Dodaj do ulubionych

Najlepiej malo mowic hehe

24.02.08, 06:28
Dlatego, doradzam, nie liczcie na specjalną życzliwość, wielkie przyjaźnie
sprzed czasu emigracji, bratnie dusze i nocne Polaków rozmowy. Raz, że nikomu
(poza nami) nie jest to już potrzebne. Dwa, że ludzie w Polsce nie mają na to
czasu. Trzy, oni i tak wszystko wiedzą lepiej. Nasze zdanie ich nie
interesuje. Stąd, pierwsze spięcia zaczynają się przeważnie od słów: 'W
Ameryce, to...', albo 'Dlaczego nie zrobicie tak jak u nas w Ameryce...?'
Miejscowi, czy jak kto woli 'krajowi' tego nie lubią, porównywanie Polski do
Ameryki, dobierane jest jak wypominanie im prowincjonalizmu. Szybko więc
dochodzi do kłótni, powstają animozje, więzy pękają. Nawet w gronie rodzinnym
i wśród najbliższych. Wkrótce okaże się, że wszyscy oni mają nam coś za złe;
że porzuciliśmy ich i ojczyznę, że nie jesteśmy patriotami; są ponadto
zazdrośni o wszystko, przeważnie też mają wyrzuty sumienia, że oni mimo
wszystko nie odważyli się 'wtedy' wyjechać. Dlatego, od dnia pierwszego,
należy się wystrzegać sentymentów i jakiegokolwiek porównywania polskiego
status quo do warunków amerykańskich. Chyba, że będziemy mówić o Ameryce źle.
Pamiętajmy jednak, że w trudnych momentach, Stany Zjednoczone są dla Polaka
nadzieją na lepsze jutro i symbolem raju. Nadmierna krytyka tego kraju jest
również powodem napięć. Najlepiej więc, mało mówić, zwłaszcza że cokolwiek
powiemy, i tak nikt nam nie uwierzy.
Jeśli więc chcemy wylądować nad Wisłą na czterech łapach i nie przeżywać
rozczarowań, należy potraktować ten powrót jak...kolejną emigrację. Tym razem
do swojej ojczyzny.


www.truepol.com/index.php?subaction=showfull&id=1167126250&archive=1172112478&start_from=&ucat=2&do=archives
www.truepol.com/index.php?subaction=showfull&id=1171823258&archive=&start_from=&ucat=2&
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Najlepiej malo mowic hehe 24.02.08, 07:00
      ratpole napisał:

      > Dlatego, doradzam, nie liczcie na specjalną życzliwość, wielkie
      przyjaźnie
      > sprzed czasu emigracji, bratnie dusze i nocne Polaków rozmowy.
      Raz, że nikomu
      > (poza nami) nie jest to już potrzebne. Dwa, że ludzie w Polsce nie
      mają na to
      > czasu. Trzy, oni i tak wszystko wiedzą lepiej. Nasze zdanie ich nie
      > interesuje. Stąd, pierwsze spięcia zaczynają się przeważnie od
      słów: 'W
      > Ameryce, to...', albo 'Dlaczego nie zrobicie tak jak u nas w
      Ameryce...?'
      > Miejscowi, czy jak kto woli 'krajowi' tego nie lubią, porównywanie
      Polski do
      > Ameryki, dobierane jest jak wypominanie im prowincjonalizmu.
      Szybko więc
      > dochodzi do kłótni, powstają animozje, więzy pękają. Nawet w
      gronie rodzinnym
      > i wśród najbliższych. Wkrótce okaże się, że wszyscy oni mają nam
      coś za złe;
      > że porzuciliśmy ich i ojczyznę, że nie jesteśmy patriotami; są
      ponadto
      > zazdrośni o wszystko, przeważnie też mają wyrzuty sumienia, że oni
      mimo
      > wszystko nie odważyli się 'wtedy' wyjechać. Dlatego, od dnia
      pierwszego,
      > należy się wystrzegać sentymentów i jakiegokolwiek porównywania
      polskiego
      > status quo do warunków amerykańskich. Chyba, że będziemy mówić o
      Ameryce źle.
      > Pamiętajmy jednak, że w trudnych momentach, Stany Zjednoczone są
      dla Polaka
      > nadzieją na lepsze jutro i symbolem raju. Nadmierna krytyka tego
      kraju jest
      > również powodem napięć. Najlepiej więc, mało mówić, zwłaszcza że
      cokolwiek
      > powiemy, i tak nikt nam nie uwierzy.
      > Jeśli więc chcemy wylądować nad Wisłą na czterech łapach i nie
      przeżywać
      > rozczarowań, należy potraktować ten powrót jak...kolejną
      emigrację. Tym razem
      > do swojej ojczyzny.
      >
      ODP: Teraz dopiero na to wpadłeś??? Zajęło mi równo 2 lata. Pierwsza
      wizyta w 1994 roku - próby tłumaczenia czegoś tam i stwierdzenie -
      nie ma sensu.
      W tym momencie powroty są więc miłe. Słucham...i akceptuję to co
      słyszę. Akceptuję czyli przyjmuję sprawozdania z innego widzenia
      świata - pozwalając tym samym, aby ludzie sami dochodzili, co jest
      do kitu.
      Odpowiadam, gdy pada pytanie i milczę gdy takowych nie ma.Heheheh.

      Nie jest to złośliwe - raczej stwierdzenie - jest jak jest.
      W ubiegłym roku cała moja rodzina jednogłośnie stwierdziła, iż ze
      względu na Naszą odmienność jest lepiej abyśmy pozostali poza
      granicami kraju...hm - zajęło parę lat...

      Kan

      • nad_oceanem WOW. 24.02.08, 07:12
        Wystarczajaco szokujace jest to ze ktokolwiek wogole mysli o wyjezdzie z RAJU do PIEKLA.
        Ale ze ty kan_z_oz sie nad tym powaznie zastanawialas?
        WHYYYYYYYYYYYY?
        Przeciez nikt o zdrowych zmyslach o Bulbie Z Piekla Rodem nie mysli.
        WYGLADA ZE "U WERE CONSIDERING".
        WOW.
        • kan_z_oz Re: WOW. 24.02.08, 07:19
          nad_oceanem napisał:

          > Wystarczajaco szokujace jest to ze ktokolwiek wogole mysli o
          wyjezdzie z RAJU d
          > o PIEKLA.
          > Ale ze ty kan_z_oz sie nad tym powaznie zastanawialas?
          > WHYYYYYYYYYYYY?
          > Przeciez nikt o zdrowych zmyslach o Bulbie Z Piekla Rodem nie
          mysli.
          > WYGLADA ZE "U WERE CONSIDERING".
          > WOW.

          ODP: Napisz jeszcze raz - przeczytałam już dwa razy i nadal nie
          rozumiem. Na serio - nie wpływa to oczywiście dobrze na mnie - mam
          na myśli to moje 'zaćmienie'. Hehehe

          Kan
          • nad_oceanem Re: WOW. 24.02.08, 09:20
            Pare prostych zdan i problem ze zrozumieniem?

            Mam nadzieje ze z twoim "zacmieniem" to juz przeszlosc i juz wszystko ok.
            • starypierdola Ja tez nie rozumie.... 24.02.08, 13:01
              To chyba przez to ostatnie zacmienie... ksiezyca?

              Nierozumiejacy SP
    • fan.club Gdyby zastosować Twoją zasadę... 24.02.08, 08:50
      i mało mówić, to trzeby by w pierwszym rzędzie zamknąć niniejsze
      forum, conie?

      Hehe.
      • ratpole Na szczescie 24.02.08, 08:59
        to nie moja zasada hehe

        Ta zasade zapodal: "Jan M. Fijor - autor przez wiele lat mieszkał w Chicago.
        Dzisiaj wzięty publicysta w Polsce." bo chlop nima wyjscia jak chce tam zyc
        (jego sprawa, moze na glowe zachorzal?)
        • fan.club Nie podałeś, że to jest cycat. 24.02.08, 09:09
          Tym niemniej pozostaje pytanie, czy forum należyłoby zamknąć. Bez
          drugiej strony to forum padnie.
          • ratpole Na dole zamiescilem linki 24.02.08, 09:16
            co dla bystrej osoby byloby wystarczajacym wyjasnieniem

            > Tym niemniej pozostaje pytanie, czy forum należyłoby zamknąć.

            A kto pyta i co mu do tego? Placisz za prad zuzywany przez to forum?

            > Bez drugiej strony to forum padnie.

            Ze tak zapytam kolokwialnie: i chooy?
            Komu zalezy, zeby padlo czy nie padlo?
            • fan.club Wyłącznie kolokwialnie. 24.02.08, 09:30
              Oraz retorycznie...
            • fan.club ratpole, na Twoje specjalne życzenie... 24.02.08, 09:42
              przeczytałem zalinkowany przez Ciebie tekst. Między nami
              bystrzakami: nie ma tam słów, które wg ciebie są cytatem.

              Także hehe.
              • ratpole Re: ratpole, na Twoje specjalne życzenie... 24.02.08, 09:46
                fan.club napisał:

                > przeczytałem zalinkowany przez Ciebie tekst. Między nami
                > bystrzakami: nie ma tam słów, które wg ciebie są cytatem.

                Sa Jozek, sa, zapewniam cie.
                Starosc cie dopada, wiec niniejszym odbieram ci tytul bystrzaka hehe
                • fan.club Bardzo rzeczowo i dlatego cię tak cenię. 24.02.08, 09:57
                  Cycatu jak nie ma - tak nie ma.
                  • ratpole A idzze ty w peezdu 24.02.08, 10:00
                    przymul jakis namolny

                    "Jan M. Fijor, Powroty z emigracji (1)
                    Powrót z emigracji to poza sporymi kosztami i kłopotami natury organizacyjnej,
                    duże przeżycie emocjonalne. Najczęściej też, przynajmniej w okresie początkowym,
                    silny stres i głębokie rozczarowanie.
                    W czasie licznych wizyt w kraju, witano nas na polskiej ziemi jak gości
                    honorowych, hołubiono, kochano i podziwiano, jako 'swoich, a jednak
                    zagranicznych', a więc lepszych. Po powrocie do kraju rodzinnego tracimy na
                    znaczeniu, stając się częścią szarej rzeczywistości. Mieszkając w Ameryce
                    byliśmy atrakcją towarzyską, walorem samym w sobie; przywoziliśmy prezenty,
                    zapraszaliśmy ich na kolacje, byliśmy reprezentantem wielkiego świata,
                    pachnieliśmy inaczej, a poza tym można było - w razie czego - na nas liczyć;
                    podesłać nam kuzyna, który chciał zarobić na dom; siostrzenicę na kursy języka,
                    czy znaleźć kandydata na męża dla siostry szwagra. Po powrocie, jesteśmy jak
                    wszyscy. Prezenty, jeśli są, to już miejscowe, zapach też, a z liczeniem jest
                    różnie. Tu na miejscu obnażamy przed światem mit Ameryki; że jednak nie każdy
                    jest tam milionerem, a jeśli nawet jest, to przecież nie po to, by innym życie
                    ułatwiać. Ludzie przyglądają nam się podejrzliwie, żeby nie powiedzieć, z żalem.
                    I nie ma się czemu dziwić. Taka jest natura człowieka. Pamiętajmy też, że nikt
                    nie jest prorokiem we własnym kraju.

                    Dlatego, doradzam, nie liczcie na specjalną życzliwość, wielkie przyjaźnie
                    sprzed czasu emigracji, bratnie dusze i nocne Polaków rozmowy. Raz, że nikomu
                    (poza nami) nie jest to już potrzebne. Dwa, że ludzie w Polsce nie mają na to
                    czasu. Trzy, oni i tak wszystko wiedzą lepiej. Nasze zdanie ich nie interesuje.
                    Stąd, pierwsze spięcia zaczynają się przeważnie od słów: 'W Ameryce, to...',
                    albo 'Dlaczego nie zrobicie tak jak u nas w Ameryce...?' Miejscowi, czy jak kto
                    woli 'krajowi' tego nie lubią, porównywanie Polski do Ameryki, dobierane jest
                    jak wypominanie im prowincjonalizmu. Szybko więc dochodzi do kłótni, powstają
                    animozje, więzy pękają. Nawet w gronie rodzinnym i wśród najbliższych. Wkrótce
                    okaże się, że wszyscy oni mają nam coś za złe; że porzuciliśmy ich i ojczyznę,
                    że nie jesteśmy patriotami; są ponadto zazdrośni o wszystko, przeważnie też mają
                    wyrzuty sumienia, że oni mimo wszystko nie odważyli się 'wtedy' wyjechać.
                    Dlatego, od dnia pierwszego, należy się wystrzegać sentymentów i jakiegokolwiek
                    porównywania polskiego status quo do warunków amerykańskich. Chyba, że będziemy
                    mówić o Ameryce źle. Pamiętajmy jednak, że w trudnych momentach, Stany
                    Zjednoczone są dla Polaka nadzieją na lepsze jutro i symbolem raju. Nadmierna
                    krytyka tego kraju jest również powodem napięć. Najlepiej więc, mało mówić,
                    zwłaszcza że cokolwiek powiemy, i tak nikt nam nie uwierzy.
                    Jeśli więc chcemy wylądować nad Wisłą na czterech łapach i nie przeżywać
                    rozczarowań, należy potraktować ten powrót jak...kolejną emigrację. Tym razem do
                    swojej ojczyzny. "
                    • fan.club Teraz Twoja kolej na wcieczkę. 24.02.08, 10:23
                      Cycatu nadal nie stwierdzono. Posłuż się może jednak komputerem...
                      • donk heheheh 24.02.08, 22:45
                        Ty go lepiej nie pros oi posluzenie siem komputerem, bo zamiast przez leb
                        cytatem dostac dostaniesz komputerem. I bendzie bubu. heheheh
    • jphawajski Re: Najlepiej malo mowic hehe 24.02.08, 10:42
      swiete slowa chcialo by sie powiedziec. jednak to tylko japo. tym
      razem pod ksywka jan m fijor, bryluje tym razem w polsce. daje im
      dobre i zle info. jak to mowia do wyboru do kolora. dla kazdego cos
      milego. on przyjmuje kazde zamowienie. zna sie przeciez na ameryce
      bo tam mieszkal i zna sie na polsce i polakach bo tam mieszka. on
      sie zna na ekonomi i psychologii. wlasciwie zna sie na wszystkim.
      jaki ten swiat maly.

      ale milo nam ze tak doswiadcza. mysle ze w koncu to poskutkuje
      szacunkiem do nas.
      tak trzymaj fijor (niema tu pomylki? niema. on lubi takie podteksty).
      • jphawajski Re: Najlepiej malo mowic hehe 24.02.08, 10:45
        zeby jednak tu jego teksty przytaczac to gruba przesada, ratpol smile)
        • ratpole Re: Najlepiej malo mowic hehe 25.02.08, 00:53
          jphawajski napisał:

          > zeby jednak tu jego teksty przytaczac to gruba przesada, ratpol smile)

          A kto on zacz?
    • luiza-w-ogrodzie Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:02
      Ostentacyjne chwalenie sie czy podkreslanie na kazdym kroku roznic
      nigdy nie spotka sie z zyczliwym odzewem, niezaleznie skad dokad sie
      migruje..

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:10
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Ostentacyjne chwalenie sie czy podkreslanie na kazdym kroku roznic
        > nigdy nie spotka sie z zyczliwym odzewem, niezaleznie skad dokad sie
        > migruje..

        Bez watpienia.
        Jednak w sytuacji gdy przy stole siedzi tubylec i emigrant nie sposob uniknac
        rozmowy O CZYMS, o czyms co niestety naturalnie ciazy w kierunku tematyki
        krajowo/wyjechanej, o ile oczywiscie nie zadowolimi sie grzecznosciowa wymiana
        pytan o pogode, samopoczucie ewentualnie aktualna godzine hehe
        Zreszta komu ja to tlumacze?
        Nigdy nie dowiedzielismy sie o czym rozmawialas z nadau/owa hehe
        • kan_z_oz Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:15
          Nigdy nie dowiedzielismy sie o czym rozmawialas z nadau/owa hehe

          ODP: 'Nice try'...hehehe. O pogodzie???

          Kan
          • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:19
            kan_z_oz napisała:

            > Nigdy nie dowiedzielismy sie o czym rozmawialas z nadau/owa hehe
            >
            > ODP: 'Nice try'...hehehe. O pogodzie???

            I to chyba bardzo lapidarnie hehe
            Nice try - hintujesz kuliezanke?
            Kuliezanka Mata Hari z Ogroda zademonstrowala nam profesjonalna wyzszosc
            zimnokrwistej agentki nad rozmemlanym Hansem Kuosem. Hint zbyteczny. hehe
          • luiza-w-ogrodzie Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:19
            kan_z_oz napisała:

            > Nigdy nie dowiedzielismy sie o czym rozmawialas z nadau/owa hehe
            >
            > ODP: 'Nice try'...hehehe. O pogodzie???

            A wiesz, ze nie pamietam czy rozmawialismy o pogodzie. Chyba nie -
            tyle bylo ciekawszych rzeczy do obgadania..
        • luiza-w-ogrodzie Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:18
          ratpole napisał:

          > Bez watpienia.
          > Jednak w sytuacji gdy przy stole siedzi tubylec i emigrant nie
          sposob uniknac rozmowy O CZYMS, o czyms co niestety naturalnie ciazy
          w kierunku tematyki krajowo/wyjechanej, o ile oczywiscie nie
          zadowolimi sie grzecznosciowa wymiana pytan o pogode, samopoczucie
          ewentualnie aktualna godzine hehe

          Rozmawia sie o rodzinie, hobbies, zaprzatajacych nas ostatnio
          projektach, np o budowie domu (strona polska) albo uprawianiu ogrodu
          (strona australijska). Plus pytania (ze strony polskiej) o to, jacy
          sa ludzie w Australii, jak sie czuje mieszkajac tak daleko od
          Polski, jak wygladaja stosunki w pracy etc Niektorzy mowia o
          porzuconych planach emigracyjnych, jakie mieli w mlodosci, albo o
          checi odwiedzenia Australii (tu pytaja o to co warto obejrzec).
          Jakos na temat samopoczucia rozmowa nigdy nie weszla :o)

          > Zreszta komu ja to tlumacze?
          > Nigdy nie dowiedzielismy sie o czym rozmawialas z nadau/owa hehe

          Rozmowa byla jak opisano wyzej. Poza tym nikt sie nie pytal na
          forum, o czym rozmawialam z Nadau, natomiast wszystkich bardzo
          interesowalo, jakim samochodem jezdzi :o)

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:24
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Rozmawia sie o rodzinie, hobbies, zaprzatajacych nas ostatnio
            > projektach, np o budowie domu (strona polska) albo uprawianiu ogrodu
            > (strona australijska). Plus pytania (ze strony polskiej)

            A wiec jednak!
            Nawet zachowujac zasade malomownosci ((C) Jan M. Fijor) nie sposob wymigac sie
            od odpowiedzi na pytania (ze strony polskiej). Odpowiadanie na te pytania,
            miedzy ludzmi nieco zaprzyjaznionymi (a juz nie daj Boze rodzina) prowadzi do
            niemalze natychmiastowych scysji i animozji hehe
            O tym wlasnie bardzo zyciowo napisal spostrzegawczy Fijor

            > Rozmowa byla jak opisano wyzej. Poza tym nikt sie nie pytal na
            > forum, o czym rozmawialam z Nadau, natomiast wszystkich bardzo
            > interesowalo, jakim samochodem jezdzi :o)

            Chyba jestem nietypowy, bo mnie bardziej interesuje jego/jej plec hehe
            • luiza-w-ogrodzie Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:46
              ratpole napisał:

              > A wiec jednak!
              > Nawet zachowujac zasade malomownosci ((C) Jan M. Fijor) nie sposob
              wymigac sie od odpowiedzi na pytania (ze strony polskiej).
              Odpowiadanie na te pytania, miedzy ludzmi nieco zaprzyjaznionymi (a
              juz nie daj Boze rodzina) prowadzi do niemalze natychmiastowych
              scysji i animozji hehe

              Wspolczuje rodziny i znajomych. U moich nie zauwazylam objawow
              animozji. Moze dlatego, ze utrzymuje z nimi regularny kontakt i
              wiedza, co sie u mnie w egzotycznej Australii dzieje? A moze mam po
              prostu fajna rodzine a znajomych sama sobie wybieram?

              To, o czym piszesz zauwazylam w pewnym stopniu na portalu "Nasza
              Klasa".

              > O tym wlasnie bardzo zyciowo napisal spostrzegawczy Fijor

              Tez mu wspolczuje.

              > > Rozmowa byla jak opisano wyzej. Poza tym nikt sie nie pytal na
              > > forum, o czym rozmawialam z Nadau, natomiast wszystkich bardzo
              > > interesowalo, jakim samochodem jezdzi :o)
              >
              > Chyba jestem nietypowy, bo mnie bardziej interesuje jego/jej plec
              hehe

              Przeciez juz na forum uzgodniono, ze Nadau sam na to spotkanie nie
              przyszedl/przyszla i rozmawialam z podstawiona osoba, jezdzaca
              wynajetym samochodem, czyz nie?
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=61177971&v=2&s=0

              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 05:14
                luiza-w-ogrodzie napisała:

                > Wspolczuje rodziny i znajomych. U moich nie zauwazylam objawow
                > animozji. Moze dlatego, ze utrzymuje z nimi regularny kontakt i
                > wiedza, co sie u mnie w egzotycznej Australii dzieje? A moze mam po
                > prostu fajna rodzine a znajomych sama sobie wybieram?

                Cieszem siem bardzo.
                Czy nie uwazasz jednak, ze znajdujesz sie w szczesliwej mniejszosci?
                Czyli to Ty ze swoja wspaniala rodzinka jestes ewenementem, a ja/my ze swoimi
                okropnymi rodzinami i znajomymi raczej norma hehe

                > Tez mu wspolczuje.

                Daremny trud, podobny temu zadawanemu sobie przez kol. Japo. O ile dobrze
                pamietam tez Was kiedys laczyla pozaforumowa znajomosc?
                Coz, podobne charaktery przyciagaja sie chwilowo, ale tylko te calkiem odmienne
                tworza trwalsze zwiazki hehe

                > Przeciez juz na forum uzgodniono, ze Nadau sam na to spotkanie nie
                > przyszedl/przyszla i rozmawialam z podstawiona osoba, jezdzaca
                > wynajetym samochodem, czyz nie?

                Jestem pewien, ze swoja niezlomna postawa Maty Hari z Ogroda zaskarbiasz sobie
                wdziecznosc tajemniczej postaci nadau. Moze nawet jakas fuche Ci zalatwi po
                ewentualnym Twoim powrocie do Ojczyzny? hehe
                A teraz wynurz sie z oceanu i napisz nam czy pranie w ogrodzie juz wyschlo
                • starypierdola Hmmm... ciekawe ... 25.02.08, 15:47
                  "...Nawet zachowujac zasade malomownosci ((C) Jan M. Fijor) nie sposob wymigac
                  sie od odpowiedzi na pytania (ze strony polskiej). ..."

                  Jeszcze mi sie to nie zdarzylo. ¿Jakie pytania???

                  Jak jestem w PL i siadam z kolegami, przyjaciolmi, rodzina do kieliszka, i
                  rozmowa schodzi na kraj w ktorym akurat mieszkam, to NIGDY nie jestem
                  dopuszczony do slowa.

                  Zawsze mi wszystko wytlumacza jak to u mnie jest (dobrze czy nie dobrze,
                  zaleznie od okolicznosci, jakosci i ilosci wypitej wodki), do slowa nie
                  dopuszcza, a na niesmiale uwagi ze moze jednak nie jest tak jak mowia maja
                  gotowa odpowiedz: "ty nas tu nie wypuszczaj w krzaki".

                  W koncu kazdy Polak to nauczyciel ....

                  Nawet Luiza nas tu uczy o ogrodach ....

                  Niesmialy SP
                  • ratpole Re: Hmmm... ciekawe ... 25.02.08, 17:38
                    starypie.. napisał:

                    > Jak jestem w PL i siadam z kolegami, przyjaciolmi, rodzina do kieliszka, i
                    > rozmowa schodzi na kraj w ktorym akurat mieszkam, to NIGDY nie jestem
                    > dopuszczony do slowa.

                    Potwierdzam.
                    Tak tez bywa, ale z reguly z grzecznosci zadaja jakies jedno pytanie na
                    zaczynek, a potem to juz jazda hehe
                  • kan_z_oz Re: Hmmm... ciekawe ... 26.02.08, 00:37
                    starypie.. napisał:

                    > "...Nawet zachowujac zasade malomownosci ((C) Jan M. Fijor) nie
                    sposob wymigac
                    > sie od odpowiedzi na pytania (ze strony polskiej). ..."
                    >
                    > Jeszcze mi sie to nie zdarzylo. ¿Jakie pytania???
                    >
                    > Jak jestem w PL i siadam z kolegami, przyjaciolmi, rodzina do
                    kieliszka, i
                    > rozmowa schodzi na kraj w ktorym akurat mieszkam, to NIGDY nie
                    jestem
                    > dopuszczony do slowa.
                    >
                    > Zawsze mi wszystko wytlumacza jak to u mnie jest (dobrze czy nie
                    dobrze,
                    > zaleznie od okolicznosci, jakosci i ilosci wypitej wodki), do
                    slowa nie
                    > dopuszcza, a na niesmiale uwagi ze moze jednak nie jest tak jak
                    mowia maja
                    > gotowa odpowiedz: "ty nas tu nie wypuszczaj w krzaki".
                    >
                    > W koncu kazdy Polak to nauczyciel ....
                    >
                    > Nawet Luiza nas tu uczy o ogrodach ....
                    >
                    ODP: SP - czy Ty przez przypadek nie odwiedzasz mojej mamusi???
                    Hihihihi

                    Kan
                    • jphawajski Re: Hmmm... ciekawe ... 26.02.08, 00:52
                      > > zaleznie od okolicznosci, jakosci i ilosci wypitej wodki), do
                      > slowa nie dopuszcza,

                      mama tez lubi... ? smile
                  • debunker 2+2=mc² 26.02.08, 03:20
                    Dwa plus dwa nie zawsze jest cztery. Czasami 2+2=mc²
                    © SP
          • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:28
            alez oni wiedza ze my tesknimy, ze chcemy wracac. sprobuj zaprzeczyc.
            a opowiadanie o zyciu tu w usa, o zwyczajach, kulturze, ich drazni.
            no chyba ze sie powtarza polska prase smile
            • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:32
              jphawajski napisał:

              > alez oni wiedza ze my tesknimy, ze chcemy wracac. sprobuj zaprzeczyc.
              > a opowiadanie o zyciu tu w usa, o zwyczajach, kulturze, ich drazni.
              > no chyba ze sie powtarza polska prase smile

              Ba, pierwsze z rzedu tych grzecznosciowych pytan jest przewaznie zadawane ze
              charakterystycznym zlosliwym blyskiem w kaprawych slepkach i zle ukrywana
              nadzieja: ale tesknicie nieraz, co?
              Nie, wcale.
              O, patrzcie jaki amerykanin! Do domu nie teskni! Ludziom sie od tej kasy w
              glowach przewraca.
              ITD. ITP, ITD, ITP.....
              • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:38
                wpisalem sie do mojej klasy. ktos sie napracowal i zrobil prawie
                pelna liste wszystkich uczniow tej klasy. zrobil to oczywiscie z
                pamieci (ca). inny to zaraz skrytykowal (pl). ze lista do bani bo
                kogos brakuje a jedno nazwisko to nawet wystepuje dwa razy. inny
                (usa) napisal ze troszke przesadzasz bo to pierwsze proby i mozna ja
                poprawiac. na to ten (pl) a co ty myslisz, ze jak mieszkasz w usa to
                jestes madrzejszy i masz prawo zwracac mi uwage.
                wszyscy zamilkli.
                • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 03:04
                  doszlo do tego ze ci wszyscy ktorzy mieszkaja w ca i us ukrywaja to
                  aby nie draznic. pod ich profilami mozna znalezc tylko miasta
                  polskie w ktorych kiedys mieszkali. podobnie u mnie. w wymiane
                  mailowej piszemy wiecej ale tez nie wszystko. na pytanie jednego
                  kolegi z polski kierowanane do innego kolegi z ny, czym sie
                  zajmujesz? odpowiedzial. prowadze drobna dzialalnosc gospodarcza w
                  ny. a prawda jest taka, ze jest wlascicielem znanej w usa sieci
                  sklepow. jest multimilionerem i mieszka w wielkiej posiadlosci z
                  basenami i kortami tenisowymi. na virtual earth mozna to dokladnie
                  zobaczyc. trudno powiedziec jak klasa by to przyjela gdyby
                  powiedzial prawde. prawdopodobnie przestala by sie do niego odzywac.
                  grupa mieszkajaca w ca/us to wie i wszyscy sie z jego sukcesow
                  bardzo cieszymy. mozemy czytac ze nasz kolega ze szkolnej lawy
                  ostatnio otworzyl nastepna piekna reastauracje.
                • bugmenot.com Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 18:26
                  jphawajski napisał:

                  > wszyscy zamilkli.

                  Pytanie za 100 punktow to jest czy ty kiedys zamilkniesz.
      • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:23
        tak by sie wydawalo ze jest to proste.
        jak sie rozmawia z najblizsza rodzina czy najpeszymi przyjaciolmi
        sila rzeczy czlowiek stara sie byc szczery a to nie poplaca.
        oczywiscie, ze nie my zaczynamy sie chwalic czy porownywac. poza
        oczywiscie wyjatkami. kulturalny czloweik tego nie robi. jednak nasi
        przyjaciele nosza to w sercu i czesto nieswiadomie prowokuja.
        co odpowiadasz na pytania typu, jakim samochodem jezdzisz? w jakim
        domu mieszkasz? ile zarabiasz? itd. tu trzeba byc dyplomata nawet
        wobec najblizszych.
        • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:36
          jphawajski napisał:

          > tak by sie wydawalo ze jest to proste.
          > jak sie rozmawia z najblizsza rodzina czy najpeszymi przyjaciolmi
          > sila rzeczy czlowiek stara sie byc szczery a to nie poplaca.
          > oczywiscie, ze nie my zaczynamy sie chwalic czy porownywac. poza
          > oczywiscie wyjatkami. kulturalny czloweik tego nie robi. jednak nasi
          > przyjaciele nosza to w sercu i czesto nieswiadomie prowokuja.

          Dokladnie.

          > co odpowiadasz na pytania typu, jakim samochodem jezdzisz? w jakim
          > domu mieszkasz? ile zarabiasz? itd. tu trzeba byc dyplomata nawet
          > wobec najblizszych.

          Ja odpowiadam: samochodem czterokolowym, dom jak to w Hameryce - z piasku i
          mgly, zarabiam tyle co kot naplakal.
          Komentarz pytajacego: no i warto to bylo wyjezdzac? hehe
          • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 01:39
            hahaha... nie warto smile
        • luiza-w-ogrodzie Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 02:08
          Odpowiadasz na:
          jphawajski napisał:

          > jednak nasi
          > przyjaciele nosza to w sercu i czesto nieswiadomie prowokuja.
          > co odpowiadasz na pytania typu, jakim samochodem jezdzisz? w jakim
          > domu mieszkasz? ile zarabiasz? itd. tu trzeba byc dyplomata nawet
          > wobec najblizszych.

          Tu znowu powraca pytanie: cos to za rodzina/przyjaciele, ktorzy
          oceniaja Ciebie po zarobkach? Mnie sie o to pytaly pewnie ze trzy
          osoby (w tym jedna kuzynka - ale wzeniona - nie moje geny ;o))).
          Odpowiadalam, ze zarabiam wystarczajaco na moje potrzeby.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 02:51
            nie wydaje ci sie ze z rodzina i przyjaciolmi powinno sie rozmawiac
            szczerze, jak rowny z rownym a nie jak z kims uposledzonym?
            • luiza-w-ogrodzie Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 03:30
              jphawajski napisał:

              > nie wydaje ci sie ze z rodzina i przyjaciolmi powinno sie
              rozmawiac
              > szczerze, jak rowny z rownym a nie jak z kims uposledzonym?

              ?
              Rozmawiam z nimi szczerze, a ze sobie nie zadajemy nawzajem pytan na
              temat zarobkow i ile kosztowaly ostatnie wakacje, to juz sprawa
              dobrych manier. Szczerosc nie polega na wywalaniu z siebie
              wszystkiego co sie wie.

              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • jphawajski Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 03:35
                sprytnie unikasz odpowiedzi. uwazasz, ze na tym polega szczerosc?
                pozostanmy przy swoich.
                • ratpole Re: Zalezy z kim sie rozmawia 25.02.08, 05:16
                  jphawajski napisał:

                  > sprytnie unikasz odpowiedzi.

                  To chyba z powodu tej sexapilnej oblosci lydek tak siem wyslizguje jak piskorz hehe
    • pan666 Re: Najlepiej malo mowic hehe 25.02.08, 07:59
      Re:Autor: ratpole 24.02.08, 06:28 Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz

      Dlatego, doradzam, nie liczcie na specjalną życzliwość, wielkie
      przyjaźnie
      sprzed czasu emigracji, bratnie dusze i nocne Polaków rozmowy.


      masz racje,pare szwedzkich przyslowi :

      "to czego teraz niemowie-tego ja nigdy niepowiedzialem"

      "mowa jest srebrem - milczenie jest zlotem"

      Pzdr.
    • ratpole Kolejne pytanie do obu lasek 25.02.08, 08:30
      Jak dlugo przebywacie obie Panie na emigracji?
      Potrzebuje to wiedziec, bo mi tu jakies ulamki wychodza.
      I jeszcze jedno: czy Sz. Malzonek p. Luizy jest Polakiem?
      • ontarian Re: Kolejne pytanie do obu lasek 25.02.08, 14:28
        ratpole napisał:

        > Jak dlugo przebywacie obie Panie na emigracji?
        poczatek 90tych, 90 czy 92
        jest to gdzies na forum, ale szukac mi sie nie chce

        > Potrzebuje to wiedziec, bo mi tu jakies ulamki wychodza.
        zaokraglaj tak jak one sa zaokraglone
        to i ulamkow nie bedzie

        > I jeszcze jedno: czy Sz. Malzonek p. Luizy jest Polakiem?
        aborygenem, tez bylo na forum, hehe
      • kan_z_oz Re: Kolejna odpowiedz - pytanie do obu lasek 26.02.08, 02:55
        ratpole napisał:

        > Jak dlugo przebywacie obie Panie na emigracji?
        > Potrzebuje to wiedziec, bo mi tu jakies ulamki wychodza.
        > I jeszcze jedno: czy Sz. Malzonek p. Luizy jest Polakiem?

        ODP: Od początku 1992. Lata 1994-1996 spędziłam 50/50 pomiędzy OZ -
        RP, w ramach 'bujania się emigracyjnego' oraz decydowania o
        pilnowaniu ogniska domowego...

        Kan
        • ratpole Re: Kolejna odpowiedz - pytanie do obu lasek 26.02.08, 03:09
          kan_z_oz napisała:

          > ODP: Od początku 1992. Lata 1994-1996 spędziłam 50/50 pomiędzy OZ -
          > RP, w ramach 'bujania się emigracyjnego' oraz decydowania o
          > pilnowaniu ogniska domowego...

          Wiec to dlatego nie jestesmy kompatybilni.
          To bardzo ciekawe zjawisko jak dlugosc pobytu na emigracji wplywa na swiatopoglad.
          Z najstarsza emigracja (wojenna) moglem nawiazac nic sympatii dopiero kiedy mi
          stuknelo 20 lat doswiadczenia. Wczesniej bylem slusznie (przyznaje) traktowany
          przez nich jako emigracyjny smark. Miedzy kolejnymi falami istnieja jeszcze
          wieksze roznice. Obserwuje znajomego, ktory jest zaledwie 5 lat w Kanadzie, tych
          ktorzy dopiero przyjezdzaja i to jak sie nawzajem traktuja.
          Niestety, w emigracji jak we wszystkim, praktyka czyni mistrza wink

          -
          • kan_z_oz Re: Kolejna odpowiedz - pytanie do obu lasek 26.02.08, 03:23
            ratpole napisał:
            > Wiec to dlatego nie jestesmy kompatybilni.
            > To bardzo ciekawe zjawisko jak dlugosc pobytu na emigracji wplywa
            na swiatopogl
            > ad.
            > Z najstarsza emigracja (wojenna) moglem nawiazac nic sympatii
            dopiero kiedy mi
            > stuknelo 20 lat doswiadczenia. Wczesniej bylem slusznie
            (przyznaje) traktowany
            > przez nich jako emigracyjny smark. Miedzy kolejnymi falami
            istnieja jeszcze
            > wieksze roznice. Obserwuje znajomego, ktory jest zaledwie 5 lat w
            Kanadzie, tych
            > ktorzy dopiero przyjezdzaja i to jak sie nawzajem traktuja.
            > Niestety, w emigracji jak we wszystkim, praktyka czyni mistrza wink

            ODP; Olala, kompatybilni??? Wystarczy mi bycie kompatybilnym
            ze 'starym'. On myśli ja dopowiadam. Przerażające zjawisko - w
            pierwszej chwili. To tak jakby Ci ktoś w głowie siedział i czytał
            WSZYSTKO...
            A nie wystarczy, że nie rzucamy naczyniami w swoją stronę???
            Nie mogę powidzieć abym rozumiała w pełni Twoją pozycje. Raczej
            wyczuwam, że interesują Cię jak i też niepokoją rzeczy, które na
            mnie nie robią większego wrażenia...i vice versa.
            A jednak piękno jest w odmienności??hehehe - no, byłoby nudno.
            Tak Rat, zgadzam się Rat, masz rację Rat...

            Kan
            • ratpole Re: Kolejna odpowiedz - pytanie do obu lasek 26.02.08, 03:38
              kan_z_oz napisała:

              > Tak Rat, zgadzam się Rat, masz rację Rat...

              O tak! Tak mi mow, mow jeszcze hehe

              Zarty na bok... jestesmy tu my (emigrole) forteca broniaca sie garstka zawzietej
              zalogi przed nacierajaca wsciekla tluszcza Chamow.
              Jednosc i zrozumienie byloby w tej sytuacji mile widziane, ale coz.... tak
              pieknie siem roznimy
              • kan_z_oz Re: Kolejna odpowiedz - pytanie do obu lasek 26.02.08, 03:54
                ratpole napisał:
                > Zarty na bok... jestesmy tu my (emigrole) forteca broniaca sie
                garstka zawziete
                > j
                > zalogi przed nacierajaca wsciekla tluszcza Chamow.
                > Jednosc i zrozumienie byloby w tej sytuacji mile widziane, ale
                coz.... tak
                > pieknie siem roznimy

                ODP: Ten punkt rozumiem lub powinnam powiedzić wyczuwam. Może mam
                podobnie??? metoda inna, Misiu..różnica 'skin deep'.

                Kan
                • mipik zazdrosc 26.02.08, 05:24
                  Otwarta i prosto w oczy bez zadnego ukrywania to pojawia sie wsrod
                  kolegow/rodziny kiedy rozmawiamy o rybach, ktore udalo mnie sie
                  zlowic, o miejscach gdzie nurkowalem czy o roznych przygodach w
                  dzikszych kawalkach swiata.
                  Tak samo jak i ja im tego typu sukcesow zazdroszcze.


                  Moze ja tez mam w zyciu szczescie i do tej podobno "znikomej
                  mniejszosci" naleze ale w rozmowach z rodzina czy znajomymi nie
                  pojawiaja sie pytania o pieniadze, dorobek itp.


                  A co do innego aspektu pierwszej wypowiedzi to mozna szczerze
                  powiedziec, ze w Australi lokalni mieszkancy tez bardzo alergicznie
                  reaguja na wypowiedzi typu: " U nas w Ameryce/Polsce/UK/Chinach ...
                  to to i tamto robimy lepiej, to i tamto jest lepsze to i tamto
                  powinni tutaj zmienic aby bylo tak jak gdzie indziej..."
                  Ot fakt z zycia w malym kraju na peryferiach.
                  Mozna sie przyzwyczaic.
              • zagadeknaukowy Re: Kolejna odpowiedz - pytanie do obu lasek 26.02.08, 08:19
                sumienie cie tknelo? Prze lata wypisywales chamskie posty i dopiero
                ostatnio zmiekla ci rura jak dostajesz raz za razem po szczurzymym
                kulfonie. Wczoraj plakales ze na forum panuje wulgaryzm (!) co jest
                o tyle smieszne ze twoj wulgaryzm nie ma sobie rownych. Teraz
                widzisz siebie jako ostoja przed chamstwem a przeciez glownym chamem
                na forum to jestes wlasnie ty! Przed samym soba chcesz sie bronic?
                Niezle ci odwala po tym jak wyszlo na jaw ze nienawidzisz wszystkie
                kobiety po kilku eksperymentach matrymonialnych.
                • ontarian a ty rybenko czego tu chcesz? 26.02.08, 13:31
                  wskocz do muszli klozetowej i plyn stad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka