Gość: Baloo
IP: *.ne.ch
24.01.02, 09:08
Kilka lat temu, na dziesieciolecie matury, zorganizowalismy spotkanie klasowe w
knajpie. I co sie okazalo ? Prawie 2/3 klasy, w 4-5 lat po studiach, byla juz
albo na stale za granica, albo okrakiem (kilka miesiecy tu , kilka tam, i tak w
kolko Macieju, rozrzuceni po prawie calym swiecie (Stany, Hiszpania, Francja,
Belgia, Luksemburg,Szwajcaria, Szwecja, Japonia). W Polsce zostali : 1 koles,
ktory postanowil zostac zulem-polkryminalista, 2-3 bogatych z domu (firmy
rodzicow, te rzeczy..), 1 na "wokolrzadowej" posadzie. Reszta to niemal same
sieroty zyciowe (takie juz byly w szkole), z "normalnych" osob - moze 3 sztuki
dalo by sie uzbierac. Teraz sytuacja jeszcze bardziej sie pewnie zmienila .
Zeby bylo zabawniej - zadnego gastarbeitera czy "klinowania plejsow",
wylacznie "drenaz mozgow" i malzenstwa.
Czy macie jakies wiesci o waszych klasach ?
Pozdrowienia