Dodaj do ulubionych

Akademia oszukuje nie tylko studentów

IP: *.skarzysko.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 16:20
Nie dość że były oszukańcze dyplomy, to jeszcze nie tak dawno był utajniony
proces sądowy przeciwko jednostkom Akademii Świętokrzyskiej w Starachowicach
ponieważ ujawniono legitymacje studenckie osób nie będących studentami!
Obserwuj wątek
    • stefan41 Re: Akademia oszukuje nie tylko studentów 18.11.02, 18:43
      A cos dokladniej? Jakie jednostki AS sa w Starachowicach? Dlaczego przeciw AS?
      Czyzby wydawala je na lewo? Sfalszowala? Sprzedawala druki legitymacji? Jakas
      to metna informacja.

      Stefan
      • Gość: zebrak Studenci żebrakami!!!! IP: PROXY:* / 172.16.1.* 22.11.02, 13:36
        Akademia oszukuje rowniez samych studentow. Nieznane są motywy przyznawania
        stypendium naukowego.(jak ktoś chodzi na wspomnianą uczelnie to wie o czym
        mówię) Stypendia socjalne sa z roku na rok coraz nizsze.
        W ten o to sposób proroctwa, ze studenci będą częstymi goścmi w barach
        prezydenta Lubawskiego (jedym z punktów kampanii było powiedziane, ze "nikt w
        mieście nie bedzie głodny) -stają się realnymi faktami.
        Puste miejsca na przeglądzie form dokumentalnych, puste teatry (wyjątkiem
        premiery) - to też o czymś świadczy. Duzo studentów nie ma kasy....a uczelnia
        bawi się w wojenki międzywydziałowe.... ktoś to musi złapać w garść...bo
        uniwersytet staje się coraz bardziej bajkowym wytworem ...tak jak Uniwerek
        Harrego Pottera....
        P.S. Ostatnio zwolnili prof dr hab -członka Polskiej Akademii Nauk. CZłowieka
        o niesamowitej wiedzy i bardzo kulturalnym -aczkolwiek wymagajacym podejściu
        do studentów. Nie bawię się w nazwiska....ale sam fakt o czymś świadczy....tak
        więc studenci -kupujmy miotły i uczmy się latać!!!!...szkoła Pottera -bajkowa
        i mistyczna, w której nie wiadomo co i jak...staje się faktem!!!
        • stefan41 Re: Studenci żebrakami!!!! 22.11.02, 16:15
          Gość portalu: zebrak napisał:

          > Akademia oszukuje rowniez samych studentow. Nieznane są motywy przyznawania
          > stypendium naukowego.(jak ktoś chodzi na wspomnianą uczelnie to wie o czym
          > mówię) Stypendia socjalne sa z roku na rok coraz nizsze.
          > W ten o to sposób proroctwa, ze studenci będą częstymi goścmi w barach
          > prezydenta Lubawskiego (jedym z punktów kampanii było powiedziane, ze "nikt w
          > mieście nie bedzie głodny) -stają się realnymi faktami.
          > Puste miejsca na przeglądzie form dokumentalnych, puste teatry (wyjątkiem
          > premiery) - to też o czymś świadczy. Duzo studentów nie ma kasy....a uczelnia
          > bawi się w wojenki międzywydziałowe.... ktoś to musi złapać w garść...bo
          > uniwersytet staje się coraz bardziej bajkowym wytworem ...tak jak Uniwerek
          > Harrego Pottera....
          > P.S. Ostatnio zwolnili prof dr hab -członka Polskiej Akademii Nauk. CZłowieka
          > o niesamowitej wiedzy i bardzo kulturalnym -aczkolwiek wymagajacym podejściu
          > do studentów. Nie bawię się w nazwiska....ale sam fakt o czymś
          świadczy....tak
          > więc studenci -kupujmy miotły i uczmy się latać!!!!...szkoła Pottera -bajkowa
          > i mistyczna, w której nie wiadomo co i jak...staje się faktem!!!

          Motywy przyznawania stypendiow sa proste - jak sie ktos uczy i ma w miare
          przyzwoite stopnie, to je dostaje. Co do kryteriow, wysil sie i idz do
          dziekanatu, albo sekretriatu swojego Insytutu i sie zapytaj, te rzeczy nie sa
          tajne. A jak ci sie nie chce zapytaj tych ktorzy takowe stypendium dostaja.

          Stypenida socjalne sa niestety panstwowe - placi je wprawdzie szkola, ale z
          pieniedzy MEN. Dlatego jest bryndza. Nie slyszlalem, zeby sie stypendia
          obnizaly ze wzgleddu na polityke szkoly. A konkretnie - o ile nizsze? Moze
          dostaje zbyt wiele osob w stosunku do pieniedzy, ktore dostaje na ten cel WSP?
          W kazdym razie brzmi to jak tania demagogia. Inflacja nie zjada przeciez
          wysokosci stypendium.

          Uwazam ze, studenci maja pieniadze - ale powiem szczerze - wola ja przepic niz
          wydac na inne rzeczy w rodzaju kultury, itp. Widac to wyraznie chodzac obok
          akademikow. Moim zdaniem swiadczy to tylko o poziomie studentow i ich checi
          zrobienia czegos dla siebie. Ile kosztuje bilet do kina czy do teatru - dwa,
          trzy piwa? Tyle wypija sie dziennie.

          Co to znaczy "zwolnili". Kto wolnil? Ile lat mial gosc? Moze byl emerytem? Albo
          poszedl do lepszej szkoly za wieksze pieniadze.

          Stefan
          • Gość: ojStefan.. Re: Studenci żebrakami!!!! IP: PROXY:* / 172.16.1.* 23.11.02, 14:12
            Oskarżasz o demagogie a sam popadasz w stereotypowość.(dobre stopnie -
            stypendium musi być. Student ma pieniądze to je przepija...to są własnie
            stereotypy kolego)
            Ale zacznę po kolei. Napisałeś, że...
            > Motywy przyznawania stypendiow sa proste - jak sie ktos uczy i ma w miare
            > przyzwoite stopnie, to je dostaje. Co do kryteriow, wysil sie i idz do
            > dziekanatu, albo sekretriatu swojego Insytutu i sie zapytaj, te rzeczy nie
            sa
            > tajne. A jak ci sie nie chce zapytaj tych ktorzy takowe stypendium dostaja.

            Miło, ze zabrałeś głos -szkoda tylko, ze nie ornientujesz się o czym piszesz.
            Pewnie jesteś na pierwszym roku i pewnie też myślisz, ze w dziekanacie mozna
            wszystko załatwić. Pouczasz mnie a sam nawet nie wiesz, że ta uczelnia to
            Akademia a nie WSP....ale to szczegól tylko...)

            W dziekanacie (tak -wysiliłem się i byłem) mozna się jedynie (w tym przypadku)
            dowiedzieć jaka jest stawka wyznaczona przez władze uczelni (przykładowo za
            4,5 -100 zł; 4,6 -120zł..itd)
            Tylko nikt mi tam nie odpowie na pytanie dlaczego na jedym z roków na którym
            35 % ludzi ma więcej niż 4,5 .... wyznaczono stypendia naukowe od..
            4,7..podczas gdy na tym samym kierunku - inny rok (gdzie średnia jest dużo
            niższa próg od którego dostaje się pieniądze wyznaczono na 4,3) Wiem, ze
            zrobiono to celowo bo za wszystkie dobre stopnie- uczelnia, która dostaje
            pieniadze z MENu nie jest w stanie płacić. Ale dlaczego tak jest dobrane
            kryterium? Nie uważasz, że to nieprawiedliwe? Dlaczego nie wyznaczono
            stypendium, które dostaje 20 % najlepszych studnentów?To byłoby najbardzoiej
            rozsądne.

            Jedna wysoko postawiona we władzach kobieta stwierdziła... Wydział X żerował
            na pozostałych w zeszłych latach -niech teraz inne wydziały pożerują na
            Wydziale X" Nazwy i nazwiska nie podam.Możesz jednak wierzyć, ze to nie bajka.
            I to jet tzw "jasnośc przyznawania stpendium".
            (Pomijam już kulturę wypowiedzi tej pani)
            Za przyzwoite stopnie nie zawsze dostaje się pieniądze. Mozna tu się
            zastanowić nad zakresem słowa "przyzwoite" Jak się okazuje na jednym roku czy
            wydziale -przywoity ma wartość 4,3... na innym... 4,7....

            Tyle o stypeniach naukowych. Sprawa socjalnego. Napisałeś...
            > W kazdym razie brzmi to jak tania demagogia. Inflacja nie zjada przeciez
            > wysokosci stypendium.
            > Uwazam ze, studenci maja pieniadze - ale powiem szczerze - wola ja przepic
            niz
            > wydac na inne rzeczy w rodzaju kultury, itp.

            Mam koleżankę, która ma zerowy dochód w rodzinie (tzw bezrobocie 100%) -w
            zeszłych latach dostawała bodaj 250 złotych/miesiąc. Potem 200... w tym roku
            140... starcza na bilet miesięczny i na jeden podręcznik. Pozostałe kupi może -
            jak poodkłada... już po sesji...na pewno się przydadzą... Takich jak ona jest
            o wiele więcej.... więc przeczytaj raz jeszcze to co napisałeś powyżej i
            zastanów się nad znaczeniem słów
            1) inflacja
            2) demagogia

            Uwierz mi, ze na moim roku ludzie stawiają na naukę..nie na piwko (są
            oczywiście wyjatki..ale jak wiesz wyjatki są wszędzie) Niestety jak się uczysz
            to zarabiać jest cięzko. Bo teraz pracodawca lubi tzw dyspozycyjność. Z czego
            Ci ludzie mają żyć???

            Co do profesora. Jest młody (ok 40)-choć w dowód nie zagladałem. Zaproponował
            ponoć te same warunki finansowe co w latach ubiegłych. Jest dodatkowo
            wykładowcą na jednym z najzacnieszych Uniwesytetów w Polsce.... na zajęcia
            dojeżdzał do Kielc.
            Jak tu ma być Uniwerek??? skoro pozbywają się tak znakomitej kadry...? Na
            magistrach ( z całym szacunkiem i uznaniem) tej placówki nie pociągną...bo
            wymogi formalne powstania uniwerku ... a co tu tłumaczyć każdy wie...

            Tak więc Stefan....zgodzę się z Tobą tylko w jednym. Studenci mają pieniadze i
            je przepijaja...(ich widać to fakt)ale pamiętaj, ze pozostali w tym czasie
            siedzą w akademikach, stancjach, mieszkaniach (ich widać mniej bo nie drą gęby
            pod akademikami) i myślą jak zwiazać koniec z końcem -a na imprezy kulturalne
            nie pójdą bo ich nie stać. Teatr 14 -20 zł. Przeglad form dokumentalnych 30
            zł... dla Ciebie to może nie dużo...dla innych to wysoki próg...
            • stefan41 Re: Studenci żebrakami!!!! 23.11.02, 18:34
              Z AS mam do czynienia dluzej niz sadzisz, ale widocznie zbyt krotko.

              Szczerze mowiac nie wiem kto wyznacza poziom stypendiow naukowych - moze rada
              wydzialu? Jezeli tak, juz wiesz dlaczego na jednym wydziale sa takie stawki, a
              drugim inne. Zdaje sie, ze studenci maja swoich przedstawicieli w radzie -
              zawsze sie mozna zapytac, a jezeli nie chodza na takowe, to tez pytanie
              dlaczego. Na pewno maja przedstawicieli w senacie. No i gdzie jest samorzad?
              Jezeli chcecie zeby studentow ktos bronil to wybierzcie takich, ktorzy sa w
              stanie to zrobic. Ale co zrobic, zeby studenci chcieli sie interesowac szkola w
              taki sposob by na nia skutecznie wplywac w zakresie woich mozliwosci, skoro oni
              nie chca tego nie wiem. Denerwuje mnie za to postawa roszczeniowa i wieczne
              przekonanie, ze mnie sie nalezy.

              Wydaje mi sie, ze zroznicowanie wysokosci stawek stypendiow ma sens. Mam
              wrazenie, ze takie studia jak pedagogika to dmuchanie w bambus i bez
              specjalnego wysilku mozna tam miec 4.5. Ale sprobuj np na historii - slyszalem,
              ze tam jest dosc ciezko.

