Dodaj do ulubionych

Cesarka w UK-help!!!

29.03.05, 19:41
Witam wszystkie mamy i przyszle mamy i mam ogomna prosbe o pomoc w uzyskaniu
informacji. Jestem w 35 tyg ciazy, chcialabym rodzic przez cesarskie ciecie
ze wzgledu na przebyta 3 lata temu operacje kregoslupa. I mam ogromny problem
z uzyskaniem zgody na te forme porodu. Wreszcie 5 kwietnia bede miec
konsultacje z obstetr. i mam nadzieje, ze uda mi sie "dojsc do porozumienia",
Narazie mialam konsultacje z ortopeda, z ktorej nic nie wyniknelo, nawet nie
wiem co wpisal w jakies swoje papiery, w mojej ksiazce medycznej nic sie nie
pojawilo. Do konca 7 mies bylo wszystko ok i nagle w ciagu jednej nocy mnie
rozlozylo tak ze sie moglam sie ruszyc nawet o milimetr w lozku- taki bol w
nodze. Objawy dokadnie takie jak mialam przed oper. kregoslupa, w czasie
ktorej wycieto mi czesc 2 dyskow, ktore "troche wypadly" i naciskaly na ner w
nodze. Spodziwalam sie wczesniej powiklan w ciazy i(ostrzegal mnie moj lekarz
w Polsce) dlatego profilaktycznie przetlumaczylam dokumenty szpitalne na
ang., ale oni i tak je olewaja. Powtarzaja, ze to normalne, ze czesc kobiet
mam bole od kregoslupa w czasie ciazy i kaza znalesc wygodna pozycje, a ja od
1,5 miesiaca biore paracetamol (podobo bezpieczny)i nie spie prawie wcale.
Moze ktoras z was miala cesarke i podzielila by sie informacja jakich
argumentow uzywala? Mam jeszcze obawy co do znieczulenia epidrularem,
wprowadzanym dokladnie w miejscu, gdzie bylam operowana. Czy tutaj stosuje
sie znieczulenie ogolne w czasie cesarki, a jesli tak to jak to sobie
zalatwic?
Pozdrawiam
E
Obserwuj wątek
    • mamamon Re: Cesarka w UK-help!!! 29.03.05, 21:31
      Ja niestety nie pomoge, ale Kinga moze cos napisze, bo ona chyba miala cesarke.
      W kazdym razie, ja na Twoim miejscu postawilabym sprawe jasno na spotkaniu z
      lekarzem. Powiedz jak powazna to operacja byla, jakie sa jej skutki, pokaz
      wszystkie papiery i powiedz ze stanowczo w Polsce odradzano Ci porod naturalny
      oraz znieczulenie ZZO i ze jesli chca sie takiego podjac, to prosisz o pisemne
      zaswiadczenie od tego lekarza, ze nie widzi przeciwskazan. Moze to pomoze...ale
      na pewno dziewczyny cos madrego jeszcze dopisza.
      • eballieu Re: Cesarka w UK-help!!! 29.03.05, 22:18
        Nie wiem czy cos madrego w tym co ci napisze.
        Ale: idz na to spotkanie nie sama, ale z kims. Traktuj ta osobe jako swiadka.
        Jesli moze ta osoba byc ojciec dziecka - bardzo dobrze. Zrob tak jak napisalam
        mamamoon - przedstaw wszystkie argumenty - masz je w koncu na pismie. Przygotuj
        sie do tej rozmowy! Spisz wszystko co chcesz powiedziec w punktach. I jesli
        lekarz powie, ze wedlug niego mozesz rodzic naturalnie - to niech opinie wyda
        na pismie. Przestan byc grzeczna, ja przynajmniej nie bylam, jak walczylam o
        przeniesienie porodu do czystego, normalnego szpitala, bo ten do ktorego bylam
        przypisana jest po prostu brudny. Moze to "prostacka" forma walki, ale
        podzialalo. I jesli to nie poskutkuje, to chyba schowaj bron i zwiewaj do
        Polski, bo w tym momencie Twoje zdrowie przyszle i zdrowie Twojego dziecka jest
        wazniejsze niz chory system. A kregoslup masz jeden.
        Postrasz ich jesli nie beda do nich przemawiac te papiery ktore masz, ze
        pojdziesz do firmy prawniczej, wezniesz adwokata, naglosnisz sprawe w mediach.
        Zblizaja sie wybory, a media tylko czekaja na takie sygnaly. Wiem, ze chodzi o
        Twoje zdrowie, ale kazda bron jest dobra, byleby byla skuteczna. Domyslam sie,
        ze rece ci juz opadaja z bezsilnosci, ale zbierz sily na wizyte.

        POWODZENIA!
    • izabelski Re: Cesarka w UK-help!!! 29.03.05, 22:53
      Wg mnie w rozmowie z lekarza\mi najlepszym argumentem jest:
      "Do you take responsibility for my wellbeing during and after delivery?"
      Zapytaj go, czy gwarantuje,ze normalny porod bedzie bez ubocznych skutkow dla
      ciebie.

      Koniecznie idz z kims. Jesli nie czujesz sie mocna w jezyku popros o tlumacza w
      szpitalu - masz do tego prawo.
      Dobrze zeby osoba towarzyszaca tez dobrze znala jezyk
      • mrufkaa Re: Cesarka w UK-help!!! 29.03.05, 23:43
        No i dlatego wlasnie ucieklam do Polski, zeby tam spokojnie miec cesarke....
        Nic madrego nie poradze, procz unikania NHSu....
        • eballieu Re: Cesarka w UK-help!!! 30.03.05, 10:44
          Dopoki wszystko bedzie za darmo w NHS, dopoty ten system bedzie "lezal".

          Niskie podatki jakie sie placi w UK - ile z nich moze skapnac na NHS? I
          darmowe uslugi i opieka - to po prostu nie moze dzialac.
    • kingaolsz Re: Cesarka w UK-help!!! 30.03.05, 12:07
      Czesc!
      Ja mialam inna sytuacje, choc raczej mniej konkretne podstawy do ubiegania sie
      o cesarke. Dziecko mialo byc bardzo duze, ja mam mala miednice no i przez pol
      ciazy mialam obnizane cisnienie ( a przy porodzie naturalnym wiadomo, to
      ostatnie moze zaczac szlec). W skrocie obstetrician miala opory z wydaniem
      zgody na operacje. Zdania typu, czy bierze odpowiedzialnosc itp nie podzialaly,
      bo ona twierdzila, ze po cesarce powiklania moga byc duzo gorsze i tak dalej. W
      rezultacie , po godzinnej dyskusji, kiedy widziala, ze mnie nie przekona,
      powiedzala, ze jesli wezme na siebie odpowiedzialnosc za ewentualne powiklania
      czy bledy ( typu naciecie pecherza ) to wtedy przeprowadza opreacje. Zgodzilam
      sie i mialam ja. Po operacji lekarze przyznali mi racje, ze dziecka bym
      naturalnie nie urodzila, pomimo, ze wagowo byl w normie to mial duza glowke.

      I dziwie sie, ze nie biora pod uwage, ze przechodzilas operacje kregoslupa. Ja
      mam tylko skrzywienie i sami mnie prosili o dostarczenie zdjec RTG robionych
      dlugo przed ciaza, zeby wiedziec na co sie przygotowac z epidurialem i porodem.

      Dziwi mnie troszke postawa szpitala. Moze Twoj obstetrician bedzie
      sensowniejszy.
      Jesli moge zapytac , to gdzie masz zamiar rodzic?

      Pozdr
      Kinga
    • basiak6 Re: Cesarka w UK-help!!! 30.03.05, 21:24
      Ja bym kazala aby skonsultowano to z innymi lekarzami. Moze rzeczywiscie nie
      trzeba cesarki, ktora w koncu tez jest ryzykownym zabiegiem?
      Jak bylam w ciazy, zdarzylo mi sie ze akurat okolo 24 tygodnia ciazy bylam w
      Polsce, wyslali mnie na badanie oczu bo mam silna krotkowzrocznosc, i
      powiedzieli ze na 100% powinnam miec cc.
      Obdzwonilam przez znajome kolezanki lekarzy w Szwecji, w Niemczech i tu w Anglii
      i okazalo sie ze nigdzie sie juz tego nie bada, bo nie ma zwiazkusmile Rodzilam
      naturalnie, i bylo ok.
      • ewawj Re: Cesarka w UK-help!!! 31.03.05, 17:26
        Dzieki wielkie za slowa pociechy. No wiec co do przyszlej dyskusji z obstetr.
        taki wlasnie zalozylam plan jak piszesz eballieu, lacznie ze straszeniem sadem
        jesli obstetr. nie bedzie sensowny. Na dzien dzisiejszy jestem przypisna do
        Royal Free Hospital na Hampsted w Londynie, zastanawiam sie nad zmiana
        szspitala na lokalny w Bournmouth (ktory mam 10 min samochodem od domu), gdzie
        teraz mieszkamy czasowo z mezem. Jednak musimy jeszcze poczekac na decyzje o
        zmianie ze wzgledu na prace meza, ktory moze byc oddelegowny do pracy w inny
        rejon Anglii w ciagu najblizszych 2 tyg. i tym samym ja bede musiala wrocic do
        Londynu przed porodem. Bardzo nam sie to nie podoba bo czasu w zasadzie nie ma
        na takie zwlekanie, ale co zrobic. Na szczescie zawsze na spotkaniach jestem z
        mezem, a i problemow jezykowych nie mam wiec mam nadzieje, ze jakos sie to
        wszystko uda. Gdyby ktoras z Was wpadla na jeszcze jakis nowy pomysl lub sobie
        sobie cos przypomniala bede wdzieczna. Pozdrawiam z pd wybrzeza Anglii
        • gosia7813 Re: Cesarka w UK-help!!! 31.03.05, 18:16
          Cześć!
          Nawet nie wiesz jak Cię bardzo dobrze rozumiem. Rodziłam miesiac temu w
          Londynie i miałam planowaną cesarkę, ale co się o nią nawalczyłam to jedyny Pan
          Bóg wie.smile
          Miałam od urodzenia problemy z sercem, arytmia i w stanie silnego
          zdenerwowannia lub wysiłku fizycznego wypadanie płatka zastawki. Przed ciążą
          brałam codziennie tabletki, a lekarze w Polsce mówili, że jeżeli kiedyś zajdę w
          ciążę to tylko w rachubę wchodzi cesarka. Ja nawet miałąm zakaz wykonywania
          jakiegokolwiek wysiłku. No, ale tutaj w trakcie ciąży stwierdzili, że to też
          normalne bo kobiety w ciąży mają podwyższony puls i mogę rodzić naturalnie. Pod
          koniec ciąży mój puls wynosił ok.150-170 uderzeń na minutę i też to było
          normalne. Nie ważne ze 3 razy zamdlałam bo mialam takie palpitacje serca. W 36
          tygodniu zdenerwowana już nie na żarty poszłam z mężem i poprostu powiedziałam,
          że żyję w takim stresie i tak się bardzo boje, że nie dam rady urodzić i ze cos
          mi sie stanie i ze nie bede rodzic naturalnie. Kazalam tez aby napisano w mojej
          karcie, ze w razie czego nie wyrazam ze wzgledu na moje przekonania zgody na
          kleszcze, proznociągi itp. I zgodzili sie w koncu na ta cesarke.
          Co do znieczulenia to zazwyzaj jest to epidiural, a ogolne stosuja tylko w
          naglych i groźnych przypadkach.
          Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam.
          Walcz bo masz racje po co ryzykowac.
          Gosia
          • basiak6 Re: Cesarka w UK-help!!! 31.03.05, 23:54
            Gosia, ja oprocz krotkowzrocznosci mam chorobe nerek, ktora wedlug lekarza w
            POlsce tez mnie kwalifikowala do 100% cesarki. W ciazy mialam cisnienie 160 na
            110 i jakos urodzilam naturalnie, z czego bardzo sie ciesze, bo niestety wiem
            jake ryzyka niesie ze soba cc i niestety znam je z bliskiego otoczenia.
            Najlepiej skonsultowac sie z kilkoma lekarzami, a juz z tymi z Polski bylabym
            ostrozna, bo mimo iz procent cesarek wzrasta, wcale nie rodzi sie tam
            proporcjonalnie wiecej zdrowych dzieci. Chodzi o to aby to jednak lekarze nam
            powiedzieli czy naprawde ciecie jest konieczne...
            • aga863 Re: Cesarka w UK-help!!! 01.04.05, 18:35
              nie wiem jekim cudem ale u mnie poszlo gladko .trafilam na konsultanta (mimo ze
              jedynym wskazaniem bylo cc 10 lat temy|)ktory przedstawil mi wszystkie za i
              przeciw i pozwolil podiac decyzje .Wybralam naturalny porod ale po 9 godzinach
              skurczy kiedy rozwarcie ciagle bylo 3 cm poprosilam o cc i 30min pozniej
              mielismy rodzinna cc
    • ewunia_uk Re: Cesarka w UK-help!!! 01.04.05, 21:43
      Moze to zabrzmi dziwnie, ale czy na pewno wiesz, ze w Twoim przypadku cesarka
      jest bardziej wskazana niz porod naturalny? Wiem, ze tak twierdzi lekarz w
      Polsce, ale wez pod uwage, ze z Polsce np. wskazaniem do cesarki jest wada
      wzroku, co w innych cywilizowanch krajach jest wlozone pomiedzy przesady, z
      prostego powodu, ze nie ma zadnych dowodow empirycznych na to, ze porod
      naturalny ma jakikolwiek wplyw na wzrok.

      Wiem, ze na tym forum z reguly uwaza sie brytyjskich lekarzy za niedouczonych
      idiotow. Ale gdyby nawet tak bylo, jakos nie chce mi sie wierzyc, ze jesli sa
      konkretne, potwierdzone empirycznie obawy, ze w Twojej konkretnej dolegliwosci
      porod naturalny jest zagrozeniem dla Ciebie lub dziecka, to lekarz ot tak sobie
      odmowi Ci cesarki. Tutaj tez lekarze obawiaja sie procesow sadowych, wiec na
      pewno lekka reka takich decyzji nie podejmuja.

      W UK, w odroznieniu od Polski, lekarze maja narzucone tzw. Protocols, czyli
      uzgodnione postepowanie w poszczegolnych przypadkach. Postepowanie takie jest
      uzgadniane w oparciu o rekomendacje NICE (National Institute for Clinical
      Excellence), i regularnie modyfikowane w miare ukazywania sie nowych badan
      naukowych. Jesli chodzi o CC, to rowniez sa pewne protokoly, w jakich
      przypadkach nalezy stosowac "elective CC".

      Natomiast jesli chodzi o polskich lekarzy, czesciej zdarza sie, ze "co lekarz,
      to opinia". Niedawno czytalam artykul, bodajze w Rzeczpospolitej,
      pt. "Skalpelem po kieszeni" (niestety nie moge znalezc linku). Z ogromnym
      zdziwieniem przeczytalam tam wypowiedz jakiegos docenta dosc wysoko w polskiej
      sluzbie zdrowia, ze w Polsce w odroznieniu od krajow zachodnich, nie stosuje
      sie tzw. "evidence-based medicine", czyli medycyny opartej na empirycznych
      dowodach i badaniach. Jako przyklady takiego nie-empirycznego podejscia
      podawano rutynowe nacinanie krocza u pierworodek (ze niby ciecie zapobiega
      rozleglym peknieciom), gdy tymczasem w calym cywilizowanym swiecie wiadomo (z
      badan statystycznych wlasnie), ze jest akurat na odwrot, w zwiazku z czym
      ciecia rutynowego nie robi sie juz od dobrych kilkudziesieciu lat.

      Podobnie przytaczano przyklad cesarskiego ciecia, ktore w PL robi sie w ok. 30%
      przypadkow (w UK cos okolo 20%, WHO zaleca 10 - 15%), m.in. z powodow, ktore
      nie maja jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia (jak np. wspominane wyzej wady
      wzroku).

      Jako glowna przyczyne tego "staroswieckiego" podejscia podaje sie fakt, ze
      tylko co 10-ty lekarz w PL zna angielski na tyle, by moc sie zapoznac z
      aktualnosciami w literaturze fachowej. Ale i to sie powoli zmienia, bo np. na
      forum "Ciaza i Porod" pojawiaja sie glosy, ze niekotrzy "mlodszej daty" lekarze
      nie kieruja juz na CC ze wzgledow okulistycznych, i niektore "postepowe"
      szpitale nie nacinaja juz rutynowo krocza.

      Troche sie rozpisalam, ale wracajac do Twojego konkretnego przypadku. Nie
      jestem lekarzem i daleko mi od opiniowania, czy lepsze dla Ciebie jest CC czy
      nie. Jedynie chcialabym Cie uspokoic, ze na pewno lekarz musi porownac ryzyko
      (jesli takowe jest udowodnione) jakichkolwiek powiklan przy porodzie naturalnym
      z dyskopatia, z ryzykiem, dla matki i dziecka, jakie niesie ze soba cesarskie
      ciecie (a ryzyko takie jest szeroko znane, opisane i udowodnione - mimo, ze
      moze w PL sie o tym jakos dziwnie nie informuje, sadzac po wielu wypowiedziach
      na "Ciazy i porodzie").

      Na koniec - ja mam w rodzinie kobitke z przebytym uszkodzeniem rdzenia
      kregowego, ktora urodzila naturalnie dwojke dzieci, i cc nigdy nawet nie bylo
      dyskutowane. Porody byly bez komplikacji i nie wplynely na jej stan zdrowia,
      chociaz sama ciaza dawala jej sie porzadnie we znaki.
      • basiak6 Re: Cesarka w UK-help!!! 01.04.05, 23:24
        Tutaj jest ten artykul o ktorym pisze Ewunia:
        www.wprost.pl/ar/?O=73675&C=57
    • gosia7813 Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 09:12
      Witam ponownie!
      Każda z Was ma na swój sposób racje, ale jeżeli któraś nie czuje sie na siłąch
      i bardzo się boi to już lepsza jest moim zdaniem ceasarka. Ja z tym swoim
      sercem miałam takie przeboje, że szkoda mówić. Mój strach był wręcz paniczny,
      że nie dam rady i co wtedy. Dziś mały ma już miesiąc, po 3 dniach od cesarki
      wyszliśmy ze szpitala, nic mnie nie bolało i wogóle mało sie nacierpiałam. Dziś
      już biorę z powrotem tabletki na obniżenie pulsu i jestem szczęsliwa, że
      podjełam taka decyzje, a nie inną.
      Nawet nie chce co myśleć co by się mogło stać gdybym miała ciężki, długi i
      wyczerpujący poród. Jestem wogóle zdania, że jeżeli jest jakiś powód, że coś
      się może stać matce lub dziecku i to obojętnie z jakiego powodu - nie powinno
      się ryzykować.
      Jeżeli kiedyś będę jeszcze w ciąży, a moja wada jest wadą wrodzoną to też chcę
      mieć cesarkę i to za wszelką cenę.
      Także ewawj wsłuchaj się w swój organizm i jeżeli jesteś przekonana, że nie
      dasz rady to walcz, walczysz o swoje dobro i tego malutkiego człowieczka, który
      jest w Tobie.
      Pozdrawiam,
      Gosia
      • mrufkaa Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 11:53
        Ewuniu,
        za kazdym razem, gdy wypowiadasz sie o tutejszej sluzbie zdrowia cytujesz
        odgorne normy i zasady, wedlug ktorych powinna funkcjonowac. Czytam z
        zainteresowaniem, jednak niejednokrotnie zastanawiam sie czy Twoje
        doswiadczenia z NHSem naprawde potwierdzaje teorie, ktore tutaj podajesz? Bo
        moje, niestety, w ponad 90% im zaprzeczaja....Jestem tu juz od 4 lat i niestety
        uplyw czasu i kolejne zmiany miejsc zamieszkania, a co za tym idzie GP-ich i
        szpitali, do ktorych jestem odsylana, tylko pogarszaja wizerunek, ktory mam.

        To przykre, ale zwykle jestem przez lekarzy NHSu traktowana jak uciazliwa
        petentka, a nie jak pacjent, zanim zdaze wyjasnic co mi lub dziecku dolega,
        slysze, ze to ( cokolwiek mnie tam sprowadza) jest normalne, minie i wszysko
        bedzie dobrze. Jedyna interwencja, na jaka zdobywaja sie moi GP jest
        wypisywanie antybiotykow, wczoraj moje dziecko dostalo kolejna dawke, chociaz
        GP oznajmil mojemu mezowi, ze to infekcja wirusowa. O ile kojarze, to Ty zwykle
        zarzucasz polskim lekarzom faszerowanie dzieci antybiotykami.
        Dlatego jestem na tym forum stronniczka ograniczonego zaufania do NHSu, bo z
        doswiadczenia wiem i odczuwam na wlasnej skorze i portfelu, ze naduzycia w
        postaci lekcewazenia problemu i bagatelizowania objawow sa na porzadku
        dziennym. Spotykajac sie z takimi niedociagnieciami nagminnie, nie jestem
        sklonna decyzji lekarzy sprzecznych z moimi odczuciami przypisac ich
        profesjonalizmowi i podazaniem za wynikami najnowszych badan. Tym bardziej, ze,
        jak wspomina autorka tego watku i wiele innych mam na tym forum, lekarze nie
        trudza sie uzasadnaniem swoich opinii, lekcewazac jak wielki impakt maja one na
        naze zdrowie i samopoczucie.
        Ja tez wielokrotnie wyszlam z gabinetu lekarza tutaj ( GP badz specjalisty)
        czujac sie zlekcewazona a nie zdiagnozowana.
        Wielokrotnie pisalam na tym forum a alergii mojego dziecka, z ktorej objawami
        stawialam sie do mojego GP zawsze, gdy sie zaostrzaly. Ostatnia moja wizyta w
        styczniu zakonczyla sie moim upartym zadaniem o widzenie z pediatra
        alergologiem, uznanym za mojego GP za absoulutnie zbedne. Skierowanie wypisal,
        jak dotad szpital nie odezwal sie. A ja wyszlam z jego gabinetu ze lzami w
        oczach, bo potraktowal mnie jak natretna hipochondryczke.
        Za prywatne zdiagnozowanie Julii zaplacilismy 680 funtow za testy i 150 funtow
        za wizyte.
        Nie mam tutejszych lekarzy za niedouczonych idiotow, mam ich za
        nieprofesjonalnych, nieetycznych i lekcewazacych pacjenta wykonanwcow zawodu,
        ktorego wykonywac nie powinni. Nie polegam na ich decyzjach, bo wielokrotnie
        mnie zawiodly. Nie wierze, ze sa powodowane nieustannym doszkalaniem i wiedza.
        Nie powodowaloby to takich szkod na zdrowiu, jakich doswiadczam w mojej
        rodzinie.
        Dodajac do tego niewydolnosc systemu, jakim jest NHS, kazaca oczekiwac na
        wizyte u specjalisty dlugie miesiace, postrzegam ufnosc w skutecznosc leczenia
        w ramach NHSu jako beznadziejna naiwnosc, grozna dla zdrowia, jesli nie zycia.

        Od poltora miesiaca pracuje w filii, w ktorej jestem jedyna cudzoziemka. Nie
        spotkalam sie ze zdaniem o NHSie odmiennym niz moje.

        A w ramach dodatku do moich spostrzezen moge jeszcze dorzucic podobna opinie
        mojego dentysty, ktory wczesniej przez 7 lat pracowal w Republice Czeskiej (
        jest Afrykanczykiem). Nie chodzi mi o licytacje, ale jesli ludzie ogladajacy
        ten system od srodka przyznaja, ze jest do tego stopnia niewydolny, ze grozny
        dla zdrowia, to nonsensem jest jego gloryfikacja.

        • ewunia_uk Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 12:28
          Widocznie mialam jakies wybitne szczescie do tutejszej sluzby zdrowia.

          Co do samego systemu NHS, to na pewno nie jest idealny, i chyba nikt w UK tak
          nie uwaza. Ale ja osobiscie mam wieksze zaufanie do lekarzy tutaj niz w PL.
          My tutaj powolujemy sie na swoje wlasne doswiadczenia czyli "anecdotal
          evidence". Obiektywnie niestety trudno oceniac, chyba ze porownujac
          statystyki, w ktorych niestety Polskie lecznictwo wypada sporo gorzej:
          umieralnosc okoloporodowa ponad 9 promili w porownaniu do brytyjskich 5.5,
          wykrywalnosc raka prawie o polowe mniejsza, wyleczalnosc chorob uznawanych we
          wspolczesnym swiecie za uleczalne (gruzlica, choroba wiencowa, niekore odmiany
          raka) rowniez o polowe nizsza, srednia dlugosc zycia nizsza o dobre kilka lat.
          Kiedys ktos tu podawal artykul z polskiej prasy, zawierajacy powyzsze dane, ale
          niestety nie pamietam linku. Jak bede miala chwile czasu, to wygrzebie.

          Reasumujac, z indywidualnymi doswiadczeniami nie ma sensu dyskutowac, ale
          wydaje mi sie, ze twierdzenie, ze PL matka i dziecko beda mialy lepsze szanse
          na dobra opieke i leczenie, tez nie do konca jest prawda.
          • mrufkaa Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 12:58
            ewunia_uk napisała:

            > twierdzenie, ze PL matka i dziecko beda mialy lepsze szanse
            > na dobra opieke i leczenie, tez nie do konca jest prawda.
            >
            Nie pamietam, bym kiedykolwiek napisala tak generalizujace stwierdzenie.

            Chociaz zdecydowanie uwazam, ze dostep do specjalistow jest duzo latwiejszy. I
            prywatna diagnostyka nie kosztowala mnie nigdy lwiej czesci miesiecznego
            wynagrodzenia. A od zawsze prywatnie chodzilam do okulisty, dentysty i
            ginekologa, co spokojnie miescilo sie w moim budzecie studenckim.

            Niemniej, to, o co mi zasadniczo chodzi, to nie porownywanie Polska/UK, ale
            skupienie sie na wiarygodnosci i rzetelnosci tutejszej sluzby zdrowia. Ja po
            prostu zglaszam ogromne votum nieufnosci wobec NHSu.
            • basiak6 Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 21:18
              Mrufkaa, ty chyba wiesz ze ja mialam rozne przeboje z NHS z dzieckiem, ze soba
              tez mam bo mimo choroby nerek od lat, okazuje sie ze mam czekac 4.5 mca na usg
              panstwowe. Ale znow moj lekarz nefrolog z NHS jest super, okazuje sie ze sa
              lepsze leki ktore moge brac, ktore maja mniej skutkow ubocznych niz tradycyjne,
              ktore mi ciagle zalecali w Polsce.
              Mam w Polsce w rodzinie lekarzy, w tym ginekologow, i mimo problemow ktore tutaj
              doswiadczylam, (np zmienialam szpital w ciazy bo mnie zle potraktowano), uwazam
              ze tutejszy system jesli chodzi o diagnozowanie i leczenie jest lepszy niz w Polsce.
              W Polsce napedza sie lekomania i przekonanie o tym ze wszystko trzeba ciagle
              badac, jak czytam ile rutynowych badan szpitalnych przechodza noworodki, to mam
              wrazenie ze lepiej chyba w szpitalu mieszkacwink
              Nie mowiac juz o silnych lekach na cos tak normalnego jak ulewanie czy kolki.
        • ewunia_uk Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 13:45
          mrufkaa napisała:

          > O ile kojarze, to Ty zwykle zarzucasz polskim lekarzom faszerowanie dzieci
          > antybiotykami.

          To raczej zle kojarzysz wink albo pamiec mi zawodzi. Co do roznic w wypisywaniu
          antybiotykow przez lekarzy polskich i angielskich to ja sie raczej nie znam, i
          nie wiem, czy sa na ten temat jakies naukowe porownania. Zreszta wg. mnie w
          calym cywilizowanym swiecie szafuje sie antybiotykami nieodpowiedzialnie.
          • paulka25 Re: Cesarka w UK-help!!! 02.04.05, 15:06
            Witam serdecznie. Nie wiem czy choc troche Ci pomoge. Ja rowniez mam powazna
            wade kregoslupa (przepuklina, dyskopatia)i 1,5 roku temu urodzilam corke. W
            Polsce. Kiedy zdiagnozowano pare lat temu moja wade kregoslupa padly slowa od
            lekarza, ze nie ma szans abym w przyszlosci urodzila naturalnie. Pamietajac o
            tym gdy tylko dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy poszlam na konsultacje do
            neurologa. Tam uslyszalam zupelnie co innego. Ze z moja wada nie ma zadnych
            przeciwskazan do porodu naturalnego a nawet jest szansa , ze wada sie cofnie.
            Poniewaz przepukline mam na poziomie kregow L4-L5 pani doktor stwiedzila, ze
            nie widzi tez zadnych przeciwskazan do ZZO (ktore robi sie na wysokosci bodajze
            L1-L2). Z ta wiedza udalam sie do gina i anestezjologa, ktory ewentualnie
            podczas porodu mialby wykonac mi ZZO. No i pan anestezjolog stwiedzil, ze on
            absolutnie nie zrobi mi znieczulenia bo to zbyt duze ryzyko. No wiec ruszylam
            do kolejnego lekarza ze zdjeciami Rtg i rezonansem. A tam kolejny raz
            uslyszlam, ze tylko cesarka. Kompletnie zglupialam i bylam juz naprawde
            wsciekla. Nie wiedzialam czy moge rodzic naturalnie, czy ewentualnie moge
            prosic o ZZO. A termin zblizal sie wielkimi krokami. Decyzje za mnie podjela
            moja corka, ktora w ogole nie chciala opuszczezc brzuszka mamy smile Mimo
            wywolywania porodu akcja porodowa kompletnie nie postepowala. Zadecydowano, ze
            trzeba ciac. Przyszedl anestezjolog pytac jakie znieczulenie wybieram. No wiec
            opowiedzialam cala historie i zaznaczylam, ze wolalabym znieczulenie
            podpajeczynowkowe poniewaz chcialabym byc swiadoma tego co sie dzieje. Na to on
            przerazony przepuklina powiedzial, ze on tego nie zrobi. Poddalam sie wiec i
            zgodzilam na narkoze.
            Wydaje mi sie, ze najwazniejsze jest zebys skonsultowala nawet z kilkoma
            lekarzami czy CC jest w Twoim przypadku konieczne. I jak ewentualnie wyglada
            sprawa ze znieczuleniem. Byc moze nie pojawia sie rozbiezne opinie i bedziesz
            wiedziala co dla ciebie i Twojego dziecka jest najlepsze. w moim przypadku
            niestety konsultacje niewiele wyjasnily a wrecz wprowadzily jeszcze wiekszy
            zamet.
            Zycze pomyslnego rozwiazania.
    • ewunia_uk Idzie nowe 02.04.05, 22:13
      Na forum "Ciaza i porod" zaczynaja sie odzywac glosy, ze co poniektorzy
      postepowi ginekolodzy w Polsce juz nie chca przepisywac Duphastonu, bo -
      suprprise surprise - nie ma naukowych dowodow na to, ze podawanie syntetycznego
      progesteronu w ciazy zapobiega poroninieniom i przedwszesnym porodom. Za to
      lista skutkow ubocznych Duphastonu wielka jak Texas.

      Ale to sa jak dotad glosy odosobnione i wywolujace oburzenie (jak to,
      Duphastonu nie przepisali, a wszystkie moje znajome biora).

      Druga sprawa, bardzo mnie zdziwilo to, co piszecie, ze lekarze brytyjscy Wam
      nic nie wyjasniaja. Ja zawsze mialam wrazenie, ze oni wrecz przeginaja w druga
      strone. Wlasnie kilka dni temu bylam z siostra na ortopedii, bo w wypadku
      narciarskim zerwala sobie wiazadla w kolanie. Konsultant nam zrobil nie
      przymierzajac godzinny wyklad, lacznie z "pomocami naukowymi" w postaci makiet,
      na temat budowy kolana, i w jaki sposob bedzie operowal. Natomiast mojej
      kolezanka anastezjolozka, ktora przyjechala z Polski do UK na kontrakt, byla
      zaskoczona, jak tu sie wszystko pacjentom wyjasnia przed i po zabiegach, bo w
      PL podobno tego sie nie robi? Ciekawa jestem, jakie sa odczucia innych mam z
      UK?

      I jeszcze gwoli wyjasnienia: ja widze bardzo wiele wkurzajacych rzeczy w
      systemie NHS. Zwlaszcza jesli chodzi o traktowanie go jako karty przetargowej
      w politycznych rozgrywkach, idiotyczna pogon za wskaznikami, i rozliczne
      manipulacje z tego wynikajace, co odbija sie negatywnie nad opieka nad
      pacjentami. Ale jesli chodzi o metody leczenia i szacunek dla pacjenta ze
      strony pracownikow NHS, jak rowniez podejscie pracownikow NHS do swojego
      zawodu, to niewiele mam do zarzucenia. Ale, jak to ladnie ujal Manic Street
      Preachers, "This is my truth, tell me yours" wink
      • ewawj Re: Idzie nowe 04.04.05, 14:22
        Witam wszystkich
        I dziekuje za opinie i informacje, dzieki Wam mam troche wiecej orientacji.
        Jutro mam spotkanie z obster. i zobaczymy co powie. Niezaleznie od tego czekam
        jeszcze na opinie mojego ortopedy w Polsce, ktory kierowal mnie poprzednio na
        operacje i ktory postawil mnie na nogi. Co do wypowiedzi Ewunii to ja sie
        zgadzam ze wszystkimi argumentami, mam tylko jedno zastrzezenie. Moim zdaniem
        sa to pobozne zyczenia, bo to czy lekarz sie dosztalca i zapoznaje z
        najnowszymi wynikami badan zalezy wylacznie od niego, a wiadomo nie kazdemu sie
        chce (niezaleznie od kraju)z roznych powodow. Podobna opinie ma zreszta moja
        kolezanka internista w Polsce. Sam czyta duzo, a znaczna czesc jej kolezanek z
        pracy nic nie robi zeby uzupelniac swoja wiedze. Mysle, ze tutaj jest podobnie.
        A co do niedosztalconych lekarzy. Nie wiem czy to bedzie dobry argument, ale
        czesc lekarzy tutaj i chyba wiekszosc farmaceutow nie zna laciny. Szydlo wszylo
        z worka jak sie okazalo, ze czesc mojej diagnozy z Polskiego szpitala jest po
        lacinie i to rowniez trzeba bylo na ang. przetlumaczyc, a takze z kupnem
        lekarstw, ktorych miedzynarodowa lac. nazwe podala mi moja internista z Polski
        (zaden farmaceuta nie wiedzial tutaj o co biega). Ciekawostka bylo to, ze lac.
        znala Pani doktor, ktora robila mi 2 scan, no ale ona przyjechala z Grecji.
        Sama powiedziala do nas, ze latwiej byloby jej wyjasnic pewne kewstie po
        lacinie niz po angielsku.
        Kiedy przyjechalam do Anglii myslalam, ze tutaj jest inaczej. Teraz uwazam
        (doswiadczenie z pierwszym niemilym kontaktem z GP, zagubieniem w szpitalu w
        czasie kolejnych wizyt probek krwi, moczu i kartoteki)ze co panstwowa sluzba
        zdrowia to panstwowa sluzba zdrowia ( w koncu finansowana z budzetu czyli
        wiadomo, ze niewydolna). Nie mniej uwazam, ze w Polsce i tak jest duzo gorzej
        (mniejszy budzet i jeszcze pare innych kwestii). No a NHS poprostu daleko do
        idealu.
        Pozdrawiam Wszystkie i zycze duzo zdrowia wink
        • ewunia_uk Re: Idzie nowe 04.04.05, 22:59
          ewawj napisała:

          > Moim zdaniem
          > sa to pobozne zyczenia, bo to czy lekarz sie dosztalca i zapoznaje z
          > najnowszymi wynikami badan zalezy wylacznie od niego, a wiadomo nie kazdemu
          sie
          >
          > chce (niezaleznie od kraju)z roznych powodow.

          Swieta racja. I dlatego wlasnie uwazam, ze tzw. protokoly sa bardzo wazne, bo
          zapobiegaja takim wlasnie sytuacjom, ze jeden lekarz mowi ze trzeba ciac, bo to
          zapamietal z podrecznika napisanego w latach 60-tych, drugi, ze nie, bo
          regularnie czyta prase fachowa i wie, jakie sa najnowsze wyniki badan, a trzeci
          sobie mysli, ze sobie zaeksperymentuje.

          Natomiast, czy wszystkie rekomendacje National Institute of Clinical Excellence
          sa wprowadzane w zycie w odpowiedni sposob i dostatecznie szybko, to juz inna
          sprawa. Jak zwykle, dochodza do glosu kwestie finansowe i polityczne, wiec
          roznie to bywa. Ale przynajmniej najnowsze metody leczenia, poparte badaniami,
          sa naglasniane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka