Dodaj do ulubionych

Z roczniakiem na Karaiby?

31.07.10, 09:50
Moj facet wynalazl oferte wczasow na Karaibach w grudniu. Nasza corka bedzie
miala wtedy niespełna 12 miesiecy. Czy ktos podrożował tak daleko z tak małym
dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • noxi Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 10:51
      Lecieliśmy na Karaiby 2 lata temu, jeszcze bez dziecka, ale w samolocie
      była para z małym dzieckiem - 2-3 miesiące. Maluch głównie spał i jadł, a
      jak mu się nudziło to rodzice go nosili. wydaje mi się, że z takim małym
      dzieckiem jeszcze można się wybrać w taką długą drogę, bo jest stosunkowo
      mało kłopotliwe i większość czasu ma szansę przespać.

      Teraz sama mam roczniaka i szukaliśmy oferty wakacyjnej z lotem nie
      dłuższym niż 2 godziny, co okazało się optymalne doliczając czas spędzony
      na lotnisku i dojazdy.

      Nie wiem jak sami znosicie długie podróże samolotem, ale jest to
      wystarczająco męczące dla dorosłych, a 12-miesięcznego malucha sobie
      niestety nie wyobrażam w takich warunkach.
    • duzeq Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 11:00
      Ja mam takie same doswiadczenia jak noxi. Jak mloda miala 4 miechy,
      polecialysmy do Polski i bylo super. Jak miala 12 miesiecy - dramat.
      NIe wiem czy JA wytrzymalabym dluzej niz dwie godziny w samolocie.
      Dzieci w tym okresie maja wirtualne owsiki w tylku i chca sie ruszac
      (no, moze nie wszytskie dzieci, ale zareczysz za swoje, ze takie nie
      bedzie?).

      Moze poszukajcie czegos na Kanarach? Ja bylam na Lanzarote w
      listopadzie, bylo fajnie, cieplo, ale nie goraco, dzikich tlumow nie
      bylo, mozna bylo w spokoju zwiedzac sobie wyspe i leniwie przeciagac
      sie na plazy.
      • sueellen Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 11:18
        moja ma 7 miesiecy i leciala juz 4 razy, kolejne 4 loty w samym tylko sierpniu,
        wiec mam doswiadczenie jesli chodzi o loty. W prawdzie nie przez ocean, ale
        jednak. Bardziej chodzi mi o zmiane klimatu z zimy w upały, zmiana czasu itp.
        • duzeq Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 11:46
          Ale 7-mio miesieczniak jest jeszcze dosyc nieruchawy. Czego nie da
          sie powiedziec o prawie roczniaku. Ponadto dwie godziny lotu to nie
          to samo co bodaj dziewiec czy dziesiec. Dziecko tez bedzie mialo
          lekki jet lag zanim dostosuje sie do rytmu dnia, no i zmiana klimatu
          oraz jedzenia tez robi swoje, co znam akurat z opowiadan (pierwszy
          tydzien moi znajomi spedzali na kolejnym ustawianiu dnia i
          aklimatyzacji dzieci wiec wypoczywali tak naprawde piec dni).

          Ale ja moze jestem juz troche zepsuta, bo za duzo w zyciu jezdzilam
          i plaza dla mnie to plaza. Piasek, palmy, morze, wszedzie to samo.
          Niewazne czy na Dominikanie, Curacao czy w Maladze.
          • sueellen Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 14:14
            nieruchawy? Raczkuje, wszędzie za mna łazi, próbuje sie podciagać. Nie
            nazwałabym jej nieruchawą...
            • duzeq Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 21:50
              No to teraz wyobraz sobie, ze zaczyna chodzic i wszedzie chce
              chodzic. Na dodatek wyobraz tez sobie, ze mala Ci spi tylko raz
              dziennie. No i na dodatek wyobraz sobie, ze takiego malucha nie
              zajmie ani film, ani ksiazka, a zabawki beda na 5 minut (zreszta
              ile tych zabawek mozesz wziac na poklad?).

              Poza tym - ja mowie tylko z pozycji kogos, po kim pot z czola
              splywal po dwugodzinnym locie z roczniakiem, ktory postanowil, ze
              skoro juz zaczal niezdarnie chodzic, to bedzie, kurna, chodzil. A
              nie siedzial na tylku na 46cm siedzenia.

              Chcesz tak sie meczyc przez 10 godzin - it's up to you and only you.
              • 18_lipcowa1 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 10:19
                zgadzam się
                2 godziny to jeszcze ok bo jest w stanie przespać, potem się nudzi i
                jest szał- w aucie na przykład

                jak miała 4 miesiące przeżył 24 h podróż autem z UK do PL, teraz
                trasa 250 km to jest męka jak nie śpi
    • shellerka Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 11:57
      nie widzę żadnego problemu jesli macie ochote na rodzinne wakacje
      wielokrotnie widywałam takie i mniejsze maluchy na lotach w odleglejsze miejsca.
      sama jednak zostawiam dzieci pod opieka babci i wole sobie robic wakacje
      nowożeńcówwink
    • magdakingaklara Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 15:24
      ja osobiscie nie bylam z dzieckiem ale bedac na karaibach byli inny
      z takimi dziecmi i jakos nie bylo widac aby dziecia bylo zle czy tez
      rodzicom. W samolocie rowniez mimio 12 godzinnego lotu nie bylo
      slychac placzu dzieci. Mysle ze sam pobyt nie jest problemem tylko
      podroz moze byc ale przy dobrej organizacji i dobrze zaplanowanym
      plane zajec w czasie lotu dzieckiem mozna spokojnie przetrwac lot.
      Ja rowniez wybieram sie z corka ale troche blzej na kanary i mala
      bedzie miec 17 m-c ale powiem Ci szczerze ze w ciagu 3 lat zabiore
      corke na Dominikane bo jest warta aby sie meczyc tyle czasu w
      samolocie napewno nie pozalujecie.

      Milego lotu i lec nie zastanawiaj sie jakos dacie rade
    • nangaparbat3 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 15:31
      Kiedys bardzo poważnie podchodzono do zmian klimatu, aklimatyzacji, leczenia
      klimatycznego i na odwrót - złego wpływu, jesli zmiany zbyt gwałtowne.
      lecąc w grudniu na KAraiby zmieniacie bardzo radykalnie klimat - kiedyś
      podróżowałam w drugą stronę statkiem, i to i tak byl szok - samolot tylko
      pogarsza sprawę. Do tego dochodzi jednak inna niż we własnym kraju flora
      bakteryjna, inne wirusy etc - jest sie na nie mniej odpornym.
      Z drugiej strony Karaiby - chciałoby się. Sama pewnie bym pojechała i zeby
      odczynic wirusowe uroki, faszerowała siebie i rodzinę czosnkiem (jakby co to
      takim w tabletkach, przyjemnośc żadna, ale ludzi się nie straszy). No i
      pilnowalabym, żeby dziecko nie męczyło sie specjalnie i dobrze wysypiało - ale z
      tego co pamiętam, wpływ rodziców jest ograniczony.
      • pelagia_pela Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 16:18
        Ostatnio bylismy w Turcji z 4 miesiecznym dzieckiem. bylo fajnie smile
        • nangaparbat3 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 16:24
          Ale co to ma wspólnego z podróżą w grudniu na Karaiby?
    • atenka11 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 17:12
      na dominikanie bylismy bez dziecka. z dzieckiem odradzam. Wszystko
      dobrze jak jest dobrze.
      Bylismy swiadkiem incydentu-hotel niemieckiej sieci, obywatel
      niemiecki dostal zatrzymania akcji serca, podjelismy resuscytacje,
      potem kontynuowali Niemcy, czekajac na jakas karetke. Okazalo sie
      ze karetki nie ma, transport do szpitala musi zalatwic sobie sam (on
      nieprzytomny wiec rezydent), chaos, brak fachowej pomocy. Przed
      przybyciem miejscowego lekarza czlowiek zmarl.
      Inny kraj czemu nie.
      • abdullah_abdullah Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 17:27
        tylko po jakiego penisa jechac z rocznym dzieckiem na karaiby ?
        • ruta.dl Re: Z roczniakiem na Karaiby? 04.08.10, 10:33
          1. zeby wszyscy wiedzieli ze nas stac
          2. zeby sie na Naszej klasie pchwalic zdjeciami
          3. bo roczne dziecko jedzie zazwyczaj gratis, wiec kogo to obchodzi
          ze sie umeczy i wszystkich wokolo, wazne ze za darmo.
    • magdakingaklara Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 17:52
      nie rozumiem pytan typu po co z dzieckiem na wakacje??
      Po to aby spedzic czas w gronie swojej rodziny i z osobami ktorych
      sie kocha i chce dzielic ten czas a nie wysylanie dzieci do babci to
      mnie smieszy. Ja przed ciaza duzo podrozowalam i nie zamierzam teraz
      siedzie w domu bo mam dzieko albo podrzucac je dziadka bo to moje
      dziecko i ma rodzicow. Od malego bedzie z nami latac na wakacje.
      Jakos inne narody nie maja z tym problemu i lataja z niemowlakami.
      Najlepiej to siedziec w domu i gdybac co byl bylo gdyby.

      Jak pisalam wczesniej bylam na karaibach, bylo duzo dzieci i nic sie
      nie wydarzylo a sama w ciagu najblizszych lat zamierzam z corka
      pojechac rowniez na karaiby bo to piekny kraj i warto jest sie
      przemeczyc te 12 godzin bo to TYLKO 12 godzin a nie AZ wink
      • nangaparbat3 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 17:57
        magdakingaklara napisała:


        > zamierzam z corka
        > pojechac rowniez na karaiby bo to piekny kraj

        Kraj?
      • abdullah_abdullah Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 18:00
        tylko po co meczyc siebie i dziecko daleka podroza skoro mozna wyjechac gdzies
        niedaleko. chyba ze chce sie potem opowiadac gdzie to sie nie bylo na wakacjach.
        dla rocznego dziecka zadna roznica czy sie pluszcze na karaibach czy w basenach
        termalnych w polsce albo na slowacji.
        • magdakingaklara Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 18:29
          dla dziecka oczywiscie ze nie ma roznicy ale dla rodzicow widocznie
          tak wink
          A czemu z gory zakladac ze dziecko irodzice bedzie sie meczyc??
          Ja mysle ze moje dziecko ani ja nie meczyla bym sie w podrozy ba
          uwazam ze bardziej meczaca jest podroz samochodem niz samolotem
          • duzeq Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 21:41
            > Ja mysle ze moje dziecko ani ja nie meczyla bym sie w podrozy.

            Tryb warunkowy wskazuje na to, ze jednak nie lecialas z rocznym
            dzieckiem 12 godzin samolotem, wiec radzilabym sie w tej kwestii
            nie wypowiadac. Zreszta sama zamierzasz leciec do tego "kraju" jak
            dziecko bedzie okolo 3-letnie, co stanowi jednak kolosalna roznice.
            • magdakingaklara Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 21:51
              znam swoje dziecko i wiem ze nie bylo by problemu
              • duzeq Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 21:54
                Twoje dziecko jest juz duzo starsze, nie lecialas z nim 10 godzin
                jak mialo rok. Jaki byl najdluzszy dystanst jaki pokonalas z
                dzieckiem?
        • marghe_72 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 01.08.10, 23:34
          abdullah_abdullah napisał:

          > tylko po co meczyc siebie i dziecko daleka podroza skoro mozna
          wyjechac gdzies
          > niedaleko. chyba ze chce sie potem opowiadac gdzie to sie nie bylo
          na wakacjach
          > .
          > dla rocznego dziecka zadna roznica czy sie pluszcze na karaibach
          czy w basenach
          > termalnych w polsce albo na slowacji.

          Zastanawiałam się jak szybko pojawią się tego typu posty.
          Szybko poszło..
          • abdullah_abdullah Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 07:17
            > Zastanawiałam się jak szybko pojawią się tego typu posty.
            > Szybko poszło..
            >

            coz wierzylas w rozsadek forumowiczow i wreszcie sie objawil
            • marghe_72 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 03.08.10, 12:49
              abdullah_abdullah napisał:


              > coz wierzylas w rozsadek forumowiczow i wreszcie sie objawil

              Nie nazwałabym tego rozsądkiem
        • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 11:05
          a jak ktos lubi daleko i lubi sie meczyc?
          • abdullah_abdullah Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 22:02
            > a jak ktos lubi daleko i lubi sie meczyc?

            to niech ładuje roczniaka do plecaka i zapi..rdala pieszo na antarktyde
    • marieclaire12 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 20:57
      na dominikanie bylismy 2 rwzy, ale jeszcze bez dziecka ( dziecko
      powstalo wlasnie TAM) z dzieckiem odradzam! poczekalabym do 2 lub 3
      lat dziecka. 12 miesiecy to najgorszy okres na tak dlugi lot (
      rozumiem ze z uk ok 9 h), zmiane czasu, klimat! pojedzcie za rok i
      bedzie cudnie.My tak wlasnie planujemy jak coreczka bedzie miec nie
      mniej niz 3 lata, no chyab ze trafi sie drugie to poczekamy.
      NAprawde odpuscie sobie w tym roku, fajne oferty sa zawsze.
      • ani.a Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 21:59
        moj niespelna 3 letni dziec ma juz zdecydowanie status frequent
        flyer, bo od urodzenia lecial pewnie ze 30 razy. Jednak byly to loty
        nie dluzsze niz 4h + 2h samochod.

        Mimo takich doswiadczen, nie zdecydowalabym sie na lot dluzszy niz
        wlasnie 4h ani na zmiane czasowa wieksza niz 2h.
        Nie potrafie tego logicznie uzasadnic, po prostu czuje, ze to max
        nawet dla trzylatka. Mojego oczywiscie.

        moze byc na pewno swietnie, ale jednak osobiscie nie zrobilabym tego.

    • kamelia04.08.2007 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 31.07.10, 23:28
      w porzo, tylko niech nie ma pretensji do dzicka, jesli nie bedzie mógł robic to
      na co ma ochoty.

      szalony twoj chłop....
      • czar_bajry Re: Z roczniakiem na Karaiby? 01.08.10, 01:19
        Mnie by przerażał długi lot z roczniakiem i jeśli już ma być ciepło to chyba
        wybrała bym Egipt- krócej się lecismile
        Roczniak nawet spokojny w samolocie może dostać kota chyba że lot w nocy i
        prześpi ten czas ale to za piękne aby było prawdziwe.
        Jak mój syn miał dwa lata lecieliśmy na Kretę i przyznam się iż te niecałe trzy
        godziny do tej pory wspominam jak horror.
        Wszystkie dzieci siedziały grzecznie albo spały tylko moja gangrena darła gębę i
        chciała chodzić a zapięcie pasów traktował jak zamach na swoją osobę, pech
        chciał że były turbulencje i pasy miały być zapięte przez większość lotutongue_out Cały
        czas darł gębę że chce siusiu i nie pomagało tłumaczenie iż ma pieluchę on
        chciał do ubikacjitongue_out
        Przy wcześniejszych lotach jak był niemowlakiem ani późniejszych już takich
        sztuk nie wyczyniałsmile
        • myelegans Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 00:40
          Lecialam z 6-miesieczniakiem przez ocean i bylo OK, duzo spal, jeszcze miescil
          sie w kolysce.
          Pozniej lecialam z roczniakiem w grudniu, zlapal w samolocie wirusa, po
          przylocie do Polski pierwsze kroki skierowalismy do lekarza. Bylismy u rodzicow,
          wiec jak w domu. Gdybym musiala z zawirusowanym, zasmarkanym, upierdliwym
          dzieckiem zmagac sie na wakacjach, to w leb bym se strzelila.

          Karaiby Ci nie uciekna, a maluch podrosnie. Mnie w podrozach z bardzo malym
          dzieckiem najbardziej przerazaly choroby i nie musza byc powazne, wystarczy
          zwykly wirus zoladkowy, przeziebienie, zapalenie ucha itd. itp.
          Grudzien do sezon grypowy/przeziebieniowy, ilekroc lecialam do Polski ze Stanow
          na swieta, zawsze cos lapalam podczas lotu. Syn tak samo.

          Co do dlugich lotow, jestesmy zaprawieni, 1,2-latek, podroz-koszmar, w tym
          roznica czasu, przesiadka, bylo hmmmm nieciekawie. 3-latek juz lepiej, chociaz w
          dalszym ciagu marudzil. Od 4 lat juz bajka, mozemy go zabierac wszedzie. Zalezy
          od dziecka.
        • annakate Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 00:43
          sam wielogodzinny lot to jedno, a tzreba jeszcze doliczyć czas, ktory spędzicie
          na lotnisku i transfer do hotelu, ktory wcale nie musi byc na tej samej wyspie
          co lotnisko. No i trzeba wziąc pod uwage, że w razie niepomyslnej pogody (a na
          karaibach w grudniu może byc róznie) możecie przed wylotem koczować dobrych pare
          godzin.

          wszystko można, tylko po co?
          • sueellen Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 12:27
            # Na urlop na wyspach karaibskich najlepiej wybrać się w okresie pory suchej,
            kiedy powietrze nie jest tak wilgotne i parne. Czas jej trwania różni się nieco
            na poszczególnych wyspach, jednak przeważnie występuje w okresie
            listopad/grudzień – marzec/kwiecień.
            # Nieco inny klimat znajdziemy na Antylach Holenderskich, gdzie pada znacznie
            mniej (głównie w okresie październik-grudzień). Na Bahamach pora deszczowa
            występuje od kwietnia do sierpnia, jednak to właśnie ona najlepiej nadaje się na
            plażowanie (deszcze występują głównie wieczorem i w nocy).
            # Temperatura wody w Morzu Karaibskim zdecydowanie zachęca do kąpieli przez cały
            rok, utrzymując się stale powyżej 25 ºC.
            # Karaiby nawiedzane są często przez huragany. Przeważnie występują one w
            okresie od sierpnia do listopada.
        • bi_scotti Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 00:45
          Z PL to chyba troche daleko - nie ma nic sensownego blizej? Dla nas
          akurat wszystkie wypady na Karaiby i do Ameryki Srodkowej sa
          relatywnie bliskie tudziez tanie wiec zima tysiace ludzi lata z
          dziecmi w kazdym wieku z naszej zimy w tamtejsze lato - same plusy.
          W ogole nie rozumiem tych watpliwosci klimatyczno-podrozniczych.
          Miliony dzieci od kilku-dniowych niomowlat po rozbrykane kilkulatki
          spotyka sie w samolotach na wszytskich mozliwych trasach - normalka.
          Czym tu sie przejmowac? Swiat sie skurczyl i nawet
          kilkunastogodzinna podroz samolotem przestala byc wydarzeniem
          zycia wink Owszem, wciaz jest to uciazliwe ale jesli sie leci na co
          najmniej tydzien, a idealnie na 2 tygodnie, to jest to w sumie maly
          pikus. Milej podrozy!
          • fogito Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 01:44
            Lecialam z dwulatkiem na Karaiby w kwietniu i wielokrotnie przez
            ocean do Stanow. Dzieci z reguly lepiej znosza podroz niz dorosli,
            wiec tym bym sie nie martwila. Pytanie jest jeszcze o jaka wyspe
            chodzi, bo to jest wazne jesli bierzesz pod uwage ewentulna pomoc
            medyczna. Ja oczywiscie postawilam warunek, ze na wyspie musi byc
            cywilizowany szpital. Bylismy na St. Thomas, ktory nalezy do Stanow.
            Gdybym miala wybierac wyspy Karaibskie z dzieckiem, to wybralabym te
            nalezace do Stanow lub Wielkiej Brytanii, bo jest szansa na
            sensownych lekarzy.
            I oczywiscie w podroz z maluchem wzielabym wszelkie leki pierwszej
            potrzeby i probiotyki w razie biegunki.
            Mojemu maluchowi nic sie nie dzialo a byl on wtedy po pobycie na
            OIOMIe i wyjechalismy, bo lekarz zalecil zmiane klimatu ze wzgledu
            na obnizona odpornosc.
            • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? na pewno nie 02.08.10, 09:41
              10-12 godzin lotu plus czas na odprawę i transfery, nie wspominając
              o tym, że nie każdy mieszka a Warszawie na Okęciu