              Jezeli piszesz , ze poziom stypendiow sie systematycznie obniza, to znaczy, ze
              dotyczny to wszystkich, a nie jednej osoby. Czy jest to zjawisko, czy tylko
              jeden przypadek? Nie generalizuj. W kazdym razie sadze, ze spowodowane to jest
              ta sama iloscia pieniedzy z MEN i wieksza iloscia starajacych o sie pomoc
              materialna. Jezeli ma starczyc dla po trochu dla wszystkich, to stawki musza
              byc glodowe.

              Moze facet o ktorym piszesz, ow zwolniony, nie byl na pierwszym etacie? Nie
              jest wcale latwo zwolnic profesora, nawet adiunkta, ktory pracuje na pierwszym
              etacie. Nauczyciele akademiccy to sa swiete krowy, ktore maja duze przywileje w
              ramach szkoly. Zwolnienie ot, tak sobie, nie praktycznie mozliwe.

              Jezeli piszesz, ze dojezdzal, to sprawa jest chyba prosta - nie byl na stale
              zatrudniony w Kielcach i sobie poszedl, gdzie bylo lepiej. Tutaj chodzi o to,
              ze profesor dojezdzajcy dla szkoly sie nie liczy, bo nie jest jej ETATOWYM
              pracownikiem i szkola musi do jego pracy doplacac w ten sposob, ze oprocz
              pensji placi jego ubezpieczenie, skladki od dochodow, itp, a nie dostaje "na
              niego" dotacji z MEN, pokrywajacej jego koszty jego zatrudnienia - czyli pensje
              i rzeczone skladki. Zdziwisz sie pewnie, ale place asysytentow sa w 80
              procentach pokrywane przez MEN, a w 20 przez instytut w ktorym pracuja (oni
              czesto o tym nie wiedza). Dopiero od etatowego doktora szkola dostaje dotacje.

              Co do znaczenia slow inflacja i demagogia rozumiem je dobrze, a nawet pamietam
              jak wygladaja w praktyce.

              Poza ewidentnymi i pojedynczymi przykladami biedy uwazam, ze studenci nie maja
              zle i wiem ile pieniedzy i na co wydaja.

              Trzymaj sie wiatru

              Stefan

              • Gość: ojStefan Studenci żebrakami-a Stefan naukowcem?;))) IP: PROXY:* / 172.16.1.* 23.11.02, 19:36
                stefan41 napisał:
                > Denerwuje mnie za to postawa roszczeniowa i wieczne
                > przekonanie, ze mnie sie nalezy.
                Żeby było jasne..mnie się nie należy ani jedno ani drugie. Widze tylko ludzi,
                którzy mają kiepską sytuację finansową...i to nie jest dla mnie bynajmniej
                postawa rozczeniowa tylko zwykła niesprawiedliwość, która jak to w przypadku
                niesprawiedliwości bywa -promuje jednych -a innych kopie w cztery litery.

                > Wydaje mi sie, ze zroznicowanie wysokosci stawek stypendiow ma sens. Mam
                > wrazenie, ze takie studia jak pedagogika to dmuchanie w bambus i bez
                > specjalnego wysilku mozna tam miec 4.5. Ale sprobuj np na historii -
                slyszalem,
                Dobrze - zgadzam się z tym co mówisz.Ale jak to ja...znowu biorę konkretny
                przykład.
                Co powiesz na sytuacje w której na jednym kierunku różne "roki" dla przykładu
                rok drugi ma "płacone" od 4,3... a trzeci od 4,5...ja tego nie rozumiem. Ci
                sami wykładowcy, te same egzaminy niemalże... tu nie ma mowy o różnicy
                poziomów nauczania...

                > Jezeli piszesz , ze poziom stypendiow sie systematycznie obniza, to znaczy,
                ze
                > dotyczny to wszystkich, a nie jednej osoby. Czy jest to zjawisko, czy tylko
                > jeden przypadek? Nie generalizuj. W kazdym razie sadze, ze spowodowane to
                jest
                > ta sama iloscia pieniedzy z MEN i wieksza iloscia starajacych o sie pomoc
                > materialna. Jezeli ma starczyc dla po trochu dla wszystkich, to stawki musza
                > byc glodowe.

                TEż zgadzam się z tym co mówisz...to jednak nie zmienia faktu, ze sporo osób
                ledwo ledwo -wiąże koniec z końcem...i o tym własnie piszę. Pytam też dlaczego
                jedni głodują kosztem innych...

                > Co do znaczenia slow inflacja i demagogia rozumiem je dobrze, a nawet
                pamietam
                > jak wygladaja w praktyce.
                > Poza ewidentnymi i pojedynczymi przykladami biedy uwazam, ze studenci nie
                maja
                > zle i wiem ile pieniedzy i na co wydaja.

                No to jeszcze raz przeczytaj wszystko to co powyżej napisałeś i zastanów się
                nad znaczeniem terminu
                1) generalizowanie.
                P.S.
                Ktoś wspominał już o Stefanie, który jak cień przemyka kieleckimi ulicami z
                notatnikiem i notuje wydatki kieleckich studentów. Gratuluje twórczej pracy.
                Zapewne jesteś którymś z pracowników naukowych. Nie zdziwiłbym się...ma się
                parę groszy więcej od studenta to się nie wie ile kosztuje dla przykładu ból
                kupowania ksiązki (bo w bibliotece coś dostać bez "paszportu" naukowca to inna
                historia...)

                > Trzymaj sie wiatru
                I vice versa...może gdzieś poza Kielce nas rzuci i nie bedziemy ludziom
                zawracac głowy na tymże forum.

                • stefan41 Re: Studenci żebrakami-a Stefan naukowcem?;))) 23.11.02, 21:59
                  Dla mnie sytuacja w ktorej jeden ma wiecej, a drugi mniej jest normalna. Na
                  wszystko trzeba zapracowac. Jak bylem na studiach sadzilem drzewka. A wtedy
                  byla prawdziwa inflacja i dlatego wiem na czym ona polega. Nie jest to zadana
                  niesprawiedliwosc. Od checi i umiejetnosci samych zaintersowanych zalezy
                  natomiast jak dlugo taka sytuacja trwa.

                  Ksiazki niestey maja taka cene dla wszystkich, rowniez naukowcow, ktorym dzieki
                  Bogu nie jestem. Mam za to rodzine, ktora pochlana wiecej wydatkow niz ci sie
                  wydaje. Poza tym zarobki na jednym etacie sa naprawde niskie. Duze pieniedze
                  zaczynaja sie po habilitacji.

                  Dlaczego na jednym roku stypendia daja od takiej sredniej a na innym od innej
                  nie jestem w stanie powiedziec. Po to sie ma przedstawicieli w cialach szkoly,
                  zeby moc na nie wplywac i od nich sie od takich rzeczy dowiadywac. I caly czas
                  uwazam, ze jest to uzalanie sie, a nie chec zmiany systemu, ktory ci wyraznie
                  przeszkadza.

                  Jedni gloduja kosztem innych - czy to znaczy, ze ja jestem winien, ze studenci
                  nie maja pieniedzy? Pamietam, ze w 1989 roku, kiedy bylem na czwartym roku i
                  brakowalo mi pieniedzy kopalem dolki i sadzilem drzewa. Inni moi znajomi myli
                  szklany dach hali zakladow im Cegielskiego w Poznaniu (robota koszmarna). Czasy
                  byly gorsze, ale co ciekawe nikt nie smecil i nie mowil, ze szkola kogos
                  oszukuje tylko radzil sobie jak mogl. Inflacja byla taka, ze z 800 tys, ktore
                  zarobilem w ciagu 4 tygodni, po dwoch miesiacach zostala polowa. Faktycznie
                  duze pieniadze mieli wtedy tylko Arabowie.

                  Nad terminem generalizowanie zastanowilem sie i jakos nie moge wymyslic nic
                  innego. Ale sadze, ze chodzi o uogolnianie. Poszukam jeszcze w slowniku.

                  Ale dyskusja jest ciekawa

                  Na razie tyle

                  Stefan
                  • Gość: no!Stefan! Re: Studenci żebrakami-a Stefan naukowcem?;))) IP: PROXY:* / 172.16.1.* 23.11.02, 22:31
                    -------------------------------------------------------------------------------
                    - Stefan napisałeś....
                    "Dla mnie sytuacja w ktorej jeden ma wiecej, a drugi mniej jest normalna. Na
                    wszystko trzeba zapracowac. Jak bylem na studiach sadzilem drzewka. A wtedy
                    byla prawdziwa inflacja i dlatego wiem na czym ona polega. Nie jest to zadana
                    niesprawiedliwosc. Od checi i umiejetnosci samych zaintersowanych zalezy
                    natomiast jak dlugo taka sytuacja trwa."

                    potem stwierdziłeś....

                    "Dlaczego na jednym roku stypendia daja od takiej sredniej a na innym od innej
                    nie jestem w stanie powiedziec. Po to sie ma przedstawicieli w cialach szkoly,
                    zeby moc na nie wplywac i od nich sie od takich rzeczy dowiadywac. I caly czas
                    uwazam, ze jest to uzalanie sie, a nie chec zmiany systemu, ktory ci wyraznie
                    przeszkadza."



                    Powiem jedno...po co mam się pytać skoro Twoim zdaniem ta sytuacja jest
                    normalna?? Ja cały czas uważam -że to nie użalanie się -a jedynie walka o
                    sprawiedliwy podział. Naszym przedstawicielom, wysko postawiona osoba w
                    uczelni powiedziała to co już pisałem w kilku wątkach przedtem... (chodziło o
                    to, ze jedne wydziały żerują na tym...bo ten żerował na tamtych w latach
                    ubiegłych)

                    W poprzednich wątkach przedstawiałem też propozycję by stypendia dostawał
                    odsetek studentów najlepszych -np.:
                    1) 15 % studentów z najlepszą średnią -z każdego wydziału
                    2) średnia powina przekroczyć 4,6
                    niespełnienie któregoś z powyższych warunków jest równoznaczne z
                    nieprzyznaniem stypendów.

                    Stefan -żyłeś w zupełnie innych czasach. Wtedy inaczej się studiowało -znam to
                    z opowiadań rodziców. Był czas na dodatkową pracę (w okresie pozasesyjnym
                    oczywiście) A teraz tak jak u mnie na roku...są osoby, które cały czas
                    poświęciły nauce (uwierz mi...że nawet raz do kina, na imprezkę, czy do teatru
                    się nie wybrały -nie mówiąc już o pracy...bo kuły...) Wywalczyli wysokie
                    stopnie...ale co z tego.... skoro próg stypendium wyznaczono dopiero wtedy,
                    gdy już wszyscy wiedzieli jakie kto ma oceny.... a nasi przedstawiciele mogą
                    tylko słać protesty i zażalenia do władz uczelni..która tymi
                    zaświadczeniuami...a zresztą...jesteśmy lkudzmi z pewnym poziomem..więc nie
                    dokończę...


                    Pamiętaj o jednym nie użalam się...bo mnie ten problem nie dotyczy...chodzi mi
                    o zwykła SPRAWIEDLIWOŚĆ! Ja mam dodatkową -nieźle płatną pracę, ale moja
                    średnia to tylko 4,1. Na wiecej sobie nie pozwolę bo nie mam czasu....ale nie
                    każdy przy 25 % bezrobociu ma to szczęscie co ja...a niektórzy mają już swoje
                    rodziny u mnie na roku...piszesz, ze też masz...więc wiesz, ze to wymaga
                    nakładów finansowych...
                    opieka nad dziecmi, nauka...gdzie czas na dodatkową pracę?..zastanów się
                    Stefan, zastanów...

                    Dyskusja może i ciekawa...ale obawiam się, ze dyskutujesz ze mną z pozycji
                    tzw "mocnego zacietrzewienia" i nie słuchasz moich argumentów... ja zmykam do
                    nauki...bo nawet tego 4,1 nie bedę miał jak bedę tak siedział na forum ;)
                    Pozdrawiam. Obawiam się niestety, ze nie przekonaliśmyy się do swoich
                    racjii...może ktoś inny nas "podsumuje". Zapraszam do dyskusji pozostałych
                    forumowiczów.

                    Pozdrowienia dla Stefana.
                    • stefan41 Re: Studenci z˙ebrakami-a Stefan naukowcem?;))) 23.11.02, 23:59
                      Gos´c´ portalu: no!Stefan! napisa?:

                      >
                      -------------------------------------------------------------------------------
                      > - Stefan napisa?es´....
                      > "Dla mnie sytuacja w ktorej jeden ma wiecej, a drugi mniej jest normalna. Na
                      > wszystko trzeba zapracowac. Jak bylem na studiach sadzilem drzewka. A wtedy
                      > byla prawdziwa inflacja i dlatego wiem na czym ona polega. Nie jest to zadana
                      > niesprawiedliwosc. Od checi i umiejetnosci samych zaintersowanych zalezy
                      > natomiast jak dlugo taka sytuacja trwa."
                      >
                      > potem stwierdzi?es´....
                      >
                      > "Dlaczego na jednym roku stypendia daja od takiej sredniej a na innym od
                      innej
                      > nie jestem w stanie powiedziec. Po to sie ma przedstawicieli w cialach
                      szkoly,
                      > zeby moc na nie wplywac i od nich sie od takich rzeczy dowiadywac. I caly
                      czas
                      > uwazam, ze jest to uzalanie sie, a nie chec zmiany systemu, ktory ci wyraznie
                      > przeszkadza."
                      >
                      >
                      >
                      > Powiem jedno...po co mam sie˛ pytac´ skoro Twoim zdaniem ta sytuacja jest
                      > normalna?? Ja ca?y czas uwaz˙am -z˙e to nie uz˙alanie sie˛ -a jedynie walka
                      o
                      > sprawiedliwy podzia?. Naszym przedstawicielom, wysko postawiona osoba w
                      > uczelni powiedzia?a to co juz˙ pisa?em w kilku wa˛tkach przedtem... (chodzi?o
                      o
                      > to, ze jedne wydzia?y z˙eruja˛ na tym...bo ten z˙erowa? na tamtych w latach
                      > ubieg?ych).

                      To byla tzw "generalizacja". Uwazam, ze to naprawde zalezy od samych studentow,
                      a wlasciwie od ich wysilku. Natomiast problem o ktorym piszesz to dystrybucja -
                      i na to mamy juz mniejszy wplyw, bo tym decyduje biurokracja. Ale zawsze mozna
                      probowac to zmienic i do tego namawiam. Ostatecznie po to sie ma samorzad,
                      starostow, opiekunow roku - naprawde.

                      W sprawiedliwy podzial nie wierze niestety - najsprawiedliwszy jest taki, ktory
                      uzleznaia to co masz od twojego wysilku. Jezeli ktos ma decydowac co jest
                      sprawiedliwe, a co nie to ja sie na takie rzeczy nie zgadzam.
                      >
                      > W poprzednich wa˛tkach przedstawia?em tez˙ propozycje˛ by stypendia dostawa?
                      > odsetek studentów najlepszych -np.:
                      > 1) 15 % studentów z najlepsza˛ s´rednia˛ -z kaz˙dego wydzia?u
                      > 2) s´rednia powina przekroczyc´ 4,6
                      > niespe?nienie któregos´ z powyz˙szych warunków jest równoznaczne z
                      > nieprzyznaniem stypendów.
                      >
                      > Stefan -z˙y?es´ w zupe?nie innych czasach. Wtedy inaczej sie˛ studiowa?o
                      -znam to
                      > z opowiadan´ rodziców. By? czas na dodatkowa˛ prace˛ (w okresie pozasesyjnym
                      > oczywis´cie) A teraz tak jak u mnie na roku...sa˛ osoby, które ca?y czas
                      > pos´wie˛ci?y nauce (uwierz mi...z˙e nawet raz do kina, na imprezke˛, czy do
                      teatru
                      > sie˛ nie wybra?y -nie mówia˛c juz˙ o pracy...bo ku?y...) Wywalczyli wysokie
                      > stopnie...ale co z tego.... skoro próg stypendium wyznaczono dopiero wtedy,
                      > gdy juz˙ wszyscy wiedzieli jakie kto ma oceny.... a nasi przedstawiciele
                      moga˛
                      > tylko s?ac´ protesty i zaz˙alenia do w?adz uczelni..która tymi
                      > zas´wiadczeniuami...a zreszta˛...jestes´my lkudzmi z pewnym poziomem..wie˛c
                      nie
                      > dokon´cze˛...
                      >
                      Ja zylem w takich czasach, ze moge porownac i obecne i dzisiejsze. Czas na
                      prace - no, nie wiem. Ja studiowalem filologie i uczylem sie fonetyki,
                      fonologii, literatury, transkrypcji, itp. I czasu naprawde zbyt duzo nie
                      mialem, dopiero w okolicach 4 roku bylo lzej. Moi koledzy byli na politechnice
                      - 7 egzaminow w sesji. Przychodzili do akademika o 7. wieczorem. Zapytaj tych
                      co studiowali biologie, chemie, farmacje, medycyne. Tam nie ma czasu na
                      obijanie sie. Kserografu nie bylo, a niektore ksiazki trzeba bylo przepisac
                      (nparawde, bo byla jedna, dwie na roku). Warunki studiowania byly moim zdaniem
                      ciezsze, ze wzgledu na brak tych wsztstkich roznych gadzetow, ktore
                      przyspieszaja zdobywanie wiedzy (np tego urzadzenia, ktorym sie poslugujemy
                      rozmoawiajac na tym forum). Natomiast "lepiej" bylo w tym sensie, ze przy
                      odrobinie znajmosci mozna bylo znalezc prace. Ale tez przed przesady - na moim
                      roku bylo 60 osob, a prace mialo 15.

                      Jestem daleki od zacietrzewienia, bo tez bylem studentem (9lat...:)) ) i bardzo
                      dobrze pamietam jak to jest. I nadal bardzo lubie studentow. Ale biernosc i
                      smecenie mnie irytuja - ja wole zmieniac, to co mi sie niepodoba. Niekoniecznie
                      w stylu mojego ulubionego bohatera ostanich czasow, Andrzeja L.

                      Na moim roku tez byli zonaci (z dziecmi) studenci - uwazam to za zbyt duza
                      nieodpowiedzialnosc.

                      Staraj sie swoje propozycje wcielic w zycie - nie zalamuj sie.

                      Duzo buzia

                      Stefan
                      >
                      > Pamie˛taj o jednym nie uz˙alam sie˛...bo mnie ten problem nie
                      dotyczy...chodzi mi
                      > o zwyk?a SPRAWIEDLIWOS´C´! Ja mam dodatkowa˛ -niez´le p?atna˛ prace˛, ale
                      moja
                      > s´rednia to tylko 4,1. Na wiecej sobie nie pozwole˛ bo nie mam czasu....ale
                      nie
                      > kaz˙dy przy 25 % bezrobociu ma to szcze˛scie co ja...a niektórzy maja˛ juz˙
                      swoje
                      > rodziny u mnie na roku...piszesz, ze tez˙ masz...wie˛c wiesz, ze to wymaga
                      > nak?adów finansowych...
                      > opieka nad dziecmi, nauka...gdzie czas na dodatkowa˛ prace˛?..zastanów sie˛
                      > Stefan, zastanów...
                      >
                      > Dyskusja moz˙e i ciekawa...ale obawiam sie˛, ze dyskutujesz ze mna˛ z pozycji
                      > tzw "mocnego zacietrzewienia" i nie s?uchasz moich argumentów... ja zmykam do
                      > nauki...bo nawet tego 4,1 nie bede˛ mia? jak bede˛ tak siedzia? na forum ;)
                      > Pozdrawiam. Obawiam sie˛ niestety, ze nie przekonalis´myy sie˛ do swoich
                      > racjii...moz˙e ktos´ inny nas "podsumuje". Zapraszam do dyskusji pozosta?ych
                      > forumowiczów.
                      >
                      > Pozdrowienia dla Stefana.
    • Gość: porombaniec hejżeh Re: Akademia oszukuje nie tylko studentów IP: squid:* / 10.1.1.* 22.11.02, 14:12
      masz całkowitą racje kielce powinny być miastem prawa i miłości kachajmy się
      LIVE IS BEAUTIFUL

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka