ania_witos
27.07.05, 22:00
nie bede oryginalna.mam to wszystko co wy.nienawidze jedzenia.nie sprawia mi
to przyjemnosci.i ciagle myslenie o jedzeniu.rzeczywiscie- czas
wolny...wszyscy sie na niego ciesza,a ja wole,zeby nie nadszedl.wszyscy
ciesza sie na lato.a ja nie.wszyscy jedza lody,ciagle ktos organizuje
imprezy,grille.a mnie przez jedzenie wcale nie sprawia to przyjemnosci.siedze
wtedy i zastanawiam sie co lepiej pozniej zrobic-zwymiotowac czy
przeczyscic.chode do psychologa.od niedawna.nie powiedziala mi w prost,ze to
bulimia.ale jesli mam wybierac miedzy anoreksja a bulimia to mam to
drugie.podobno moj stan nie jest zly.ale to co sie dzieje z umyslem jest
okropne.gdy mysle,ze juz jest ok,ze nie potrzebuje psychologa-bum.wszystko od
nowa.to usypia czujnosc.i ciagle uwazanie,zeby sie tylko nie zdenerwowac.i
akurat teraz zostawila mnie bardzo wazna dla mnie
osoba...przyjaciolka...ide.pewnie zaraz zjem kolejne ciach.mimo,ze juz mnie
zoladek boli z przezarcia... odezwijcie sie.pozdrawiam.