wako3
15.03.04, 13:41
W piątkowym „Słowie Ludu” na stronie siódmej ukazał się całostronicowy
artykuł, którego Autorka, prawdopodobnie na podstawie informacji
zainteresowanych, podaje nieprawdziwe informacje o Akademii Świętokrzyskiej
i, pośrednio, o mnie. Nie miałem zamiaru wypowiadać się na tym forum o
Akademii Świętokrzyskiej, ale są granice tolerowania publicznie wypowiadanych
bredni. Oto kilka przykładów. W artykule napisano, iż kilka tygodni temu
Newsweek ujawnił na podstawie raportu NIK, że pracownicy Wydziału Zarządzania
i Administracji AŚ popełniali różne przekrety. Otóż fakty takie ujawniłem ja
w maju 2001 roku na cztery miesiące przed rozpoczęciem kontroli NIK w AŚ, a
upubliczniło „Słowo Ludu” w dniu 22 kwietnia 2002 roku na stronie ósmej
(można sprawdzić na stronie domowej „Słowa” w Internecie) na trzy miesiące
przed raportem NIK. Sprawa „lewych godzin” nie jest historią, przeciwnie w
Prokuraturze Rejonowej w Kielcach jest zawiadomienie o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Sprawa nie jest polityczną hucpą, ale
zwyczajnym przekrętem polegającym na wyłudzeniu nienależnego wynagrodzenia.
Nie wiem jak rzeczeni pracownicy WZiA AŚ odrabiali nieprzeprowadzone zajęcia,
bo ja mimo raczej pilnego oglądania (pisze o tym m.in. niejaki News Reader
również na tym forum) rozkładów zajęć dodatkowych wykładów ani ćwiczeń na
piątym roku nie zauważyłem. Tytułem wyjaśnienia; otóż większość
tych „zdublowanych” godzin przeprowadzono na czwartym, tzw. pierwszym roku
drugiego stopnia studiów, na kierunku zarządzanie. Zawiadomiłem o tym Rektora
w czerwcu 2001 roku, a w listopadzie udało mi się (nie było to łatwe)
dostarczyć za pokwitowaniem częściowy wykaz tych godzin uczelnianej rewident
Pani A. Gul. Według oświadczenia Rektora w maju 2002 trwała jeszcze kontrola
Wydziału, a w lipcu ukazała się w GW notatka, że „Rektor ukrócił ...”, m.in.
prowadzenie obłędnie dużej ilości godzin i prac dyplomowych. Jeśli nawet
przyjąć, iż studenci, już po uzyskaniu wpisu w indeksie (przypominam w maju
lub czerwcu 2001, bo chodziło o rok akademicki 2000/2001) tłumnie zgłaszali
się na (dodatkowe, jak rozumiem i chyba tajne, bo w planach ich nie
znalazłem) zajęcia po rocznej przerwie, to chętnie się dowiem co mianowicie
było odrabiane, bo z punktu widzenia studentów zajęcia zostały przecież
zrealizowane, tyle tylko, ze w dwukrotnie liczniejszych grupach. Nie wiem też
jak odrabiano zajęcia zdublowane na ostatnich latach; trzecim (studia
licencjackie) i piątym (magisterskie). Czy Uczelnia ma może potwierdzenia
wysłania listów do absolwentów, np. magistrów zarządzania wzywające ich do
powrotu w jej mury w celu odbycia dodatkowych zajęć? Ilu przyjechało? Czy
tym, którzy zlekceważyli wezwanie do pomocy AŚ w usuwaniu skutków nadużyć
odebrano np. dyplomy? Pytań takich stawiać można wiele, ale podstawowym jest
jednak pytanie o to, czy, a jeśli tak, to jak ukarano winnych tego dublowania
godzin. Otóż problem polega na tym, ze godziny te „zdublowane” były na
planach zajęć i formalnie rzecz biorąc pracownicy mieli obowiązek realizować
je w powiększonych dwukrotnie grupach, bo plan zajęć jest dokumentem
wyrażającym polecenie Dziekana przeprowadzenia konkretnych zajęć w ustalonym
miejscu i czasie. Nie wchodzę tu w etyczne aspekty takiego potraktowania
sprawy, ale formalnie, ze trony zarówno studentów jak i pracowników, wszystko
było OK i nie ma żadnych podstaw, aby komukolwiek nakazywać „odrabianie”
zajęć. Po moim zawiadomieniu Rektor „ukarał” odpowiedzialnych sporą nagrodą
pieniężną, a mnie oświadczył, ze moje „poczynania kwalifikują się do
odrębnego postępowania”, co zmaterializowało się w październiku 2002 w
postaci sprawy dyscyplinarnej wytoczonej mi m.in. o niezastosowanie się do
polecenia zamknięcia ust (zakazana explicite w Konstytucji RP cenzura
prewencyjna) i udział w dyskusji na tym Forum. To taka nauczka dla tych,
którym mogłoby się coś w Akademii nie spodobać (pisała tez o tym lokalna GW).
Nie rozumiem celu wyciągania tej sprawy w artykule „Słowa”, bo na mojej
liście zdublowanych godzin Kika akurat nie było. Występuje wprawdzie na innym
eksponowanym miejscu we wspomnianym raporcie NIK, ale o tym w artykule ani
słowa, Być może chodzi tu o towarzystwo, w jakim na tej liście występuje, ale
tak czy siak przypinanie go do sprawy