Dodaj do ulubionych

Biznes po polsku

IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.08.02, 01:36
zanim zaczniesz - znam tez spokojnie funkcjonujace biznesy w Polsce;
- czego sobie i Wam zycze smile
P.




Biznes po polsku

z:

Tata w szpitalu, za bratem latają bandyci z pałami - pisała w liście do
redakcji Ola Krzemińska. - Wszystko przez firmę, która "wisi" nam 700 tys.
zł. Nie możemy ich odzyskać. W sądzie sprawa potrwa lata, wcześniej dłużnicy
zlinczują nas i zabiorą dom.


- Jest robota - usłyszał w słuchawce telefonu Maciek Krzemiński, brat Oli.
Ucieszył się. Długów więcej niż włosów na głowie, może coś skapnie. W 10
minut dojechał na budowę. Nagle, jak spod ziemi, wyrosło 4 łysych z kijami
bejsbolowymi.
- Jesteś winien pieniądze - jeden chwycił Maćka, chciał bić. Na to drugi: -
Spoko, pogadajmy.

Przerażony Maciek obiecał łysym: co miesiąc będzie płacił część z 20-
tysięcznego długu, jaki ma wobec firmy z Pułtuska. Nie miał wyjścia. Żona w
ciąży. Ojciec chory na serce. Siostra na skraju załamania. Im firma nie
zapłaciła za kontrakt, oni zalegają innym. "Chłopcy" okazali zrozumienie: -
Oddasz swoje, ściągniemy twoje...

Ich troje
Maciek jest współwłaścicielem warszawskiej firmy budowlanej Wimar S.C.
Założył ją jego ojciec, Marian Krzemiński, jeszcze w PRL-u. Jest inżynierem,
sprowadza do firmy klientów. Wimar miał dobrą opinię, więc o zlecenia nie
było trudno.

Maciek zajmuje się organizowaniem ekip, nadzoruje robotników. Finansów
pilnuje Ola, magister ekonomii - prowadzi księgowość, wypłaca pensje. Oboje
pracują w firmie od matury. To całe ich życie.

Wimar zajmuje się wykończeniówką, są podwykonawcami na dużych budowach.
Zatrudniają ok. 40 osób. Nigdy nie zarabiali kokosów. Nigdy też nie stali na
skraju bankructwa. Wystarczył jeden interes...

Life is brutal
- Szukałem klientów, poszedłem do Energopolu Trade-Center złożyć ofertę.
Myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi, kiedy spotkałem kolegę. Powiedział:
prezesem jest Franek Jabłoński, przyjaciel ze studiów - wspomina Marian
Krzemiński.

Umówił się z prezesem na rozmowę. Na "dzień dobry" Wimar dostał zlecenie:
elewacje budynków na nowym osiedlu.

Pan Marian sprawdził zleceniodawcę: wszystko grało. 3 mln zł kapitału
założycielskiego, ZUS płacony. Dowiedział się też, że Energopol TC pieniądze
ma, bo inwestor z góry zapłacił za całe osiedle. Podpisał umowę na prawie 700
tys. zł. Zaczęli prace w czerwcu 2001.

Na konto Wimaru wpłynęła część gotówki. Resztę (645 tys. zł) Energopol TC
miał płacić w ratach, w miarę postępów roboty. Nie płacił. W grudniu elewacja
była gotowa. Pieniędzy nadal nie było.

Krzemińscy monitowali Energopol TC domagając się zapłaty. W kwietniu 2002
prezes oświadczył na piśmie, że ureguluje dług. A 2 tygodnie później złożył
do sądu wniosek o upadłość firmy. I poszedł do szpitala.

- Była u niego Ola. Udał, że jej nie poznaje - mówi pan Marian. - Zostaliśmy
na lodzie. Oni nam nie zapłacili, my idziemy na dno i ciągniemy za sobą
ludzi, którzy nam zaufali.

Wimar jako spółka cywilna odpowiada całym swoim majątkiem. Może się okazać,
że za kilka miesięcy komornik zabierze Krzemińskim dom i samochód. Stracą
wszystko.

Na dnie
- Telefony budzą mnie o 7 rano. Jedni grożą, inni proponują ugodę. Dzwonią
też firmy odzyskujące długi. Energopol TC nie zapłacił nam, my nie
zapłaciliśmy ani hurtownikom, ani robotnikom. Wisimy kasę 30 firmom! 10
podało nas do sądu - Ola Krzemińska ma łzy w oczach. - Swoim pracownikom nie
płacimy od 3 miesięcy. Właśnie zmarł na serce nasz kierownik budowy, prawie
rodzina. Zalegaliśmy mu z pensją za 2 miesiące. Boję się o ojca, mdleje, ma
stan przedzawałowy. Za bratem biegają dresiarze. Co złego zrobiliśmy, że nas
tak pokarało?! - Ola już płacze. - Mogłabym olać, wyjechać do Australii. Ale
to tchórzostwo. Bo co z ludźmi, którym ja złamię życie? - Ola zbiera w sobie
siły: Będę walczyć!

Oko za oko
- Nie wiem: są ofiarami czy oszustami? - zastanawia się Robert Todzia,
dostawca tynków na elewacje, właściciel firmy Galileo. Wimar zrujnował mu
życie: zalega 60 tys. zł. Jeśli Galileo padnie (a padnie, jak nie będzie
pieniędzy), pracę straci 8 ludzi. Część długów u hurtowników spłacił -
pożyczył pieniądze. Kiedy odda? Jak Wimar zapłaci. Dzwonił do Krzemińskich
kilka razy dziennie: "Kiedy zapłacicie?". Przestał, szkoda mu kasy na
telefony. - Podałem ich do sądu. Ze mną nikt się nie cacka, to i ja nie będę.
Wimar ryzykował nie tylko swoim majątkiem, ale i innych. Brali materiał i
robociznę na kredyt. Ja wyłożyłem gotówkę.

Todzi trudno uwierzyć, że stał się kostką domina. Boi się, że podobnie jak na
Maćka Krzemińskiego, któryś z jego wierzycieli może nasłać na niego "chłopców
z miasta".

To koniec
15 kwietnia Energopol TC złożył do sądu wniosek o upadłość. Jest jedną z
wielu spółek holdingu Energopol S.A. Długi Energopolu TC to 2 mln 700 tys.
zł. Jeśli sąd postawi spółkę w stan upadłości, pojawi się syndyk i Wimar ma
szansę odzyskać pieniądze. Ale może być inaczej.

- Boję się, że sąd stwierdzi, iż Energopolu nie stać na przeprowadzenie
upadłości: stan kasy zero, majątku żadnego. Wtedy nikt nic nie dostanie

- mówi trzeci już w tym roku prezes Energopolou TC.

Wszystko rozstrzygnie się za kilka miesięcy.

Jest stres
- Ja nawet nie mam na kogo nasłać dresiarzy. Prezesi holdingów mają
ochroniarzy, samochód z kierowcą. Do nich nie podejdzie 4 łysych. Są
bezpieczni. A ja? Odpowiadam z imienia i nazwiska za swoje długi. Mnie można
zatłuc wszędzie - mówi przerażony Maciek Krzemiński. - Mogę stracić dom i
życie. Z długami nie ma żartów.

Pan Marian Krzemiński znów czuje się gorzej. Żałuje, że nie wyjechał w latach
80. za granicę, jak jego koledzy. Miałby teraz spokojną emeryturę.

- Jak w tym kraju uczciwie prowadzić interesy? Ktoś mnie okradł i nic mu nie
grozi. Ktoś rozłożył spółkę i jutro założy nową. Żadnych konsekwencji. Całe
życie byłem uczciwy, na koniec zostałem złodziejem, nie z własnej winy. Czy
ktoś za to pójdzie siedzieć? - pyta pan Marian.



Joanna Drosio
Obserwuj wątek
    • Gość: PawelD PS IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.08.02, 01:51
      z:
      www.se.pl/iso/stale/reportaz/2002.06.24/reportaz_1.shtml
    • Gość: marcee Re: Biznes po polsku IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 07:16
      Ten artykul jest dziwaczny.

      Spolke cywilna rozlozyl wg mnie urzad skarbowy przede wszystkim. Ciekawe ze o
      tym dziennikarka nic nie pisze.

      To jest tak: czy im ktos zalega czy nie, sp Wimar MUSI odprowadzic podatek
      dochodowy i vat w okreslonym terminie. Nie ma znaczenie że kontrahenci im nie
      zaplacili. KOniec. Ten fakt jest decydujacy. Mozna prosic o odrozcenie splaty
      zobow.podatkowego i pewnie naglaszaja swoje bankructwo w prasie bo sa w
      trakacie odraczania czy prosb o umorzenie zaleglosci wobec fiskusa.

      POza tym druga sprawa. Ktokolwiek rozpoczyna dzialalnosc gospodarcza w Polsce
      czy gdziekolwiek musi sie liczyc z bankructwem, inaczej jest ignorantem.
      Skoro nie chcieli zalozyc np spolki z o.o. tylko s.cywilna to ponosza teraz
      odpowiedzialnosc majatkiem osobistym niestety.
      Wlasciciele sp. wimar nie wiedzac czemu nie liczyli sie z widmem bankructwa , w
      ogole tego nie brali pod uwage...!!! Szok.

      Teraz licza na to ze poleca z ta gazetka i artykulem do US i fiskus pojdzie im
      an reke. Zreszta dobrze tutaj kmbinuja. Maja duze szanse.
      • Gość: PawelD wiesz co? IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.08.02, 09:42
        tak naprawde, to cos takiego moze zdarzyc sie wszedzie - gdy wyklada sie wielka
        firma dostawcy wykladaja sie lancuszkiem...

        i masz racje - jest to elementarna lekcja o zaletach spolki zoo..

        a metody sciagania dlugow wszedzie na swiecie sa podobne....

        Tu w Au Ukraincy tez wyrabiaja sobie marke...


        Gdy sie jednak spojrzy na to przez opryzmat ludzkiej tragedii nie sposob czytac
        obojetnie...

        pozdrowienia

        P.
        • Gość: marcee Re: Paweł IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 15:13
          Oczywiscie rowniez serdecznie pozdrawiam. Dodam iz czytuje zawsze twoje teksty
          o ile wpadna mi tylko w oko. Szcegolnie wzruszyl mnie ten o sytuacji polskich
          emigrantow i ich ciezkich pozcatkach w AU. Nie pamietam juz tytulu ale
          wszystkie wypowiedzi znakomite i prawdziwe , to sie czuje. Niektore
          wstrzasajace anwet.

          Wracajac do tematu. Emocje. Wlasnie oni graja naszymi emocjami w tym artykule.
          W polsce juz sie ludzie nauczyli troche prawa ale pare lat temu na dzien dobry
          byly w sadzie pozwy zon przeciwko mezom o stwierdzenie niepoczytalnosci i w
          konsekwencji uzyskanie opcji jakby sie mialo rozdzielnosc majatkowa gdy noga
          sie powinela w interesach. Niestety. gdzie w gre wchodza pieniadze nie ma
          ZADNYCH sentymentow.

          tutaj nie maja wyjscia jak zagrac ostatnia karta i wyzebrac w USkarbowym
          korzystne odrozcenie czy wrecz umorzenie. Im wiecej zatrudniaja osob tym
          latwiej bedzie im uzyskac umorzenie zaleglosci podatkowej. Pamietaj ze maja za
          soba teraz tzw opinie publiczna im przychylna po tym artykule wiec spore szanse
          ze fiskus cos im tam umorzy, reszte rozlozy zeby nie podniosl sie alarm na
          polske ze uzrad skabowy zalatwil firme i miejsca pracy.

          CZy to moralne? Nie wiem. ja tylko chlodno obserwuje co sie wokol mnie wyrabia.

          Wracajac do spolki z o.o. Wielu pzredsiebiorcow nei stac w polsce an taka forme
          prawna, jest ona coraz bardziej kosztowna jednak.
          • Gość: PawelD Re: Paweł IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.08.02, 18:41
            G> Oczywiscie rowniez serdecznie pozdrawiam. Dodam iz czytuje zawsze twoje
            teksty
            > o ile wpadna mi tylko w oko. Szcegolnie wzruszyl mnie ten o sytuacji polskich
            > emigrantow i ich ciezkich pozcatkach w AU. Nie pamietam juz tytulu ale
            > wszystkie wypowiedzi znakomite i prawdziwe , to sie czuje. Niektore
            > wstrzasajace anwet.

            dzieki smile)
            wiesz - mysle ze dla wielu cena wyjazdu jest samotnosc... zwykla jestesmy
            oderwani od rodzin, przyjaciol; zanurzeni w podwojnie obcym srodowisku...

            NIe jest to lekkie...

            > Wracajac do spolki z o.o. Wielu pzredsiebiorcow nei stac w polsce an taka
            forme > > prawna, jest ona coraz bardziej kosztowna jednak.

            fakt - gdy bylem ostatni raz w Polsce (probowalem cos przy inwestycjach w
            nieruchomosci) bylem zaskoczony ze zalozenie spolki mialo kosztowac drozej niz
            w Au; potem prawniczka spuscila troche ale...

            w miedzyczasie - jak rozumiem poszla w gore kwota kapitalu zakladowego...
            coz...

            ale tez mysle ze tacy ludzie zasluguja na nieco zrozumienia i sympatii:

            musza placic za cudza niesolidnosc i cudze bakructwo...

            well - life is brutal...

            pozdrawiam

            Pawel
            • Gość: marcee Re: Paweł IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 18:58
              samotnosc jest wszedzie
              na pzryjaciol i rodzine nie warto nigdy sie ogladac

              i jeszzce jeden aspekt sp. z o.o jako taz wspolka prawa handlowego musi byc
              prowadzona na pelnych ksiegach, trzeb zaplacic fachowca do tego...i jeszce inne
              koszty dochodza
    • Gość: theend Re: Biznes po polsku IP: 213.78.127.* 11.08.02, 15:22
      ja chcialbym tylko ze twoje usmieszki sa nie do zniesiena..jak dla mnie..

      wygladasz na niedojrzalego 40 kilku latka..
      tepo sie usmiechajacego..

      znajdujacego sie w okolicach miejsca 75% ogolu..
      strojacym nerwowe grymasy z jeszcze bardziej nerwowymi usmiechami..

      jezeli ty wydales jakas ksiazke ..
      .. czy mozna zdobyc gdzies jej egzemplarz ..wysylasz za zalicZeNIEm?

      pochwal sie pawelKu..sorry..pawelDu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka