Hej!!!
No coz, jednak dobrze, ze nie wybralismy sie na Mikolajki (tak mnie kusilo,
tym bardziej, ze Olenka z rana wydawala sie OK). Niestety kolo poludnia Harry
zwrocil cale sniadanko, i po krotkiej drzemce jeszcze raz. Mnie tez od rana
mdlilo, no i w koncu wieczorem 'wyszlo' cholerstwo. Henry jak wrocil z pracy
tez mial nie najtezsza mine i w koncu jego tez dopadlo. Tak ze cala rodzina
zgodnie odchorowala. Zastanawiam sie tylko co nas zarazilo, bo przeciez Harry
(8 m-cy) jest jeszcze na butli i je inne jedzonko niz my, a Henry'ego w
czwartek na kolacji nie bylo (w noc czwartkowa zaczelo sie u Olenki). Czy to
mozliwe, ze to jakis wirus???
Anyway, moje pytanie brzmi: jak ten paskudny zapach usunac z dywanu? Piore i
piore (plyn do mycia naczyn, plyn do prania, mietowy zel do mycia) i nic

((((
Na szczescie udalo sie przelozyc lot do Polski na wtorek, bo inaczej nie
wyobrazalabym sobie podrozy w takim stanie (jedyne co, to pewnie mielibysmy
duzo miejsca wolnego wokol nas

)))))
pzdrfka
Kasia
PS Jestem jak najbardziej za impreza karnawalowa, Zajaczkiem i innymi
spotkaniami!!!