              roczniak to już dziecko ruchliwe, nie usiedzi takiego czasu na
              miejscu, nie wspominając o tym, ze leci jako infant więc nie ma
              wlasnego miejsce, w w czarterach fotele są wyjatkowo gęsto
              upakowane, zyczę więc powodzenia z maluchem na kolanach

              klimat na miejscu jednak "letko" rózny od europejskiego

              po co więc? moim zdaniem aby spełnić lansiarską zachciankę rodziców,
              dla ktorych 2-3 godzinny lot do Grecji, Turcji czy Bułgarii jest
              dobry dla pospolstwa

              zawsze potem mozna wrzucić fotę z dzieciakiem pod palmą na nasza
              klase albo innego facebooka
              • 18_lipcowa1 suellen 02.08.10, 10:23
                czas sie przestawić że dziecko to
                nauka cierpliwości
                bałagan i niestety pewne ograniczenia

                ja bym nie poleciała, mam okazję i mozliwosc jechać do Włoch za
                miesiac, autem i jestem na nie, bo niestety podróz moze byc cięzka
                • sueellen Re: suellen 02.08.10, 11:48
                  Wyobraź sobie, że pochodzisz z Krakowa, ale teraz juz w Krakowie nie mieszkasz.
                  Masz ochote na fajne, egzotyczne wakacje, a Twoj mąz: wiesz mam super pomysł:
                  moze pojedzimy do Krakowa? Mój facet ma dość Morza śodziemnego - pochodzi z
                  Marbelli, koło Malagi.

                  > ja bym nie poleciała, mam okazję i mozliwosc jechać do Włoch za
                  > miesiac, autem i jestem na nie,

                  A ja latam ze swoją czesto gesto, z dojazdami w niektore miejsca wychodzi ponad
                  8 godzin podrózy, samochodem tez bym nie pojechała bo nie lubie dalekich wypraw
                  samochodowych.

                  Jedyne, czego się boje to zmiana czasu i klimatu i jak to zniesie. Podróż mnie
                  nie przeraza.
                  • wieczna-gosia Re: suellen 02.08.10, 14:23
                    > Jedyne, czego się boje to zmiana czasu i klimatu i jak to zniesie.
                    Podróż mnie
                    > nie przeraza.

                    jetlag pewnie ty zniesiesz gorzej niz dziecko ktore pewnie jeszcze
                    sypia w ciagu dnia. Tam tez dzieci zyja smile
              • sueellen Re: Z roczniakiem na Karaiby? na pewno nie 02.08.10, 11:42
                1. nie wrzucam zadnych zdjec do interetu, jestem anty:
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,111704376,111704376,facebook_Nasza_klasa_i_inne_portale_.html
                2. Mieszkam w Londynie, mam kilka lotnisk do wyboru
                3. Wykupilabym 3 miejsca
                4. Ojciec mojego dziecka jest hiszpanem, 20 lat mieszkal nad morzem na poludniu
                Hiszpanii. Nie ma ochoty na wyjazd nad morze srodziemne, zwłaszcza w grudniu
                kiedy jest 15st i pada
                • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? na pewno nie 02.08.10, 12:19
                  1. nic to, na forum polansowac się mozna

                  2. i co z tego?

                  3. mozesz wykupić i 10 miejsc, infant musi siedziec na kolanach

                  4. trzeba lecieć nie w grudniu tylko latem, na przykład do szwecji
                  • sueellen Re: Z roczniakiem na Karaiby? na pewno nie 02.08.10, 12:24
                    > 3. mozesz wykupić i 10 miejsc, infant musi siedziec na kolanach

                    Lecialam kilka razy i infant siedział mi na kolanach tylko w czasie startu,
                    lądowania, jedzenia i turbulencji...

                    > 4. trzeba lecieć nie w grudniu tylko latem, na przykład do szwecji

                    Sama sobie wybieram czas, porę i miejsce i nie będziesz mi dyktować co trzeba a
                    czego nie. Zajmij się sobą.


                    > 1. nic to, na forum polansowac się mozna

                    smile Masz z tym problem?
                    • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? na pewno nie 02.08.10, 13:05
                      widać masz problem lalka, skoro namietnie lansujesz go na forum

    • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 11:05
      oczywiscie ze bym poleciala. Ale ja nie jestem typowa dla mnie
      wakacje zaczynaja sie z chwila zamkniecia drzwi domu i challenge
      przezycia podrozy z dzieckiem podnieca mnie rownie bardzo jak plaza
      na karaibach. regularnie jezdzilam z maluchami pociagkiem cala noc w
      bieszczady a potem jeszcze PKS, i w ogole. Oczywiscie ze jestem potem
      zdechla i klne w miedzyczasie, ale nie zaluje- ja sie lubie
      nakombinowac.

      o takie cos mi sie podoba smile
      niepowazni.blogspot.com/
      faktycznie niepowazni smile
      • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 11:07
        ile to lat temu bylo jak do meza jechalam z 4 dzieci do UK? 7? no TO
        bylo cos do dzisiaj wspominam z rozczuleniem chociaz dojechalam i
        padlam smile jak dobrze ze jeszcze takie glupoty sie mie trzymaja smile
      • papalaya co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 11:21
        po jakiemu to?

        nim zaczniesz się podniecać, radze zaliczyć kilkugodzinny nocny lot
        z dręcym się niemowlakiem
        • wieczna-gosia Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 11:31
          co- nie zna zycia kto nie sluzyl w marynarce?
          niemowlaki pare razy w zyciu przewiozlam PKSem 8 godzin liczy sie?
          nagminnie wozilam je pociagiem 10 godzin plus godzinka busem.
          Samolotem niestety nie mialam przyjemnosci, a obecnie nie mam
          niemowlakow, zalicze lot 12 godzinny w somie ale z 7 latkiem niestety
          smile
          • papalaya Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 11:43
            a co ma marynarka do przewożenia niemowlaków semolotem na drugi
            kontynent?
          • duzeq Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 12:03
            Wozenie dzieci pociagiem jest o wiele prostsze do wykonania i
            wytrzymania. Po pociagu mozna chodzic do woli, roczniak moze tez
            buszowac w zamknietym przedziale, o ile nie przeszkadza to innym. W
            samolocie nie ma takich mozliwosci. W pociagu mozna pokazac
            roczniakowi zmieniajacy sie krajobraz za oknem. W samolocie jest
            nuda. W pociagu roczniak moze miec wykupione i 3 miejsca, w
            samolocie, w najbardziej pesymistycznym wariancie, siedzi u rodzicow
            na kolanach przez cala podroz. Na dziesieciogodzinna podroz w
            pociagu mozesz wykupic kuszetke, w samolocie nawet nog nie
            wyciagniesz etc, etc, etc.
            Juz? Widzisz roznice?
            • papalaya Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 12:16
              nie pesymistycznym tylko standardowym, dzieci do 2 lat lecą na
              kolanach rodziców
              • duzeq Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 13:14
                Pesymistyczny dlatego, ze jak lecialam juz kilkadziesiat razy, to
                tylko raz samolot byl zapakowany na maksa. Czyli oficjalnie dziecko
                nie ma siedzenia, ale jak jest przynajmniej jedno wolne, to
                zajmujesz dwa miejsca i tyle. Co latwe jest do wykonania w
                rajanerach i wizerach, nie wiem natomiast jak sie ma sprawa z
                czarterami i rejsowymi samolotami (bo tam miejsca sa przydzielane).
            • wieczna-gosia Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 13:15
              W pociagu roczniak moze miec wykupione i 3 miejsca, w
              > samolocie, w najbardziej pesymistycznym wariancie, siedzi u
              rodzicow
              > na kolanach przez cala podroz. Na dziesieciogodzinna podroz w
              > pociagu mozesz wykupic kuszetke, w samolocie nawet nog nie
              > wyciagniesz etc, etc, etc.

              napisalam rowniez o podrozach PKSem smile
              nigdy nie jechalam z dziecmi kuszetka.

              ale juz juz.

              Moim zdaniem problem polega na tym gdzie czlowiek widzi problem. Ja w
              podrozowaniu z dziecmi nie widze problemu, medzy mnie to na poziomie
              organicznym ale ja po prostu lubie podrozoanie z dziecmi, ne la nich
              samych i da ich wrazen bo roczniakowi wystarczy miednica z woda ale
              dla moich. To ja bede pamietac ze palmy widzialam z roczniakiem. I
              moim zdaniem tylko o to chodzi ze dla niektorych sama podroz z
              dzieckiem to jest za duzo. Dla mnie nie jest padam na pysk owszem,
              ale nie zalowalam nigdy, nigdy tez nie mia;lam wrazeia ze dla dziecka
              to jakas niewyobrazalna katorga.
              • duzeq Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 14:08
                Dobrze, lubisz podrozowanie dla samego podrozowania i samej siebie -
                to Twoj wybor.
                Ale ja mysle, ze ten optymizm podrozniczy polega wlasnie na tym, ze
                nigdy nie lecialas samolotem z dzieckiem w tak upierdliwym pod
                wzgledem ruchowym wieku. W samolocie jest minimum miejsca, a dziecka
                w tym wieku niczym nie zajmiesz dluzej niz 5 minut.

                I nie, ja nie widze problemu w podrozach z dzieckiem. Ale znam z
                opowiadan realia takich lotow, bo z moich znajomych, ktorzy wybrali
                sie w tak dlugie trasy z rocznymi dziecmi, nikt nie zrobil tego po
                raz drugi. Stwierdzili, ze proporcje pomiedzy komfortem podrozy i
                aklimatyzacja a bielszym piaskiem i bardziej niebieskim morzem byly
                drastycznie nierowne na niekorzysc pierwszego.
                • wieczna-gosia Re: co to jest "challenge przezycia podroży"? 02.08.10, 14:17
                  moi znajomi natomiast dziela sie na dwie grupy- jedna to taka ze
                  wyjazd do Chalup to o boze o boze i roboty po uszy i jakie to bylo
                  strasznie a druga to tacy co z dziecmi jezdza na iesiac do Azji,
                  nastepnie na Dominikane a potem jeszcze gdzies tam a na koniec do
                  Australii juz chyba dalej sie nie da. a inni znowu gdzies tam a
                  trzeci to jeszcze gdzies.

                  Owszem nie zdarzylo sie mi leciec samolotem, rozumiem ze samolotem to
                  jest jakas masakra ktorej w PKsie nie ma smile przyjmuje smile
    • osa551 Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 11:41
      Moja znajoma leciała z roczniakiem na Mauritiusa - po powrocie powiedziała, że
      gdyby wiedziała czym to pachnie - to by się nie wybrała.

    • dynema Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 12:44
      My duzo latamy na delekich trasach, bo pracuje czesto
      w "egzotycznych" lokalizacjach i czesto o ile jest to miejsce w
      miare bezpieczne to maz leci z dziecmi.

      Wszystko zalezy od dziecka - ja mam takie modele, ktore
      odziedziczyly po mnie umiejetnosc spania do gory nogami w pelnym
      sloncu w tlumie ludzi i ktore te 10-12 godzin lotu zazwyczaj
      przesypiaja. Ja z reszta tez, chcobym przed samym lotem dopiero co
      wstala...wink . Tak wiec jesli posiadasz model, ktory w ciemnych
      pomieszczeniach, kolysany szybko zasypia to masz wieksze szanse
      powodzenia, ale ogolnie latwiej leciec z niechodzacych, lub takim
      juz bardziej kumatym niz roczniak.

      Chyba jest tez kwestia linii lotniczych- nigdy nie lecialam na
      wyjazd zorganizowany, ale podobno maja tam wezsze fotele...Warto
      moze to sprawdzic. Poza tym jesli lecicie ekonomiczna, to postaraj
      sie zarezerwowac bilet w pierwszym rzedzie foteli - zyskujesz wtedy
      dodatkowa przestrzen dla malucha, ktory moze juz nie chciec spac w
      lozeczku w samolocie, lub moze sie juz do niego nie miescic.

      Pamietaj aby dziecko ubrac na cebulke w bluze z kapturem lub wziac
      nakrycie glowy (klimatyzacja). Zadnych skarpet dla dziecka, nic
      uciskajacego w pasie - ja mloda przewoze w sukienkach, co najwyzej w
      luzniejszych getrach i spiworku, bluza z kapturem jako warstwa
      wierzchnia.

      Nie wiem czy Ty masz sama doswiadczenie z tak dlugimi lotami, jesli
      nie to poczytaj sobie, polecam wziacie mgielki do twarzy i kremu
      nawilzajacego.

      Ogolnie to zalezy od jednostki.
    • minkapinka Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 13:33
      Mozna tylko po co? Dla dziecka to przyjemność raczej nie będzie, dla
      rodziców tez nie.
      • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 13:50
        nie znasz się, miny znajomych po wygłoszeniu kwestii "BYŁAM NA
        KARAIBACH" są bezcenne

        dla czegoś takiego warto znieśc i najwieksze trudy wink
        • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:21
          slowo trudy jest tu kluczowe gdyz jest bardzo relatywne-
          • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:35
            poleć, potem podyskutujesz
            • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:37
              niestety nie da sie nie mam juz infanta na stanie smile
              • dynema Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 15:20
                Moze ten forumowicz dwojga plci sugeruje ze nalezy uskutecznic
                ekspansje DNA na potrzeby watku? wink Czego to sie nie robi dla dobra
                ogolu Gosiu...
        • sueellen Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 20:04
          > nie znasz się, miny znajomych po wygłoszeniu kwestii "BYŁAM NA
          > KARAIBACH" są bezcenne

          nie no, serio masz z tym jakis problem...
      • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 13:50
        > Mozna tylko po co? Dla dziecka to przyjemność raczej nie będzie,
        dla
        > rodziców tez nie.

        i nie ma opcji ze ktos lubi podrozowac z dziecmi? To interesujace ze
        z jak ktoras chce gdzies jechac sama to oprocz opcji jedz jedz
        odpocznij sobie ujawnia sie opcja "wyrodna jak mozesz z dzieckiem
        trzeba" a teraz okazuje sie ze z dzieckim owszem trzeba ale nad
        Baltyk a nie na Karaiby smile

        ja mam za malo czasu dla dzieci w ciagu roku dlatego ciagam je
        wszedzie. Zrobilam sie stara i zachowawcza i w zasadzie nie ma
        miejsca gdzie sama chcialabym pojechac i byloby to jakies kosmiczne
        zagrozenie dla dzieci- pociagaja mnie rozrywki proste nie splyw dzika
        rzeka i tylko ciurkajaca struga nie sztormowane w warunkach huraganu
        tylko relaksacyjny rejsik z wiatrem do czworki a przy 5 to ja sie
        chetnie zrefuje smile
        kolezanka przyleciala ze stanow i zeznala na GG ze normalnie miala
        miejsce dla dziecka wykupione tylko musiala je trzymac jak byl start
        i ladowanie, poza tym spalo sobie obok na siedzeniu.
        • minkapinka Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:06
          wyobraź sobie, ze ja bardzo lubie podrózowac z dzieckiem i moje dziecko
          było na Karaibach, ale nie miało wtedy roku. Lubie, gdy z wyjazdu
          korzystam i ja i moje dziecko.
          I do szału doprowadzaja mnie niemowlaki placzące w samolotach na
          długich trasach.
          • dynema Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:16
            Nie spotkalam sie aby byl to jakis szczegolny problem na dlugich
            trasach - wiekszosc dzieci jednak spi przez duza czesc lotu bo jest
            zaciemnienie i maja zludzenie nocy a placz raczej sie zdarza w
            momencie startu i ladowania ( trwajacego tyle samo co w przypadku
            lotow krotkich).
            • minkapinka Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:21
              to ja mam chyba pecha, zdarzyło mi sie, ze niemowlak wył przez pół
              drogi, było to naprawdę męczące.
        • duzeq Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:10
          Ile mialo to dziecko twojej znajomej?
          • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:14
            argument "dziecko znajomej" rzuca na kolana

            można się bardziej wysilić
            • wieczna-gosia Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:19
              no sorry faktycznie sama nie lecialam o Bosze jaka jestem
              niewiarygodna. A kolezanka ma 10 miesieczne dziecko- pewnie za male
              zeby bylo wiarygodnie. Dobrze ze o tym biedaczka nie wie nie
              przyjecialaby z tym Stanow przez najblizsze 3 lata smile
              • papalaya Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 14:36
                napisz jeszcze o siostrze kuzynki szwagra sasiadki z pietra wyżej
    • magdakingaklara papalaya nie badz zazdrosna bo to nie ladnie 02.08.10, 14:51
      Nie chcesz to nie lataj z dzieckiem ale nie zazdrosc innym ze chca i
      maja za co. Jak juz pisalam gdybym mogla i miala okazje jeszcze raz
      poleciec na Dominikane za te pieniadze co bylam to nawet sekundy bym
      sie nie zastatnawiala. Dla dziecko loty wcale nie sa tak meczace jak
      dla doroslych wiec daruj sobie glupie wywody.
      Skoro masz takie dziecko to siedz se w nim w domu ale nie zazdrosc
      innym skoro nie znasz jakie ktos ma dziecko. Ja mam idealne dziecko
      i nic dla mnie i dla niej nie jest problemem i taka podroz rowniez.
      Sueellen zna swoje dziecko i chyba wie sama czy ona i dziecko dadza
      rade a Ty nigy skad masz wiedziec co??
      • minkapinka Re: papalaya nie badz zazdrosna bo to nie ladnie 02.08.10, 15:07
        magdakingaklara napisała:

        > Nie chcesz to nie lataj z dzieckiem ale nie zazdrosc innym ze chca
        i
        > maja za co. Jak juz pisalam gdybym mogla i miala okazje jeszcze raz
        > poleciec na Dominikane za te pieniadze co bylam to nawet sekundy
        bym
        > sie nie zastatnawiala. Dla dziecko loty wcale nie sa tak meczace
        jak
        > dla doroslych wiec daruj sobie glupie wywody.
        Wyobraź sobie, ze przeze mnie zazdrośc nie przemawia, a nie rozumiem
        po co leciec tam z rocznym dzieckiem.

        > Sueellen zna swoje dziecko i chyba wie sama czy ona i dziecko dadza
        > rade a Ty nigy skad masz wiedziec co??
        A skoro Sueellen zna swoje dziecko, to niech decyzję podejmie sama tongue_out
        • wieczna-gosia Re: papalaya nie badz zazdrosna bo to nie ladnie 03.08.10, 12:41
          > Wyobraź sobie, ze przeze mnie zazdrośc nie przemawia, a nie
          rozumiem
          > po co leciec tam z rocznym dzieckiem.
          >

          po to samo po co jezdzi sie tam bez rocznego dziecka smileja bym np.
          chetnie tam pozeglowala smile
          • minkapinka Re: papalaya nie badz zazdrosna bo to nie ladnie 03.08.10, 13:16
            wieczna-gosia napisała:

            > > Wyobraź sobie, ze przeze mnie zazdrośc nie przemawia, a nie
            > rozumiem
            > > po co leciec tam z rocznym dzieckiem.
            > >
            >
            > po to samo po co jezdzi sie tam bez rocznego dziecka smileja bym np.
            > chetnie tam pozeglowala smile
            to zalezy co kto robi na wakacjach, z rocznym dzieckiem ciężko
            zwiedzać w upale 40C lub nurkować w jaskiniach.
          • minkapinka Re: papalaya nie badz zazdrosna bo to nie ladnie 03.08.10, 14:22
            i weszła na taką piramidę tongue_out
            http://img844.imageshack.us/img844/5850/gfdgdfgrtyrty.jpg
      • fogito Re: :))) 02.08.10, 15:20
        Po pierwsze z zalozenia male dziecko zniesie lepiej podroz samolotem
        niz dorosly. Jesli zamowisz kolyske, to przespi w niej caly lot i
        bedzie wypoczete jak skowronek.

        Wielokrotnie latam z dzieckiem przez Atlantyk i nie mam zadnych
        problemow. To ja jestem umeczona a nie dziecko smile

        Klimat na Karaibach jest w mojej opinii ok dla malego dziecka. Woda
        jest cieplutka i czysta. Jest spora wilgotnosc, ale to bardziej
        przeszkadza doroslym niz dzieciom. W kazdym razie ja bym nie
        demonizowala. Jesli bardzo chcecie to jedzcie, tylko upewnijcie sie,
        ze na wyspie jest szpital lub przynajmniej jakas przychodnia.
        • bi_scotti Syty glodnego nie zrozumie ;))) 02.08.10, 16:06
          I ci z nas, ktorzy lubia podrozowac NIEZALEZNIE OD CHALLENGES nigdy
          nie beda w pelni zrozumiani przez tych, dla ktorych cytujac za Gosia
          podroz do Chalup to o boze o boze wink
          Moje dzieci juz dorosle, w czasach gdy z nimi latalam sama (albo moj
          maz latal sam) bylo moze latwiej, bo security nie bylo takie
          upierdliwe jak sie porobilo po 9/11, ale z drugiej strony dzieci i
          ich opiekunowie byli traktowani z duzo mniejsza cierpliwoscia
          personelu niz to obserwuje teraz. Ja mam niepelnosprawnego syna, w
          jednej z podrozy na drugi koniec kontynentu dopiero moja OSTRA
          rozmowa z PANIA KAPITAN samolotu "usprawnila" moja komunikacje z
          nieprzemakalna pania flight attendant - bywa. Czasem trzeba
          powalczyc, najczesciej trzeba poczekac, dla dziecka/dzieci trzeba
          miec zabawki/ubranie na zmiane/butelke wody/glowe pelna pomyslow co
          bedziemy robic przez 10 godzin na malenkim lotnisku w USA gdy zamiec
          sniezna uziemila wszystko co latalo. Przezylam taka
          wlasnie "atrakcje" z moja trojka gdy najmlodszy mial kilka miesiecy
          a najstarsza byla obsypana uczuleniowa ostro-swedzaca wysypka od
          stop to glow. Ale dzis wspominam to z czuloscia, bo w koncu wszystko
          dla ludzi wink
          Suellen, podrozuj! Nie daj sie odwiezc od dalekich wypraw z
          dzieckiem/dziecmi przez ludzi, ktorzy nie maja w sobie
          tego "travelling bug" - moje dzieci wyszorowaly pupami i kolanami,
          wylizaly, obslinily dokladnie dziesiatki podlog, foteli i innych
          sprzetow na co najmniej kilkunastu lotniskach swiata, maja sie
          dobrze i same KOCHAJA PODROZOWAC! I w sumie o to chodzi - o
          zaszczepienie w dzieciach tego poczucia, ze swiat stoi dla nich
          otworem, ze zadna trudnosc w podrozy nie powinna zniechecic do
          osiagniecia wybranej destination. Poza tym male dzieci sa akurat
          duzo bardziej odporne na wszystkie swinstwa niz starsi ludzi - 8
          miesieczne niemowle zabralabym i do dzungli, z 80-letnia staruszka
          juz bym miala pewne watpliwosci wink
          • duzeq Re: Syty glodnego nie zrozumie ;))) 02.08.10, 16:54
            I w sumie o to chodzi - o
            > zaszczepienie w dzieciach tego poczucia, ze swiat stoi dla nich
            > otworem, ze zadna trudnosc w podrozy nie powinna zniechecic do
            > osiagniecia wybranej destination.

            Destination to po polsku kierunek, cel, albo chociazby destynacja
            etc - slownik sie klania. Wiem, wiem, mieszkasz za granica. Ja tez.

            A co do samego pomyslu, to roczniak nie bedzie pamietal z Karaibow
            nic. Podejrzewam, ze nawet 3-latek mialby z tym problemy. Zaszczepic
            bakcyla podrozy mozna duuuuuuzo pozniej i tez bedzie ok. Oczywiscie,
            ze Suelleen moze podrozowac. Kto jej zabroni? Tylko niech podejdzie
            do tego racjonalnie, bo tylko ona moze decydowac o swoim dziecku i
            tylko ona swoje dziecko zna. Ciagniecie dziecka tylko dlatego, ze
            znalazlo sie oferte na Karaibach, podczas gdy dziecko nie nalezy do
            urodzonych podroznikow jest wiesz, takim sobie pomyslem.
            A to nie jest trudne do sprawdzenia i do wyobrazenia sobie.
            • bi_scotti Re: Syty glodnego nie zrozumie ;))) 02.08.10, 17:37
              Watkow na temat wzajemnego poprawiania slownictwa jest tu co
              najmniej kilka - osobiscie mam GLEBOKO W NOSIE co kto sadzi o moim
              vocabulary - chcesz, czytasz i rozumiesz, nie chcesz - musu nie ma.
              Sorry, czasem i mnie najdzie wredzizna wink W druga sprone zreszta tez
              nigdy nikogo nie poprawiam choc czasem musze sie zastanowic "co
              poeta mial na mysli" gdy czytam niektore polskie (???) slowa
              napisane "niedbale". Taki life.

              Co do meritum wypowiedzi na temat pamieci rocznego dziecka, to ja
              nie mam pojecia co pamieta 1-dniowe niemowle, roczny toddler czy
              nawet 5-letni student w SK, ALE dla mnie wychowanie i przyklad
              dawany dzieciom zaczyna sie od 1 oddechu tegoz. I tak jak nie dlubie
              w nosie przy 10-latku, tak i nie robie tego przy 10-dniowym
              malenstwie wink W druga strone tak samo: skoro zakladam, ze chce
              wychowac czlowieka ciekawego swiata i zainetersowanego podrozami, to
              zaczynam wychowanie w tym kierunku od pierwszej nadarzajacej sie
              okazji, bo NIKT tak naprawde nie wie kiedy i co w takim malym lebku
              zapada na zawsze. Czy wtedy gdy dziecko ma tydzien, czy gdy ma 12
              lat? Wiadomo, to nie sa te same formy pamieci i refleksji jak to, co
              my mozemy tu sobie werbalizowac, ale pamiec i doswiadczenie zdobywa
              sie na roznych poziomach swiadomosci. Wiec dla mnie argument, ze
              roczne dziecko nie zapamieta palmy jest po prostu smieszny - my nie
              mamy pojecia, co tak naprawde w nas zostalo z doswiadczen
              dziecinstwa i jak to wplywa na nasze dzis, aczkolwiek wiemy, ze
              pozytywne, interesujace bodzce rozwinely nas kiedys tam i zapewne
              wciaz rozwijaja.
              A co to znaczy "urodzony podroznik"? Z obserwacji i doswiadczen
              wiem, ze dla wielu rodzicow niechec czy brak kooperacji ich dzieci w
              czyms tam to wielokrotnie samo-spelniajaca sie przepowiednia. Zawsze
              mnie fascynuje to, ze rodzice, ktorzy sami lubili przedszkole i
              ciesza sie, ze ich dzieci do przedszkola pojda, maja bez porownania
              mniej klopotow z adaptacja ich dzieci w tymze, gdy tymczasem rodzice
              majacy tysiace obaw i watpliwosci "udowadniaja" sami sobie jak to
              przedszkole jest jednak kiepskim pomyslem, bo ich dzieci nie sa w
              nim szczesliwe itd. To samo z podrozami - jesli zakladam z gory, ze
              podroz z niemowleciem do Mongolii na rajd na wielbladzie to tylko
              bol i klopot, to tak najprawdopodobniej bedzie, ale jesli WIEM, ze
              trudnosci sa do pokonania a ostateczny fun i doswiadczenie warte sa
              kazdego wysilku, to podroz bedzie super. Dla wszystkich! Again -
              such is life smile
              Dlatego zreszta jesli czlowiek SIEBIE zna i wie, ze cranky niemowlak
              przez 10 godzin lotu doprowadzi mame czy tate do migreny, rozstroju
              nerwowego tudziez rwania wlosow z obolalej glowy, to zapewne taka
              podroz nalezy sobie darowac. Ale ... jesli sie wie, ze taki sam
              niemowlak to maly pikus w kontekscie CALEJ podrozy i benefitow jakie
              sie w niej dostrzega, to sie to marudzenie dziecka bierze na klate z
              zalozeniem, ze pol doby to nie wiecznosc i wszystko jest dla
              ludzi wink Attitude, eh wink
              Racjonalne podchodzenie do podrozy po swiecie to wielokrrotnie
              najokrutniejszy zabojca calej przyjemnosci podrozowania, ale to
              temat na inny watek.
            • wieczna-gosia Re: Syty glodnego nie zrozumie ;))) 02.08.10, 21:05
              > A co do samego pomyslu, to roczniak nie bedzie pamietal z Karaibow
              > nic. Podejrzewam, ze nawet 3-latek mialby z tym problemy.

              ale JA, JA bede pamietala. Dziecku i tak bedzie dobrze ze mna o ile
              nie narzuce jakis absurdalnych wymagan i zapewnie mu beztroske
              chlapania sie w morzu czy jak juz wspominalam w miednicy. Ale fakt ze
              ja pamieta swoje dzieci wlazace pod wiatr na tarnice, czy mojego syna
              przy calkiem mocnym wietrze kiedysmy na zrefowanych zaglach pruki a
              on ufnie przy mnie siedzial w kapoku mowiac "jestes mamusiu
              najlepszym zeglarzem na swiecie"- to sa moje wspomnienia. Albo jak
              siedzielismy do switu pzy ognisku on w spiworze przespal smacznie
              cala noc pod gwiazdami, a ja spiewalam z innymi. Albo jak moje corki
              jeczac straszliwie zrobily ze mna bardzo dluga trase tak ze prawie
              plakaly ze zmeczenia i ja z tymi wyrzutami sumienia ze tym razem to
              przesadzilam...zasnely z nosami w ryzu z jagodami i smietana... a
              nastepnego dnia o 7 rano- to datad idziemy dzisiaj mamo? a jak
              przespalismy prrzesiadke i pozniej o 4 rano w zabkowicach slaskich
              organizowalam gry i zabawy pzedszkolakow bo zimno bylo tak ze sie
              spac nie dalo i pani z kasy robila nam herbaty a potem zalatwila ze
              zatrzymal sie pociag ktory na tej stacji nie stawal?
              zapewnie moje dzieci z niemowlecych wypraw nie pamietaja nic- ja
              pamietam i to sie liczy- a one sluchaja z zapartym tchem i nadziwic
              sie nie moga ze takie rzeczy robilismy razem smile niedzwiedzie mieso
              (kto wie skad to jest?)
              • bi_scotti Re: Syty glodnego nie zrozumie ;))) 02.08.10, 22:54
                wieczna-gosia napisała:

                > niedzwiedzie mieso
                > (kto wie skad to jest?)

                Chryste, Znaczy cierpliwosci! wink
                Bo on u nas najwiecej wazy, najwiecej je, Znaczy on u nas
                najsilniejszy! wink

                A tak przy okazji to mi przypomnialas "targi" z moimi dziecmi na
                temat zwiedzania Rzymu (Irka miala wtedy 10 lat, a chlopcy
                odpowiednio 7 i prawie 4):
                - Jutro zobaczymy 11 miejsc, tu sa na mapie.
                - Mamusiu, tylko 7, OK?
                - 10, z tego miejsca mozemy zrezygnowac.
                - 8. I nie bedziemy chcieli lodow!
                - 9, ale za to wrocimy na camping na tyle wczesnie, ze bedzie czas
                na basen.
                - Hurra, tylko 9 zabytkow na jutro!!!
                Oni tez to juz slabo pamietaja, teraz raczej by do moich 11 dolozyli
                ze 3 wlasne, ale ja pamietam i wciaz to czule wspominam smile Aha, mimo
                deklaracji niechcenia lodow, nigdy takich zobowiazan nie traktowalam
                powaznie - to sie nazywa doswiadczenie rodzicielskie wink
              • miaowi Re: Syty glodnego nie zrozumie ;))) 02.08.10, 23:42
                Jesteś moją idolką. Ja wszędzie jeżdżę sama z córcią - mężem nie
                dysponuję, a lubię pojeździć, pozwiedzać. No to ją biorę. Ona sama jak
                słyszy, że się gdzieś wybieramy, to już wyciąga plecaczek i pakuje, ma
                doopiero cztery lata, ale zjeździłyśmy już wybrzeże, góry nasze i
                słowackie oraz Irlandię.
                Samolotem na Karaiby nie leciałyśmy, ale tylko dlatego, że mnie na to
                nie stać.
                • magdakingaklara Re: Syty glodnego nie zrozumie ;))) 03.08.10, 11:39
                  sa dobre last minuty tylko trzeba "upolowac" i wycchodza w cenie
                  Egiptu
    • tylna.szyba Re: Z roczniakiem na Karaiby? 02.08.10, 20:46
      Bylam sama z dwojka dzieci w Tailandii na wlasna reke, bez biura.
      Dzieci 3 lata i 7 miesiecy. Bylo super.
      • only.boczarska Z czystej ciekawości 03.08.10, 15:00
        Ile kosztuje wyjazd 2 osób dorosłych i malucha w grudniu na Karaiby
        (z Londynu)? Na ile dni jest ten wyjazd?
    • tejsza Re: Z roczniakiem na Karaiby? 04.08.10, 09:33
      Jedź. Ja też jestem z opcji "podróżować"!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka