Do latających samolotami

13.06.05, 00:16
Bilety mamy za tydzień, ale mi już sen z powiek spędza jeden problem:
ostatnio cała nasza trójka (ja i dzieci) mieliśmy straszny problem przy
lądowaniu. Bóle w uszach i głowie były tak silne, że nie wiedzieliśmy, co się
dzieje. Ja byłam głucha prawie przez tydzień. Na szczęście wtedy leciał z
nami mąż.
Czy ktoś wie, jak sobie z tym radzić? Czy lepiej ziewać i otwierać buzię (ew.
żuć gumę), czy zatkać uszy i usta. Jak pomóc dzieciom ?
Może być tak, że z Berlina będziemy musieli dojechać sami pociągami (3
przesiadki), a ja będę nieprzytomna z bólu, jak wtedy.
A może to tylko pierwszy raz tak jest?
    • basia313 Re: Do latających samolotami 13.06.05, 00:17
      WIem, ze pomaga przelykanie sliny, a jeszcze lepiej dziala po prostu picie
      czegos.
      • mrufkaa Re: Do latających samolotami 13.06.05, 01:21
        Tez polecam picie.
        I zrob wszystko, zebyscie na ten lot nie mieli kataru i infekcji drog
        oddechowych. ja 2 ostatnie razy mialam i dokladnie objawy opisane przez
        Ciebie...sad((((
    • edytkus Re: Do latających samolotami 13.06.05, 06:27
      grazia.eni napisała:

      >> A może to tylko pierwszy raz tak jest?

      Ja mam problemy z uszami tylko przy ladowaniach na Okeciu. Pomaga ssanie cukierkow lub zucie
      gumy.
    • jagienkaa Re: Do latających samolotami 13.06.05, 09:40
      hmmm mnie ani Dominika to na szczęście nigdy nie spotkało, ale zawsze radzą
      żeby dużo pić (weź sobie butelkę wody na pokład i coś do picia dla dzieci) -
      także ssanie cukierków, żucie gumy, no i może jakieś lizaki?
    • bachula_gr Re: Do latających samolotami 13.06.05, 09:57
      Picie, picie, picie
    • althea35 Re: Do latających samolotami 13.06.05, 10:52
      Jak jest naprawde zle to zawilaj stuardesse, powinna wam pomoc, oni maja swoje
      sposoby. Sa tez leki (niestety nie pamietam nazwy), ktore sie bierze jeszcze
      przed lotem, w sytauacji gdy musisz leciec z jakas infekcja. Dzialaja mniej
      wiecej rozkurczajaco i nie boli. Ja ich nigdy nie uzywalam, ale moj chlopak
      duzo lata i uzywal kilka razy i bylo duzo lepiej.
      • saluti Re: Do latających samolotami 13.06.05, 12:05
        Kiedys musialam leciec majac zapalenie zatok. Lekarz mi przepisal sporo
        lekarstw i dolecialam bez zadnego bolu. Od tego czasu zawsze pije godz przed
        odlotem Flumicil i przed samym startem wczepiam krople do nosa. Od tego czasu
        nie mam klopotu.
    • grazia.eni Re: Do latających samolotami 13.06.05, 13:42
      Jak zwykle, jesteście nieocenione smile))
      Dziękuję serdecznie. Właśnie żułam gumę i piłam i było coraz gorzej, ale ja mam
      chroniczne zapalenie zatok. Szkoda mi dzieci, zwłaszca mełego Adasia.
      Stewardessa dawała kubeczek z watą nasączoną jakimś płynem, ale nam nie
      pomagało.
      Altheo - gdybyś była uprzejma dowiedzieć się jednak, jak nazywa się ten lek,
      który bierze Twój chłopak i czy można go kupić w UK?
      Saluti - cz Flumicil to nie jest to, po czym się śpi? Ja nie mogę sobie
      pozwolić na senność sad
      Jeszcze raz dziękuję bardzo. Grażyna
      • saluti Re: Do latających samolotami 13.06.05, 13:46
        Ja kupuje to lekarstwo we Francji i uzywam go jak mam duzy katar. Jeszcze nigdy
        po nim nie spalam a wzielam go w sobote bo bylam przeziebiona. Daje tez 7
        letniej coreczce.
        • grazia.eni Re: Do latających samolotami 13.06.05, 15:37
          saluti napisała:

          > Ja kupuje to lekarstwo we Francji i uzywam go jak mam duzy katar. Jeszcze
          nigdy
          >
          > po nim nie spalam a wzielam go w sobote bo bylam przeziebiona. Daje tez 7
          > letniej coreczce.


          Dzięki za szybką odpowiedź. Spróbuję popytać tutaj, bo może się coś takiego
          podobnie nazywać. smile)
    • beata.londyn Re: Do latających samolotami 13.06.05, 16:26
      Na mnie zawsze dziala zatkanie nosa i dmuchanie, wtedy uszy sie odtykaja i
      cisnienie wyrownuje. Ostatnim razem moj synek mial lekki katar, zatkany nosek
      itp. Skarzyl sie ze go uszy bola ale po wysmarkaniu sie (tzn ja mu zatykalam
      nos a on dmuchal) przechodzilo.
      • grazia.eni Re: Do latających samolotami 13.06.05, 23:11
        Dziękuję, Beatko. Spróbuję z tym nosem smile
        • ewap_mama_alexa Re: Do latających samolotami 13.06.05, 23:28
          Lecialam niedawno z zakatarzonym Alexem, no i oczywiscie bolaly go uszy przy
          ladowaniu. Stewardesy pomogly przynoszac plastikowe kubeczki, w srodku
          chusteczki higieniczne nasaczone goraca woda. Przystawialam mu te kubeczki do
          uszu, nie wiem czy rzeczywiscie dziala, ale twierdzil ze mniej boli. W kazdym
          razie czyms sie mozna bylo zajac...
          Sama lecialam kilka miesiecy temu z zapchanymi zatokami i to byl koszmar, jakby
          mlot pneumatyczny w czaszce. Dmuchanie, w ktoryms momencie nie do unikniecia,
          spowodowalo ze cos w uchu "strzelilo", i dalej bolalo jak jasny gwint...
          • grazia.eni Re: Do latających samolotami 14.06.05, 00:51
            Dzięki. najgorsze jest to, że Adaś chyba w tej mżawce z wiatrem nabawił się
            zapalenia zatok też. Ło matko, będzie wesoło. Nadzieja w tym, że Althea sobie
            jednak przypomni nazwę tego leku...
            • althea35 Re: Do latających samolotami 14.06.05, 09:33
              Spytam po poludniu i ci napisze.
              • grazia.eni Re: Do latających samolotami 14.06.05, 15:51
                althea35 napisała:

                > Spytam po poludniu i ci napisze.


                Czekam z niecierpliwością. W Tobie jedyna nadzieja smile
    • althea35 Re: Do latających samolotami 14.06.05, 19:51
      Tabletki nazywaja sie (w Szwecji) Renexin, ale mozna byc po nich sennym. W
      Szwecji sa na resepte.
      Sa jeszcze krople, Neseril - lepiej uzyc kropli, zakropic przed ladowaniem.
    • grazia.eni Bardzo dziękuję wszystkim 14.06.05, 20:45
      nie wiem, gdzie ta odpowiedź się wyświetli, bo mój internet płata mi dziś
      figle, ale dziękuję i idę szukać. Szkoda, że w Anglii nikt nie zna tego leku.
    • grazia.eni Re: Do latających samolotami 18.06.05, 17:47
      Jest tu dużo dobrych rad, więc może na przyszłość komuś przyda się i ta:
      szukając leku dla podróżujących trafiłam w Boots-ie na specjalne zatyczki do
      uszu używane podczas startu i lądowania samolotu.
      • mama75 za pierwszym razem mialam podobnie 19.06.05, 00:10
        To co napisaly dziewczyny, czyli picie, zucie, lyanie na niewiele mi pomagalo.

        Duzo lepsze dla mnie bylo zatykanie nosa i proba wydmuchania go w celu
        wyrownania roznicy cisnien. A rewelacyjne okazaolo sie... jak usiadlam na
        krzeselku w hali przylotow w rozkroku i opuscilam glowe miedzy nogi maksymalnie
        nisko i w takiej pozycji probowalam wydmuchac nos. Dwie, trzy proby i zawsze
        przechodzi.
        Wiem, ze to dziwnie wyglada, ale mam w nosie co pomysla inni, byle ja bym sie
        dobrze czula.
        • basiadahl Re: paszport czy dowod 19.06.05, 13:12

          no wlasnie dziewczyny. mj tata wybiera sie do mnie, do szwecji samolotem
          niebawem. czy moze latac na dowod? paszportu nie ma i mu sie nie spieszy, zeby
          go wyrobic. Moja mamma ponoc sie pytala w Lot-ie, i ze mozna na dowod po
          Europie (jak sie jest obyw.Unii). Ale ja tam nie wiem i sie boje, ze taty nie
          wpuszcza.
          Wiecie cos na ten temat?
          basia
          P.S. Jak promem do nas plynal, to nie bylo zadnego problemu
          • althea35 Re: paszport czy dowod 19.06.05, 15:11
            Na 100% ci nie powiem, bi nie probowalam, ale skoro promem sie da to samolotem
            tez.
            Poczytaj sobie tutaj, ktos tu pisal, ze probowal i dzialalo:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10245&w=25002642
            • grazia.eni Re: paszport czy dowod 19.06.05, 19:52
              Jeżeli można do Anglii, to dlaczego do Szwecji miałoby być inaczej. A można na
              pewno, bo mój mąż często lata i nie chce mu się "targać" paszportu. Chyba, że
              dowód jest stary i zniszczony, co uniemożliwia identyfikację. I jeszcze któreś
              roczniki muszą mieć wymienione. Wtedy też może być problem. Ale tylko wtedy. I
              to też niekoniecznie smile
        • grazia.eni Re: za pierwszym razem mialam podobnie 19.06.05, 19:56
          mama75 napisała:

          > To co napisaly dziewczyny, czyli picie, zucie, lyanie na niewiele mi pomagalo.
          >
          > Duzo lepsze dla mnie bylo zatykanie nosa i proba wydmuchania go w celu
          > wyrownania roznicy cisnien. A rewelacyjne okazaolo sie... jak usiadlam na
          > krzeselku w hali przylotow w rozkroku i opuscilam glowe miedzy nogi
          maksymalnie
          >
          > nisko i w takiej pozycji probowalam wydmuchac nos. Dwie, trzy proby i zawsze
          > przechodzi.
          > Wiem, ze to dziwnie wyglada, ale mam w nosie co pomysla inni, byle ja bym sie
          > dobrze czula.


          A wiesz, że to chyba bardzo dobry sposób. Wczoraj wieczorem mi się właśnie
          przypomniało, że na wszystkich filmach, przy przymusowym szybkim lądowaniu
          stewardessy każą pasażerom chować głowy między kolana. Pamiętasz? Na pewno też
          jakiś widziałaś smile
          • mama75 Re: za pierwszym razem mialam podobnie 19.06.05, 23:46
            ja to odkrlam przez przypadek. Po ladowaniu w ktoryms z afrykanskich krajow,
            zaraz po zameldowaniu sie w hotelu poszlam sie wykapac. Poniewaz mam dlugie
            wlosy, czesto opuszczam glowe w dol, zeby je dobrze recznikiem wytrzec i tak
            wlasnie odkrylam ta metode.

            Ale masz racje - teraz dopiero zasoczylam, ze faktycznie na filmach kilka razy
            to widzialam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja