prawie z kazdej okazji, a przed bozym narodzeniem to juz wrecz przymus. slyszalam nawet ze prezent daje sie nawet kierowcy autobusu.
      o lapowkach jako takich jeszcze nie slyszalam w pracy ( a pracuje z amerykanami). owszem wazne sa tak zwane dobre znajomosci i wiem ze dobrze je miec, jak te wyzej opisane w policji.
      w szkole tez sie tu nie sciaga, i tez pamietam taka sytuacje jak p.prof wyszla z sali na prawie caly test i nikt nawet nie spojrzal w inna strone a po tescie nikt o nim nie rozmawial, wydalo mi sie to dziwne bo w polsce na studiach wszyscy baardzo przezywalismy stres egazminacyjny non stop o tym gadajac.
      • aga_rn Re: Przepisy ale nie kulinarne 25.06.04, 02:39
        W Kanadzie podobnie - lapowki czy prezenty dla lekarzy to rzecz niespotykana.
        Natomiast w szpitalu - prezenty dla personelu pielegniarskiego zdarzaja sie
        dosc czesto i przybieraja rozne formy - od luksusowych "gift baskets", kwiaty
        doniczkowe, zamawianie pizzy i tym podobnych take outs (kiedys dostalismy dwa
        ogromne kartony wymyslnych kanapek "party" - jedlismy cala noc) do przynoszenia
        wlasnorecznych wypiekow czy kawy z Tima dla wszystkich obecnych na dyzurze.
        Lub - donacje od rodzin pacjentow na rzecz oddzialu, np. dostalismy odtwarzacz
        video/DVD plus kolecja filmow. To do uzytku dla tzw. pacjnetow long-term.
        Blum, z tymi prezentami dla nauczycieli to dla mnie ciut przegiecie wink Ciezko
        mi sie bylo przestawic na to myslenie bo jednak z Polski zapamietalam ze
        prezenty nauczycielom dawaly lizusy ktore narazaly sie na dostanie w dziob po
        lekcjach od kolegow z klasy wink LOL
        Faktycznie, wlasnie dzisiaj dziecko powedrowalo do szkoly z prezencikami z
        okazji konca roku. Plus prezenty daje sie przy Bozym Narodzeniu, Wielkanocy
        itp.
        • blum5 Re: Przepisy ale nie kulinarne 25.06.04, 19:21
          moze w kanadzie sa inne zwyczaje ale jak moga potwierdzic mamy z usa prezenty
          daje sie nauczycielom czesto i gesto. mam wielu znajomych nauczycieli, wiec
          pisze jakbyz pierwszej reki. maja oni cale poklady siwczek zapachowych, gift
          cards, kwiatkow, maskotek, kubkow itp. ja tez douczam troche w szkole i widze
          co sie dzieje. prezenty sie daje i juz. i jest to tutaj bardzo normalne.
          a jak nauczyciel chce moze i dac uczniom ( ale to juz jest bardziej popularne w
          daycare center). moje dziecko dostalo od pan prezenciki, i my w zamian tez
          dalysmy cos.
      • edytkus Re: Przepisy ale nie kulinarne 25.06.04, 04:28
        blum5 napisała:

        > ale w szkolach nagminne jest dawanie prezentow n
        > auczycieloom prawie z kazdej okazji, a przed bozym narodzeniem to juz wrecz prz
        > ymus. slyszalam nawet ze prezent daje sie nawet kierowcy autobusu.

        O zwyczajach szkolnych jeszcze wink nic nie wiem. Na uniwersytecie nigdy nie slyszalam ani nie
        widzialam aby profesor dostawal prezenty od studentow. Raz jeden dwie dziewczyny zakochane wink w
        nowym profesorze zlozyly sie na przyjecie urodzinowe dla niego: tort i napoje. Wyszlo na to ze cala
        grupa sie zlozyla - tych dziewczyn strata (nie dalabym centa wink)
        Co do upominkow na Boze Narodzenie to rzeczywiscie daje sie czesto i gesto (kierowcom, odzwiernym,
        listonoszom, smieciarzom itp. czyli osobom ktore sa w jakis sposob zwiazane z nasza codziennoscia).
        Zwyczaj moze troche uciazliwy ale jednak mily, a przede wszystkim jawny i nie kojrazony z
        lapowkarstwem czy wkupywaniem sie w czyjes laski.

        Ma.pi tu z kultura jazdy tez tak. Kierowca przeklnie cos pod nosem ale nie na glos.

        >
        • ma.pi Re: Przepisy ale nie kulinarne 25.06.04, 14:31
          Nie spotkalam sie w szkolach z prezentami dla nauczycieli, a moj syn juz 5 lat
          chodzi. Jakby inne dzieci dawaly to jestem pewna, ze on tez by chcial dac.
          Zawsze tylko niesie kartke z podziekowaniami, lub zyczeniami dla pani, zaleznie
          od okazji.

          No chyba, ze ten biszkopt z truskawkami (wlasnej roboty, babcia piekla) co go
          wczoraj wzial na zakonczenie roku i cala klasa zjadla mozna nazwac lapowka.

          Jeden raz zbieralismy sie tylko na kwiaty dla nauczycielki. W zeszlym roku zeby
          jej podziekowac za przygotowanie dzieci to I Komunii Sw.
          I nie bylo zadnych zrzutek na przystrojenie kosciola i roznych takich, o
          ktorych czytam, ze sie w Polsce praktykuje.


          Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka