Dodaj do ulubionych

W skrócie z sesji RM

12.10.10, 20:36
ja tez byłem w shanhaju a nikt mi kasy nie chce dać
Obserwuj wątek
    • lokaj-putina Re: W skrócie z sesji RM 12.10.10, 20:36
      osoba prywatna to wróg radnych kieleckich
      • Gość: lkj Re: W skrócie z sesji RM IP: *.kielce.vectranet.pl 12.10.10, 21:11
        bardzo się napracowali ci radni.
        Z kasą oczywiście,że jest bardzo OK,a przyszłość pokaże czy było OK.Czy UE będzie finansowała "naszą" kostkę brukową aż do 2015roku?
        • Gość: 1odessa Cińczyk był pierwa szaliga! Ekstra! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.10, 23:21
          Zabawne jak wiele można powiedzieć nic nie mówiąc. Brawa dla pomysłodawców!!!Brawa dla Chińczyka!!!
          • swamp-thing Wstyd 13.10.10, 03:02
            Rasistowskie żarciki tej buraczanej pseudo partii to po prostu wstyd.

            Cały ten Samorząd 2010 chce Kielce cofnąć o kilka lat w rozwoju i wprowadzić obyczaje jak z zapadłej wiochy (wjeżdżanie samochodem do centrum). Chociaż dużo kupuję na Sienkiwicza, to bojkotuję sklepy, które wywiesiły w oknach "klepsydry" reklamujące ten Samorząd 2010 (zresztą kolejny przykład dobrego smaku z ich strony).

            Nie jestem zwolennikiem Lubawskiego, ale w porównaniu z tą grupą pajaców to on wygląda na męża stanu. Może ten Samorząd to na jego zlecenie, żeby pokazać, że nie ma poważnej opozycji?
            • Gość: organizator Re:Spodziewajmy się wycieczek Chinczyków IP: *.cdma.centertel.pl 13.10.10, 07:27
              Chińczycy dowiedzieli się,że w Kielcach za friko rozdają grunt.Drugie podejście co prawda nie wypaliło,ale hasło poszło do Chin.Teraz może to być realna prawda,że będą zjeżdzać masowo.
              Kupują ziemię na Bliskim Wschodzie ,dlaczego nie mają osiedlać się u nas ?Przecież u nas za darmo a jeszcze zarobią jako dyweloperzy.Spodziewajmy się wycieczek Chińczyków do Kielc .Wizja z lotniskiem byłaby dla nich wybawieniem- bowiem przylatywali by wprost do Kielc.
              Frekwencja zapewniona bo Chińczyków dużo.PSL w swoim programie do wyborów winno ogłosić zakładanie pól ryżowych, a wygrają w cuglach.
              • Gość: najarany Stop strzygom. IP: *.chello.pl 13.10.10, 08:10
                Jak ten Lubawski ma czelność rozdawać Chinolom naszą świętokrzyską, wojewódzką, polską ziemię? Po to żeby skośni zakładali tu swoje czajna tałny, jakuzy i klasztory szaolin? Żeby truli nas swoja kaczką po wietnamsku i szaszłykiem z psa dingo. To nie stać nas zeby sprowadzić sobie jak inne miasta przwdziwego katolika Francuza lub Wągra?
                Ja się pytam - czy nie stać nas na znalezienie pręta na dupę prezydenta?
                • Gość: Adorn Re: Stop najaranym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.10, 08:58
                  Najarany dopalaczmi !?Widać to po Twoim wąktku !
            • Gość: wer Re: Wstyd IP: *.adsl.inetia.pl 13.10.10, 08:56
              Lubawski zamykając centrum pozbawił prawa do życia tysiące Kielczan.I choćbyś się zes..... to nie zmienisz tej prawdy.A teraz z przyjacielem od galerii korona wykończy resztę dogorywających sklepikarzy.Dlatego trzeba się go pozbyć z Kielc jak najszybciej!!
              • Gość: 1odessa centrum studiów Polska Azja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.10, 10:59
                Chciałbym zostać chińskim szpiegiem” – jak to działa?
                Posted by News on maj 11th, 2010 and filed under Chiny news. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

                Chiny dysponują potężnym wywiadem. Kilkadziesiąt tysięcy osób na całym świecie pracuje dla chińskich służb specjalnych. Agenci Pekinu działają również w Polsce. Choć wszystko wskazuje na to, że zaginiony w zeszłym roku szyfrant polskiego wywiadu wojskowego, wbrew doniesieniom medialnym, nie mieszka z rodziną pod Szanghajem, to szpiedzy Państwa Środka z pewnością prowadzą swoją działalność również nad Wisłą. Czym jest chiński wywiad i jak działa? Kto powinien się go bać?

                Chiński wywiad to jedna z najpotężniejszych służb specjalnych na całym świecie. Jego najpotężniejszą instytucją jest tajemnicze Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MPB), znane również pod chińską nazwą Guoanbu. To właśnie ta służba, zdaniem francuskiego portalu Intelligenceonline.fr miała odpowiadać za zniknięcie chorążego Stefana Zielonki, szyfranta wywiadu wojskowego.

                Guoanbu to potężne ministerstwo, które zajmuje się zarówno wywiadem zagranicznym jak i krajowym. Odpowiada za „neutralizację” chińskich opozycjonistów dążących do obalenia rządów Komunistycznej Partii Chinoraz za zdobywanie informacji z zagranicy – w tym przez pozyskiwanie szpiegów w kręgach władzy innych państw. MBP zajmuje się również kontrwywiadem. Jego zadaniem jest walka z obcymi służbami specjalnymi, które chcą przeniknąć do wnętrza chińskiego systemu politycznego i wojskowego.


                Prócz tego bardzo ważną częścią Guoanbu jest Chiński Instytut Współczesnych Stosunków Międzynarodowych. W tej ważnej jednostce badawczej pracuje ponad 500 analityków, którzy dzień po dniu mozolnie analizują sytuację wewnętrzną oraz nastroje w stosunku do Chin we wszystkich państwach świata, w których Pekin może mieć interesy. Sama struktura MBP jest niejawna. Cała nasza wiedza o niej pochodzi z rekonstrukcji. Z pewnością wiemy też, że w ostatnich latach na znaczeniu ogromnie zyskał wydział odpowiedzialny za wywiad technologiczny, w tym elektroniczny.

                Chińczycy, podobnie jak niemal wszystkie inne państwa świata dysponują wywiadem wojskowym, znanym jako II Wydział Sztabu Generalnego Armii Ludowo-Wyzwoleńczej – Quingbaobu. Oprócz pracy „ofensywnej”, zajmuje się on kontrwywiadem i walczy ze szpiegami, którzy próbują zdobyć tajne informacje chińskiej armii. Przez swoją wielkość i ogromny zakres działań dużo ważniejszy jest jednak wywiad cywilny.

                Co interesuje Chińczyków?

                Jedną z podstawowych zasad chińskich służb specjalnych można sformułować w słowach „dużo ludzi, mało informacji”. Chińczycy stawiają na rozproszenie źródeł pozyskiwania danych, bardziej niż na ich jakość. To znaczy, że nie muszą przekupywać czy podsłuchiwać w ryzykowny sposób wpływowych polityków i wysoko postawionych agentów obcych służb. Wystarczy, że wielu „informatorów” przekaże im strzępki danych na temat sposobu zachowania interesującej ich osoby czy wynalazku technicznego. W ten sposób nie zyskają co prawda np. kompletnej listy agentów obcego wywiadu lub ich „kontaktów operacyjnych”, ale są w stanie dowiedzieć się, że dany polityk czy pracownik agencji wywiadowczej spotyka się z konkretną osobą w jakiejś chińskiej restauracji.

                Jak to ujął metaforycznie jeden z moich rozmówców: jeśli amerykański wywiad, chce pobrać próbkę piasku z konkretnej plaży, wyśle tam pod osłoną nocy przy pomocy małej łodzi podwodnej oddział komandosów, którzy zbiorą materiał niezbędny do przeprowadzenia badań. Chińczycy za to wyślą na tę plażę 5000 turystów a każdy z nich weźmie z niej ziarenko piasku. I w ten sposób również zdobędą materiał do analizy.

                Guoanbu zainteresowane jest wszystkim, co może zagrażać bezpieczeństwu Chin – z perspektywy komunistycznej partii oczywiście. Na celowniku ich agentów znajdują się więc przede wszystkim przedstawiciele ruchów, które dążą do „rozbicia Chin”, np. mniejszość tybetańska i jej orędownicy na całym świecie, a także Ujgurzy czy przedstawiciele ruchu Falun Gong.

                Agenci Guoanbu wnikają do emigracyjnych wspólnot chińskich na całym świecie. Latami „zakorzeniają się” w danej diasporze, np. prowadząc legalny biznes na terenie obcego państwa. Są w stanie dobrze poznać poglądy i wpływy poszczególnych członków emigracji. Tych najbardziej niepokornych wobec komunistycznej władzy neutralizują nierzadko w sposób bardzo zręczny, np. budząc podejrzenia, że dany opozycjonista jest właśnie agentem wywiadu.

                W niektórych krajach zachodnich chiński wywiad miał używać m.in. zwykłych gangsterów czy mafiosów do likwidacji znanych działaczy ujgurskich. Agenci Guoanbu mieli również udawać na emigracji członków Falun Gong, zwolnionych z chińskich obozów pracy czy potajemnie zbiegłych z Chin. Regularnie starają się także utrudniać działania organizacji protybetańskich.

                Konstanty Miodowicz, były szef polskiego kontrwywiadu, jest przekonany, że w Polsce działają w ten sam sposób. – Wywiad chiński w Polsce skoncentrowany jest na tłumieniu ruchu tybetańskiego – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską poseł Miodowicz, przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych. –Buduje także silne lobby prochińskie w parlamencie. W tym drugim są niezwykle skuteczni – dodaje były szef kontrwywiadu. Jego zdaniem Guoanbu nie prowadzi w Polsce tradycyjnej działalności informacyjnej.

                - Są za to zainteresowani tworzeniem relacji ze środowiskiem akademickim – dodaje Miodowicz..

                Uczelnie wyższe są interesujące dla każdego wywiadu. Z jednej strony tu najłatwiej złowić młodych wartościowych ludzi, którzy w przyszłości będą znaczącymi postaciami w polityce, biznesie czy nauce. Z drugiej, studenci mogą się stać po prostu informatorami. Tym bardziej przydatnymi, że nieświadomie będą przekazywali chińskim „przyjaciołom” strzępy ważnych danych.


                Chiński wywiad jest bowiem bardzo cierpliwy. Młodych, interesujących ludzi zaprasza się na wymiany studenckie. Zachęca się ich do napisania pozornie niezwiązanych z pracą wywiadu analiz na tematy społeczne czy naukowe. W zamian oferuje się stypendia i jednorazowe wynagrodzenia. W ten sposób rodzi się dług wdzięczności. Kiedyś będzie można poprosić o jego spłatę.

                Młodzi fizycy mogą przekazywać w ten sposób ważne informacje o szczegółowych badaniach jakie prowadzi się w ich instytucie czy laboratorium. Te pozornie mało ważne dane, mogą posłużyć potem do rekonstrukcji znacznie większych obszarów badań. Z kolei menedżerowie i biznesmeni mogą być cennym źródłem wiedzy nt. organizacji korporacji czy przedsiębiorstw.


                Jak zauważa znawca chińskich służb specjalnych, Roger Faligot, dla nich nie ma informacji nieważnych.

                Chiny wyspecjalizowały się w wywiadzie gospodarczym. Chińskie samochody, które podbijają rynki Azji, to kopie modeli BMW czy Smart. Również w technologiach wojskowych Chińczycy potrafili również odwzorować udane wynalazki państw zachodnich związane z technologią wojskową. 1 października 1999 roku podczas defilady Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, jaka odbywała się w Pekinie z okazji powstania Chińskiej Republiki Ludowej, francuski attaché wojskowy ze zdumnieniem stwierdził, że rakieta „Czerwony Sztandar” (Hongqi 7) jest wierną kopią francuskiego pocisku „Cortale”.

                Kto może zostać chińskim “szpiegiem”?

                Szacuje się, że dla chińskich służb specjalnych pracuje kilkadziesiąt tysięcy osób na całym świecie. FBI, które w Stanach Zjednoczonych zajmuje się m.in. kontrwywiadem, obliczyło, że ok. 2000 oficjalnych chińskich funkcjonariuszy, dyplomatów i dziennikarzy mieszkających w Kanadzie i USA to de facto agenci wywiadu. Do tej liczby doliczyć należy jednak chińskich naukowców, studentów i biznesmenów, którzy pracują i studiują za granicą. Wielu z nich przekazuje d
              • swamp-thing Ha ha ha 13.10.10, 15:56
                Gość portalu: wer napisał(a):
                > Lubawski zamykając centrum pozbawił prawa do życia tysiące Kielczan.I choćbyś s
                > ię zes..... to nie zmienisz tej prawdy.

                Nie rozśmieszaj mnie! W jaki sposób pozbawił? Akurat zamknięcie centrum miasta i jego rewitalizacja, to najlepsze działania Lubawskiego (w odróżnieniu od lotniska i trasy ekspresowej przez miasto).

                Dzięki rewitalizacji i udostępnieniu centrum dla pieszych wreszcie się tam z przyjemnością chodzi. Można też bez wstydu zaprosić ludzi z innych miast na piwo. Dzięki rewitalizacji centrum zaczyna żyć.

                To, że przy okazji padnie kilka śmiesznych sklepików typu "repasacja pończoch" i "trzy książki na pięciu regałach" - cóż, takie są prawa rynku. W centrum jest miejsce na biura i rozrywkę - nie należy się spodziewać, że sklep z materiałami budowlanymi czy meblami będzie sobie dobrze radził przy deptaku.

                Jak ktoś chce przywrócenie ruchu samochodów w centrum, to oznacza, że chce degradacji Kielc. Są setki innych ulic w Kielcach, gdzie można jeździć samochodami - jak się komuś nie podoba na Sienkiewicza, to niech się przeniesie na Piekoszowską. Albo do Piekoszowa.

                Galeria handlowa przy Warszawskiej akurat jest najlepszym miejscem na taką inwestycję, bo będzie nijeako przedłużała centrum miasta i się z nim integrowała. Naprawdę szkodliwa to jest galeria Echo, która się mieści w krzakach i powoduje olbrzymie korki. Ale nie ma co z tym walczyć - lepiej dbać o to, żeby po Sienkiewicza się równie przyjemnie spacerowało, a i galeria się utrzyma i centrum sobie poradzi. Ja na przykład nie wyobrażam sobie chodzenia do pubu w galerii handlowej - to by było po prostu smutne.
    • Gość: 1odessa cdn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.10, 11:02


      Kto może zostać chińskim “szpiegiem”?

      Szacuje się, że dla chińskich służb specjalnych pracuje kilkadziesiąt tysięcy osób na całym świecie. FBI, które w Stanach Zjednoczonych zajmuje się m.in. kontrwywiadem, obliczyło, że ok. 2000 oficjalnych chińskich funkcjonariuszy, dyplomatów i dziennikarzy mieszkających w Kanadzie i USA to de facto agenci wywiadu. Do tej liczby doliczyć należy jednak chińskich naukowców, studentów i biznesmenów, którzy pracują i studiują za granicą. Wielu z nich przekazuje do Chin raporty ze swojej pracy.

      - Chiński wywiad działa w sposób perswazyjny, wiążąc kontakty informacyjne np. ofertami staży czy badań – analizuje Miodowicz – Działa w sposób bardzo perspektywiczny i nienerwowy, nie stosując przemocy – kontynuuje poseł.

      Agenci Guoanbu potrafią latami czekać na to, by ich kontakt operacyjny przekształcić w źródło autentycznych danych wywiadowczych. Agenci próbują wciągnąć w „znajomość” potencjalnie interesującego operacyjnie człowieka. Następnie przez długi czas utrzymują z nim relację o niskiej intensywności, obdarowując go podarunkami, biletami na widowisko sportowe. W międzyczasie w przyjacielskich rozmowach „kontakt” przekazuje mimochodem interesujące z punktu widzenia wywiadu informacje.

      W ten sposób mogą stworzyć całą sieć „rozmytych” informatorów, których trudno kontrolować. Niemal żaden kontrwywiad na świecie nie jest w stanie poradzić sobie z tak wielorakimi źródłami „mało istotnych” informacji.

      Doskonałymi pracownikami wywiadu są studenci i młodzi naukowcy. Chińczycy wysyłają na wymiany międzynarodowe doktorantów specjalizujących się w dziedzinach ważnych dla Pekinu – np. technologiach, które mogą mieć zastosowanie w armii. Do Polski przyjeżdżają studiować m.in. fizykę czy biotechnologię. I – jak to ujął jeden z moich rozmówców – „czyszczą” komputery swoich profesorów, kopiując z nich ważne informacje.

      Również biznesmeni, którzy robią interesy z Chinami, mogą się stać cennym źródłem informacji wywiadowczych dla Guoanbu. Chińscy partnerzy, nierzadko inwestujący spore pieniądze w daną spółkę, chcą pozyskać szczegółowe plany danego wynalazku czy technologii – zwłaszcza, gdy można ją zastosować również w wojsku.

      Chińskim agentom trudno jest działać w krajach tak odległych kulturowo od Państwa Środka jak Polska. Niemal niemożliwe jest umieszczenie „skośnookiego” szpiega, który np. pracując w polskim MSZ-cie, przekazywałby informacje swoim patronom. Pracownicy chińskiej ambasady wzbudzaliby pewnie zainteresowanie lub niepokój, obserwując dany budynek czy konkretną osobę na ulicach Warszawy lub Wrocławia. Działalność chińskiego szpiega w takich okolicznościach nie jest prosta.

      Można jednak skorzystać z polskiego „przyjaciela”, który nieświadomie wykona przydatną robotę. Na Uniwersytecie Warszawskim na jednym ze spotkań z tybetańską mniszką zwolnioną z chińskiego więzienia młody mężczyzna, przed rozpoczęciem wykładu, robił z trybuny zdjęcia różnym fragmentom sali. Wyszedł ze spotkania długo przed końcem. Wyraźnie nie był zainteresowany osobą prelegentki. Bardziej ciekawili go uczestnicy wykładu. Choć nie ma pewności, że pomagał chińskim służbom specjalnym, to mógł być jednak pomocną dłonią jednego z agentów Guoanbu pracujących w Warszawie.

      Duża kasa

      Boom gospodarczy w Chinach spowodował, że chińskie służby zyskały olbrzymie środki na podkupywanie agentów. To daje im dużo większe możliwości działania. Skalę środków, jakimi dysponuje chiński wywiad, pokazuje afera z udziałem etatowego agenta Guoanbu, Qui Guanghuia, który był nałogowym hazardzistą.

      Ten wysoko postawiony oficer deklarował, że całe środki przeznacza na koszta operacyjne. De facto często przegrywał je w kasynach w Makau i na Zachodnim Wybrzeżu USA. Jak wykazało wewnętrzne chińskie śledztwo pan Qui pobrał 1,2 mln dolarów na swoje rozrywki. Qui zaprzeczał wszystkim tym oskarżeniom. Nowy szef wywiadu nie dał mu jednak wiary. Sprawę załatwiono nieoficjalnie.

      Dzień po rozmowie z przełożonym Qui został znaleziony martwy w swoim domu. Połknął zawartość swojej apteczki i „dla pewności” otruł się gazem. Jego przykład miał zniechęcić innych agentów przed mataczeniem.

      Żadne państwo nie informuje, jakie środki przeznacza na działalność wywiadowczą. Możemy jednak być pewni, że Pekin znajduje się w światowej czołówce „inwestorów” w spec służby.

      Chiny znajdują się również w światowej czołówce w dziedzinie wywiadu elektronicznego. Przypuszczalnie chińscy rządowi informatycy włamali się kilka lat temu do sieci komputerowej tybetańskiego rządu na wychodźstwie. A ostatnio „przeszukali” konta e-mailowe, jakie posiadali przeciwnicy chińskiej partii komunistycznej na serwerach Google’a. To po tej sprawie właściciele internetowego giganta postanowili częściowo wycofać się z Chin.

      Guoanbu a sprawa polska

      Jak zauważa Konstanty Miodowicz, wszystkie kontrwywiady poza amerykańskim i australijskim mają problem z dokładnym rozpoznaniem działalności chińskich agentów. Ich sieć jest bowiem bardzo rozproszona i mało określona. Jednym z jej ogniw miał być polski szyfrant, chorąży Stefan Zielonka – wieloletni, techniczny pracownik wywiadu wojskowego. Zniknięcie tego cichego człowieka, który w ostatnich latach borykał się z poważnymi problemami rodzinnymi i zawodowymi, stało się powodem medialnej burzy, karmionej mnóstwem podejrzeń i upodobaniem do teorii spiskowych.

      Choć chiński wywiad z pewnością mógł zwerbować chor. Zielonkę, a potem wycofać go do Chin pozorując samobójstwo, to w tym przypadku szkoda byłoby na to środków. I czasu. Techniczny pracownik wywiadu nie posiada raczej wiedzy, która warta jest tak wiele zachodu.

      Paweł Orłowski, Wirtualna Polska

      • Gość: cvbb Re: cdn IP: *.adsl.inetia.pl 13.10.10, 11:17
        Jak to prawda, to się Lubawski umoczył z tymi chińczykami i jeszcze im dał za darmo ziemię!!
        • Gość: 1odessa ten tez się z nimi kumpluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.10, 12:22

          Białoruś staje się chińskim przyczółkiem w Europie Środkowej
          Andrzej Kublik2010-10-12, ostatnia aktualizacja 2010-10-12 20:54
          Z wizyty w Chinach prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka wrócił z kontraktami na 3,5 mld dol. Chińczycy zbudują w Mińsku hotel Pekin, zmodernizują białoruskie drogi, lotniska, energetykę.
          Z wizyty w Chinach prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka wrócił z kontraktami na 3,5 mld dol.
          ZOBACZ TAKŻE
          Chiny zainwestują na Białorusi 3,5 mld dol. (11-10-10, 16:51) Premier Chin do UE: Przestańcie na nas naciskać w sprawie juana (07-10-10, 12:19) Łukaszenka: Dlaczego Gazprom jest bardziej rentowny na Białorusi niż w Niemczech? (04-10-10, 10:12) Litwa i Białoruś tworzą sojusz energetyczny (02-09-10, 01:00) Po ostrych sporach z rosyjskimi liderami przywódca Białorusi poszukał nowego strategicznego sojusznika w Chinach. I teraz Łukaszenka przekonuje, że Pekin był głównym partnerem Białorusi już od czasu uzyskania przez to państwo niepodległości po rozpadzie ZSRR. - Nie pomyliliśmy się 20 lat temu, wybierając Chiny na głównego partnera - powiedział Łukaszenka podczas zakończonej w poniedziałek wizyty w Szanghaju i Pekinie. - Taka gigantyczna gospodarka nie może nie być zainteresowana w rozwoju swoich interesów w Europie. A skoro tak, to chodźcie do serca Europy. Będziemy wam aktywnie pomagać i wspierać was na Białorusi - relacjonowała agencja BiełaPAN wystąpienie Łukaszenki na spotkaniu z szefami Chińskiej Korporacji Przemysłu Lotniczego, jednego z największych chińskich holdingów, który działa nie tylko w branży lotniczej, ale także w motoryzacji, energetyce i przemyśle "zielonych energii".
          A Chińczycy nie kryją zainteresowania Białorusią. Jeden z powodów to zawarta w tym roku unia celna z Rosją i Kazachstanem, która ułatwi eksport chińskich towarów z Białorusi do b. republik ZSRR. Pod koniec zeszłego roku China Exim Bank przyznał Białorusi ponad 5 mld dol. kredytu, a na początku tego roku Pekin obiecał Mińskowi 10 mld dol. kolejnych pożyczek na finansowanie chińskich inwestycji na Białorusi.
          Z tej linii kredytowej China Exim Bank opłaci kontrakty o wartości 3,5 mld dol., które Łukaszenka podpisał teraz w Pekinie. Chińskie firmy wybudują w Mińsku luksusowy hotel Pekin oraz za 600 mln dol. zmodernizują lotnisko w Mińsku. Inne chińskie firmy przebudują białoruskie linie kolejowe, aby do 2015 r. na trasie Mińsk - Brześć mogły jeździć pociągi z prędkością 200 km/godz. We wrześniu Mińsk porozumiał się też w sprawie 2,7 mld dol. chińskiego kredytu na modernizację w latach 2012-17 głównych międzynarodowych dróg na Białorusi - do granic z Litwą i Ukrainą oraz do Kobrynia przy granicy z Polską.
          W czasie ostatniej wizyty w Pekinie Łukaszenka uzgodnił też, że Chińczycy wyłożą 800 mln dol. na budowę na Białorusi dwóch elektrociepłowni opalanych gazem o mocy 400 MW każda. Budowa pierwszego z tych zakładów zacznie się w grudniu w pobliżu granicy z Polską i zakończy za trzy lata. Łukaszenka przywiózł też z Chin kontrakty na budowę zakładów celulozy, sody kalcynowanej oraz sprzętu AGD. W przyszłym roku zakończy się budowa na Białorusi trzech nowych cementowni, w które Chińczycy inwestują ponad 1,1 mld dol. Kilkaset milionów dolarów inwestorzy z Chin zainwestowali już także w budowę na Białorusi fabryk kuchenek mikrofalowych i innego sprzętu AGD.
          Chińczyków interesuje nie tylko Białoruś. We wrześniu podczas wizyty prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza w Pekinie uzgodniono ramowe porozumienie o 1 mld dol. chińskich inwestycji w ukraińskie kopalnie węgla. Ponadto Chińczycy wydzierżawili Ukraińcom platformę do poszukiwania złóż ropy i gazu pod dnem Morza Czarnego
          • Gość: wsiowy Re:Lubawskiego już nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.10, 15:05
            Czy przecietny Chińczyk wie, że a dzikim kraju w dzikim województwie i dzikim wsiowym miescie o nazwie Kelcowo jest jakis tam Lubawski?
            Nie!!!!!!!
            A jak nie wie, to oznacza, że Lubawski wogóle nie istnieje!
            A jak nie istnieje, to nie trzeba takiego wybierać!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka