Dodaj do ulubionych

Rekordy podróznicze naszych maluchów

03.05.07, 22:35
Hej

Marek Kaminski jedzie ze swoja 2 miesieczna corka dookola swiata, a gdzie
najdalej lub najbardziej egzotycznie dotarliscie Wy? Nie chodzi mi tylko o
ilosc kilometrow, ale tez o konkretne miejsca, np. wycieczki w gory, wyjazdy
do Wloch itp.
My z mezem przed urodzeniem corki bylismy zapalonymi podroznikami, teraz az
nas nosi, ale chyba jescze poczekamy (mala ma 4 m-ce).

Napiszcie w jakim wieku byl Wasz maluch, gdzie byliscie i jak zniesliscie
(wszyscy hihi) te wyprawe.

Pozdrawiam wszystkich wojazujacych!
Obserwuj wątek
    • kamka1 Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 12:00
      Witam,
      egzotycznie to nie będzie, ale oto nasza lista najważniejszych wypraw:

      1. Nina (8 miesięcy)- we Francji nad Atlantykiem, 27 godzin w samochodzie, na
      miejscu kemping
      2. Nina ( 11 miesięcy)- trzydniowy rajd po Karkonoszach ( pogoda psia, łącznie
      ze sniegiem), ok.6 godz. dziennie w nosidełku
      3. Nina ( 2,5 roku)- narty w lipcu, młoda w nosidełku
      4. Nina i Kajek ( 4 lata i 5 miesięcy)- Włochy pod namiotem
      5. Nina i Kajek ( 5 lat i 1 rok) trzydniowa wyprawa na rowerach, ok. 120km,
      oboje w przyczepce- dochodziło do krwawych scen
      6. Nina i Kajtuś ( 6 lat i 2 lata) w tym roku planujemy to:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10748&w=61072457&v=2&s=0
      przez dwa tygodnie chcemy przejechać niecałe 300kmsmile

      Wszystko co wyżej bez najmniejszych problemów! Zakładam, że dzieci nie są
      absolutnie przeszkoda w podrózy, one jak czują, że jest to sytuacja normalna,
      nie stresują się i jest ok.

      Aha, i w tym roku padnie podróżniczy rekord naszych maluchów- oboje jadą z
      dziadkami na 2 tygodnie na Kaszubysmile- baaaardzo się z mężem cieszymysmile
    • jusytka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 13:54
      My z naszym 4-miesiecznym Maluszkiem chodziliśmy po górach - Tatry, Karkonosze -
      dzielnie zdobył wtedy wiele szczytów. Uważam, że niemowlak zwłaszcza na "cycku"
      to idealny podróżnik smile
      • dyzurna Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 14:48
        moja Milenka ma 13 miesiecy leciala samolotem juz 11 razy (glownie Europa), za
        2 tyg znow lecimy smile)
        tym razem do Grecji
        • buanitka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 15:43
          Córka (10 miesięcy) w sierpniu, samochód bez klimatyzacji 2000 km Wrocław -
          Jałta (Krym). Po Krymie (zwiedzanie 1500 km) i droga powrotna 2000 km. Zniosła
          cudownie wink
          Dlatego powtarzaliśmy to co roku czyli miała 1rok i 10 mies. 2lata i 10 mies. W
          tym roku też bardzo możliwe smile
    • englishinter Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 17:49
      Czesc, ciekawy watek.

      Mieszkamy w Las Vegas. Alex jezdzil:
      1. Do Montany do dziadkow kiedy mial 7 tygodni. 2 dni w samochodzie.
      2. Grand Canyon, 3,5 miesiaca, caly dzien
      3. Monterey, Ca, 4,5 miesiaca, kilka dni w samochodzie i motelach
      4. Los Angeles, maly wyskok na 1 dzien, mial 6 miesiecy
      5. Znow Montana tym razem zima, Alex mial 7 miesiecy
      6. San Diego, wypad na 3 dni, 8 miesiecy
      7. za niecaly tydzien lecimy do babci do Polski z przesiadka w Chicago. Lot
      okolo 15 godzin. Alex ma 11 miesiecy.
      Jak znieslismy: super. Co do lotu to jeszcze zobaczymy. smile
      A ze niedlugo potem przeprowadzamy sie do Montany, to juz widze wedrowki po
      gorach.
    • annabella7 Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 19:40
      Cześć!
      Nasza Jula ma 11 miesięcy i była już 2 razy w Bułgarii, przy czym raz na
      nartach. Teraz znów lecimy,a w lato jeszcze raz - tym razem nad morze. W sumie
      latała samolotem już 4 razy, i to raz bez mamy, tylko z superdziadkiem.
      Pozdrawiamy!
    • jasart1 Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 04.05.07, 22:15
      My nie odważylismy się pojechać z 4 miesięcznym dzieckiem, a że urodził się na
      poczatku czerwca to musielismy jakoś przeżyć ten rok bez podróżowania. Dlatego
      doskonale Was rozumię.
      Z 12-to miesięcznym już bylismy na ubiegłorocznych MŚ w piłce nożnej w
      Niemczech /chyba najmłodszy polski kibic smile/i przy okazji zwiedzilismy Holandię
      (łącznie 4 500 km.). Wszystko przebiegało bezproblemowo.
      W 15 miesiacu dwa tygodnie spędził z nami na Krecie. I tutaj muszę przyznać że
      przez pierwsze 4 dni dał nam trochę w kość. Myślę że tyle właśnie potrzebował
      na aklimatyzację- lecieliśmy w nocy i to nie było najlepsze rozwiązanie.
      Później było wszystko ok łącznie z podróżami po wyspie (1 200 km)i drogą
      powrotną.
      Później kilka wyjazdów po kraju różnymi środkami lokomocji (bardzo mu się
      spodobał pociąg). Teraz szykujemy się do samochodowej wyprawy do Włoch
      (docelowo Kalabria a wg moich obliczeń łącznie jakieś 7 500 km) ale to już
      przecież duży chłopak (2 lata).
      Pozdrawiam.
    • b.bujak z forum Niemowlę 04.05.07, 22:42
      nika001 03.05.07, 23:26 + odpowiedz


      Nasz maluch w wieku 7 mcy pojechał w pierwszą "podróż" z Gdyni do Białegostoku
      (pociągiem). Gdy miał rok i 8 mcy - wybraliśmy się w Tatry, chodziliśmy z
      maluchem w nosidełku i udało nam sie dotrzeć także na Słowację smile. Poza tym
      Kubuś od czasu do czasu pływa na jachtach i pontonach po Zatoce Gdańskiej i
      uwielbia sterować. Nasz mały podróżnik-sportowiec zaczął chodzić na basen w
      wieku 2 miesięcy!! W tym roku byliśmy niestety tylko raz sad(( na nartach (ale
      to wina zimy, której nie było...) Z braku śniegu Kuba jeździł na nartach w domu
      na dywanie (pchany przez tatę). Acha i jeszcze chodzimy na hipoterapię, bardzo
      mu się podoba jazda na konikach, zwłaszcza brzegiem plaży... Jeszcze napiszę,
      że Kubuś ma dopiero 3,5 roku. No to na razie tyle, więcej nie pamiętam, ale
      synek ma w domu dużo albumów ze zdjęciami, które będą kiedyś dla niego
      wspaniałą pamiatką. Polecam wszystkim aktywne spędzanie wolnego czasu,
      starajcie się nauczyć dziecko od początku, że jest wiele ciekawszych rzeczy do
      robienia, niż siedzenie przed komputerem lub telewizorem.
      "Every thing to do with life is live it", pozdrawiam
      eliszka25 03.05.07, 23:37 + odpowiedz


      najdluzsza podroz babel odbyl w wieku 3 miesiecy. jechalismy samochodem ze
      szwajcarii do polski i z powrotem. 1500 km w jedna strone, czyli ma na swoim
      koncie juz 3000 km. teraz ma 7 miesiecy i jutro znow wyruszamy w taka sama
      podroz. poza tym podrozuje z tata na rowerze. tzn. tata jedzie rowerem, a babel
      w przyczepce rowerowej. w nosidelku tez zrobil z nami juz ladnych pare
      kilometrow po gorach. najwyzej weszlismy na 1600 m, ale w tym roku z pewnoscia
      zdobedziemy wyzsze szczyty. kilka razy w tygodniu wdrapujemy sie na 922 m, tzn.
      mama pcha wozek, a babel siedzi dumny i piszczy z radosci.

      podroze babel odbywal tez w brzuchu u mamy. nawet zjezdzal na nartach w austrii
      z 3000 m, ale wtedy mama jeszcze nie wiedziala, ze ma w brzuchu lokatora smile


      pinkap 04.05.07, 01:45 + odpowiedz


      Nasz synus pierwsza podroz odbyl gdy mial 3 miesiace z Adelaide do
      Melbourne,samolotem. Praktycznie przespal cala podroz, byl zadowolony i
      spokojny. Na miejscu duzo zwiedzalismy. Dwa tygodnie na zobacznie atrakcji
      miasta i okolic oraz odwiedziny u przyjaciol i zaprezentowanie naszego
      szkrabasmile. Adi zniosl to fantastycznie. Jedynym mankamentem bylo to, ze jego
      przyzwyczajenia odnosnie zasypiania zmienily sie, tzn.nie chcial po tym
      zasypiac sam w lozeczku, ale trzeba go teraz ululac na raczkach( siedzac) i
      wtedy zasypia. Przed nami duzo wieksza podroz, w czerwcu lecimy z Australii do
      Polski do rodzinki i to bedzie wyzwanie. 7h lotu do singapuru, 5h na lotnisku,
      dalej 12h lotu do Frankfurtu i znow 5h czekania na lotnisku i dolecowo
      Pyrzowice. Maluch bedzie mial wtedy 9 m-cy. Juz jestem podekscytowanasmile)) ale
      tez i troche obaw jest, ale bedzie dobrze!
      saga5 04.05.07, 03:24 + odpowiedz


      przed nami podroz do Polski na wakacje.
      Bedziemy leciec z Kalifornii,gdzie od prawie roku mieszkamy.
      Podrozowac bedziemy z 6 miesiecznym synkiem i 6 letnim mlodziencemsmile

      Pozdrawiam
      Aga
      dominika0808 04.05.07, 05:39 + odpowiedz


      u mnie w rodzinie wszyscy sie smieja,ze moj 19 miesieczny synek zostanie
      pilotem samolotow a to dlatego,ze w swoim zyciu ma juz za soba 6 lotow 9 i 10
      godzinnych oraz jeden godzinny...zaczal podrozowac ze mna jak byl bardzo
      malutki i nigdy nie bylo problemow...im jest starszy tym go wiecej rzeczy
      ciekawi a ostatnio gdy lecielismy do Polski na wakacje uwielbial zagladac przez
      okienko i podziwiac krajobraz z gory...
      ogolnie duzo z nim podrozujemy... w weekend jak tylko pogoda dopisuje jezdzimy
      cala rodzinka (tzn ja tata i synek) na tzw. "wypady" poza miasto...a za dwa
      tygodnie szykuje sie nam wyprawa do Michigen pod namioty...juz nie moge sie
      doczekac... yeti 04.05.07, 08:49 + odpowiedz


      W dniu którym miał 3 miesiące weszliśmy z małym w nosidełku z Ustronia na
      Czantorię, w drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Małą Czantorię. Później
      był spokój i w tym roku w połowie kwietnia na swojej drugiej wycieczce
      rowerowej, w siodełku, przejechał 40 km i bardzo mu się podobało.
      • b.bujak Re: z forum Niemowlę 04.05.07, 22:43
        zobrien 04.05.07, 12:14 + odpowiedz


        Moj mlody (10 mies), od 7 tygodnia zycia co miesiac latal samolotem )Londyn -
        Warszawa i z powrotem, albo Londyn - Cork). Jak mial 3 miesiace pojechalismy z
        niem samochodem z Londynu do Normandii i tam tez wyrobil swoje w samochodzie,
        kiedy robilismy sobie wycieczki. Niestety im jest starszy tym mniej lubi
        jezdzic samochodem (awantura jest juz po 1,5 godzinie, jesli to akurat nie pora
        drzemki), a w samolocie robi sie niemozliwy. Na jakis czas trzeba bedzie chyba
        zawiesic podrozowanie. Dopoki nie zrozumie bez ryku protestu, ze nie powinno
        sie ciagnac za wlosy pana, ktory siedzi przed nami i takie tam. Generalnie
        zasada jest chyba taka, ze im mlodsze niemowle, tym lepiej znosi podroze. Potem
        zaczyna sie koszmar, a jak ma ok 3 lat mozna zaczac je wozic na nowo bez szkody
        na psychice rodzicow. Corka Kaminskiego z pewnoscia nawet nie zauwazy, ze raz
        bedzie w Mombassie, a raz na Alasce.


        nataliak9 04.05.07, 15:52 + odpowiedz


        nas tez nosi, bo przed ciaza ciagle gdzies jezdzilismy. jak córeczka skonczy 4
        miesiace jedziemy z południa Polski nad morze, a jak 5,5 miesiaca do chorwacji.
        mysle ze dobrze to zniesie bo od 3 tyg zycia robimy wycieczki za miasto i w
        aucie momentalnie zasypia.jestem za tym zeby jezdzic z dziecmi a nie kisnac w
        domu. pozdrawiam


        delfina77 04.05.07, 21:59 + odpowiedz


        Córcia w wieku 3 miesięcy poleciała ze mną samolotem do Irlandii, w wieku 4 m-cy
        wróciłasmile Nie było źle
        sabko 04.05.07, 22:07 + odpowiedz


        hi,hi,hi mojej córeczki to chyba nikt nie pobije bo zaszłam w ciążę będą na
        wakacjach w Bułgarii, więc gdy mała miała dosłownie kilka dni smile wracała
        samolotem w brzuszku mamy do Polski
        Poważnie to jej pierwsza podróż była w wieku 2,5 miesiąca w góry do babci,
        chodziliśmy z nią w nosidełku i zdobyła pierwsze szczyty.
        Gdy miała 6 miesięcy jechała 9 godzina nad morze.

        bomba001 04.05.07, 22:16 + odpowiedz


        4 msc usa, 6 austalia, 11 indie. wszystkie podroze do rodziny. i wiele innych
        pomniejszych
        24lena 04.05.07, 22:28 + odpowiedz


        7 miesiecy -7 godzinna podroz autem w dwie strony do Londynu(300 mil)
        9 miesiecy - 2500 kilometrow,podroz do polski juz w niedziele
        naszczescie samolotem jakies 2 godziny,ale kilometrow sporo big_grin
        • yummy_mummy Re: z forum Niemowlę 05.05.07, 12:09
          Gratulacje! Wypada mi teraz tylko zaczac sie pakowac... wink

          Ciekawa jestem dalszych relacji smile
          • colin1974 Re: z forum Niemowlę 05.05.07, 15:50
            Nasza Jessica w wieku 9-u miesięcy Tunezja -Sousse teraz ma 20 miesięcy i
            lecimy do Turcji -Side .
            Znakomicie czuje się w ciepłych krajach
            • lucusia3 Re: z forum Niemowlę 07.05.07, 11:08
              Moje 2 skarby ruszyły w Europę oboje, gdy mieli po 8 miesięcy. Po Polsce jeździli juz wczesniej. Świetnie znosiły jazdy, loty, rejsy. Jak się ma pieluchy, soczki, jedzonko w proszku czy w słoiczkach to można bez problemu jeździć.Zresztą roczne dziecko, moim zdaniem, może jeść praktycznie wszystko. Niezbędne jest tylko wzięcie zapasu papierowych ręczników i wilgotnych ściereczek, no i zapasowego ubranka, albo dwóch. Moje dzieci zwiedziły praktycznie całą Europę i to nie na "rodzinnych wczasach" w ośrodku wypoczynkowym, bo tego nieznosimy, nic im to nie zaszkodziło, a pewnie w wielu sytuacjach pomogło.
    • jermaldan Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 05.05.07, 16:11
      Witam wszystkich. Moj synek (teraz juz 4,5 letni) swoja pierwsza naprawde dluga
      podroz spedzil, majac roczek, w samolocie lecac do babci i dziadka do
      Australii. W sumie cala podroz w jedna strone trwala 25 godzin i byl bardzo
      dzielny. Nie mielismy z nim zadnych problemow. Czarowal wszystkich swoim
      usmiechem, jadl albo spal. Powtorzylismy to jak mial trzy latka i z tego co
      pamietam, to momentami okazywal swoje zniecierpliwienie. Teraz co jakis czas
      latamy samolotem, albo podrozujemy samochodem i niestety coraz bardziej go to
      nudzi sad
    • avvg Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 05.05.07, 18:01
      a czy ktoś pomyślał o współpasaźerach, którym wrzaski kilkumiesięczniaka mogą przeszkadzać w
      zaśnięciu?
      To, że Wy przywykliście do darcia się Waszych dzieci, nie znaczy, że inni muszą je znosić, bo nie mają
      dokąd uciec.

      Napiszecie mi, że Wasze dzieci są spokojne... Pokażcie mi 7miesięczne dziecko, które przez kilkanaście
      godzin ani piśnie.
      • colin1974 do avvg 05.05.07, 19:25
        Jesteś po...ny chyba nie możesz mieć dzieci albo nie masz z kim widziałem
        dorosłych nawalonych rodaków którzy się zachowywali gorzej niż dzieci więc nie
        pisz takich głupot -pozdrowienia dla normalnych
      • kvakva awg 05.05.07, 22:34
        Dorośli wydają z siebie różne nieznośne dźwięki o czym można przekonać się
        oglądając wiadomości w TV. Co komu dzieciaki szkodzą? Żałosny jesteś.
      • titta Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 05.05.07, 23:02
        Nie, powinni uspic dzieci albo zostawic? Wyobraz sobie, ze ludzie maja rodziny
        w roznych czesciach swiata... A pomyslales, ze moze chrapiesz i tez
        przeszkadzasz wspolpasazera?
        • avvg Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 16:53
          Co innego rodzina w innej części świata, bo to jest zrozumiałe, a co innego egoizm rodziców, którzy
          przez kilkanaście miesięcy, do momentu jako-takiego przystosowania się dzieci do życia w
          społeczności innej niż własna zachwycona nimi rodzina. A może to ambicja, co? Pochwalić się przed
          znajomymi, że dziecko było przewijane w samolocie nad Argentyną w czasie podróży dookoła świata,
          co przy okazji zasmrodziło całą toaletę i okolice?

          Powiesz mi, że podróże są Twoją pasją i nie zrezygnujesz z nich z powodu dziecka? Otóż jest to jak
          najbardziej wykonalne, znam wielu ludzi, którzy na kilka lat odpuścili różne rzeczy, z powodu dzieci
          właśnie. Dziecko ZMIENIA pewne rzeczy w życiu, żebyście nie wiem jak sobie udowadniali że nie.
      • m824 do avvg - PoPieRam 07.05.07, 00:07
        avvg - popieram. ja nie lubię dzieci. nie chcę mieć. uważam, że w samolotach,
        pociągach itp powinny być wudzielone miejsce na transport z dziećmi. no sory,
        ale nie każdy musi lubić dzieci.

        każdy z Was chciałby lecieć samolotem, albo jechać pociągiem z psem? albo
        zestresowanym kotem? pewnie nie. sa tacy którzy nie chcą z dziećmi. tyle.
        • avvg Re: do avvg - PoPieRam 07.05.07, 00:25
          teraz Ci się oberwie za przyrównywanie dzieci do kotów, buhahaha
          • m824 no bo niektórzy mają koty, a inni dzieci ;-P 07.05.07, 15:05
            no właśnie. już jakiś jeden poniżej nie chce ze mną samolotem latać. proszę. i
            nawet nazywa mnie antypatyczną. spoko. oni tu wszyscy sa super, świetni ludzie
            itp... a my jesteśmy wredni nietolerancyjni itd itp...

            eh... pomyślcie. nie każdy lubi zwierzęta, nie każdy lubi dzieci. niektórzy
            mają koty, psy, a niektórzy dzieci. kwestia wyboru.

            tyle tylko, że ci, którzy mają dzieci zwykle nie widzą nic poza czubkiem nosa
            własnego dzieciaka uncertain

            • avvg Re: no bo niektórzy mają koty, a inni dzieci ;-P 08.05.07, 18:53
              widać soczki i kaszki wyżerają mózg
        • pawel_zet Re: do avvg - PoPieRam 07.05.07, 11:21
          No dobrze, a ja nie chcę latać samolotem z Tobą, bo osoby nie lubiące dzieci
          wydają mi się antypatyczne. Czy uważasz, że w związku z tym jestem uprawniony
          do domagania się, by zakazać Ci wchodzenia na pokład samolotu, w którym ja lecę?
          To tyle.
          • avvg Re: do avvg - PoPieRam 14.05.07, 13:02
            drogi Pawełku, ja jestem w miarę cywilizowana, i jeśli ktoś mi każe zamknąć buzię, to ją zamknę (chociaż
            zazwyczaj robię to bez proszenia). Szanse na to, że da się uspokoić dziecko, które jeszcze, siłą rzeczy,
            pewnego stopnia ucywilizowania nie osiągnęlo, są niewielkie.
    • gapaaa Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 05.05.07, 20:54
      Hej.

      Pierwsze wakacje z maluchem pod namiotem: Patrycja 6 miesięcy
      Drugie wakacje pod namiotem Patrycja 18 miesięcy, Magdzia 7 tygodni
      Wypad do Irlandii samochodem: Patrycja 4 lata, Madzia 3, Karolina i Agata po 2
      lata.
      Wszystkie wyprawy i podróże były trafione w dziesiątkę - żadnych kłopotów z
      dziećmi.

      Pozdrawiam
    • pawel_zet Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 05.05.07, 23:53
      Już kilka razy pisałem o naszych eskapadach, ale mogę zrobić to znowu:
      1. 10 miesięcy - Egipt
      2. 17 miesięcy - Chiny
      3. 23 miesiące - Tajlandia i Malezja
      Drobniejsze wypadku po Polsce i Czechach pominąłem, a było ich trochę.
      Podróże 2 i 3 odbyte bez biura - na zasadzie z plecakiem w świat.
    • kermitoz86 A myślałem, że będzie o fiacie 126 :P 06.05.07, 02:09
      A myślałem, że będzie o fiacie 126 i historiach z tym związanych. Ale i tak
      ciekawie tongue_out pOZbig_grinrawiam!

      www.tylkorock.blox.pl
      www.tylkorock.blox.pl
      www.tylkorock.blox.pl
    • babsee Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 10:39
      Niestety cześciowo popieram post powyzej.Zabieranie maluszkow na zbiorowe
      eskapady jest nienajlepszym pomyslem.Ale teraz jest taka moda i trzeba byc
      jazzy na maxa i pojechac z 8 miesięczniakiem do Egiptu.Mozna przeciez spedzic
      wakacje w Polsce w osrodkach ktore nastawione sa na pobyty malych dzieci i
      nikogo wrzask o 6 rano tam nie dziwi.
      Ale sama 2 lata temu musialam znosic modnych rodzicow z okolo rocznym dzieckiem
      ktore bylo zabierane na wycieszki fakultatywne bo rodzicie mieli nastawienie "
      a co!nie mozemy zwiedzac!!??" Mozecie...ale mozeicie jechac indywidualnie a nie
      narazaxc reszte wycieczki na dzikie wrzaski w autokarze przez 3 h w jedna
      strone i 3 w droge powrtoną.
      Mialam rowniez wątpliwą przyjamnosc sluchac wrzaskow przez 4 h lotu.Sama jestem
      matka i rozumiem ze dziecko cos boli, albo czegos sie boi albo zasnac nie moze
      i po prostu placze ale nie rozumiem rodzicow ktorzy za wszelką cene podrozuja z
      maluchami gleboko w d... mając reszte swiata i ..samo dziecko bo ono chyba ma
      srednia radosc z takiej wyprawy.
      Pomijam wyjazdy indywidualne z dziecmi czy tez kampingi.
      • pawel_zet Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 14:00
        Generalnie popieram, że nie należy męczyć dzieci długimi podróżami. Dlatego
        osobiście latam samolotem i to raczej takimi liniami, które zapewniają właściwy
        komfort podróży. Do podróży odpowiednio się przygotowuję - biorę książeczki,
        nowe zabawki, a także - rzecz jasna - wszystkie inne niezbędne rzeczy. Dzięki
        temu moje dziecko w samolocie nieczęsto płacze i nie jest zbyt uciążliwe dla
        otoczenia.
        Ciąganie małych dzieci na wycieczki fakultatywne w Egipcie wydaje mi się marnym
        pomysłem i zgadzam się tu z Tobą w całej rozciągłości.
        Nie rozumiem jednak, dlaczego uważasz, że płacz dziecka w hotelu o 6 rano jest
        OK w Polsce, a w Egipcie nie. Jeśli przeszkadza Ci w Egipcie (czy gdziekolwiek
        za granicą) płacz dzieci o 6 rano, a jeździsz tam dlatego, by go nie słyszeć,
        to są prócz ośrodków proponujących wczasy rodzinne także takie, które takiego
        profilu nie mają, ba, w ogóle nie przyjmują rodzin z dziećmi. Trzeba za taką
        dodatkową usługę zazwyczaj odpowiednio dopłacić, ale masz wtedy komfort,
        którego oczekujesz. Słyszałaś o tym?
        • avvg Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 18:16
          > Nie rozumiem jednak, dlaczego uważasz, że płacz dziecka w hotelu o 6 rano jest
          > OK w Polsce, a w Egipcie nie

          Czytaj ze zrozumieniem. Autorka pisała o hotelach nastawionych na rodziny z małymi dziećmi, a nie o
          hotelach generalnie. I jeśli jedziesz do takiego hotelu właśnie, to na wrzask o 6 jesteś przygotowany.

          Większość ludzi widzi różnicę między płaczem a wrzaskiem. Dzieci, niestety, wrzeszczą.
          • pawel_zet Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 22:16
            Ja czytam ze zrozumieniem, nie mam najmniejszego problemu z rozumieniem
            prostych komunikatów słownych. Nie bardzo rozumiem, dlaczego imputujesz mi
            głupotę. Ton mojej wypowiedzi nie był napastliwy, skonstatowałem jedynie fakt,
            że Egipt nie różni się niczym od Polski: są hotele przeznaczone dla rodzin z
            dziećmi i takie, które pobierają dodatkowe opłaty, ale zapewniają, że osoba
            wypoczywająca nie będzie niepokojona przez płacz, krzyk, wrzask oraz inne
            odgłosy wydawane przez dzieci. Autorka - zdaje się - wyobrażała sobie, że w
            hotelach w Egipcie w ogóle nie powinno się wypoczywać z dziećmi, co wydaje mi
            się żądaniem wygórowanym. To ona powinna upewnić się, że hotel, do którego
            jedzie, nie przyjmuje gości z małymi dziećmi, co można sprawdzić u organizatora
            wyjazdu, a nie domagać się, by ludzie z małymi dziećmi nie jeździli do hotelu,
            w którym ona wypoczywa. To tak, jakbym wsiadł do autobusu i narzekał, że jest w
            nim tłok. Jeśli przeszkadza mi tłok w autobusie, to płacę dodatkowo i biorę
            taksówkę.
        • babsee Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 07.05.07, 15:05
          Moze zle napisalam.Chodzilo mi o osrodki w Polsce (i za granica takze)
          przystosowane dla rodzin z dziecmi.Oczywiscie kazdy wie,ze dwulatek moze tez
          plakac i nie ma problemu.Chodzi mi o maluszki-takie do roczku, ktore potrafia
          plakac od 5 rano do 7 bez wyraznej przyczny.Sa tez maluszki,nie uregulowana
          jeszcze(takie do 5 mies) ktore nie rozrozniaja nocy od dnia i moga plakac cala
          noc.
          generalnie ciaganie maluszkow przez pol swiata ze soba uwazam za niemadry
          pomysl ale to moje prywatne zdanie.Ich problem nie moj.
    • tooo-tiki Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 12:17
      Hmmmm.... Posty podające ilość kilometrów czy długość podróży mnie jakoś nie
      przekonują... Myślę, że jeżdżąc z maluchem trzeba uwzględnic też, żeby i dla
      niego to było frajdą, a 25 godzin w samochodzie... niefajnie jakoś brzmi...

      Ja do roku jeździłam z młodą rekreacyjnie - wczasy stacjonarne, nad jeziorkiem,
      w lesie.. + kilkunastokilometrowe trasy po oklicysmile

      Kiedy miała dwa latka pojechałam z nią sama w Beskid - podróż w pociągu była dla
      niej frajdą, ochoczo dreptała po szlakach, nie chciała jedynie spać w namiocie,
      więc przeniosłyśmy się do schroniska i na kwatery prywatne...

      Rok później była wschodnia Polska - zachwycała się żubrami, zapalała w cerkwiach
      świece, a nocleg w domku letniskowym w Puszczy wspomina do dziś jako superfrajdę
      - były ogniska, kiełbaski, gitara co wieczór... trochę niepokoiły ją wilkismile
      hitem wyprawy była podróż (na doczepkę z wycieczka klasową, która zarezerwowała
      akurat ostatni przejazd w sezoniebig_grin ) kolejką wąskotorową - znowu ogniska z
      dzieciakami i podgladanie czapli i żurawi przez lornętkę...

      Potem przez dwa lata wycieczki za zachodnią granicę do rodziny - noc w autobusie
      przesypiała jak zabita, zachwyt wzbudzał telewizor w autokarze...

      No i ma też już na koncie tygodniowy wypad z dziadkami na Słowację - zaliczyła
      Łomnicę i tym samym była wyżej niż ja kiedykolwieksmile))

      Ogólnie rzecz biorąc uwielbia podróże, nie marudzi, lubi łazić... Tylko
      przechadzka po Krupówkach kończy się zwykle awanturą, kiedy mamie nie starcza
      kasy na te wszystkie kolorowe pierdoły na straganach...

      A za tydzień weekend w Toruniu, jednym z naszych ulubionych miastsmile
    • raveness1 Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 14:46
      Jak wy pamietacie wszystkie pierdolkowate szczegoly? Pewnie nie ma mowy o
      wypadzie bez kamery, 3 aparatow i dziennika pokladowego.
      A po powrocie zanudzacie kogo sie da stosami zdjec, filmikow, tysiacami
      nieistotnych wydarzen...
      Wspolczuje rodzinom i znajomym "podroznikow", szczegolnie tych zidiocialych na
      punkcie swoich pociech.
      Ahoj aventureros!
      • betsaida Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 15:27
        Heheh :] hello haters!
        Szczesliwe dziecko niezestrresowanych rodzicow to sama przyjemność. Twierdzenie
        że rodzice małych dzieci nie mają prawa brać udziału w życiu społecznym to bezsens.
        Jedyne co mnie wkurza to histeryczne wrzaski rodziców, znacznie gorsze niż
        zakwilenie niemowlaka.
      • pani_myszka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 07:16
        Czesciowo zgadzam sie z Raveness i Awg.
        Podkreslam, ze sama niedlugo planuje dziecko, ale poki go nie mam, chce
        spokojnie sobie gdzies pojechac czy poleciec i wrzaski bobasow po prostu mi
        przeszkadzaja.
        Dochodze do wniosku, ze kazda para, ktorej urodzi sie dziecko, nagle przyjmuje
        jego posiadanie za ogolnoswiatowa norme, a nawet przymus (nie masz dziecka?
        sorry - musisz sie dostosowac). Kilka razy lecialam w dalekie trasy, gdzie
        choroba, zle samopoczucie i placz jakiegos milusinskiego stawaly sie problemem
        calego samolotu. A wydaje mi sie, ze ludzi nie musi obchodzic, ze ktos
        postanowil zabrac nieprzygotowane niemowle w trase i ze z tego powodu maja miec
        przesrane przez cala podroz.

        Jak juz wspomnialam - nie mam nic przeciwko dzieciom, ale na Boga, ludzie! Nie
        wszyscy je maja i uwazam, ze nalezy sie z nimi rowniez liczyc (wspomnijcie, jak
        sami byliscie bezdzietni i wkurzaly was wrzaski nad glowa).
        Mnie razi widok i ZAPACH zuzytej pieluchy (a wielokrotnie bylam swiadkiem
        przewijania w miejscu publicznym i swietego oburzenia przewijajacej mamuni,
        ktorej zwrocono uwage, NO BO O CO CHODZI!?!?!?!), jak rowniez dosc oblesnego
        cyca karmiacej matki (niech zostawi ten widok mezowi, naprawde).
        I nie musze byc na to skazana.
        A niestety, 10 km nad ziemia albo w autokarze jadacym 100 km na godzine, nie
        mam jak wysiasc.
        Dlatego mysle, ze warto poczekac az dzieci podrosna. Jasne, niezadowolenie
        wspolpasazerow to ich problem, nie wasz. Ale nie dziwcie sie pretensjom, bo
        moim zdaniem sa uzasadnione.

        pozdrawiam!
        <;3~
        • pawel_zet Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 09:45
          Więc zapewne zmienisz zdanie, gdy będziesz miała już dziecko. Albo dajesz się
          zamknąć w domu i chodzisz tylko na spacery po swoim osiedlu, albo wychodzisz z
          dzieckiem gdzieś dalej, np. do jakiegoś parku. Jeśli maluch zrobi Ci tam kupkę,
          to musisz go przecież gdzieś przewinąć, nie będziesz chyba dziecka trzymała w
          kupie do powrotu do domu. Musisz to zrobić w jakimś miejscu publicznym. To samo
          z wycieczką do ZOO czy innymi tego rodzaju eskapadami. Dla mnie norma społeczna
          to przyzwolenie na przewijanie dzieci w miejscach publicznych, nie mam zatem
          najmniejszych skrupułów podczas przewijania dziecka w miejscach publicznych.
          Jeśli komuś się nie podoba, to jego problem.
          Jak już wcześniej pisałem, moje dziecko całkiem nieźle znosi podróże samolotem,
          więc nie zakłóca życia podróżnym, chyba że takim w rodzaju avvg, który - jak
          wynika z jego postów (również w innych wątkach) - ma jakiś głęboki uraz do
          małych dzieci (ale to jego problem, który dla własnego dobra powinien rozpoznać
          i sterapeutyzować). Gdyby było inaczej, może bym się zastanowił, co z tym
          fantem zrobić. Jednak - z tego, co pamiętam - nawet gdy jeszcze nie miałem
          dziecka, rozumiałem ludzi, którzy latali długimi rejsami, a ich małe dzieci
          płakały. Trzeba mieć trochę zrozumienia dla bliźnich. Nie wiem, dlaczego ktoś
          gdzieś leci z małym płaczącym przez 10 godzin dzieckiem. Może musi (np. leci na
          pogrzeb, migruje z kraju do kraju w poszukiwaniu pracy, leci z dzieckiem do
          zagranicznej kliniki na leczenie itd. itp.). Zawsze taki byłem i uważam, że
          generalnie człowiek dobrze wychodzi na tym, że stara się rozumieć różne
          sytuacje życiowe, zamiast myśleć tylko o sobie. W Polsce ostatnio silnie
          rozpowszechnia pewnego typu postawa roszczeniowa, co mnie osobiście boli.
          Uważam, że wszystkim nam żyłoby się lepiej, gdyby ludzie najpierw zastanowili
          się, dlaczego coś ktoś robi, co trochę im przeszkadza, i ewentualnie
          zaakceptowali jakiś chwilowy dyskomfort, zamiast zajmować się wyłącznie końcem
          własnego nosa i deklarować z góry, że to, czy ktoś ma jakiś problem, nic ich
          nie obchodzi, bo obchodzi ich tylko to, by mieć święty spokój (nawet jeśli
          miałby być zakłócony przez kilka godzin lotu w samolocie).
          I w tym punkcie zbliżamy się do nieco bardziej ogólnych rozważań na temat sensu
          życia i naszego miejsca na świecie. Ale bardzo mi przykro, mam trochę mało
          czasu na tego rodzaju dywagacje w tej chwili.
          Tak więc rozumiem Twój punkt widzenia, ale go nie akceptuję (i nie akceptowałem
          go nawet wtedy, gdy jeszcze nie miałem dzieci).
          • pani_myszka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 13:21
            ee , ja widzę to w ten sposób, że to akurat TWÓJ punkt widzenia to postawa
            roszczeniowa. Urodziło ci się dziecko i nagle wymagasz, żeby cały świat się tym
            przejmował. A to jest tylko i wyłącznie twój problem i inni nie mają obowiązku
            ponosić jego konsekwencji.
            Zauważ, że targając takie dziecko gdzieś, stawiasz współtowarzyszy podróży
            przed faktem dokonanym. Co mają zrobić? każdy z nich ma swoje sprawy, którymi
            ciebie nie zamęcza, więc bądź litościwy i odpłać nam tym samym smile

            Chrapiacego faceta obok można zawsze wybudzić. A wrzeszczącemu dziecku nie
            wytłumaczysz, żeby w końcu było cicho...
            niestety sad
            • joanna_poz Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 15:17
              > ee , ja widzę to w ten sposób, że to akurat TWÓJ punkt widzenia to postawa
              > roszczeniowa. Urodziło ci się dziecko i nagle wymagasz, żeby cały świat się
              tym
              >
              > przejmował. A to jest tylko i wyłącznie twój problem i inni nie mają
              obowiązku
              > ponosić jego konsekwencji.
              > Zauważ, że targając takie dziecko gdzieś, stawiasz współtowarzyszy podróży
              > przed faktem dokonanym. Co mają zrobić? każdy z nich ma swoje sprawy, którymi
              > ciebie nie zamęcza, więc bądź litościwy i odpłać nam tym samym smile
              >
              > Chrapiacego faceta obok można zawsze wybudzić. A wrzeszczącemu dziecku nie
              > wytłumaczysz, żeby w końcu było cicho...
              > niestety sad

              Pani Myszko a co poradzisz na takich współtowarzyszy podrózy?

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=622&w=61981562
              Smię twierdzić, że małe dziecko to naprawdę niewielka uciązliwość wobec
              zachowania niektórych dorosłych w podrózy.

              • pani_myszka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 15:26
                Nie zazdroszę tej osobie. Bydło czasami z ludzi wychodzi i nie ma na to rady.
                Zgadzam się, ze tacy towarzysze podróży to skaranie boskie.
                Ale w tym wątku jest akurat mowa o małych dzieciach. A nie o pijakach czy
                zwierzętach (miałam 'przyjemność' podróżować po dżungli rozklekotanym autobusem
                z kozą, świnią i kojcem pełnym kur, i cała ta menażeria darła się wniebogłosy -
                nie polecam).

                dlatego wyraziłam moją opinię o maluchach. Jak będzie dyskusja o pijakach w
                samolocie i bedę miała jakieś doświadczenia, to też napiszę smile
                • joanna_poz Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 16:02
                  Tylko, że w tym wątku podróż z dziećmi jest przez niektóre osoby odmalowywana
                  jako najgorsze zło, które może człowieka spotkac na wakacjach.

                  mnie osobiście bardziej razi chamstwo innych współtowarzyszy podrózy (tych
                  dorosłych niestety).
                  o braku tolerancji i postawie: "masz dziecko, najlepiej nie wychodź z domu, bo
                  możesz przeszkadzac innym" nie wspominam.

                  Dziecko to nie wyrok - nie skazuje mnie na X lat rezygnacji z wakacji.
                  Nie gustuję również w brudnym, zimnym, pochmurnym Bałtyku, dlatego wybieram
                  wakacje w cieplejszych krajach.
                  Staram się, żeby moje dziecko nie było uciążliwe dla innych, choć wiem, ze sa
                  sytuacje nieprzewidywalne. Niestety inni - ci podrózujący bez dzieci - czesto
                  się nawet nie próbują postarać...
            • pawel_zet Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 15:31
              No wiesz, moja postawa jest roszczeniowa w tym sensie, że coś tam roszczę sobie
              z tego tytułu, że jestem i mam pewne swoje potrzeby. Na przykład potrzebuję
              dojechać jakimś środkiem transportu do pracy. W związku z czym roszczę
              pretensję do możliwości skorzystania z autobusu miejskiego linii 136. Ktoś może
              powiedzieć, że moja postawa jest roszczeniowa, bo dla niego jest dyskomfortem,
              że musi w tymże autobusie podróżować z innymi osobami, np. ze mną. Ale przez
              postawę roszczeniową miałem na myśli coś innego, mianowicie pewnego
              rodzaju "asertywność" przejawiającą się w tym, że daną osobę interesuje
              wyłącznie jej własny komfort, a inne osoby jej przeszkadzają, jeśli tylko
              trochę ograniczają jej ten komfort, co owa osoba głośno komunikuje otoczeniu,
              twierdząc, że takie jest jej prawo. Mimo że w sumie mogłaby przeboleć swój
              dyskomfort przez pewien czas, gdyby zwróciła uwagę, że sama też bywa niekiedy
              źródłem dyskomfortu dla innych ludzi. Wszyscy w końcu zakłócamy czasem innym
              osobom ich komfort. W końcu moja obecność w autobusie nikomu bardzo nie wadzi,
              przebywam w nim, a także owa osoba tylko przez dość krótki czas. Dlatego też to
              raczej ja mam prawo nazwać roszczeniową osobę, która twierdzi, że ja naruszam
              jej prawo do komfortowej jazdy autobusem miejskim, a nie ona mnie. A to z tego
              powodu, że jej roszczenia zakłócają mój święty spokój.
              Tu wkraczamy w sferę norm społecznych, ponieważ to one wyznaczają granicę, w
              której naruszenie czyjegoś komfortu staje się np. czynem moralnie nagannym.
              Gdybym np. wsiadł do autobusu miejskiego w stanie głębokiego upojenia
              alkoholowego, wyzywał podróżnych czy wymiotował (co mi się - rzecz jasna - nie
              zdarza smile ), przekroczyłbym pewną granicę. Przewijanie dziecka w miejscu
              publicznym lub przebywanie w miejscu publicznym z płaczącym z jakiegoś powodu
              dzieckiem takiej granicy nie przekracza.
              Dlatego pozostaję przy swoim, tzn. sądzę, że to Twoja postawa jest roszczeniowa.
              • pani_myszka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 15:58
                wydaje mi się, ze troche coś tu mylisz. Zachowanie pijaka jest faktycznie
                naganne (moralnie czy obyczajowo, jak zwał tak zwał) i co więcej jest wyłącznie
                jego winą.
                Zachowanie małego dziecka nie jest jego winą i nie jest w zaden sposób naganne.
                Ale jeśli są 2 opcje - autokar bez dziecka, gdzie ludzie jadą spokojnie, oraz
                autokar gdzie dziecko wyje z powodu gorąca/choroby/kupy w pampersie itp, to nie
                dziw się, ze część pasażerów wybierze bramkę nr 2, bo po prostu MOGĄ MIEĆ DOŚĆ.
                O ile mają możliwość wyboru rzecz jasna smile

                Owszem, to normalna rzecz, że niemowlak płacze czy się drze, darłam się ja,
                darłeś się na pewno i ty, ale to naprawde może wkurzać, ktoś moze mieć dość i
                to jest normalne. Człowiek ma święte prawo do spokoju.

                pozdrawiamsmile
                <:3~

                PS. Jednakowoż uważam, ze przewijanie małego dziecka w miejscu publicznym i
                majtanie ludziom przed nosem pełną pieluchą NARUSZA pewne normy. Dowiesz się o
                tym, jak ktoś na ciebie po prostu zwymiotuje.
                W grę wchodzą normalne czynności fizjologiczne, które załatwia się w miejscach
                ustronnych smile
                • pawel_zet Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 18:00
                  Ależ oczywiście nie twierdzę, że każdy musi być niewrażliwy na hałas powodowany
                  przez dzieci. Po prostu uważam, że trzeba w pewnych przypadkach być
                  tolerancyjnym, nawet jeśli ktoś sprawia, że zmniejsza się nasz komfort i nie
                  mamy świętego spokoju. Tego wymagają normy współżycia społecznego.
                  A co do majtania przed nosem komuś pieluchami, to nie spotkałem się nigdy z
                  tego rodzaju patologicznym zachowaniem. Jeśli Ty się spotkałaś, to współczuję.
                  Zaczęliśmy jednak rozmowę od tego, że Ty stwierdziłaś, że przewijanie dziecka w
                  miejscu publicznym jest niedopuszczalne, co uważam za grubą przesadę i postawę
                  roszczeniową w sensie, o którym pisałem.
          • Gość: panterka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 22:49
            Taaaa,
            Po prostu cudownie jest leciec 12 godzin z placzacym dzieckiem nad uchem, Wybacz ale po jakis 4
            godzinach juz jest mi wszystki jedno gdzi i dlaczego to dziecko leci. Nie uwazam, ze rodzice z malymi
            dziecmi powinni siedziec w domu, ale. No wlasnie, ale. Ale powinny byc wyznaczone miejsca np. w
            samolocie dla malutkich dzieci (sa takowe, np. z rozkladanymi lozeczkami) i tam wlasnie powinni
            siedziec rodzice z alymi dziecmi. Przewozink powinien poinformowac pasazera, ze jego miejsc jest w
            sasiedztwie maluchow. Wtedy jest jakis wybor, a nie skazanie na polacz i skowyt przez 12 godzin
            (oczywiscie niestety kto pierwszy,ten lepszy).
            A co do przewijania. Wiadomo - powinny byc przewijaki w toaletach damskich. W niektorych sa, ale
            napewno nie we wszystkich. Nie mam nic przeciwko przewijaniu dziecka na laweczce w paku, czy w
            zoo, ale przewijanie maluch na stoliku w barze czy restauracji, gdzie inni chce w spokoju zjesc posilek
            to zenada. A bylam swiadkiem i takich sytuacji.
            Wiec chyba chodzi po prostu o to, zeby MYSLEC. I tyle wystarczy.
            Pozdrawiam
          • Gość: panterka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 22:51
            Taaaa,Po prostu cudownie jest leciec 12 godzin z placzacym dzieckiem nad uchem, Wybacz ale po jakis
            4godzinach juz jest mi wszystki jedno gdzi i dlaczego to dziecko leci. Nie uwazam, ze rodzice z malymi
            dziecmi powinni siedziec w domu, ale. No wlasnie, ale. Ale powinny byc wyznaczone miejsca np. w
            samolocie dla malutkich dzieci (sa takowe, np. z rozkladanymi lozeczkami) i tam wlasnie powinni
            siedziec rodzice z alymi dziecmi. Przewozink powinien poinformowac pasazera, ze jego miejsc jest w
            sasiedztwie maluchow. Wtedy jest jakis wybor, a nie skazanie na polacz i skowyt przez 12 godzin
            (oczywiscie niestety kto pierwszy,ten lepszy).A co do przewijania. Wiadomo - powinny byc przewijaki w
            toaletach damskich. W niektorych sa, alenapewno nie we wszystkich. Nie mam nic przeciwko
            przewijaniu dziecka na laweczce w paku, czy wzoo, ale przewijanie maluch na stoliku w barze czy
            restauracji, gdzie inni chce w spokoju zjesc posilek to zenada. A bylam swiadkiem i takich sytuacji.
            Wiec chyba chodzi po prostu o to, zeby MYSLEC. I tyle wystarczy.
            Pozdrawiam
    • ash111 Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 15:25
      Hej,
      nasze dzieciaki braly udzial w wielu podrozach, m.in:
      -Turcja - pierwszy wyjazd w wieku 2,5 miesiaca
      -Majorka- 10 miesiecy
      - objazdowka samochodowa Francja Hiszpania Luxembourg - 1 rok
      - ostatnio Maroko- backpacking jedno dziecko w wieku 2, a drugie 4 lat. Tanger,
      Fez, Marakesz, Atlas, Merzouga, noc na Saharze. Dzieciaki byly zachwycone.
      Oprocz tego co roku narty za granica - Wlochy, Austria itp.
      Starsza corka, ktora ma teraz niecale 5 lat, byla z nami w 12 krajach.
      Ogolnie dzieci jezdza z nami od zawsze, wszystkimi srodkami lokomocji: samolot,
      autokar, pociag, samochod, prom, jacht, - az po wielblady!! (nie zartuje).
      Uwielbiaja pordroze, czesto je wspominaja i chca ogladac zdjecia. Nie placza i
      nie sprawiaja wspolpasazerom problemow. Dzieki podrozom sa otwarte na wszystkie
      kultury i maja znajomych w polowie swiata - np. ciocia Guelay z corkami Tutku i
      Su i wujek Tarkan, czy tez ciocia Laila i wujek Aissa smile) Z ludzmi poznanymi za
      granica utrzymujemy kontakty i odwiedzamy sie!!! Za rok jedziemy do Kambodzy.
      Pozdrowienia dla wszystkich rodzicow- podroznikow, ktorzy wiedza, ze swiat to
      cos wiecej niz osiedlowy plac zabaw...
    • feliksik Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 06.05.07, 20:45
      Nasz wyjazd, wygląda blado, ale mam kilka ciekawych spostrzeżeń.
      Wyjazd Koło - Września - Wrocław - Słowacka granica - Zakopane - lącznie 900 km
      w 11 godzin, z Olkiem w wieku 14 miesięcy. Wyjazd o 2 w nocy, pierwszy postój
      po 4 godzinach, potem co 1,5 godziny. Raczej bez problemu, tylko że po jedzeniu
      małego (słoiczki) trzeba robić 30 - 40 minutowy odpoczynek. Potem 4 dni w
      górach, bez szaleństw, część w wózku spacerowym, 2 dni w nosidełku. W nosidełku
      bardziej mu sie nudziło. Ale co najlepsze, w schroniskach z chęcią zamieniał
      obiadek w słoiczku na żurek taty, poparty na koniec szarlotką. Ogółem tata
      zupkę z kluseczakmi ze słoika, mały talerz zupy - w końcu Polak głodny - Polak
      zły, trzeba było mu zupę oddać.
      Sumując. Moim zdaniem najlepiej podróżować w nocy - wyjazd po 1 - 2 w nocy i
      się nie bać, będzie super.
      Pozdrawiam
    • soemi Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 07.05.07, 09:05
      My coprawda daleko się nie wypuszczałyśmy, ale za to bardzo często i w wiele
      różnych miejsc. Jak córcia miała miesięc była na swoim pierwszym weselu, spała
      w najlepsze w sali obok gdzie grała orkiestra zasłonięta pieluszką tetrową. I
      była większą atrakcją niż panna młoda.
      Jak była maluszkiem, tak do ok 6 m-ca, chodziłam z dzieckiem gdzie tylko sie
      dało tj muzea, nosiłam ją w nosidle wyjętym z wózka, do kina gdzie przesypiała
      całe seanse, na różne wystawy czy inne imprezy zorganizowane.
      Na pierwsze wakacje, miała niecały roczek, wyjechaliśmy w Bieszczady, ale mała
      nie miała cierpliwości by siedzieć w nosidle niesionym na plecach.
      Ogólnie zabieram dziecko, gdzie tylko się da!
    • el-slawek tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x tak 07.05.07, 09:53
      hej, od lat podrozuje(my) duzo i w odlegle kraje, od urodzenia coreczki (lato
      2005) bylismy np. w Monachium (2 x 500 km w jeden dzien, miala 2 tygodnie, zero
      problemow), gdy miala 6 miesiecy leciala pierwszy raz samolotem (2 godziny),
      plakala troche tylko przy ladowaniu (roznica cisnien), poza tym ok, gdy miala 11
      miesiecy bylismy w Alpach austriackich, wedrowalismy po gorach z nosidelkiem
      (nawet ponad 2000 m), ostatnio czesto wedrujemy po lesie i w mniejszych gorkach
      (ostatnio w Ardenach w Luxemburgu), bardzo jej sie podoba, na zmiane siedzi w
      wozeczku, nosidelku lub sama chodzi. Za tydzien jedziemy na 5 dni pod namioty
      nad morze do Holandii, zobaczymy jak bedzie. Podroze samochodem bardzo lubi,
      najbardziej jak trzesie, ale niestety nie mamy jeepa na bezdroza, to by jej sie
      chyba najbardziej podobalo.
      Niedawno bylem w Afryce (Kenia) i Ameryce Poludniowej (5 krajow), ale sam - tam
      bym nie polecal zabierac malego dziecka z kilku powodow:
      - czasami moze byc niebezpiecznie i trzeba na siebie uwazac
      - choroby - malaria, dengue (np. ostatnia epidemia w Paragwaju), biegunki itp.,
      ukaszenia os i komarow, naprawde duze ryzyko
      - slonce - tropikalne slonce i goraco nie jest "odpowiednie" dla naszych bialych
      dzieciakow
      - komunikacja - to nie jest europejski standard i jest duzo problemow z
      dzieckiem, nie mowiac juz o bezpieczenstwie (w autobusach i taksowkach brak n.p.
      poduszek powietrznych), a wypadki naprawde nierzadko sie zdarzaja, podczas
      podrozy lodzia (np. ostatnio w puszczy Amazonskiej lub na nurkowaniu) trzeba by
      wciaz uwazac na dziecko, zamiast podziwiac nature, to naprawde nie ma sensu...
      - male dziecko naprawde nic przyjemnego nie przezyje w takiej podrozy, lepiej
      naprawde pojechac nad morze lub nad jezioro, gdzie sie pobawi w piasku i
      popluska w wodzie, nie w rejony tropikalne

      W 2004 roku bylismy na trzytygodniowej objazdowce namiotowej z synem (mial wtedy
      5,5 roku) do Portugalii na Euro 2004, codzienne zwijanie i rozkladanie namiotu
      na nowym kempingu oraz 7500 km w drodze niezbyt mu sie podobaly, poza tym
      zwiedzanie roznych ciekawych dla nas miejsc nie cieszylo go znacznie.

      Wyjezdzajac z dziecmi na wczasy warto naprawde sie upewnic, ze jest sie w hotelu
      odpowiednim dla rodzin z dziecmi, zeby nie wyladowac w hotelu-dyskotece razem z
      bawiaca sie mlodzieza lub "dziadkami" potrzebujacymi spokoju, po co narazc
      siebie i innych na stres, szczegolnie na urlopie? My jadac teraz na kemping do
      Holandi wybralismy specjalnie taki z wieloma atrakcjami dla dzieci - placami
      zabaw, animacja oraz opieka nad dziecmi, wtedy i dzieci sie pobawia i my sami
      sobie rowniez troche odpoczniemy. Na nurkowanie do Egiptu lecimy jednak bez
      dzieci - to rowniez aspekt cenowy. Kaminski oczywiscie moze zabierac swoja
      coreczke, jest wielkim podroznikiem i zna sie na tym, na pewno nie bedzie
      niepotrzebnie ryzykowac, poza tym, w razie choroby lub niebezpieczenstwa zawsze
      moze na liczyc na szybka pomoc, obojetnie ile to ma kosztowac...

      el slawek
      • pawel_zet Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 11:38
        IMO przesadzasz. Dziecko można brać w tropiki, trzeba tylko dobrze się
        przygotować i wiedzieć, co się robi. Jeśli ktoś nie ma chęci, by czytać
        przewodniki turystyczne, na ogół niedostępne w języku polskim, studiować strony
        WHO poświęcone sytuacji zdrowotnej w różnych miejscach świata i wykupywać
        ubezpieczenia zdrowotne, to faktycznie nie powinien brać się za podróżowanie w
        tropiki, zwłaszcza z dzieckiem. Pozostali mogą to robić. Kilkugodzinna podróż
        samolotem nie jest bardziej męcząca (a chyba jest mniej męcząca) niż
        kilkugodzinna podróż samochodem na Hel.
        • el-slawek Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 12:46
          ...nie wydaje mi sie, ze przesadzam. Przewodniki czytam wlasnie w roznych
          jezykach (np. po angielsku, niemiecku, hiszpansku).
          Jak zabezpieczysz male dziecko przed ukaszeniem komarow z wirusem dengue w
          Paragwaju (w marcu, gdy tam bylem, bylo 15.000 zachorowan i byl stan wyjatkowy)
          lub malarii w Kenii (wedlug UNICEFu i wlasnie WHO co 30 sekund umiera dziecko w
          Afryce, ponad 100 milionow (!) zachorowan i ponad milion ofiar smiertelnych
          rocznie, szczegolnie wlasnie dzieci - to nie moje wymysly, zobacz na
          www.who.int/mediacentre/factsheets/fs094/en/), albo innych roznych
          "swinstw" w puszczy amazonskiej? Wierz mi, ze moskitiera i nawet sam autan itp.
          nie zawsze pomaga, a dziecku nie podasz profilaktycznie lariamu, malarone lub
          dexycycliny. Organizm osoby doroslej inaczej zniesie te choroby, ktore dla
          malego dziecka moga sie skonczyc tragicznie. Nawet moj lekarz tropikalny, ktory
          co roku wyjezdza w tropiki odradza zabieranie dzieci ponizej dwoch lat na takie
          wyprawy...
          • pawel_zet Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 13:28
            Może nie do końca jasno się wyraziłem. Kiedyś już napisałem na tym forum, że
            szpikowanie dziecka antymalarykami (nawet tymi niby nowszej generacji) uważam
            za nieodpowiedzialność, a ciąganie dzieci np. do Indii, gdzie poziom higieny
            jest marny i do tej pory zdarzają się poważne epidemie chorób zakaźnych (np.
            cholery), to dla mnie stanowczo zbyt duży hardcore. Chodzi mi dokładnie o to,
            że ludzie nie sprawdzają danych na stronach WHO i w przewodnikach, a potem
            dziwią się, że po podróży na Sri Lankę (BTW z biurem podróży) u ich dzieci
            występują objawy malarii. Są jednak takie tropiki, gdzie zagrożenia
            epidemiologiczne są nieznaczne, a malaria nie występuje lub występuje w stopniu
            śladowym (przynajmniej na znacznym obszarze). Studiując strony WHO, które
            cytujesz, można znaleźć takie własnie kraje. Dlatego właśnie sądzę, że
            kategoryczne pisanie, że nie wolno jeździć w tropiki z małymi dziećmi, to
            przesada. Można jeździć, tylko że trzeba się odpowiednio przygotować, np.
            dowiedzieć się, gdzie można jechać bez ryzyka.
            • el-slawek Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 14:00
              tak, z tym sie zgadzam. Moj lekarz wlasnie mowil glownie o Kenii, bylem tam
              kilka razy, wiec potwierdzam i dzieci zabiore tam dopiero wtedy, gdy beda
              starsze. Ameryka Poludniowa jest ogolnie ciezka nawet dla niektorych doroslych
              ludzi (np. problemy z wysokoscia w Cuzco, jezioro Titicaca lub La Paz - 4000 m
              n.p.m.), stan higieny, jakosc drog, brawura kierowcow autobusow, wielogodzinne
              podroze autobusem, napady kryminalne itp.

              W czasie moich podrozy widywalem nawet samotne matki Europejki z malym
              dzieckiem, oczywiscie nie wiem, czy potem nic sie dzieciom nie przytrafialo, ale
              mimo to odsobiscie uwazam, ze ten kontynent, jak rowniez Czarna Afryka jest zbyt
              ryzykowny.

              Wydaje mi sie, ze w USA, Kanadzie (no ale to nie tropiki) lub Azji, gdzie wy
              byliscie, jest lepiej i przy dobrym przygotowaniu mozna tam rowniez bez
              wiekszego ryzyka pojezdzic z malymi dziecmi. Poza tym w Polsce jest rowniez duzo
              ciekawych miejsc lub w pozostalej Europie (mam na mysli kraje przyjazne
              dzieciom, jak, np. Francja, Hiszpania, Holandia, nie Niemcy...)

              el-slawek
              • pawel_zet Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 14:27
                No to, jak widzisz, właściwie się zgadzamy. smile
                Nawet w Ameryce Południowej są pewne enklawy, np. Chile, gdzie poziom
                cywilizacji jest stosunkowo wysoki, kwalifikuje się też ładny kawałek
                Argentyny, a nawet Brazylii (rzecz jasna trzeba dobrze przemyśleć trasę, żeby
                nie narazić dziecka i siebie na niebezpieczeństwo). Jeśli chodzi o góry, to
                Altiplano oraz w ogóle wysokości powyżej 3000 m npm są niewskazane. Choroba
                wysokościowa znacznie ostrzej przebiega u dzieci. Abstrahuję od kwestii
                transportowych.
                Nieźle sprawy stoją na dużych obszarach Meksyku.
                Azja też nie jest do końca OK. Przykładem Indie lub znaczna część Sri Lanki
                (malarii w zasadzie nie ma tylko na plażowym południowo-zachodzie wyspy, ale
                przecież nie po to jedzie się na Sri Lankę, żeby siedzieć na plaży). W Azji
                Południowo-Wschodniej tylko duży kawałek Malezji i Tajlandii, jakieś nieduże
                fragmenty Indonezji czy Filipin. Kambodża i Laos odpadają, Wietnam też jest
                dość ryzykowny. Bezpieczne są Chiny na zdecydowanej większości obszaru.
                Afrykę subsaharyjską skreśliłem całkowicie i to pewnie na długie lata.
                Nie najgorzej za to wygląda Bliski Wschód i Afryka Północna.
          • squonk Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 13:41
            Ja osobiscie wole dzieci czesto wyjezdzajace od tych, ktorych rodzice nigdzie
            nie wyjezdzaja "no bo wiesz, mamy dziecko a Jas nie lubi jezdzic". Dzieci
            jezdzace sa na ogol grzeczniejsze, bardziej samodzielne, mniej inwazyjne dla
            otoczenia. Wg mnie najlepszy schemat to do np. 4 roku zycia jezdzenie z
            dzieckiem czesto samochodem na niezbyt dlugie wypady tak, zeby przyzwyczailo
            sie ono do "innosci" zwiazanej z wyjazdem i nie bylo zbyt wymagajace/
            absorbujace. W pozniejszym wieku mozna zaczac sie bardziej socjalizowac
            [pociag, samolot, autokar, wczasy zorganizowane]. Generalnie chodzi o to, zeby
            odpoczeli i rodzice i dzieci i inni wspoltowarzysze podrozy. Niestety bardzo
            czesto sie zdarza, ze to nie dzieci ale ich rodzice sa bardziej wkurzajacy,
            gdyz przewaznie wydaje im sie, ze wszyscy powinni sie do nich dostosowywac
            bo "przeciez oni sa z malym dzieckiem". A nie biora oni pod uwage faktu, ze to
            oni sa odpowiedzialni za zachowanie swojej pociechy.
            Reasumujac jestem za dziecmi podrozujacymi z odpowiedzialnymi i myslacymi
            opiekunami.
            • ayelet Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 14:14
              Mój Kacper w lipcu skończy 4 lata: Pierwszy wyjazd jak miał 2,5 roku do
              Hurgardy (żadnego zwiedzania, tylko quady na pustyni w ramach rozrywki); 3 lata
              objazdówka po Joradanii i tydzień w Sharm w Egipcie. Na objazdówce wszystcy się
              na nas patrzyli jak na samobójców ale było super, w ogóle nie marudził, tylko
              czasem go trzeba było ponosić jak było duzo zwiedzania np. 8 godzin w Petrze.
              Potem 3 lata i 3 miechy poleciałam z nim sama do Tajlandii, robiliśmy sobie
              wyprawy sami albo kupowaliśmy w lokalnych biurach podróży (świetnie sobie
              radził, złapał kontakt z obcokrajowcami, mimo śladowej znajomości języków
              obcych potrafił sobie załatwić, że w Kanczanaburi Szkot go nosił, bo mamusia
              nie miała juz siły a Tajka kupiła mu lody, bo ja nie chciałam kupić 3 z kolei).
              3,5 roku byłam znów sama z dzieckiem w Safadze w Egipcie, wybraliśmy się do
              Kairu (całonocna jazda autobusem) i do Luksoru. Teraz właśnie wróciliśmy z
              Tunezji, którą potraktowaliśmy wybitnie wypoczynkowo i była tylko plaża i
              dalekie spacery.
              Podsumowując widzę, że moje dziecko naprawdę super się rozwinęło, podróże
              bardzo duzo mu dały. Nie widzę problemu w jeżdżeniu z maluchami. Choć akurat ja
              nie brałabym 2-3 m-cznych dzieci na wyjazdy zagraniczne, bo myślę, że wtedy
              lepsza jest działka nad jeziorem (o ile ktoś ma)
              • elske Re: tropiki nie, ale gorki, morza i jeziora 3 x t 07.05.07, 14:50
                My w zeszlym roku jechalismy ze Szczecina Do Czech na wakacje, kluska miala 1
                rok i 5 mies.Za dwa tygodnie przeprowadzka do Norwegii.8 godz na promie
                Swinoujscie- Ystat, a pozniej samochodem przez Szwecje do Larvik w Norge.Wiec to
                bedzie nasza najdlozsza jak do tej pory podroz.
    • tropikey Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 07.05.07, 14:23
      o, proszę, jaki miły wątek...

      Pozwolę dorzucić nasze trzy grosze. Julia wyjeżdża z nami odkąd skończyła 5
      miesięcy (wtedy zrobiliśmy najazd aż pod zachodnią granicę Niemiec). Od tamtej
      pory ciągle dalej i dalej. Latem Europa, zimą odległe zakątki świata. Chociaż,
      muszę przyznać uczciwie, że czasem w trakcie takich wyjazdów przychodzi do
      głowy taka oto myśl: "no, teraz to już dość! Następnym razem jedziemy sami...".
      Ale to chwilowe. Bo w gruncie rzeczy, wspólne podróże to jedna z najlepszych
      rzeczy, jakie mogą dać sobie rodzice i dzieci. Zresztą, jeszcze parę lat i
      Julia już nie będzie chciała jeździć z wapniakami. A póki co, fotograficzna
      kronika jej podróży ciągle rośnie:
      www.tropikey.com/copperminegallery/index.php?cat=7
      Pozdrawiam, Bartek
      • paulajal Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 07.05.07, 15:17
        Ja myślę, ze każdy wyjazd powinnien być dostosowany do możliwości małego -
        najważniejszego ludka, tak aby zapewnić mu poczucie komfortu i bezpieczeństwa i
        zachowania zdrowia w nieprzewidzianych okolicznościach (mi raz synek złapał
        ostrego adenowirusa tuz przed wyjazdem zagranicznym, chorobę o uciążliwym
        przebiegu, trudną do zdiagnzowania, całe szczęście, ze nie stało sie to za
        granicą, od tamtej chwili nie planuję podróży z wyprzedzeniem, lecz nastawiam
        się raczej na last minute).

        Długie trasy samochodem odpadają absolutnie i nikt mnie nie przekona, ze "mała
        świetnie zniosła 2000km w foteliku w aucie". Jasne, ubaw po pachy taka
        wycieczka dla malucha. może i jakos zniosła, tylko po co?

        A zaliczyliśmy:
        -2 tyg nad morzem, synek miał 9mies, super wyjazd
        -Paryż, tydzień, samolotem, synek miał 18mies i spisał się idealnie, wszystkim
        się zachwycał
        -Rodos, 2 tyg samolotem, synek miał 2 latka, na miejscu zachorował na zapalenie
        oskrzeli (od silnej klimatyzacji, która była wszędzie: w muzeach, autokarach,
        hotelach, restauracjach itd) i w ogóle był tam jakis nieswój, źle zniosł tą
        wyprawę, ciągle tam wiało, co jakoś b mu przeszkadzało, jedzenie mu nie
        smakowało,itd.
        -liczne krótkie wypady na wieś/do Kazimierza/Nałęczowa itd, strasznie mu się
        podobało

        Marzy mi się zwiedzenie Japonii i Chin, ale odkładam to na później, z małym
        dzieckiem, jak dla mnie, tylko Polska lub podróże samolotem w dobrych warunkach
        gdzieś w Europie.

        Dalsze eskapady wydają mi się ryzykowne i nieatrakcyjne dla dziecka.
        • morusika Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 07.05.07, 18:43
          a my stosujemy metodę krokówsmile. Jak mały miał pół roku, pojechaliśmy w Beskidy
          (ok.70 km jazdy). Od roku do trzech jeżdzliśmy nad polskie morze (ok 700 km)
          albo na noc albo z przerwą na nocleg. Jak miał ponad 3, pojechaliśmy do Austrii
          (750 km) też z przerwą na nocleg, powrót już bez noclegu. W wieku 5 lat
          (młodego smile polecieliśmy pierwszy raz do Grecji, ale na pobyt stacjonarny
          w "family club". I potem na przemian zimą Austria, latem samolot. A tym
          będziemy w domu, bo ma się drugie urodzic, a syn z babcią nie pojedzie.....
    • olabogga polecam raport z podrozy z dwoma maluchami 07.05.07, 18:39
      do Azji - na stronie www.maly-podroznik.pl
      Znajomi spędzili z dwulatkiem i półroczniakiem dwa miesiące w Tajlandii, Birmie
      i Kambodży. Zrobili z tego świetną relację, z dużą ilością informacji.
      • pawel_zet Re: polecam raport z podrozy z dwoma maluchami 07.05.07, 19:38
        Chyba www.malypodroznik.pl? Znam tę stronę.
        Relacje to ważna rzecz, warto je zawsze przeczytać przed podróżą, wiele można
        się dowiedzieć. Takie rzeczy, o których nie można znaleźć wielu informacji w
        Internecie. Sam też produkuję relacje i wrzucam je do Internetu.
        A co do Twoich znajomych, to jedna rzecz mi się tam nie podobała. Profilaktyka
        antymalaryczna mianowicie. Rozmawiałem z kilkoma lekarzami, bo miałem nadzieję,
        że któryś się wyłamie, ale wszyscy twierdzą, że wszystkie obecnie stosowane
        środki są bardzo toksyczne, stanowczo odradzali faszerowanie tym małych dzieci.
        A Birma i Kambodża to - niestety - tereny malaryczne, a występujące tam odmiany
        malarii są trudne do leczenia.
        • olabogga Re: polecam raport z podrozy z dwoma maluchami 07.05.07, 20:49
          oczywiście, masz rację z adresem. dziękuję za uściślenie. co do profilaktyki
          antymalarycznej u dzieci nie mogę się wypowiadać, bo nie rozmawiałam na ten
          temat z żadnym lekarzem.
          wiem, że moi znajomi bardzo dokładnie przygotowywali się do tego wyjazdu i
          konsultowali z lekarzami - także podawanie dawek malarone maluchom. ania jest
          doświadczoną podróżniczką i na pewno zrobiła wszystko że by zminimalizować
          ryzyko zarażenia. stąd też wybór trasy i terminu - styczeń-marzec to w azji
          płd-wsch pora sucha.
          • pawel_zet Re: polecam raport z podrozy z dwoma maluchami 07.05.07, 21:25
            Dla mnie jest to bardzo ciekawa sprawa. Z lekarzami rozmawiałem właśnie głównie
            o malarone. Doxycyclina to antybiotek, czyli niszczy florę bakteryjną, a poza
            tym zwiększa wrażliwość na słońce. Nawet dla dorosłych jest dość do bani, poza
            tym na wielu obszarach przecinkowe są już na nią odporne. Lariam zwany jest nie
            bez przyczyny przez niektórych mózgojebem. Faszerowanie tym małych dzieci
            wydaje mi się, bez porad lekarskich, kiepskim pomysłem. Ale moi lekarze o
            malarone też nie wypowiadali się zbyt dobrze - podobno nadal dość toksyczny, a
            małym dzieciom w fazie silnego wzrostu należy oszczędzać czynników toksycznych.
            Jest to ważna sprawa, bo na wielu obszarach świata właściwie tylko malaria jest
            poważnym zagrożeniem. Będę wdzięczny, jeśli zapytasz swoją koleżankę, gdzie
            pisze, że malarone można dawać małym dzieciom.
    • alicez Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 07.05.07, 21:14
      Jeszcze w brzuchu 45 tys km (Europa i Maroko)
      Potem wymienię te dalsze niz 400 km:
      1,5 m-ca pierwszy wypad na kilka dni na Mazury.
      3 miesiące podróż samochodem do Niemiec,
      6 miesięcy Tunezja a na miejscu kupa kilometrów z rodzicami na zwiedzaniu
      8 miesiecy, znów Niemcy itd aż do dziś wink
      Wszyscy znosimy podróże bardzo dobrze. Teraz jak już jest ciut starszy (22 m-
      ce) to podróż trzeba troszkę inaczej organizowac, bo mały jest bardziej mobilny
      ale i z tym dajemy sobie radę.
    • polinoczka Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 15:11
      skonczone 6 miesiecy wypad do dziadkow do Kazachstanu (Alma-Aty) miasto polozone
      w gorach i troche inny klimatsmile Podroz Szczecin-Berlin (samochod 2h) Berlin -
      Istanbul (2h samlot) Istanbul-Almaty (6,5h).. w tym ostatnim locie na wysokosci
      9000km nad poziomem mozra wyszedl nam 1 zabeksmile
      mlody zniosl bardzo dzielnie podroz szybko sie aklimatyzowal mimo ze codziennie
      bylo ponad 40stopni w cieniusmile nie bylo problemow ani ze spaniem ani z jedzeniem
      Miesiec pozniej majac 7miesiecy wrocilismy do polski ta sama trasasmile

      ps. z mniejszymi dzecmi poki nie chodza jest mniejszy problem z podrozowaniem
      tak mi sie wydaje... w samolocie trzeba bylo zapewnic dzecku butelke z ulibionym
      napojem (odrazu postarcie maly udawal sie na drzemke) a w tej drugim przelocie
      poszedl zwiedzac samolot i posiedzial i cioc na raczkach ciagajac je za wlosy i
      smiejac sie smile

      ps. jak podawali obiad to synekbyl 1 do jedzenia

      Pozdroz do kazachstanu
      polina.progryf.pl/main.php?g2_itemId=12745&g2_page=4
      • kasiapro1 Re: Rekordy podróznicze naszych maluchów 08.05.07, 16:47
        To my tak:
        9 m-cy Floryda,dluga,meczaca podroz
        1.8 -Floryda,tez meczaca dla wszystkich,przede wszystkim dla otoczenia
        1.9-Turcja(swietny osrodek dla dzieci)
        2.5-Bali(zaliczone cale z dzieckiem w taxi)
        3 lata-Egipt(stacjonarnie w hotelu)
        3.3-Sycylia(zwiedzanie wynajetym autem)
        4 lata-(w sierpniu Jamajka,stacjonarnie bedzie).
        Poza tym wyjazdy nad nasze morze,mazury.
        Sami czesto zostawialismy syna i podrozowalismy.
        niestety zgadzam sie z niektorymi poprzednikami,ze drace sie dziecko w
        samolocie to koszmar i starm sie nie siadac blisko rodzin z dziecmi-jesli
        lecimy sami,bo chce odpoczac a nie sie stresowac .
    • aniao3 Jezdzic? Nie jezdzic? Oto jest pytanie :) 09.05.07, 13:53
      Mamy taki zawod (jestesmy fotografami specjalnosc turystyka) ze jak sie urodzil
      synek a pracowalismy nad siedmiotomowym albumem o Polsce to mieslimy do wyboru:
      albo zostawiac go w domu, albo z nim jezdzic. Przez pierwszy rok przejchal zn
      ami cala Polse - zero problemow.

      Jak sie urodzil braciszek to pojechalismy do Birmy, Tajladnii, KAmbodzy.
      Nie po rekordy, ale po przezycie wspanialej przygody. Bylo genialnie (raport z
      wyprawy dla tych co mysla o egzotyce na stronach serwisu www.malypodroznik.pl )

      W pdorozy z dzieckiem czasem jest ciezko, ale znacznie czesciej jest super.

      Jak macie zdrowe dziecko i pomysl by jechac to trzeba sie tylko przygotowac i
      zaczynac jak najwczesniej! Bo maluch do roku to swietny partner w podrozy. I
      generalnie malo komu przeszkadza - znacznie czesciej budzi pozytywne uczucia
      (choc w kulutrze europejskiej bywa traktowany jako insekt, co to go w domu trza
      trzymac a nie sie wloczyc i nam przeszkadzac w sluchaniu muzy na plazy)

      usciski dla wszytkich podrozujacych rodzicow!!!
    • aniao3 Pola Kaminska... 09.05.07, 14:57
      ma juz ponad 2 latka a nie 2 mies smile
      anka
      • pawel_zet Re: Pola Kaminska... 09.05.07, 18:14
        A jeśli już jesteś, to może napiszesz, jak to jest z tą profilaktyką
        antymalaryczną? Moi lekarze twierdzą, że nawet leki nowej generacji (malarone)
        nie powinny być podawane małym dzieciom, gdyż są za bardzo toksyczne. Skreśla
        nam to dobre pół świata z mapy potencjalnych podróży. Co robiliście w Birmie i
        Kambodży, żeby się obronić przed malarią?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka