15.07.06, 13:42
nie umiem się zmobilizować. Chcę już mieć normalną wage, ale ciągle coś staje
na przeszkodzie. Zjem i zamiast się cieszyć, to czuję że przesadziłam, że
mogłam sobie odmówić. Dlaczego mam tak słomiany zapał?!
Obserwuj wątek
    • ewelinaw7 Re: motywacja 15.07.06, 15:18
      Bo to jest choroba, ona walczy o Ciebie, o Twoją psychikę. Tu nie ma
      racjonalnego wytłumaczenia. JA będąc chorą starałam się sobie powtarzać, że to
      co jem, nie jest w stanie sprawić, abym przytyła. Ale choroba jest podstępna i
      nie tak łatwo z nią wygrać. Wierzę jednak, że CI się uda tak jak mi się
      udało.Pozdrawiam serdecznie.
      • kassiuniek Re: motywacja 18.04.07, 16:58
        Dlaczego ?? bo ciagle gdzies jestes w tamtym swiecie ... dlatego ze dopiero
        walczysz , a kiedy zwyciezysz to nic nie bedziesz slyszała zadnych glosow ...
    • hopeless2 Re: motywacja 15.07.06, 15:38
      Ja jak jem to sobie mysle tak: musze jesc po to zeby wreszcie na kazdym kroku
      nie robilo mi sie slabo, musze zjesc jak jestm glodna, bo inaczej bede ciagle
      myslala o zarciu, musze jesc, bo to rzecz normalna itp.. Mi pomaga :)
      • if7 Re: motywacja 28.07.06, 11:49
        Ja i moja bulimia... 6, może 7 już lat..raz górka, raz dołek..ze skrajności w
        skrajność..raz wielkie żarcie, raz wielka głodówka..zaczęło to być
        przyzwyczajenie.. stwierdziłam w pewnym momencie, że tak już musi być, że muszę
        to wszystko zaakceptować, że już nie widzę szans i perspektyw..na powrót do
        pseudo normalności..stwierdziłam,że to jest najwidoczniej moja ,,normalność" i
        muszę sie z tym pogodzić...że nie mam już siły walczyć, wciąż o tym myśleć,być
        chorągiewką na wietrze... starałam się przez wiele lat z towarzyszką mojego
        życia funkcjonować w miarę ,,normalnie" studiować, pracować, spotykać się z
        ludźmi...ale..wciąż nieszcześliwa, wciąż smutna, wciaż jakaś obca... teraz
        myślę, że wtedy, w pewnym momencie straciłam wiarę..w siebie, w swoje
        możliwości, w terapeutów, we własne życie...powtarzając sobie ciagle :,,od
        jutra".. I co się wydarzyło..? Obudziłam się pewnego dnia..lato- słońce..- ja
        smutna, ociężała, nieszczęśliwa..pomyślałam sobie,że: NIE! STOP! że tak wcale
        nie musi być, że nie o to mi w życiu chodzi, żeby jeść,spać budzić się, jeść,
        stwarzać pozory ,,normalności"i względnie poprawnego funkcjonowania.. i tak w
        kółko dzień po dniu..myślę,że tamten dzień był jakimś przełomem..pomyślałam
        sobie,że ja już tak nie chcę! Że chcę żyć, a nie tylko istnieć! Że chcę
        zasypiać i budzić się w przekonaniu, że się czuję dobrze!Że chcę mieć plany,
        perspektywy, cel..że chcę walczyć! o siebie, o miłość! o moje życie! wykonałam
        telefony, znalazłam terapeutę, uczęszczam na terapię..staram się znajdować
        pozytywy.. staram się obsrewować świat, ludzi wokół, SIEBIE..swoje reakcje i
        zachowania.. wiem,że próbuję uczyć sie życia od nowa..szukać ZYCIA W ŻYCIU!
        Czasem czuję się jak małe dziecko, które na nowo poznaje świat..ciężko się z
        tym pogodzić w pewnym sensie.. mam 23 lata, wiem, że straciłam wiele, ale wiem
        też,że nie wszystko stracone..że bulimia to ,,plecak" na całe życie, CZASEM
        ZDARZAJĄ SIĘ POTKNIĘCIA.. większy stres, adenerwowanie i już..powraca.. wtedy
        staram się, by trwało jak najkrócej..próbuję wtedy spojrzeć z boku, na to, co
        było przyczyną, dlaczego tak się stało, jak można było inaczej..!Ale wiem,że
        nie można się poddać..trzeba walczyć! Dążyć do tego, by zasypiać i budzić się z
        uśmiechem na twarzy. Z przeświadczeniem, że się czujesz dobrze! Nie sądzę, bym
        była już tak do końca zdrowa.To wymaga dni,miesięcy, czasem lat.. Wiem,że
        potrzeba czasu,czasem trudno mi się z tym pogodzić. Czasem chciałabym tak jak
        za dotknięciem czarodziejskiej różrżki..z dnia na dzień, wymazać przeszłość!
        Lecz zrozumiałam, że tak się nie da i walczę! Moja motywacja to...MOJE ŻYCIE!!
        • amelka201 Re: motywacja 28.07.06, 12:50
          Bardzo trafnie ubrałaś to w słowa... podpisuje sie pod Twoim postem.U mnie też
          motywacją jest życie,walcze o nie.Naprawde to co napisalas to jakbym czytala o
          sobie, z małą rożnicą. Mnie bulimia niszczyła 3 lata dopóki nie powiedziałam
          koniec.Zaczełam aktywna walkę która wydaje mi sie wygrałam.Ale "ten plecak"
          nosze na sobie do dzis i czasem doskwiera mi jego ciezar.Podrawiam i zycze
          powodzenia :)
          • 0lunia Re: motywacja 28.07.06, 14:43
            Też mam wiele myśli motywujących mnie. Chcę mieć normalne życie, żeby ktoś mógł
            być ze mnie dumny. Przede wszystkim chcę założyc kiedyś rodzinę, mieć dzieci. W
            tej chwili chcę czuć się atrakcyjna, ale jest to niemożliwe bo wyglądam jak
            wyglądam. Co jeszcze mam zrobić żeby skończyła sie w mojej głowie walka pomiędzy
            mną, a anoreksją?
            • crazylikeastrawberryjam Re: motywacja 28.07.06, 15:09
              heh... czuje chyba to co ty... i tez bym baardzo chciala to wiedziec...
              • if7 Re: motywacja 29.07.06, 03:13
                Mam za sobą szpital-oddział leczenia zaburzeń odżywiania,liczne terapie,wielu
                psychologów i psychiatrów na koncie..Myśle teraz,wraz z upływem czasu,że do
                tego,by wyzdrowieć,trzeba dojrzeć..chcieć i czasem się ,,poddać"- terapii,
                leczeniu, zaufać wykfalifikowanym ludziom i nie próbować tych wszystkich
                psychologów i psychiatrów oszukiwać, robiąc i tak ,,swoje"..a robiłam tak cały
                czas, aż wreszcie przyszedł moment, w którym zrozumiałam,że to nie ma sensu, że
                tak naprawdę nie oszukuję nikogo innego, niż samej siebie i cierpię ja, nikt
                inny! Potrzeba mi było czasu, kilku lat,by to pojąć..leczę się nadal,ale teraz
                widzę,ze jest to dojrzalsze, lepsze,pełniejsze podejście do kwestii
                terapii..dużo mi daje.Nie mogę zapomnieć o czasie,który ,,uciekł mi przez
                palce" za sprawą anoreksji, potem bulimii, ale zrozumiałam,że przeszłości nie
                zmienię..wiem ile minęło, lecz nie wiem, ile jeszcze zostało, zaczęłam wierzyć
                w przyszłość, w dzień dzisiejszy, na który chcę mieć wpływ ja i tylko ja. Bo
                nie chcę, z całego serca (tkwiac w tym bagnie) tak po prostu, po
                prostu...przeminąć!!
    • if7 Re: motywacja 29.07.06, 03:35
      żeby była jasność... ja nie czuję się jeszcze zdrowa, wyleczona..wiem, mam
      świadomość tego,że w kazdej chwili wszystko może wrócić, przypomnieć o
      sobie..nie można tak z dnia na dzień niestety..zbyt mocno sie zakorzeniło we
      mnie, w mijej głowie przez te wszystkie lata..wiem,że trzeba czasu,
      pracy..ciężkiej..bulimia to trudna droga i bardzo wyboista..czasem zdarza się
      jakiś bulimiczny epizod..wtedy staram się spojrzeć z boku,przeanalizować,
      dlaczego tak się stało, co było przyczyną, jak można to było załatwić inaczej..
      myślę,że to ważne, najważniejsze- zacząć rozumieć! wierzę,że każda z nas ma
      wiarę, ma siłę, choć siebie czasem dość.. nasze serca wciąż biją!! życzę
      powodzenia dziewczyny! Wam i..sobie też!;-)
      • 0lunia Re: motywacja 08.04.07, 23:13
        jest coś co wam daje "motywującego kopa"?

        Na mnie dotąd tak działają wizyty u psychologa, czasem lekarza i rozmowy z mamą.
        Nawet jak z mamą rozmawiam na luźne tematy czuję się ważna i trochę potrzebna.

        Co jeszcze mobilizuje, bo u mnie niestety tych sytuacji nie jest strasznie dużo?
        • 0lunia Re: motywacja 11.04.07, 18:27
          nic Was nie motywuje?
          • demi_20 Re: motywacja 11.04.07, 19:08
            co mnie motywuje? chyba tylko i wylacznie dlatego probuje to przerwac, ze sie boje... naprawde sie boje tych wszystkich konsekwencji, jakie niesie za soba bulimia. U mnie trwa to jeszcze nie tak strasznie dlugo, bo niecaly rok, ale raczej "intensywnie". Boje sie tez komukolwiek powiedziec o tym. Moze kiedys... Narazie sama probuje dac sobie rade z tym problemem, tylko ze srednio mi to wychodzi:/ Wogole wszystkiego sie boje - boje sie jesc zeby nie przytyc, boje sie o tym mowic, a robiac to boje sie konsekwencji... żałosne:(
            • rybeczka21 Re: motywacja 18.04.07, 11:01
              u mnie jest podobnie...nie mam motywacji chce z tym skonczyc dlatego ze
              strasznie sie boje co ze mna bedzie jak tego nie zrobie.z b zyje od ponad
              trzech lat czasami jest lepiej a czasami beznadziejnie.walcze z tym sama nie
              wiedza rodzice ani chlopak z ktorym jestem juz od 7 lat.boje sie komukolwiek o
              tym powiedziec.na to forum weszlam w niedziele i od tego czasu postanowilam raz
              na zawsze z tym skonczyc.nie wiem czy dam sobie rade sama ale bede sie starac
              ze wszystkich sil bo nie chce sie zniszczyc,chce zyc pelnia zycia...moze to
              dobry poczatek do wyzdrowienia.nie mialam napadow od 3 dni choc nie powiem ze o
              tym nie myslalam ale jestem w stanie sobie tego odmowic.wiem ze trzy dni to
              kropla w morzy ale jak dla mnie to wielki postep bo od dawna nie mialam tak
              dlugiej przerwy.pozdrawiam was wszystkie!!!zycze powodzenia;)
              • 0lunia Re: motywacja 26.04.07, 17:40
                A jak działają na was inne osoby z anoreksją lub bulimią?
                Mnie to po części mobilizuje, nie chcę być porównywana z inną osobą tak chudą,
                ale czasem mam dziwne uczucie że jest ona niezwykła.
                Jak to jest? Często bardzo chcę pomóc komuś takiemu, ale na moim myśleniu się
                kończy, bo co ze mnie za autorytet :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka