k1234561
03.01.08, 10:52
Wczoraj właśnie wróciłam z wyjazdu sylwestrowego na Gran Canarii.
Byliśmy tam w piątkę: ja,mąż,6-letnia córka i moi rodzice.Powiem na
wstępie,że wrażenia takie sobie.Największą atrakcją było to,że było
bardzo ciepło.
Wyjazd był załatwiany przez Scan Holiday.Tu krótko przed wyjazdem
zgrzyt,bo zmieniono nam godziny wylotów,w efekcie czego
wylatywaliśmy zamiast o 12:30 to o 14:30,zgodnie z pierwotnymi
ustaleniami powinniśmy zajechać do hotelu na obiad,a nie zdążyliśmy
nawet na kolację.Na szczęście litościwa obsługa restauracji
przygotowała coś nam do zjedzenia widząc,że z dzieckiem jesteśmy.
Wyjazd z hotelu miał być po śniadaniu,ale po zmianie musieliśmy
wstać o 2 w nocy i zapakować się do autobusu wiozącego nas na
lotnisko,bo samolot odlatywał o 6 rano.Makabra.W efekcie tych zmian
lotów urwano nam 2 dni z wyjazdu,za które normalnie
płaciliśmy.Uważajcie na to,bo to podobno teraz modna zagrywka tych
biur podróży.Klient płaci za 7 dni a jest w efekcie 5.
Sam hotel,już nie pierwszej młodości,nazywał się Taurito
Princess.Mieliśmy wykupioną opcję all inclusive.Ale osobiście
sądzę,że za tą cenę którą płaciliśmy,warunki powinny być tam
zdecydowanie lepsze.
Np.zamiast kołder koce obłożone prześcieradłem (w 4 gwiazdkowym
hotelu!),1 mały basen,walka rano o leżaki.Musiałam co rano ok.8
wstać i pędzić na ten basen by zarezerwować leżaki.Dodatkowo
musiałam tam siedzieć,bo jakbym zostawiła tylko na chwilę leżaki
zręcznikami i poszła to obsługa natychmiast je zabiera,mają taki
przepis,że jak gośc nie korzysta z leżaka to zabieraja
ręczniki.Głupota jakich mało.Więc siedziałam na tym basenie do czasu
kiedy moja rodzina nie zeszła na śniadanie.Jak mąż się najadł to
przychodził mnie zmienić.Paranoja.
Animatorki,umiały tylko bawić się z dziećmi znającymi angielski lub
niemiecki.Reszty nie wciągały do zabawy w mini clubie.Byłam tam raz
z córką,ale moje dziecko nie mówi po angielsku,więc miała
problem,dopóki jak byłam ,było ok,bo jej tłumaczyłam o co chodzi,ale
jak poszłam córka chodziła z kąta w kąt i nikt się nia nawet nie
próbował zająć.Dobrze,że miałam własne kredki i książeczki z
rebusami i zagadkami.
Panie animatorki i panowie bardzo nachalnie wciągali ludzi
opalających się do zabawy.Wiadomo,nie wszyscy to lubią i nie jest
miłe na wyjeżdzie gdzie przyjechało się zrelaksować co chwila
opędząć się od natrętnych dziewczyn czy chłopaków.
Nie wystarczyło im powiedzieć po angielsku,nie dziękuję,nie mam
teraz ochoty na zabawę.Trzeba było bardzo bezczelnie prawie krzycząc
odpowidać,żeby się odczepili.
W hotelu nie ma też porządnego placu zabaw dla dzieci.Jest coś co
przypomina plac zabaw,2 huśtawki i zjeżdżalnia,mikroskopijnych
rozmiarów,ale na szczęście hotel położony jest tuż przy plaży,więc
ostatecznie tam można pójść.W sąsiedztwie hotelu są liczne sklepy w
tym 2 supermarkety.
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to chętnie odpowiem
Pozdrawiam
Anika