27.07.05, 22:00
nie bede oryginalna.mam to wszystko co wy.nienawidze jedzenia.nie sprawia mi
to przyjemnosci.i ciagle myslenie o jedzeniu.rzeczywiscie- czas
wolny...wszyscy sie na niego ciesza,a ja wole,zeby nie nadszedl.wszyscy
ciesza sie na lato.a ja nie.wszyscy jedza lody,ciagle ktos organizuje
imprezy,grille.a mnie przez jedzenie wcale nie sprawia to przyjemnosci.siedze
wtedy i zastanawiam sie co lepiej pozniej zrobic-zwymiotowac czy
przeczyscic.chode do psychologa.od niedawna.nie powiedziala mi w prost,ze to
bulimia.ale jesli mam wybierac miedzy anoreksja a bulimia to mam to
drugie.podobno moj stan nie jest zly.ale to co sie dzieje z umyslem jest
okropne.gdy mysle,ze juz jest ok,ze nie potrzebuje psychologa-bum.wszystko od
nowa.to usypia czujnosc.i ciagle uwazanie,zeby sie tylko nie zdenerwowac.i
akurat teraz zostawila mnie bardzo wazna dla mnie
osoba...przyjaciolka...ide.pewnie zaraz zjem kolejne ciach.mimo,ze juz mnie
zoladek boli z przezarcia... odezwijcie sie.pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • misiaxl Re: ja tez... 28.07.05, 18:06
      Wiesz ja może nie nienawidzę jedzenia ale zmuszam się do tego aby nie jeść a
      wszystko dlatego żeby schudnąć i mieć zgrabną figurę.Nie jeżdżę z rodzicami na
      działkę,nie piękę z nimi kiełbasy na ognisku, unikam słodyczy a gdy wchodzę do
      sklepu i mam ochotę na coś słodkiego wystarcza mi widok słodyczy.Od razu w
      głowie pojawiają się myśli że jak tylko dam się na coś skusić to przytyję bo
      przecież to kaloryczne.I tak kończą sie zakupy że odchodzę z myślą że przecież
      jestem na diecie i się odchudzam więc nie można mi jeść słodyczy.Chleba nie jem
      bo jest kaloryczny.Na mięso nie mam najmniejszej ochoty.Najlepiej czuję się jak
      jem owoce, warzywa i jogurty.Do psychologa chodziłam dwa lata.Kiedy zapytałam
      pani psycholog czy mam bulimię powiedziała mi:"nie,nie ma pani bulimii"a dalej
      w trakcie rozmowy zapytałam czy ja się obsesyjnie odchudzam odpowiedziała:"no
      ja tego nie wiem...".Powiedziałam do Niej to nie jest anoreksja prawda?Nie mam
      anoreksji a psycholog na to:"jak ktoś cały czas myśli tylko żeby nie jeść..."Te
      słowa wypowiedziane przez panią psycholog uświadomiły mi że mam anoreksję ale
      nadal wmawiam sobie że to nie możliwe bo przecież jestem gruba a anorektyczki
      są strasznie chude.Jeżeli chodzi o terapię to nawet były efekty bo przytyłam a
      mimo to akceptowałam się.Oczywiście do chwili kiedy od mamy usłyszałam że
      bardzo przytyłam problem pojawił się znowu.Znowu zaczęłam się
      odchudzać.Postanowiłam Jej udowodnić że mogę coś w życiu osiągnąć i stać mnie
      na wiele więcej niż się Jej wydaje.Wiem że być może powinnam znowu odwiedzić tą
      panią psycholog ale jakoś nie mam odwagi a poza tym uważam że wszystko jest w
      porządku bo chudnę i powoli zbliżam się do celu.Poza tym jak tylko pomyślę żeby
      do Niej zadzwonić od razu przypomina mi się że podczas poprzedniej terapii
      przytyłam a ja teraz nie chcę przytyć tylko schudnąć więc nie ma sensu się
      kontaktować z panią psycholog.
    • agunia43 Re: ja tez... 28.07.05, 19:23
      Ojejku dziewczyny..jest mi tak zle i nawet nie mam komu tego powiedziec.Czytam
      wasze posty i mam wrazenie ze to ja je pisalam. Ja..nie wiem co mam. Nie jest
      to ani anoreksja ktora skonczyla sie u mnie rok temu ani bulimia bo nie
      wymiotuje ale to chyba tylko dlatego ze nie potrafie. Ja..juz nie wiem co mam
      robic. Co kilka tzn 3 dni mam napady glodu i wtedy wcinam wszystko co wpadnie
      mi wrece a jak nie ma nic w domu biegne do sklepu po jakies batony;(Teraz tez
      boli mnie brzuch ze juz siedziec nie moge!Ale nie wiem czemu znowu to
      zrobilam.Juz myslalam ze dam rade-ze nawet uda mi sie schudnac po tym jak
      przytylam w jeden miesiac 10 kilo ale to stalo sie znowu..Boli brzuch ale ja
      dale..Nie pomoglo powtarzanie sobie w myslach ze bede tego zalowala, ze bede
      plakala, ze na nic moja dieta i cwiczenia..Znowu nawalilam-jestem beznadziejna.
      Najgorsze jest to ze kiedys ukrywalam sie przed rodzicami zeby nie jesc teraz
      robie to zeby napychac sie do bolu. Tez zastanawiam sie nad psychologiem i tez
      rezegnuje z tego pomyslu gdy mysle ze tym razem dam rade..Nie wiem co
      robic..Nie chce juz zyc bo moje zycie to jedzenie-czuje do siebie wstret..Nie
      oczekuje zlotych rad czy genialnych mysli w stylu "musisz tylko chciec", chce
      komus powiedziec co czuje, komus kto zrozumie a nie komus kto nie wie jak to
      jest ze mimo sytosci jem dalej..Dziekuje za wasza obecnosc
      • sylkas2 Re: ja tez... 29.07.05, 20:08
        Ty masz o tyle dobrze, że napady głodu masz co 3 dni... ja się obżeram
        codziennie... kiedyś mój dzień wyglądał tak; obzarłam
        się...wyrzygałam...obżarłąm się...wyrzygałam...
        i tak conajmniej dwa razy dziennie... teraz udało mi się zjechać do obżerania
        się i rzygania jeden raz dziennie... wiem ze to słaba pociecha bo przecież
        nadal to robię ale dla mnie jest to wielki postęp... tak samo jak Ty czuję
        wstręt do siebie... wkurza mnie to, ze rządzi mną jedzenie... jestem słaba i
        nie potrafię nad sobą zapanować... że to jedzenie nade mną panuje...
    • gosiax139 Re: ja tez... 29.07.05, 21:37
      miśka, nawet nie wiesz jak mocno 3mam za ciebie kciuki.Wierze w ciebie, wierze
      ze potrafisz z tym wygrać. Mi sie dziś udało nie zrobić sobie krzywdy, bo tak to
      trzeba nazywać, ranimy nasze ciało ale i dusze...POZDRAWIAM , buziaczki
      • misiaxl Re: ja tez... 30.07.05, 12:02
        gosiax139 napisała:

        > miśka, nawet nie wiesz jak mocno 3mam za ciebie kciuki.Wierze w ciebie, wierze
        > ze potrafisz z tym wygrać.

        Jedyne co może mi się udać to schudnąć.
      • czaarownicaa Re: ja tez... 30.07.05, 23:26
        Gratuluje silnej woli..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka