leon1975
15.07.04, 17:19
... kupiłem walizkę, wydawało mi się że kosztuje ona 139 pln o czym w kolejce
do kasy poinformowałem moją kobietę. Kasjerka nie mogła z początku znaleźć
kodu i chciała mnie gdzies wysłąć na co ja nie chciałem sie zgodzic gdyż nie
pierwszy raz to sie działo i nie chciało mi się nigdzie łazić. Odnalazła. Gdy
Pani przyłożyła czytnik kreskowy okazało sie że to kosztuje 99,99 i zapytała
mnie czy się zgadza. Na co ja odpowiedziałem, że tak (jak dla mnie było ok).
zapłaciłem, wziąłem paragon i towar i już zamieżąłęm iść gdy kobieta w wieku
może 22-23 lata, strasznie brzydka, zaczęła cos szeptać do ekspedientki.
byłem przekonany, że usłyszała i teraz skrzętnie przekazuje (nie wiedzieć
czemu po cichu skoro wszyscy wiedza o co chodzi. Kasjerka natychmiast wzięła
mi paragon i walizkę i zaprosila mnie do stanowiska obsługi klienta. Czekałem
tam dobre 10 min., już byłem zdenerwowany i chciałem dostać swoje pieniadzą i
iść sobie, ale nie mialem ani paragonu ani kasy ani walizki. Okazało się to
nie łatwym zadaniem, poszły dwie panie ktore sprawdzały cene, a pani
kierowniczka stala przy mnie zebym sie nie denerwował. Kiedy przyszły
przeprosily mnie i oddały walizkę.