matik30 Re: Pytanie dziecko-narty 29.11.05, 10:47 przepraszam nie zdążyłam zadać pytania otóż: Chcielibyśmy pojechać na narty, ale nie wiem czy 3,5 letnie dziecko nie jest za małe na takie atrakcje. Czy dzieci w tym wieku mogą uczyć się jazdy na nartach? No bo co zrobić z dzieckiem, gdybyśmy my chieli sobie pojeździć? Napiszcie proszę co proponujecie i co Wy robicie z małymi dziećmi na takich wyjazdach. Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: Pytanie dziecko-narty 29.11.05, 13:47 Ze starszym synem rozpoczęliśmy przygodę z nartami, gdy miał 5 lat. Nauczył się po dwóch godzinach z instruktorką Szalał na stoku od rana do wieczora z krótką przerwą na obiad Do tej pory młodsze dziecko zostawiałam u Babci. W tym roku Michaś jedzie z nami. Będzie miał 3 lata i 9 miesięcy, gdy pojedziemy na ferie: www.wygodatravel.pl/zima/ i tam program "Mama i ja" oraz menu "Obozy dziecięce". Zalezy mi na tym, żeby Michaś uczył się w groni rówieśników. Doskonałym miejscem na naukę dla malca jest Bukowina Tatrzańska lub Białka Tatrzańska. Jeśli chcecie sobie pojeździć, to zabieracie ze sobą osobę do opieki nad dzieckiem lub jeździcie na zmianę. Najlepiej przed wyjazdem odwiedzić ortopedę, który oceni dojrzałość dziecka od nart. Generalnie dziewczynki powinny zaczynać naukę nieco później. Pozdrawiam, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe I jeszcze dyskusja... 29.11.05, 13:48 ... z forum "Narty": forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=31375146 Pozdrawiam, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
maugosia1 Re: Pytanie dziecko-narty 01.12.05, 16:36 Nasz syn mial skoczone 3 lata, gdy rok temu bylismy na nartach. Zrobilismy kilka bledow, ale pod koniec sezonu synek zaczal prawie sam jezdzic - i ogromnie go to cieszylo. Bledy, ktorych nalezy sie wystrzegac: 1. pierwszy raz postawilismy synka na plastikowych nartkach - nie warto! Dziecko sie zniecheci i nie nauczy jezdzic - koniecznie trzeba miec normalne buty narciarskie i lekkie carvingi, im krotsze tym lepsze, ale na pewno nie dluzsze nic do brody dziecka. Nie wypuscilabym dziecka bez kasku, nawet jesli prawie nie jezdzi, ktos inny moze na malucha wpasc i go poturbowac - narty to sport ekstremalnie urazowy (kask powinien byc idealnie dopasowany, nie moze byc za duzy!, nie zaklada sie go na czapke, ewentualnie na cieniutka specjalna podkaskowke). Wypozyczenie kompletu dla malucha kosztowalo w zeszlym roku ok.15-20 zl. 2. Pierwsze lekcje powinny byc pod kierunkiem instruktora. My jezdzilismy z synkiem poczatkowo sami, trzymajac go miedzy nogami - to kolosalny blad - dziecko nie uczy sie skrecac, jezdzi biernie, rodzic podtrzymuje jego ciezar ciala, nadwyrezajac przy okazji swoj kregoslup. Warto zainwestowac w 2-3 godziny prawdziwej lekcji, mozna sie dogadac, zeby lekcje trwaly np. po 30 min, wiecej bedzie zbyt meczace dla 3-4 latka. Instruktor jezdzi przed dzieckiem twarza do niego (sam tylem), asekurujac malucha i pokazujac mu technike jazdy. Naszemu synkowi nauka szla opornie, po 2 godzinach na nartach byl skonany, bylo mu zimno itd. Ale potem instruktor podpowiedzial nam genialny sposob. Dziecko jezdzi bezposrednio obok rodzica, oboje trzymaja przed soba, rownolegle do podloza, dlugi kijek narciarski. Mozna w ten sposob kierowac dzieckiem a nawet osiagac niezle szybkosci Caly czas trzeba przypominac maluchowi, zeby z tylu szeroko trzymal narty. 3. wybor instruktora - nie kazdy nadaje sie do nauki tak malego dziecka. My trafilismy rewelacyjnie - nasza starsza corka zaczela sama jezdzic po godzinie nauki! To bylo w Wisle, na wyciagu Nowa Osada republika.pl/wyciag_nowa_osada/ Pod okiem naszego instruktora jak szatany zaczynaly jezdzic 3-4 latki (Mateuszek tez byl bardzo zadowolony , wygladalo to bardzo smiesznie, bo czlowiek ma ze 2 metry wzrostu, maluchy siegaly mu mniej wiecej do kolan Jesli ktos chce, moge odkopac namiary, wiem, ze uczyl tez w Wisle Malince. Matik, my tez bardzo chcielismy pojezdzic sami, tylko we dwojke. Mozna to zrobic w czasie lekcji dziecka - nawet jest wskazane, dzieci lepiej sie koncentruja bez rodzicow w zasiegu wzroku. Poza tym mozna poszukac kogos do opieki (te role u nas spelnila nasza gospodyni wynajmujaca nam pokoj. Lub pojechac w dwie rodziny i wymieniac sie dziecmi. Nam przez wiele lat po urodzeniu corki wydawalo sie, ze nie ma sensu jechac na narty, bo dziecko za male, a sami i tak nie pojezdzimy. W rezultacie corka byla na nartach pierwszy raz w zeszlym roku, w wieku 8 lat! Tyle lat bezpowrotnie straconych Teraz oboje nie moga sie doczekac... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jr30 Re: dzięki dagbe za namiar na Szczawnicę:) 09.01.06, 00:04 wykupiłam tam wczasy ale w terminie krakowskich ferii.Też zależało mi żeby dzieciaki uczyły się w grupie rówiesniczej. Moja córcia też bedzie miała 3,9. Kilka razy była już z nami i starszym 6 letnim bratem na stoku. Instruktor jednak uświadomił nas, że taka malizna co prawda ma wielka frajdę ale samodzielnie w tym sezonie zjeżdżac jeszcze nie bedzie(np. nie jest w stanie załapać skrętów). Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: dzięki dagbe za namiar na Szczawnicę:) 09.01.06, 10:20 Nie mam wielkich nadziei, że Michaś będzie samodzielnie szusował w tym roku. Młody jednak bardzo chce jechać na narty. Kupiliśmy mu buty i już w domu ćwiczymy różne rzeczy podpatrzone w necie np. pochylanie tułowia w lewo i prawo... Zabawa jest przednia nawet bez śniegu Jak załapie bakcyla, to za kilka lat będę miała z kim jeździć w Alpy, bo mąż w przeciwieństwie do mnie nie przepada za tym sportem a starszy syn też już nie jest wielkim entuzjastą Pozdrawiam, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś