bulimiczka167
15.07.05, 18:34
Kiedy zaczełam sie odchudzać miałam 170 cm i ważyłam 65. Chciałam schudnąć 10
kilo. Ale kiedy doszłam do 58 kg to nie wytrzymałam i dostałam pierwszy atak.
Potem potoczyło sie już szybko: 3 ataki w ciągu tygodnia, rzyganie, tabletki
przeczyszczające. Kiedyś chciałam powiedziec o tym powiedzeć rodzicą. Ale
szybko z tego zrezygnowałam. W końcu mój organizm nie wytrzymał. Nagłe
zaczeła mi lecić krew a następnie zemdlałam. Naszczęście moi rodzice szybko
mnie znaleźli. A obudziłam się dopiero w szpitalu. Wtedy P.doktor powiedziała
do rodziców: Państwa córka ma bulimię. No i się zaczeło: poszłam do
psychologa a następnie na terapię. Trochę mi pomogła przez rok nie rzygałam
(no nie przepraszam może raz na dwa miesiące), nie miałam juz ataków. Ale
ostatnio znowu sie zaczeło: znowu mam ataki, wymiotuję(ale jak narazie rzadko
bo tylko raz w tygodniu) no i biorę środki moczopędne rzadziej
przeczyszczające. Jestem załamana. Wydaje mi się że już chyba nigdy nie
wylecze się z bulimii. Bo ja narazie nic bynajmniej na to nie wskazuje. Boje
się iśc znowu do psychologa i na terapię. Już nie wiem co mam robić.
Pomocy!!!!!