Gość: Paweł
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.07.07, 08:03
Witam!
Stoję wczoraj na rondzie (skręcając z Bohaterów Warszawy w Tarnowską) jet
22.00, mam czerwone światło, więc czekam. Nagle za mną ktoś trąbi, myślałem,
że jakiś znajomy, ale nie. Trąbi, wychyla głowę przez okno, patrzy wymownie
na sygnalizację. Wydedukowałem, że ów człowiek bardzo się spieszy i że chce
jak najszybciej opuścić skrzyżowanie mimo czerwonego światła, w myśl
zasady "przecież nic nie jedzie". Wytrzymałem gościa do końca, potem
zrównaliśmy się już na Tarnowskiej, spojrzałem wymownie na niego, on na mnie
i kręci coś tam łbem. Wyprzedził mnie (granatowy Ford Mondeo 1szy model
kombi), spoglądam na blachy: TPI. Powiat na występach. Mój ojciec powiada, że
dawniej jak wiocha przyjezdzała do miasta to patrzyła na
zachowanie 'miastowych', uczyła sie trzymać porządnie widelec, próbowała coś
zrobić z wyglądem, ubiorem, etc. Teraz chamior nie zwraca uwagi na nic i
jeszcze Cię ustawia, czy to w Kielcach, czy w Londynie. Uroki demokracji źle
pojmowanej.