miskorabol
15.11.05, 07:50
Dlaczego ludzie zaczynają się bać opowiadania dowcipów o Lechu Kaczyńskim
W ubiegłą środę nagle zamknięto internetową stronę www.spieprzajdziadu.com,
na której znajdowały się zabawne fotomontaże
i karykatury braci Kaczyńskich. Od czasu gdy Lech Kaczyński stał się
kandydatem na prezydenta RP, była jedną z najczęściej odwiedzanych
stron w sieci. Zalała ją fala kolejnych dowcipów o bliźniakach. Co więcej,
rymowanki, rysunki i fotomontaże zaczęły masowo krążyć po Internecie i
zapychać elektroniczne skrzynki pocztowe.
Teraz żarty się skończyły, bo PiS powiedziało dość. Przestało być smieszno, a
zaczęło być straszno.
Dowcip w polityka – polityk w dowcipnisia
– Dwa lub trzy lata odosobnienia za obśmiewanie pary kaczek to trochę za dużo
jak na nasze skołatane wyborami nerwy. A jakoś kilka dni temu przestaliśmy
wierzyć w niezawisłość krajowego wymiaru sprawiedliwości. Nie składamy jednak
broni – zapowiadają autorzy kultowej strony spieprzajdziadu.com.
Na indeksie znaleźli się także autorzy podobnych stron, które w ostatnim
czasie masowo pojawiły się w sieci. Do ich twórców zaczęły docierać
ostrzeżenia – najpierw delikatne, później bardziej stanowcze. Życzliwi
prawnicy przypominali, że wśród materiałów humorystycznych są takie, które
można uznać za szkalujące prezydenta.
Oznacza to, że od zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego (23 grudnia) będą
stanowiły przestępstwo z paragrafu 135 kodeksu karnego mówiącego o publicznym
obrażaniu głowy państwa. Za ten czyn grozi do trzech lat więzienia. Prawnicy
wspominali też, że Kaczyński jako szef resortu sprawiedliwości lubił „ręcznie
sterować”. Ten nawyk mógł wejść mu w krew. Tym bardziej że powszechnie znana
jest niechęć Kaczyńskich do żartów na swój temat. I nie zmienia tego fakt, że
oficjalnie przedstawiają się jako uosobienie poczucia humoru.
Dlatego zanim zabiorą się Państwo do dalszej lektury naszego tekstu,
ostrzegamy: tymi, których rozbawią dowcipy na temat najpotężniejszych
bliźniaków w Polsce, może wkrótce zająć się prokurator. A ten nałoży
nam „kwaganiec”, a na nadgarstkach zatrzaśnie „kwajdanki” (narzędzia tortur
stosowane w Kwaczystanie). Najodważniejszych zapraszamy do beczki śmiechu.
Tak czy inaczej, to byłoby kuriozum, gdyby pierwszymi więźniami politycznymi
IV RP stali się satyrycy i internetowi prześmiewcy. (...)
Co oni w sobie mają?
Dlaczego erupcję żartów politycznych wyzwolili dopiero bracia Kaczyńscy? Na
ten „sukces” złożyło się kilka elementów. Wojciech Szalkiewicz, specjalista
od marketingu politycznego, przekonuje, że Kaczyński (i jego brat bliźniak)
padł ofiarą syndromu zwycięzcy. – Gdyby Donald Tusk wygrał wybory, internauci
na nim wyładowaliby swą frustrację – mówi.
– To, kim interesują się satyrycy, zależy od tego, kim jest obiekt
zainteresowania. Im bardziej eksponowane stanowisko zajmuje, tym bardziej się
mu przygląda. Regułą jest opowiadanie o znanych. Władza z pewnością otwiera
każde drzwi – opowiada Ryszard Marek Groński.
Na tapetę wzięto prezydencki wzrost, nazwisko, bliźniacze podobieństwo do
brata i poglądy polityczne. Kaczyńscy są też jednymi z barwniejszych i
wyrazistszych postaci polskiej sceny politycznej. I tylko oni... ukradli
księżyc.
– W dowcipach działa prawo fizyki. Siła akcji jest równa sile reakcji –
śmieje się Sławomir Kmiecik, autor popularnej książki „Chichot (z)
polityka”. – Jeśli ktoś jest „teflonowym” politykiem, to o nim żarty nie
powstają. Do tej pory niekwestionowanym liderem w tym panteonie był Lech
Wałęsa – dodaje Kmiecik, posiadacz największego w Polsce zbioru dowcipów
politycznych. (...)
W przypadku Kaczyńskich swoje robi atmosfera grozy otaczająca liderów PiS. I
umiejętnie podsycana przez ich adwersarzy. Nie zapominając o zasługach samych
bohaterów. Roztaczana przez nich wizja państwa opartego na kontrolowaniu,
tropieniu, powoływaniu komisji śledczych i superurzędów oraz rozliczaniu
niepokoi. A skoro jest groźna, trzeba ją obśmiać, póki jeszcze można.
Na nieszczęście Kaczyńskich na polityczny szczyt wspięli się w dobie rozkwitu
Internetu. Łatwość zaistnienia i popularyzacji wpływa na liczbę pojawiających
się grepsów. Elektroniczne skrzynki pocztowe wręcz kipią od żartów. Na
powyborczym szaleństwie chcą też zarobić firmy sprzedające za pośrednictwem
sieci. Hitem są gadżety, np. koszulki z napisami w stylu: „A PiS ci morde
lizoł”, „IV RP – ostatni gasi światło”, „WYBORY 2 Ziobro Ziobro 5”, „catch
uszki”, PiSsing boy”, „Lex PiStols”. (...)
W opinii prof. Rocha Sulimy, antropologa kultury, na ten swoisty rodzaj
popularności Kaczyńskich nakłada się komiksowy styl współczesnej popkultury. –
Niewinne historyjki, w które zawijano gumę do żucia, i przede wszystkim
popularne komiksy wyznaczają dziś sposób istnienia osób publicznych lub
popularnych.
Nie wszystkie przezwiska czy imiona dają się łatwo wizualizować w
komiks. „Lechu”, „Kwas” czy „Kwach” lepiej się rymowały w dowcipie ustnym.
Wizualizować ich się nie dało. Nawet w amatorski komiks. Za to komiks
internetowy wykorzystuje cechy zewnętrzne – najpierw atrybuty ciała, a potem
atrybuty charakteru – zauważa prof. Roch Sulima. (...)
Dowcipy, zdjęcia i rymowanki pochodzą ze stron:
www.spieprzajdziadu.com, Kaczor.uk.pl,
www.joemonster.org, www.dobryhumor.pl, a rysunki z
tygodnika „Angora”.