Gość: podejrzany
IP: *.nyc.rr.com
04.05.03, 01:26
Litewski Polak Vaclavas Januszkievicius, lat 88, wybral sie do ukochanej
ojczyzny po raz pierwszy od 1945 roku. Chcial bardzo zobaczyc Warszawe i
koniecznie wstapic do Marszlka na Wawel, gdyz pod Marszalkiem sluzyl przed
wieloma laty. Innym powodem bylo spotkanie z bratem, Witoldem
Januszkiewiczem w Warszawie, ktory przyjechal specjalnie na te okazje
z Chicago. Obaj panowie byli bardzo zadowoleni ze spotkania. Warszawa i
Krakow bardzo przypadly im do gustu. Kiedy przyszlo do wyjazdu, obaj
podeszli do tego samego funkcjonariusza Strazy Granicznej. Vaclavas
nie mial klopotu z przekroczeniem granicy na swoim litewskim paszporcie.
Natomiast Witold zostal poproszony o pokazanie polskiego paszportu.
Straznik zauwazyl, ze miejsce urodzenia wpisane w paszporcie to VILNA,
POLAND. Pan Witold bardzo sie zdziwil i natychmiast skontaktowal sie z
konsulatem USA. Sprawa szybko zostala wyjasniona. Departament Stanu
przefaxowal kopie dokumentu naturalizacji, gdzie wyraznie widniala data
12 December 1950. W zwiazku z tym pan Witold w swietle polskiego prawa nie
byl obywatelem polskim i mogl wyjechac bez przeszkod. Urzednik Strazy
Granicznej doradzil panu Witoldowi, zeby zawsze mial kopie faxu przy sobie.
Zachodzi pytanie, dlaczego Vaclavas nie byl poderzany.
Podejrzany