Czesto zadawane sa tu pytania, skierowane do Polonii przez osoby z kraju.
Zastanawia Was, dlaczego tak rzadko pytajacy powracaja, by powiedziec "dziekuje"?
Przyklady:
- pani Lenka pytala o procedury uzyskania licencji w Kanadzie przez lekarzy
ksztalconych w Polsce. Wsrod zartow i uwag nie na temat znalazla sie tam
calkiem rzeczowa odpowiedz pana soup_nazi, ktora jednak nie spotkala sie z
przychylnoscia pytajacej, podobnie jak komentarz Kan_z_Oz. Dlaczego? Przeciez
pan Zupa zaznaczyl, ze choc to nie jego dziedzina, przekazuje co wie na ten
temat (a rozeznanie wyraznie mial). Juz mialam pokusic sie o uzupelnienie
informacji, ale w pore przeczytalam konstatacje pani Lenki, cyt.: "A po drugie
- po jaka cholere polscy lekarze maja pchac sie do Kanady czy Australii skoro
z otawrtymi rekami przyjmuja ich do pracy w calej Unii Europejskiej?"
To po jaka cholere pyta ?
- inzynier z Polski pyta o mozliwosc pracy w zawodzie na tym kontynencie.
Znow pare osob odpowiada rzeczowo, przedstawiajac procedure, nie ukrywajac
trudnosci. Znow rozczarowanie, oskarzenia o zazdrosc

, inwektywy zamiast
zwyklego "dzieki, wasze uwagi beda pomocne"
- pani Luiza w Ogrodzie – zebrala mnostwo pozytecznych linkow dla
interesujacych sie Australia. Kto wyrazil uznanie? Tylko pare osob z
Australii, ktorym (podejrzewam) te linki sa juz znane.
A wiec:
Dziekuje wszystkim, ktorzy ciagle odpowiadaja na pytania, niezmordowanie
zamieszczaja linki i nie zrazaja sie arogancja pytajacych, wierzac, ze gdzies
tam moze przeczytac to ktos, kto zrobi z tych informacji uzytek...