Dodaj do ulubionych

Ucieczka z"rat race"

IP: *.mega.tmns.net.au 04.07.03, 12:02
Coraz czesciej nachodza mnie mysli, zeby przerwac na jakis czas ta szalona
pogon za kariera, lepszym domem, samochodem etc. Nie dlatego, ze jestem
przeciwna tylko raczej znuzona i znudzona. Czy was tez takie mysli nachodza?
W podroz dookola Austalii/US/Europy na pol roku, zostawic ten caly kram za
soba i przezyc cos innego niz praca od 9am - 5 pm. A moze ktos cos podobnego
zrobil lub mysli o tym. Prosze podzielcie sie swoimi myslami i
doswiadczeniami.

PS
Posty z wulgaryzmami pozostana bez odpowiedzi.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dsl Re: Ucieczka z'rat race' 04.07.03, 12:27
      > W podroz dookola Austalii/US/Europy na pol roku, zostawic ten caly kram za
      > soba i przezyc cos innego niz praca od 9am - 5 pm. A moze ktos cos podobnego
      > zrobil lub mysli o tym. Prosze podzielcie sie swoimi myslami i
      > doswiadczeniami.

      Mam czasami podobnie ale moze nie przeszkadza mi sam "rat-race" (ktory jst w
      sumie dosc ciekawy) tylko bardziej ta cala nuzaca otoczka - czyli dojazdy do
      pracy, 9-5 w kazdy dzien, czasami bezsensowne siedzenie w pracy na d***e jak
      nie ma za duzo do roboty, malo urlopu, etc.

      Nie ciagnie mnie jakos strasznie na podroz dookola swiata (to w koncu tez meczy
      a w koncu i tak sie wraca do tego ssamego kieratu) ale raczej inny styl pracy -
      albo czesciowo z domu albo typu: "masz okreslony projekt do zrobienia w miesiac
      za okreslona ilosc pieniedzy - zrobisz w tydzien masz trzy tygodnie wolnego
      albo zaczynasz nowy".

      Przy takim rozwiazaniu jestes na tyle elastyczny zeby miec czesciej wakacje
      oraz zajmowac sie reszta swojego zycia a nie tylko praca. Niestety to nie takie
      latwe...

    • Gość: Teresa Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.devs.ac-net.pl 04.07.03, 12:49
      Zawsze myslalam i marzylam o takim zwiedzaniu swiata, tzn. nie w formie
      wycieczkowego powierzchownego i pospiesznego "zaliczania" miejsc. Marzy mi sie
      pobyc gdzies troche dluzej- tyle, ile sie chce, zeby naprawde poznac choc
      troche ludzi i miejscowe zwyczaje, poczuc atmosfere danego miejsca, nie byc
      ograniczonym zadnymi terminami. Ja rowazalam nawet lapanie jakichs dorywczych
      prac ( w miare miejscowych mozliwosci), dla zdobywania funduszy na dalsze
      wojaze.
      Jeszcze nie wiem jak, ale wiem, ze tak bedzie. Kto wie, moze cos wymyslimy
      razem ?
    • Gość: Hetero Sapiens Nie ma ucieczki IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.07.03, 13:20
      Chyba, ze pod plot, pod most, albo na lawke z butelka metylu za pazucha. Dla
      mniej ambitnych pozostaje jeszcze wariatkowo.
      • Gość: mniejambitny wracam do Polski IP: *.proxy.aol.com 04.07.03, 14:06
        Gość portalu: Hetero Sapiens napisał(a):

        > Chyba, ze pod plot, pod most, albo na lawke z butelka metylu za pazucha. Dla
        > mniej ambitnych pozostaje jeszcze wariatkowo.
    • larson Re: Ucieczka z'rat race' 04.07.03, 14:36
      Gość portalu: Kan napisał(a):

      > Coraz czesciej nachodza mnie mysli, zeby przerwac na jakis czas ta szalona
      > pogon za kariera, lepszym domem, samochodem etc. Nie dlatego, ze jestem
      > przeciwna tylko raczej znuzona i znudzona. Czy was tez takie mysli nachodza?
      > W podroz dookola Austalii/US/Europy na pol roku, zostawic ten caly kram za
      > soba i przezyc cos innego niz praca od 9am - 5 pm. A moze ktos cos podobnego
      > zrobil lub mysli o tym. Prosze podzielcie sie swoimi myslami i
      > doswiadczeniami.

      100% zgodnosci DNA. Napisz na priva, jak juz sie zdobedziesz na ten krok.
      Chetnie pojade dookola Australii, kopiac wszystko uprzednio w dupe.

      pzdr
      Larson (Down Under)

      PS. Godziny pracy 9am - 5 pm to dla mnie marzenie. W praktyce nieosiagalne.
    • Gość: Breslauer Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.sympatico.ca 04.07.03, 14:59
      Kiedys o takich ucieczkach sam myslalem, czasami inspirowany decyzjami
      znajomych. Ale dzis, z dziecmi, "morgydzami" i inna stabilizacja, moja
      rzeczywistosc tak skrzeczy, ze poza nia nic nie dociera do mojego obolalego
      mozgu. Mysle wiec, ze jedynie gdzie bede kiedys w stanie uciec, to do krainy
      Alzheimera albo i innej demencji.
      Jasne, ze ucieczka jest mozliwa, ale nie sadze, ze w 21 stuleciu jest to
      rozwiazanie permanentne. Oto przyklady:
      Jasio i Jadzia, dwoje dzieci, sprzedaja dom, kupuja "RV," opuszczaja zatloczone
      Toronto i jada na zachodnie wybrzeze. Po wielu peregrynacjach laduja w
      Kalifornii, gdzie wszystko stabilizuje sie do tego stopnia, ze w zasadzie moga
      wracac do Toronto, bo jak to mowia: "ten sam pies."
      Henio i Zocha, bez dzieci, jada na wakacje na Yukon i tak sie w owej ziemi
      zakochuja, ze po powrocie do Toronto "kasuja" wszystko i po 10 latach zycia w
      ontaryjskim Metropolis przenosza sie na Yukon, by siegnac do korzeni prawdziwej
      ludzkiej egzystencji w swiecie natury. I chociaz nie maja biezacej wody i
      elektryki, to jednak sie jakos urzadzaja. Dzis, ja tak to widze z dystansu,
      okazuje sie, ze zycie w buszu to tez rodzaj "job."
      Zuzia, samotna matka z trojka dzieci, co kilka lat zamyka swoj biznes i
      podrozuje z dziecmi - po roku w roznej czesci swiata. Tajemnica samotnej matki?
      Zuzia jest dentystka, ma swoj gabinet, w ktorym pracuja i inni dentysci, i
      nawet gdy jej nie ma, to kasa wciaz plynie.
    • xurek Re: Ucieczka z'rat race' 04.07.03, 15:31
      Kiedys sprobowalam takiej „ucieczki“ – praca, a wlasciwie ilosc jej godzin na
      dzien i dni w tygodniu tak mnie wnerwily, iz doszlam do wniosku, ze kazde
      wyjscie jest lepsze.
      „Ucieklam“ tylko na cztery miesiace z kasa zarobiona w kieracie, na Karaiby.
      Na poczatku bylo bosko, potem bylo normalnie, a potem zaczelam sie zastanawiac
      z czego sfinansuje reszte mojego zycia, jezeli kasa z kieratu sie skonczy. Tym
      sposobem wrocilam do punktu wyjscia zmieniajac tylko jego geograficzne
      polozenie i zorientowalam sie szybko, iz kierat na Karaibach rozni sie od
      kieratu w D tylko tym, ze jest gorzej platny i ze codziennie jest goraco.
      Doszlam do wniosku, ze nie tedy droga, ze nie nalezy uciekac tylko zmienic to,
      przed czym uciekamy. Przenioslam sie do Szwajcarii, ktora mi sie bardziej od D
      podoba, zmienilam tryb pracy i pomijajac wnerwiajace wyjatki (jak np. teraz,
      kiedy pracuje bardzo duzo) udalo mi sie znalezc zadowalajacy mnie kompromis
      miedzy iloscia pracy, czasu wolnego i kasy potrzebnej na zycie.
      Nie chce juz nigdzie uciekac, jest mi dobrze gdzie jestem i jak jestem. Gdybym
      mogla zrealizowac wszystkie dotyczace sposobu zycia marzenia to chicalabym moc
      urzadzic moja prace tak, by trzymiesieczna pauza zimowa byla mozliwa. Kto wie,
      moze kiedys sie uda...
      Pracuje tylko cztery dni w tygodniu, mam 8 tygodni urlopu rocznie, nadgodziny
      robie rzadko (i od razu mnie wnerwiaja smile), mam czas na miejscowe wycieczki, na
      weekendy nad jeziorem, na zobaczenie corocznie czegos „po lebkach smile)“ i do
      szczescia mi to wystaracza.

      Nie chcialabym jednak za zadne skarby swiata wrocic do 40-to czy 50 godzinnego
      tygodnia pracy. To jest dla mnie koszmar.

      Xurek
    • vespucci Re: Ucieczka z'rat race' 04.07.03, 19:11
      Mozna ewentualnie zmieniac miejsca zamieszkania w
      polaczeniu z praca. Dzieki temu pracujesz a mieszkasz w
      roznych miejscach.
      • szakal25 Re: Ucieczka z'rat race' 04.07.03, 21:35
        to wszystko nieprawda co tu piszecie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nigdzie i do
        nikad nikt z was nie ucieknie !!!!!!! - chyba ??????????? ze zrobicie jak ja
        to planuje !!!!!! a wiec !!! teraz zasuwam na dachach z dyplomem mgr. nauk
        powiedzmy humanistycznych z ktorym tu w Ameryce mozna sobie tylek
        podetrzec , jade na okraglo od poniedzialku do soboty [czasami w niedziele]
        codziennie po 12 czasami 13 godzin ,opalony jak murzyn i co tydzien
        baaaaaaardzo gruby plik banknotow $$$$$$$$$$ do odebrania az sie reka ugina od
        kasy !!!!! , w tym samym czasie w polskich Bieszczadach na wysokosci
        Ustrzyk Dolnych,rosnie piekna villa z komfortowym wyposazeniem wewnatrz
        jacuzzi, tv -satelite i inne bajery,wracam za trzy cztery lata ,zajmujac sie
        hodowla koz lub koni na mala skale ,totalny relax i zycie z procentow !!! na
        tyle na ile starczy , dostosuje sie do poziomu na ile bede mogl zyc z
        procentow ,pelny komfort i relax z widokiem na poloniny i wszystko mam z gory
        na dol w d.....e, kazdy poranek swieza prasa i kawa pita na balkonie skad
        widok na Karpaty
        • zlosliwe_bydle [...] 04.07.03, 21:37
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zlosliwe_bydle Re: Ucieczka z'rat race' 04.07.03, 21:41
          W ktorej czesci Stanow jestes? Bo jak na EST, to dziwnie czesto cie tu widuje w
          godzinach, w ktorych normalni dachowi walcza. Chyba, ze je robisz w nocy albo
          pisujesz z dachu?
          • Gość: Kan Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.mega.tmns.net.au 05.07.03, 11:25
            Bardzo ciekawe i cenne pomysly.
            Podoba mi sie idea dsl pracy nad projektami przez pewien okres czasu.
            Breslauer - jesli twoj przklad samotnej matki Zuzi z trojgiem dzieci jest
            prawdziwy to jest tez szansa dla mnie i wielu innych.
            Chyba tez ten twoj scenariusz mi sie najbardziej podoba.
            Oczywiscie nie chodzi mi tutaj tylko o ucieczke gdzies w "idealne" miejsce.
            Mieszkalismy juz raz w "idealnym" miejscu ktorego nie moglam zniesc po 2 latach.
            Byl to dla mnie przymusowy wyjazd ze wzgledu na meza prace.
            Na serio mysle, zeby powaznie ograniczyc nasz czas pracy po to zeby moc spedzic
            te pol roku na zwiedzenie Australii.Najwieksza przeszkoda w tej chwili to syna
            ostanie lata sredniej szkoly.
            Ciekawe czy ktos z was zna lub slyszal (oprocz Zuzi) o kims kto tak zrobil?
            Wyjazd do Polski odpada, spedzilismy na wakacjach prawie 5 miesiecy. Bylo
            pomiedzy Ok i przecietnie.


        • Gość: gajowy marucha Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.100-201-24.mtl.mc.videotron.ca 08.07.03, 00:43
          szakal25 napisał:

          > to wszystko nieprawda co tu piszecie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nigdzie i do
          > nikad nikt z was nie ucieknie !!!!!!! - chyba ??????????? ze zrobicie jak ja
          > to planuje !!!!!! a wiec !!! teraz zasuwam na dachach z dyplomem mgr. nauk
          > powiedzmy humanistycznych z ktorym tu w Ameryce mozna sobie tylek
          > podetrzec , jade na okraglo od poniedzialku do soboty [czasami w niedziele]
          > codziennie po 12 czasami 13 godzin ,opalony jak murzyn i co tydzien
          > baaaaaaardzo gruby plik banknotow $$$$$$$$$$ do odebrania az sie reka ugina od
          > kasy !!!!! , w tym samym czasie w polskich Bieszczadach na wysokosci
          > Ustrzyk Dolnych,rosnie piekna villa z komfortowym wyposazeniem wewnatrz
          > jacuzzi, tv -satelite i inne bajery,wracam za trzy cztery lata ,zajmujac sie
          > hodowla koz lub koni na mala skale ,totalny relax i zycie z procentow !!! na
          > tyle na ile starczy , dostosuje sie do poziomu na ile bede mogl zyc z
          > procentow ,pelny komfort i relax z widokiem na poloniny i wszystko mam z gory
          > na dol w d.....e, kazdy poranek swieza prasa i kawa pita na balkonie skad
          > widok na Karpaty
          jak wrocisz to tylko zeby nie zapukali w niebieskich dresach po twoje procenty
    • lombat Re: Ucieczka z'rat race' 07.07.03, 02:25
      Gość portalu: Kan napisał(a):

      > Coraz czesciej nachodza mnie mysli, zeby przerwac na jakis czas ta szalona
      > pogon za kariera, lepszym domem, samochodem etc. Nie dlatego, ze jestem
      > przeciwna tylko raczej znuzona i znudzona. Czy was tez takie mysli nachodza?
      > W podroz dookola Austalii/US/Europy na pol roku, zostawic ten caly kram za
      > soba i przezyc cos innego niz praca od 9am - 5 pm. A moze ktos cos podobnego
      > zrobil lub mysli o tym. Prosze podzielcie sie swoimi myslami i
      > doswiadczeniami.
      >
      > PS
      > Posty z wulgaryzmami pozostana bez odpowiedzi.
      > Pozdrawiam

      Kochana Kan

      zabierz mnie ze soba. bedziemy pili sobie wieczorami winka. Larsson tez chce sie zabrac,
      nasi partnerzy tak, jak co dzie beda sobie uprawiac swoje cwiczenia fizyczne. Jeszcze
      zebys zechciala nauczyc sie grac w brydza to juz by byla szczescia pelnia. Ozpola nie widze
      w tej wyprawie, bo u nich jakis wirusek. Jakby byla jeszcze Krzysia Cz. to juz pelna paczka

      Lombat
      • szakal25 Re: Ucieczka z'rat race' 07.07.03, 04:24
        ale zeby pic te winka wieczorami to wpierw musisz miec - kase i to spora
        kase ,chyba ze bedziesz siedzial w szalasie dookola roku i pil tanie wino
        patykiem pisane tzw. "czar pegeeru", - keep dreaming !! - a poki co wal do
        roboty i pros supervisera o overtime !!!!!!! - bo nie masz jutro na subway
        token.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Ucieczka z'rat race' 07.07.03, 04:38
      Pierwszym krokiem jest uswiadomienie sobie czy warto pozostawac w "rat race".
      Nigdy nie bylam czescia wyscigu szczurow, bo w zyciu cenie sobie inne rzeczy
      niz najnowszy model samochodu albo ekran plazmowy. Ale pracuje na pelny etat,
      za to w weekendy znikam gdzies w buszu.

      Podroz dookola Australii? Znam klka chetnych osob... Sama tez to zrobie, mam
      nadzieje ze w przyszlym roku.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
      • sforski Re: Ucieczka z'rat race' 07.07.03, 05:59
        co was opetalo tym winem w Australii? Nic ciekawszego nie macie do roboty jak
        tankowac i grac w karty? Po co w takim razie wyjezdzaliscie - to mozna bylo (i
        nadal mozna) robic w Pcimiu Dolnym.
        • Gość: mgrBurak Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.proxy.aol.com 07.07.03, 06:57
          moim marzeniem jest byc w moim domu
          mam tu lepiej niz na karaibach
          lecz niestety rzadko tu bywam
          • Gość: czytacz Re: Ucieczka z'rat race'(Kan.Lombat) IP: 203.40.162.* 07.07.03, 12:03
            Tez bym z Wami pojechach , chocby z powodu bridge ale jestem nieco zajety w rat
            race.Nie,zartuje, juz spoko,mam czas na wszystko,zrobilem ten krok i juz sie
            nie scigam ale tak jak Lombat powiedzial to jeszcze druga polowa chce w tej
            klatce pedalowac.Co wcala nie znaczy,za ja nie jade!!
            Pozdrowienia
          • Gość: Kan Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.mega.tmns.net.au 07.07.03, 12:11
            Bedziemy musieli cos zorganizowac. Jest to proste i oczywiste, ze wyprawy
            dookola Australii nie mozna odbyc w pojedynke. Wino w tym wszystkim to chyba
            najtansza sprawa. Samochody, odpowiednie wyposazenie sa niezbedne.
            Wygospodarowanie 6 miesiecy lub przynajmniej 3 to minimum. Oczywiscie do tego
            wymaga to zgrania w czasie.
            Przyszly rok to za wczesnie dla mnie. Minimum to dwa lata, oczywiscie w porze
            deszczowej drogi sa nie przejezdne, wiec odpada pol roku. Czesc terytorium
            wymaga tez starania sie o wjazd na tereny aborygenskie przynajmniej rok w
            przod. Nie wiem zbyt wiele na ten temat, zaczynam dopiero zbierac wiadomosci.
            Byc moze nowy watek bedzie potrzebny by trzymac z wami kontakat. Doceniam
            wszystkie wskazowki. Po takiej wyprawie nie sadze by ktokolwiek mogl wrocic do
            wyscigu szczurow, to zbyt boli.
            Jestem bardzo zrownowazona i konserwatywna. Od czasu do czasu mam jednak
            szalony pomysl, ktory trawi mnie dopoki nie zrealizuje go.
            Pozdrawiam
            • luiza-w-ogrodzie Re: Ucieczka z'rat race' 08.07.03, 00:17
              Jasne, ze wymaga to przygotowan i planowania, ale na pewno warto. Czy ktos z tu
              obecnych Australijczykow ma doswiadczenie w obozowaniu w buszu? Jakies porady
              dla poczatkujacych?

              Objezdzac Australie mozna tez na raty, np spedzic miesiac w drodze, wrocic do
              pracy na rok, znowu miesiac w drodze..

              A najlepiej od razu przeniesc sie do Nimbin ;oD

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie

              Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
              • Gość: A27 Re: Ucieczka z'rat race' IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 00:38
                Stosunek przerywany Luizo?
                • Gość: polak ta luiza to niezly mental case IP: *.34-65.tampabay.rr.com 08.07.03, 01:51
                  Czytajac jej wypowiedzi wnioskuje ze nie ma zbytnio ani znajomych ani co do
                  roboty w tym nudnym zadupiu zwanym australia
                  • squatt-n-leavitt Re: no popatrz Luiza 08.07.03, 03:38
                    ilu 'znafcow' Australii sie znalazlo i zarazem twoich nie-wielbicieli.
                    Ja tam szklaneczke nie-cienkiego winka wychylam na twoje zdrowie bo pora sie u
                    mnie robi nocna.
                    • luiza-w-ogrodzie Re: no popatrz Squatt 08.07.03, 04:59
                      Patrze, patrze a i tak robie swoje... pieski szczekaja, karawana idzie dalej.

                      Tracam sie kieliszkiem rieslinga - BRZDEK!

                      Pozdrawiam znad planow urlopowych ;oD
                      Luiza-w-Ogrodzie

                      Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
    • zalotnica Re: Ucieczka z'rat race' 08.07.03, 03:12
      Gość portalu: Kan napisał(a):

      > Coraz czesciej nachodza mnie mysli, zeby przerwac na jakis czas ta szalona
      > pogon za kariera, lepszym domem, samochodem etc. Nie dlatego, ze jestem
      > przeciwna tylko raczej znuzona i znudzona.

      To po co gonisz, we wszystkim trzeba miec umiar. Taki wyskok raz na pol
      roku w zyciu nic Ci i tak nie da. Urlop 2-3 tyg. co roku wystarczy, ale to
      musi byc urlop aktywny, ciekawy, dobrze zaplanowany. Ja od kilku dobrych
      lat spedzam swoj urlop na "wloczegach" gorskich...Teraz wlasnie
      tez "pracuje" nad ciekawa trasa...a czasu niestety juz zostalo mi malo...
      Usiadz i pomysl co chcialabys robic, gdzie chcialabys byc...i w droge...
      Powodzenia...
      • galilleo Nie dla psa kielbasa czyli jak przestac byc psem? 08.07.03, 05:14
        Pomarzyc zawsze warto, ale zderzenie z rzeczywistoscia jest bardziej bolesne
        niz upadek na d.pe z drugiego pietra. Marzenia maja to do siebie ze chcac je
        zrealizowac najczesciej sie przeliczamy. Zaczynamy od 6 miesiecy a konczymy na
        3 dniowym wypadzie. Dlaczego?.
        A, no gdzie duzo papug siedzi na galezi to galez sie zawsze ulamie.
        Zauwazyliscie ze wszyscy ludzie na tej kuli ziemskiej maja podobne cele.
        -miec duzo pieniedzy
        -miec najladniejsza zone
        -miec najladniejzy samochod
        -miec najladniejszy dom
        -miec najlepiej platna prace
        -w pracy nic nie robic

        Latwo zauwazyc ze pierwsze i ostatnie wzajemnie sie wykluczaja (praca w
        totolotka moze pomoc)

        Miec ladna zone to tez nie takie proste bo 95% pan to chodzace potwory.
        Poniewaz kazda potwora znajdzie zawsze swojego amatora, wychodzi na to ze macie
        babeczke do niczego. I choc nie wiem co byscie nie starali sie zrobic z potwora
        nie da sie zrobic ksiezniczki z bajki. Takie jest zycie.
        Mozna tak mowic dalej bo przeciez wszyscy chca isc do sklepu kupowac najlepsze
        towary, wszyscy chca skonczyc najlepsze szkoly, najlepszy samochod, najlepszy
        dom.

        Nigdy nie da sie tego zrobic dla wszystkich. Kiedys probowali w komunizmie i
        kartki nawet nie byly jednakowe a towaru tez nie bylo.

        Swiat jest zbudowany w ten sposob ze 95 % ludzi ma "przechlapane".
        5% ma bardzo dobre zycie, wstaje z rana z usmiechem na twarzy, wyspani do
        dechy, bez pospiechu bez wariactwa i na dodatek maja to co sobie zapragna.
        I co najwazniejsze jest to ze maja czas. To wolny czas i posiadanie pieniedzy w
        tym samym czasie moze zapewnic nam szczescie (jesli zdrowie dopisuje).
        Jezeli tyrasz po 12 godzin i masz duzo pieniedzy nic dobrego cie nie spotkalo
        bo nie masz czasu na korzystanie z tych pieniedzy. Jestes niewolnikiem swojego
        marnego losu. Rzucasz prace? za trzy miesiace jestes wyczerpany brakiem
        pieniedzy i obfitoscia wolnego czasu.

        Nie wiele sie zmienilo od czasow niewolnictwa. Jestesmy dalej niewolnikami z
        tym ze 21 wieku.
        Muszisz zapieprzac aby ktos zapieprzac nie musial. Wszystko jest do tego
        stopnia postawione na glowie ze sam latasz i szukasz tej pracy aby nie byc
        bezrobotnym i nie wykonczyc sie z glodu i flustracji.

        Czy jest jakies wyjscie? Jesli masz 10-15 milionow dolarow masz szanse znalezc
        sie po drugiej stronie barykady.
        Jesli nie masz to nie zawracaj sobie glowy marzeniemi nie do zrealizowania.
        Twoj byt do ostatniego dnia jest juz przesadzony, czyli czasem zrobisz sobie
        krotki urlopik i zawsze wrocisz do rat race, nie masz wyjscia tak juz jest.
        Kazda przyjemnosc zyciowa musisz okupic dodatkowa praca i potem na dupie.
        Za darmo to juz nawet w morde nie daja tak powiadaja ludziska w Polsce.


        Proffesor Galilleo
        www.crystalbeach.com
        • luiza-w-ogrodzie Co proponujesz wegetarianom? 08.07.03, 05:17
          Pomarzyc zawsze warto, ale zderzenie z rzeczywistoscia jest bardziej bolesne
          niz upadek na d.pe z drugiego pietra. Marzenia maja to do siebie ze
          chcac je
          zrealizowac najczesciej sie przeliczamy. Zaczynamy od 6 miesiecy a
          konczymy na
          3 dniowym wypadzie. Dlaczego?.
          A, no gdzie duzo papug siedzi na galezi to galez sie zawsze ulamie.
          Zauwazyliscie ze wszyscy ludzie na tej kuli ziemskiej maja podobne
          cele.

          Luiza: Tu sie mylisz! Nie kazdy pasuje do Twojego obrazka.
          -miec duzo pieniedzy - a co to jest duzo?
          -miec najladniejsza zone - absolutnie NIEEEEEEEEEE
          -miec najladniejzy samochod - nieeeeeeeee
          -miec najladniejszy dom - nieeeeeeeeeeeeee
          -miec najlepiej platna prace - nieeeeeeeeeeeeeeeeee
          -w pracy nic nie robic - nieeeeeeeeeeeeeeeee

          Ale nie martw sie galileo, chociaz nie wszyscy, to dostatecznie duzo ludzi ma
          cele podobne do Ciebie, wiec kontynuuj debate ;oD

          Luiza-w-Ogrodzie

          Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji
          • galilleo Re: Co proponujesz wegetarianom? 08.07.03, 07:07
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Pomarzyc zawsze warto, ale zderzenie z rzeczywistoscia jest bardziej bolesne
            > niz upadek na d.pe z drugiego pietra. Marzenia maja to do siebie ze
            > chcac je
            > zrealizowac najczesciej sie przeliczamy. Zaczynamy od 6 miesiecy a
            > konczymy na
            > 3 dniowym wypadzie. Dlaczego?.
            > A, no gdzie duzo papug siedzi na galezi to galez sie zawsze ulamie.
            > Zauwazyliscie ze wszyscy ludzie na tej kuli ziemskiej maja podobne
            > cele.
            >
            > Luiza: Tu sie mylisz! Nie kazdy pasuje do Twojego obrazka.
            > -miec duzo pieniedzy - a co to jest duzo?
            > -miec najladniejsza zone - absolutnie NIEEEEEEEEEE
            > -miec najladniejzy samochod - nieeeeeeeee
            > -miec najladniejszy dom - nieeeeeeeeeeeeee
            > -miec najlepiej platna prace - nieeeeeeeeeeeeeeeeee
            > -w pracy nic nie robic - nieeeeeeeeeeeeeeeee
            >
            > Ale nie martw sie galileo, chociaz nie wszyscy, to dostatecznie duzo ludzi ma
            > cele podobne do Ciebie, wiec kontynuuj debate ;oD
            >
            > Luiza-w-Ogrodzie
            >
            > Zawieszona na teczy pod gwarancja wizji


            Wszyscy maja takie same cele, tylko niewielu cos osiaga z tego co skrycie
            pragnie. Szare zycie rozmyje sie w bylejakosci jezeli nie zblizymy sie do celu
            chociaz na odleglosc rzutu kamieniem.
            Wgetarianom proponuje kielbase.
        • zalotnica Re: ..."biedny" galilleo 09.07.03, 02:00
          galilleo napisał:

          > Swiat jest zbudowany w ten sposob ze 95 % ludzi ma "przechlapane".
          > 5% ma bardzo dobre zycie...

          ***Galilleo...dam Ci rade...UNIKAJ TLUMOW...
          • Gość: Kan Re: ...'biedny' galilleo IP: *.mega.tmns.net.au 09.07.03, 09:55
            Do Zalotnicy

            W ktore gory wyjezdzasz. Czy mozesz napisac cos wiecej?
    • Gość: Hetero Sapiens Ucieczka z 'rat race' ? Czy z Alka traz ? IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.07.03, 13:47
      Etymologia sie klania, znowu. Macie racje - trzeba uciekac! Tylko problem w
      tym, ze nie ma dokad. Ale trzeba uciekac!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka