misiaxl
11.10.06, 13:29
Czuję się okropnie.Do niedawna miałam jeszcze przyjaciółke i koleżankę ale po
weekendzie wszystko sie skończyło.Sama już nie wiem co o tym myśleć...Może to
i lepiej bo po co przyjaźnić się z osobą która uważa cię za egoistkę a do
tego mówi jeszcze takie przykre słowa,że źle się czuje w moim towarzystwie,że
źle ją traktuję i ze ja to potrafię tylko innych dołować.Powiem szczerze że
nie spodziewałam się usłyszeć takich słów od swojej przyjaciółki-osoby która
była mi bliska,ba nawet bardzo bliska.To bardzo mnie zraniło więc
powiedziaąłm Jej że nie jest już moją przyjaciółką i nie chcę Jej znać.Nie
można przecież przyjaźnić się z osobą która dopiero w kłótni mówi o tym co ją
boli i co Jej przeszkadza w moim zachowaniu.Prosiąłm Ją żeby była ze mną
szczera tak jak ja z Nią.Jak widać przeliczyłam się licząc na szczerość z Jej
strony.Najbardziej przeszkadza mi to że straciłam również koleżankę która
była bardzo dobrą kolezanką mojej przyjaciółki.No cóż trudno się dziwić skoro
One znają się dłużej to czego oczekiwać?To jasne przecież że chociaż świetnie
się dogadywałyśmy to Ona wybierze osobę z kórą łączy ją dłuższa znajomość a
więc moją byłą przyjaciółkę.Najbardziej zabolało mnie to że takie przykre
słowa usłuszałam z ust mojej przyjaciółki.Wydawało mi się że znam Ją
doskonale a tymczasem okazało się że wcale tak nie jest.Tymbardziej jest mi
przykro że ja walczyłam o tą przyjaźń jak lew.Starałam się dawać od siebie
jak najwięcej i co mnie spotkało?-Los znów dał mi nauczkę,że nie należy
zbytnio ufać przyjaciółkom i przywiązywać się do nich.Sama już nie wiem co
mam o tym mysleć...Może to moja wina, może faktycznie jestem zła,nieczuła i
potrafię tylko krzywdzić ludzi.Skoro mam zaburzenia odżywiania i potrafię
zadawać sobie ból to czemu nie miałabym zadawać bólu innym osobom.Wiem że nie
jestem aniołkiem bo kilka razy powiedziałam mojej siostrze parę przykrych
słów ale na prawdę ta przyjaźń starałam się pielęgnować i nic z tego nie
wyszło.Jestem zawiedziona całą tą sytuacją a oza tym czuję się okropnie
samotna.Nie mam znajomych(no jedna kolażanka ale ona ma chłopaka i nie może
poświęcać mi zbyt wiele czasu)nie mam też chłopaka.Dobrze że chociaż mam
rodziców i rodzeństwo.Wiem, że Oni mnie bardzo kochają.Chociaż dla Nich
powinnam zebrać się w sobie i pragnąć żyć.Poza Nimi nic mnie już chyba nie
trzyma przy życiu.Wydaje mi się ono bez sensu.Co z tego że mam 30 lat jak nie
potrafię pokierować swoim życiem.Po prostu przeraża mnie ono i boję się
żyć.Być może przez to że siebie nie cenię przezostatni tydzień głodizłam się
a dzisiaj znów postanowiłam się najeśći poszłam kupić sobie lody(500 ml) i
zjadłam całe opakowanie.Myślałam że po tym jedzeniu poczuję się lepiej ale
teraz czuję się jeszcze gorzej.Mam wyrzuty sumienia że je zjadłam.Przecież
chcę być chuda,chcę mieć chłopaka i znajomych po co więc się objadam?Niby
chcę być chuda i wiem że nie moge jeść.Niby mam silną wolę więc nie rozumiem
dlaczego się objadłam tymi lodami?Chodzę na psychoterapię leczę się i już
bardziej siebie rozumiem.Wczoraj na przykład najadłam się ptasim mleczkeim ze
złości na rodzeństwo.Też myślałam że to mi pomoże-pomogło ale na krótką
chwilę a w ogóle doszłam do wniosku że mi to ptasie mleczko wcale nie
smakowało ale zjadłam je żeby sobie ulżyć.Przepraszam że tak się rozpisałam
ale musiałam się przed kimś wygadać.Dziękuję